Jeśli jesteś przedsiębiorcą, bądź zastanawiasz się nad założeniem własnego biznesu, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: jak twarda jest Twoja skóra? Moja mentorka zawsze powtarza: “Praca na własny rachunek jest najwyższym testem rozwoju osobistego. Jeśli chcesz naprawdę zobaczyć, gdzie jest Twój limit, musisz tego spróbować. Inaczej jedynie mówisz o rozwoju osobistym, a tak naprawdę nic o tym nie wiesz”. Kiedy rozpoczynałam prowadzenie tego bloga cztery lata temu, traktowałam rozwój osobisty hobbistycznie. Co prawda pracowałam nad sobą i udało mi się dużo osiągnąć, jeśli chodzi o poznanie siebie. Ale w pewnym momencie nie mogłam się już dalej rozwijać będąc pracownikiem korporacji i wiedziałam, że nadszedł następny etap mojego rozwoju osobistego, czyli praca na własny rachunek. Porzuciłam zatem korporację, i wybrałam się na nieznane wody, pełna entuzjazmu, ale i obaw. Mogłam pozostać na mojej cieplutkiej posadce przez wiele lat, ale czułam, że nie nie mogę tego zrobić, z respektu dla siebie samej.
Jako przedsiębiorca jesteśmy naszą firmą. Pracując w korporacji możemy się “przykryć” wizytówką naszej firmy. Jeśli klienci są niezadowoleni z produktów, to nie nasza wina, ale korporacji. Kiedy klienci narzekają na serwis, winimy za to procesy korporacji. Nie musimy wszelakich narzekań na produkty czy serwis korporacji brać do serca, większość z nich to nie nasz problem. Największy problem, to może to, że nasz szef powie do nas kilka ostrych słów, gdy nie spełniamy jego oczekiwań. Ale i wtedy możemy zawsze pomyśleć: “On jest beznadziejny”, i nie brać tego do siebie. Jako przedsiębiorca jesteśmy odpowiedzialni za wszystko. Jeśli klienci narzekają na nasze produkty, to nasza wina. Jeśli klienci są niezadowoleni z naszego serwisu, to nasza wina. To już zupełnie inny kaliber odpowiedzialności. Całkowita przejrzystość. Przedsiębiorca musi być gotowy udźwignąć ten ciężar odpowiedzialności każdego dnia. Trzeba mieć wysportowane mięśnie. Ale i twardą skórę.
Często porównuję osoby pracujące na własny rachunek do artystów. Kreują coś nowego podobnie jak artyści. Tworzą sztukę. A sztuka to bardzo osobista sprawa, nie ważne czy jesteś muzykiem, pisarzem, malarzem, czy przedsiębiorcą. I dlatego wszelka krytyka naszej sztuki trafia prosto do serca. Cieszymy się bezgranicznie z sukcesów, ale i krytyka dotyka nas bardziej boleśnie. Kiedy artysta namaluje obraz, a opinia publiczna go z skreśli, to tak, jakby oceniali bezpośrednio jego osobę. Bo jego sztuka to on. I dlatego tak ważne jest posiadanie twardej skóry, która pozwoli nam odróżnić konstruktywną krytykę od ataku sfrustrowanych narzekaczy.
Niedawno pod moim artykułem na temat medytacji pojawił się następujący komentarz:
“Wszystko fajnie i pięknie opisane. Ale jest jedna wada tego, że jeżeli już ktoś prowadzi jakiegoś bloga i zaczyna coś opisywać w danej dziedzinie, to od razu idzie w strony zarobku. Jak za warsztaty z medytacji można wziąć 265 zł. Takie coś powinno być za darmo, a tym bardziej każdy człowiek, który chciałby się z tym zapoznać na pewno nie dałby 265 zł za taką praktykę.. Nie należę do ludzi, którzy ciągle narzekają – praktykuje medytacje ZEN i jeżeli mam znajomych, którzy to praktykują i chcemy poświęcić komuś innemu tą wiedzę nie ściągamy z nikogo pieniędzy. Ale jest to dla mnie mega absurdalne, żeby za to brać pieniądze, bo nie na tym to polega.. Zresztą sam „Budda” był tylko człowiek i nie uważał się za istotę boską, tylko uczył przez całe swoich praktyk nie ściągając z nikogo pieniędzy”
Jeszcze kilka lat temu wzięłabym sobie taki komentarz do serca, a i może całkowicie zarzuciła prowadzenie warsztatów. Całe szczęście z czasem moja skóra stała się coraz twardsza, i nauczyłam się odróżniać konstruktywną krytykę (za którą jestem zawsze wdzięczna, bo pozwala mi się rozwijać) od ataku niezadowolonych krytyków. Teraz kiedy widzę podobne reakcje, jedynie się do siebie uśmiecham, zawijam rękawy i dalej robię swoje. Nie zawsze jest to proste, ale z czasem przychodzi coraz łatwiej.
Jako artysta musisz uodpornić się na sfrustrowanych narzekaczy i zawodowych krytyków. Nie możesz im pozwolić stanąć na drodze Twojego procesu twórczego. Oni zawsze będą się pojawiać, i będą w Ciebie ciskać błotem. Próbować powstrzymać Cię od realizacji Twojej pasji. Ale ty wiesz, że musisz robić swoje.
Pozdrawiam serdecznie!



Ostatnio komentowane