W poszukiwaniu pasji

Co tak naprawdę Cię pasjonuje?

W poszukiwaniu pasji W poszukiwaniu pasji

What you resist, persists!

Przez ostatni tydzień uczestniczyłam w bardzo intensywnym szkoleniu w Hiszpanii. Zwykle po tego rodzaju… [more]

What you resist, persists! What you resist, persists!

Proste techniki medytacji, cz.1

Kilka prostych technik medytacji

Proste techniki medytacji, cz.1 Proste techniki medytacji, cz.1

Zazdrość – czy można się jej pozbyć?

Czy można pozbyć się zazdrości?

Zazdrość – czy można się jej pozbyć? Zazdrość – czy można się jej pozbyć?

Jak polubić nieznośnego szefa?

Któż z nas nie zna tego uczucia: zagryzamy zęby i robimy, co nam kazał, chociaż najchętniej rzucilibyśmy wszystko w cztery kąty i poszli do domu.

Jak polubić nieznośnego szefa? Jak polubić nieznośnego szefa?

Jul 25 2010

Nici z planu

Kategorie: Rozwój Osobisty, Sukces

Piątkowy wieczór zaplanowałam sobie naprawdę fajnie – od tygodnia odbywają się u nas warsztaty improwizacyjne i jakiś czas temu postanowiłyśmy z koleżanką wybrać się na  przedstawienie, które miało odbyć się w piątek wieczorem, w amfiteatrze na wolnym powietrzu. Cieszyłyśmy się na to przedstawienie od kilku tygodni. Tymczasem na chwilę przed wyjściem z domu nadeszły czarne chmury, i rozpętała się niesamowita burza, z perspektywą deszczu przez cały wieczór. Jako, że przedstawienie odbywało się na wolnym powietrzu, taka pogoda oznaczała, że występ zostanie odwołany.  I tak też się stało. Zatem na moje plany skończyły się na niczym i zostałam w domu.

To zdarzenie jeszcze raz mi przypomniało, że tak naprawdę większość rzeczy w naszym życiu nie toczy się zgodnie z naszym planem. Tak naprawdę duża cześć tego, co na spotyka, to niezaplanowane zdarzenia. Co naprawdę odgrywa dużą rolę, to nasze nastawienie, nasza reakcja na to, kiedy plan się nie powiedzie.

Czyli jak to, zarzucić wszelkie planowanie? Hmm, nie jestem zwolenniczką braku planowania, bo wtedy będziemy po prostu dryfować w naszej łódeczce, w zależności jak fala życia nas poniesie. Dla mnie rozwiązaniem jest planowanie, ale z pełną świadomością (i akceptacją), że i tak często z naszego planowania nic nie wyjdzie. :-) Kluczem tutaj jest świadomość tego faktu, że często z planu będą nici. Jeśli już zawczasu to zaakceptujemy, łatwiej będzie nam w momencie, kiedy plan się nie powiedzie, wymyślić kreatywnie, na poczekaniu następny krok. Ważne, że nasz plan idzie w kierunku, w którym chcemy zmierzać, to wszystko.

Problem z planem jest wtedy, kiedy trzymamy się go niezwykle sztywno, a kiedy się nie powiedzie, nie potrafimy się z tym pogodzić, złościmy się, linczujemy się, myślimy, że jesteśmy nic nie warci i nachodzą nas tym podobne motywujące myśli. To kosztuje nas niesamowicie dużo energii (wiem coś o tym, swojego czasu byłam w tym niesamowicie dobra :-) ) Kiedy natomiast planujemy, otwierając się jednocześnie na możliwe fiasko, nie blokujemy niepotrzebnie energii. I dajemy z siebie wszystko. A jeśli plan się nam pokrzyżuje, nie będziemy sfrustrowani. Po prostu zaakceptujemy ten fakt i będziemy szukać kreatywnych rozwiązań.

Dla mnie alternatywą do piątkowej wyprawy na długo oczekiwane przedstawienie okazał się czas na napisanie tego artykułu i popracowanie nad projektami, których nie udało mi się zrealizować w tygodniu. :-)

Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

2 komentarze



Jul 18 2010

Post urodzinowy

Kategorie: Rozwój Osobisty

Pewnego ciepłego lipcowego wieczoru w 2007 roku siedziałam w knajpce, i sącząc margaritę rozmyślałam nad moim życiem. W pewnym momencie pomyślałam sobie: chciałabym założyć blog o rozwoju osobistym. I tak narodziła się Zatoka Zen, która 31. lipca kończy 3 lata. Mówiąc szczerze tamtego lipcowego wieczoru nie pomyślałabym, że ten blog naprawdę powstanie i do tego będę pisała przez 3 lata.

Jako, że trzy lata to całkiem sporo, postanowiłam przeanalizować, jak się zmieniałam wraz z moim blogiem, jako że wpisy na tym blogu dokumentują ten proces transformacji, który oczywiście kontynuuję dalej, jak to w życiu bywa. :-)

Mój pierwszy wpis na tym blogu w lipcu 2007 to “Jak zdobywać przyjaciół i zjednywać sobie ludzi”. W tym czasie próbowałam zrozumieć, w jaki sposób mogę polepszyć jakość moich związków z innymi ludźmi. Wtedy było to dla mnie naprawdę duże wyzwanie, i muszę przyznać, iż książka Dale Carnegiego była pierwszym krokiem do poprawy moich relacji z kolegami w pracy, znajomymi, itp. Oczywiście, poza przeczytaniem książki musiałam sama włożyć dużo pracy, aby poprawić te związki, ale ta książka przede wszystkim otworzyła mi oczy. Jeśli 3 lata ten punkt jakości związków był dla mnie wyzwaniem, dziś praktycznie nie mam tego problemu i naprawdę delektuję się kontaktami z ludźmi, sprawia mi to niesamowitą frajdę, czego nie mogłam powiedzieć jeszcze 3 lata temu.

W styczniu 2008 roku pojawił się artykuł “Toastmasters, czyli mistrzowie toastów!” To był czas mierzenia się z moim strachem, patrzenie mu prosto w oczy. W tym czasie bałam się niesamowicie wystąpień publicznych, i jednocześnie wiedziałam, że jeśli chce iść na poważnie tą drogą, którą obrałam, muszę ten strach pokonać. I tak też się stało. Po kilku miesiącach członkostwa w lokalnym klubie Toastmasters, mój strach powoli zaczął znikać, a i nauczyłam się bardziej przekonująco przemawiać. Dziś należę jeszcze do klubu Toastmasters, ale chodzę na spotkania już coraz rzadziej. Dużo się nauczyłam dzięki członkostwo w tym klubie, i teraz nadchodzi czas na nowe.

W sierpniu 2008 napisałam artykuł “Korzyści płynące z medytacji”. Ten okres był dla mnie czasem odkrywania medytacji, byłam niezwykle zafascynowana tym, ile dają mi medytacje. Od tego czasu regularnie brałam udział w warsztatach medytacyjnych, i w międzyczasie ukończyłam kurs trenera medytacji. Od tego czasu medytacja jest nieodłącznym składnikiem mojego życia. Choć nieco zmieniło się moje nastawienie. Dwa lata temu byłam zafascynowana, że dzięki medytacji jestem bardziej kreatywna, mam więcej energii życiowej i patrzę na świat bardziej pozytywnie. I oczywiście to się nadal zgadza, ale dzisiaj ważniejsze jest dla mnie to, że medytacja pozwala mi każdego dnia “uczesać moje myśli”, uspokajać pędzący umysł i sprawia, że po prostu jaśniej myślę.

Luty 2009 to czas na artykuł “What you resist, persists”. Wtedy to odkryłam, że nie ma to jak akceptacja życia, ze wszystkimi jego niuansami, akceptacja wszystkiego, czego nie możemy zmienić. Dziś to dla mnie to najważniejsze życiowe motto.

W październiku 2009 pojawił się artykuł “Czy kreujesz swoją rzeczywistość?”. W tym okresie zaczęłam odkrywać, że planowanie naszej przyszłości funkcjonuje jedynie do pewnego stopnia, zaś na większość tego, co się zdarza w naszym życiu, nie mamy na to wpływu. Od tego czasu zadaję sobie pytanie: jak możemy kreować naszą rzeczywistość, jednocześnie otwierając się z ciekawością na nieznane? I akceptując to, że tak naprawdę nie wiemy, co się zdarzy?

W maju 2010 pojawił się natomiast pomysł warsztatów medytacyjnych, który to pomysł dzięki wsparciu Czytelników wkrótce się zmaterializował, i rejestracja na pierwsze warsztaty została otwarta.

Na drodze naszego rozwoju osobistego przechodzimy przez kolejne etapy rozwoju świadomości, zawsze na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Moim zdaniem w rozwoju osobistym nie chodzi o “ulepszanie siebie”, ale raczej o odkrywanie samego siebie, zrzucanie kolejnych warstw i dochodzenie do własnego JA. Aż w końcu możemy powiedzieć: jestem w domu.

Po trzech latach stwierdzam, że zakończył się dla mnie pewien etap wewnętrznego odkrywania i otworzył się nowy etap, aby “podać dalej”. Oczywiście nie znaczy to, że moja transformacja się zakończyła, ten proces nigdy się nie kończy ;-)

Dziękuję wszystkim Czytelnikom za świadkowanie mojej transformacji. Idziemy dalej! :-)

P.S. Zauważyłam, że nie zmieniłam opisu “O Autorze” od 3 lat. Dziś przeczytałam jeszcze raz ten opis i okazało się, że mój światopogląd nieco od tego czasu się zmienił, zatem wrzuciłam mały update! :-)

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

1 komentarz



Jul 14 2010

Warsztaty medytacyjne, 2.10.2010, Warszawa

Kategorie: Medytacje

W moim wcześniejszym poście badałam zainteresowanie warsztatami medytacyjnymi i okazuje się, że jest dość duże, zatem organizuję warsztaty 2. października w Warszawie. Pisałam, że workshop będzie bezpłatny, jeśli uda mi się znaleźć w miarę tanią salę. Okazuje się jednak, że niewiele ofert spełniało moje wymagania i zdecydowałam się na ośrodek, który kosztuje nieco więcej, niż planowałam, ale posiada wyposażenie niezbędne do przeprowadzenia warsztatów (poduszki medytacyjne, wyciszona sala, pomieszczenie relaksacyjne, itp.). Tutaj specjalne podziękowania dla jednego z Czytelników – Bartka z Warszawy, który okazał się niezwykle pomocny przy wyborze lokalizacji.

Postanowiłam zatem zmienić nieco formułę. Uczestnictwo w warsztatach oparte będzie na zasadzie donacji. Sugerowana donacja za uczestnictwo w warsztatach to 50 PLN. Jeśli po warsztatach będziesz uważał, że nie wyniosłeś dla siebie wartości równej 50 PLN, uwzględnisz to odpowiednio w donacji (lub jej braku), jeśli zaś będziesz uważał, że warsztaty były dla Ciebie więcej warte, możesz odpowiednio zwiększyć donację! :-)

Warsztaty będą naprawdę ciekawe i wesołe, wbrew powszechnie znanym opiniom o medytacji. Przede wszystkim będzie mnóstwo pozytywnej energii, jeśli masz ochotę na jej zatankowanie, zapraszam! :-)

Jeśli jesteś zainteresowany udziałem w warsztatach medytacyjnych, zapraszam na stronę warsztatów, gdzie znajdziesz więcej informacji oraz wskazówki dotyczące rejestracji. Zaznaczam, że maksymalna liczba uczestników to 18 osób.

Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

Brak komentarzy



Older Entries »