
Tak naprawdę zaczęłam świadomie pracować nad własnym rozwojem osobistym dopiero kilka lat temu. Nie znaczy to, iż wcześniej nie miałam celów i nie dążyłam do ich osiągnięcia. A jakże – zawsze byłam ambitna. W szkole podstawowej i w liceum miałam najlepsze stopnie, zdałam maturę z wyróżnieniem, dostałam się na najlepszą uczelnię ekonomiczną w Polsce, skończyłam studia również za granicą i w końcu dostałam świetną pracę w międzynarodowej korporacji. Dla kogoś z zewnątrz te osiągnięcia to właśnie wynik nieustannego rozwoju osobistego, stawiania celów i konsekwentnego do nich dążenia. Czyli właściwie powinnam cieszyć się z moich osiągnięć i z życia.
Tym bardziej byłam jednak zdziwiona, iż kiedy w końcu to wszystko osiągnęłam, wcale nie byłam szczęśliwa. Być może zadowolona. Ale nie szczęśliwa. Nie wolna od obaw, strachu, niepewności, zazdrości i wszystkich tych negatywnych uczuć, które nie pozwalają w pełni cieszyć się życiem. Gdzieś głęboko była tylko pustka i pytanie: czy to wszystko? Czy tak będzie już do końca? Nie tak wyobrażałam sobie moje życie.
I właśnie wtedy, w sierpniu 2004 roku wpadła mi w ręce książka, która odmieniła moje życie. I tak zaczęła się moja droga rozwoju osobistego, która sprawiła, iż stałam się osobą, którą jestem dzisiaj – świadomą swojej wartości, cieszącą się życiem kobietą.
Ta zmiana nie nastąpiła w ciągu jednej nocy. Był to długi, kilkuletni proces, który jeszcze się nie zakończył i zapewne nigdy nie zakończy. Przez ten czas osiągnęłam wiele etapów w rozwoju osobistym, przechodziłam przez wiele stopni świadomości. Każdy etap nie mógłby dojść do skutku bez poprzedniego. Wszystko nastąpiło po kolei, w swoim czasie, krok po kroku.
Moją przygodę z rozwojem osobistym rozpoczęłam od stawiania celów. Generalnie nie było to dla mnie nic nowego, jako iż już wcześniej dążyłam do osiągnięcia konkretnych celów. Nigdy jednak nie przelałam ich na papier, nie sprecyzowałam dokładnie, jak chcę je osiągnąć, i kiedy. W stawianiu celów z pomocą przyszła mi książka Briana Tracy Maksimum osiągnięć. Pierwsze swoje cele sprecyzowałam nieśmiało w małym zeszyciku. Do dzisiaj mam jeszcze te zapiski i z sentymentem do nich wracam. Rozpoczęcie zapisywania celów miało niezwykle duży wpływ na moje życie i uważam, iż było jednym z najważniejszych nawyków, jakie kiedykolwiek nabyłam.
Następnie rozprawiłam się z moim leniuchowaniem i późnym wstawaniem. Przestawiłam się na wstawanie skoro świt, z reguły ok. szóstej rano. W ten sposób zyskałam bezcenne poranne godziny, które mogłam przeznaczyć na afirmacje, stawianie celów, planowanie dnia, sport, lekturę, słuchanie inspirujących nagrań, itp.
W tym samym czasie rozpoczęłam również prowadzenie zdrowego trybu życia – pożywne śniadania, zdrowe i regularne posiłki, sport. Dzięki temu zwiększyłam poziom swojej energii, której niezwykle potrzebowałam do realizowania moich przedsięwzięć.
Następnie przyszedł czas na pracę nad zwiększeniem efektywności w życiu codziennym. Uczyłam się, jak zajmować się przede wszystkim rzeczami ważnymi, a nie pilnymi. Jako, iż do tej pory nie byłam specjalnie zorganizowaną osobą, było wiele do zrobienia. Postawiłam również wziąć pod lupę własne finanse.
Kolejnym etapem w moim rozwoju osobistym był rozwój duchowy. Rozpoczęłam medytacje, które to praktyki w niesamowity sposób pomogły mi zyskać równowagę emocjonalną, wyciszyć się, jak również wyzwoliły moją kreatywność.
Po przeprowadzeniu generalnego remontu we własnym wnętrzu, zaczęłam powoli otwierać się na innych ludzi. Ten wcześniejszy okres intensywnej pracy wymagał spędzania dużo czasu z samą sobą, i wtedy nie czułam jakiejkolwiek potrzeby bycia w towarzystwie. Byłam tak zafascynowana odkrywaniem siebie, iż nikt nie był mi potrzebny. Kiedy jednak doszłam do porozumienia ze sobą, kiedy w końcu pokochałam siebie, przyszła pora na otwarcie się na innych ludzi i na pokochanie innych. Było to fascynujące przeżycie, odkrywanie otaczających nas ludzi na nowo. Nawet moich dawnych przyjaciół, rodziców, siostrę, wszystkich odkrywałam jeszcze raz, patrząc oczami nowej osoby, spokojnej wewnętrznie, świadomej własnych możliwości, kochającej siebie.
Następnym etapem było stawianie pytań: czego tak naprawdę pragnę? Jak chcę spędzić te kilka chwil, jakie są dane nam na ziemi? Jaka jest moja rola do spełnienia? To pytania niełatwe, ale niezwykle ważne. Bez odpowiedzi na nie nasza droga nie jest pełna. Odpowiedzi na te pytania nie przyszły od razu. Trochę się niecierpliwiłam na początku, iż mimo nieustannej pracy nad sobą nie mogłam ich odnaleźć. W końcu odpowiedzi przyszły, bardzo niespodziewanie. Kiedy już zwątpiłam, one nagle się pojawiły. I wiedziałam, że są to odpowiedzi prawdziwe.
Nieodłączną praktyką w czasie mojej drogi do poznania siebie była lektura wielu wspaniałych książek oraz nieustanne dyskusje z moim narzeczonym oraz podobnie myślącymi przyjaciółmi. Bez tego na pewno nie znalazłabym się tak szybko tu, gdzie jestem obecnie.
Na jakim etapie rozwoju osobistego znajduję się teraz? Przede wszystkim cieszę się życiem, moją pracą, otaczającymi ludźmi, każdym dniem. Pragnę rozkoszować się wszystkim, co mamy najpiękniejsze na ziemi, wykorzystać w pełni mój potencjał, jednocześnie dając z siebie jak najwięcej innym, przyczyniać się do tego, aby również wszyscy wokół mnie doświadczyli życia w szczęściu i radości.
Życzę Wam powodzenia na Waszej drodze do odkrywania siebie!




Ostatnio komentowane