Archive for October, 2007

06 Oct 2007

Jak zapunktować u szefa, czyli outsourcing w Indiach

1 Comment Efektywność, Kariera

Outsourcing usług do krajów azjatyckich jest już w wielu przedsiębiorstwach na porządku dziennym. Moja firma „outsourcowała” do Indii np. SAP help desk, zaś na korytarzach mojego biura często przewijają się indyjscy pracownicy tej właśnie firmy, oddelegowani przez centralę na kolejne projekty IT. Do tej pory uważałam outsourcing jako domenę dużych przedsiębiorstw.

Swego czasu natknęłam się jednak na post Tima Ferrisa „Mail Your Child To Sri Lanka or Hire Indian Pimps: Extreme Personal Outsourcing”, w którym Tim opisuje, jak można wykorzystać outsourcing w celu zwiększenia produktywności w naszym życiu osobistym. To było już coś! Mimo, iż niektóre idee Tima były dla mnie nieco ekstremalne (np. outsourcing organizowania randki), jednak pomysł ten generalnie mi się spodobał.

Zaczęłam się zastanawiać, cóż takiego mogłabym w tym momencie „outsourcować”. Na początek może jakiś mały projekt, aby zobaczyć, jak to działa? Najlepiej dla firmy, bo i wtedy koszty projektu zostaną zwrócone. Przypomniałam sobie, iż na dnie mojego biurka leży katalog z targów, którego zawartość już od dawna chciałam mieć w formie elektronicznej i wykorzystać do działań marketingowych naszej firmy. Katalog ten zawierał świetne adresy i wiele ciekawych informacji. Niestety przetransferowanie tych danych do tabelki Excel’a było zadaniem niezwykle pracochłonnym i długo nie mogłam znaleźć nikogo, kto by się tego wyzwania podjął. Czyż nie jest to idealne zlecenie outsorcingowe?

Szybko zeskanowałam cały katalog i zaopatrzona w ten plik udałam się na stronę Elance w poszukiwaniu odpowiedniego wykonawcy. Przeszukałam bazę danych i zdecydowałam się na firmę Daksha Info Services Pvt Ltd z Indii, specjalizującą się w wyszukiwaniu , konwertowaniu oraz wprowadzaniu danych. Po chwili otrzymałam email od pracownika firmy – Kryszny. Podziękował za zlecenie i poprosił o dalsze szczegóły oraz elektroniczną formę zeskanowanego katalogu. Obiecał, iż zadanie zostanie wykonane w ciągu jednego dnia. Tak się też stało – następnego dnia rano otrzymałam tabelkę Excel’a z danymi przekonwertowanymi z katalogu, które od zaraz mogły być wykorzystane przez nasz dział marketingu! Cena usługi: 15 dolarów.

Mój szef był bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, jako, iż na te dane w formie elektronicznej czekaliśmy już od kilku tygodni. Pochwalił mnie za pomysłowość (na outsourcing tego zadania do Indii nikt jeszcze przede mną nie wpadł!) oraz za niską cenę zlecenia (ta sama usługa wykonana w Niemczech kosztowałaby kilka razy drożej).

Generalnie Elance to bardzo interesujący portal. Za niewielkie pieniądze można zlecić zaprojektowanie strony internetowej, tłumaczenia, badania rynku, itp. Już teraz zastanawiam się, co outsourcować następnym razem! Tym razem biorę pod lupę moje życie prywatne! :-)

01 Oct 2007

Proste techniki medytacji, cz.1

12 Comments Medytacje, Polecane, Rozwój Osobisty

Meditation

Jak obiecałam w artykule, „Medytacje dla każdego”, w tej serii postów postaram się przedstawić Wam kilka prostych technik medytacji, które stosuję z powodzeniem od dłuższego czasu. Zanim jednak przejdziemy do opisu pierwszej z technik, poniżej zamieszczam pokrótce generalne wprowadzenie do medytacji dla tych z Was, którzy jeszcze nigdy nie medytowali.

Na początek proponuje przeczytać mój poprzedni artykuł o medytacjach. Generalnie do medytacji nie trzeba potrzeba specjalnego przygotowania, ważne jest jednak Wasze pozytywne nastawienie do tego procesu.

Ubranie
Załóżcie coś wygodnego, najlepiej luźne, bawełniane okrycie, tak, aby było wam ciepło (jako, że ja jestem wyjątkowym „zmarzluchem”, zawsze mam pod ręką koc).

Pozycja medytacyjna
Na początek zapomnijcie o kwiecie lotosu. Nie jest to pozycja łatwa, i na pewno nie na początek. Ja zaczynałam siedząc na kanapie lub wygodnym krześle, nogi złączone, stopy na podłodze. Najlepiej bez butów, w ciepłych skarpetkach. Teraz medytuję siedząc po turecku na kanapie. Bardzo ważne: pamiętajcie o wyprostowanych plecach!

Kiedy medytować?
Najlepszą porą jest poranek, tuż po przebudzeniu lub wieczór, przed pójściem spać. Ja medytuję zawsze rano, po wypiciu porannej kawy. Jeśli medytujecie o poranku, ważne jest, aby odczekać trochę czasu po przebudzeniu, bo w przeciwnym wypadku możecie zasnąć podczas medytacji (to czasami mi się zdarzało, dlatego teraz medytuję rano dopiero po wypiciu kawy). Zanim rozpoczniecie medytacje, upewnijcie się, ze przez ten czas nic nie będzie Wam przeszkadzało, wyłączcie telefon, radio, telewizor, itp.

Jak długo medytujemy?
Dla początkujących proponuję medytować ok. 10 minut. Z czasem, gdy nabierzecie wprawy, możecie wydłużać czas medytacji (według niektórych guru medytacji należy medytować pół godziny rano i pół godziny wieczorem). Ja medytuję codziennie ok. 20 – 30 minut, czasami dłużej w weekendy. Aby odmierzyć czas, nastawcie sobie budzik.

Z muzyką czy bez?
Na początek nie polecam muzyki, bo będzie Was rozpraszać. Po uzyskaniu pewnej wprawy w medytowaniu, polecam relaksującą muzykę medytacyjną.

Wszystko jasne? Zatem do dzieła. Poniższa technika medytacyjna jest jedną z najbardziej podstawowych, a zarazem jedną z najskuteczniejszych technik.

Medytacja oddychania (ang. Breathing Meditation)

Głównym celem tej techniki jest uciszenie myśli poprzez skupienie się na oddychaniu.

  • Usiądź wygodnie na kanapie lub krześle, stopy na podłodze, ręce połóż na kolanach, wyprostuj plecy
  • Zamknij oczy i wykonaj powolny, głęboki wdech, poczuj jak powietrze wypełnia twoja klatkę piersiową. Wstrzymaj na chwile oddech, po czym wykonaj powolny wydech.
  • Pozwól Twojemu oddechowi osiągnąć swój normalny rytm, niczego nie wymuszaj.
  • Skup uwagę na miejscu, gdzie czujesz swój oddech najbardziej – w klatce piersiowej, może w nosie, może w przeponie – nie ma złego miejsca. Skoncentruj swoją uwagę na tym miejscu, oddychając naturalnie i swobodnie.
  • Obserwuj Twój wdech i wydech, nadal koncentrując swoją uwagę właśnie na tym miejscu, gdzie czujesz oddech najbardziej. Bądź obserwatorem.
  • Wdech i wydech, wdech i wydech… naturalnie, bez nacisku, swobodnie, spokojnie…

Proste, prawda? Przynajmniej tak wydaje się na pierwszy rzut oka. Na początku miałam jednak trochę trudności z wytrzymaniem kilkunastu minut kontemplując mój oddech. Jednak po kilku próbach udaje się bez problemu. Nie zrażajcie się zatem, jeśli za pierwszym razem nie uda Wam się w stu procentach wyciszyć Waszych myśli!

Mnie czasami pomaga również liczenie wdechów i wydechów – np. staram się doliczyć do 10 (wdech & wydech), po czym znów liczę od początku.

Pamiętajcie, aby po skończeniu medytacji posiedzieć jeszcze przez chwilę i powrócić do „normalnego” stanu. Nasz organizm zwalnia podczas medytacji i potrzebuje później chwilkę, aby znów ruszyć do akcji.

Życzę powodzenia! :-)