12 Sep 2007

Mała rzecz, a cieszy

No Comments Podróże, Rozwój Osobisty

Hytta_1
Ten artykuł piszę podczas spędzania tegorocznego urlopu. Wybraliśmy trochę nietypowy kierunek jak na początek września, zamiast na południe w pogoni za odchodzącym latem, wybraliśmy się na północ, na powitanie zimy – do Norwegii. Średnie temperatury w granicach 10-15 stopni. Szczerze mówiąc myślelismy, że będzie nieco cieplej, ale coż, nie narzekamy, jako iż na ten wyjazd czekaliśmy kilka miesięcy. Oboje jesteśmy zakochani w Skandynawii. Ten urlop postanowiliśmy spędzić bez specjalnych wygód i w pełni zatopić się w otaczającej naturze.Jestem raczej osobą wygodną, więc codzienne biwakowanie w namiocie w temperaturze 10 stopni, z siąpiącym deszczem było dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem. Nie, żeby było to dla mnie czymś nowym – jako harcerka spędziłam wiele wakacyjnych tygodni w namiotach, jednak z czasem stałam się po prostu wygodna. Od kiedy pracuję i mogę pozwolić sobie na hotel lub pensjonat, opcja z namiotem jest coraz mniej pociągająca.

Wracamy jednak do Norwegii. Tak się złożyło, iż przez pierwsze dwa dni nie mieliśmy możliwości wzięcia prysznica, posiłki przygotowywaliśmy na biwakowej kuchence zaś śniadanie jedliśmy w pośpiechu na bagażniku naszego samochodu. Po czterech dniach biwakowanie w namiocie, po wędrówkach po norweskich fiordach, zmarznięci i przemoczeni, u podnóża Lysefjord znależliśmy norweską hytte, w której właśnie spędzamy, po raz pierwszy od dłuższego czasu, noc w „normalnych” warunkach.

To doświadczenie zainspirowało mnie właśnie do napisania tego postu. Po kilku dniach spędzonych w namiocie, zwykłe rzeczy, których codziennie nie doceniamy – jak np. krzesła, sztućce, kuchenka, fotele – były przez nas postrzegane jako niesamowity luksus. Po wejściu do naszego domku od razu zaczęliśmy wykrzykiwać jeden przez drugiego: zobacz, mamy kuchenke elektryczną! I garnki! I talerze! Zobacz, prysznic też jest! I fotele! Cieszyliśmy się jak dzieci z tych prostych rzeczy. Na codzień nawet ich nie dostrzegamy, a teraz urosły w naszym odczuciu do rangi luksusu.

To dało nam trochę do myślenia. Że czasami warto nabrać do wszystkiego trochę dystansu. Że warto nie brać wszystkiego za dane. Że warto się cieszyć z rzeczy niewielkich. Codziennie.

written by
The author didn‘t add any Information to his profile yet.
No Responses to “Mała rzecz, a cieszy”

Leave a Reply