Nov 20 2007

O wywieraniu wpływu na ludzi raz jeszcze

Niedawno przeczytałam ciekawy post na moim ulubionym blogu Alexa o skutecznym wpływie bycia zuchwałym na osiąganie życiowych celów. Ostatnio zaobserwowałam tę prawdę w praktyce, jak zwykle z pomocą przyszła moja koleżanka Sandra, której to historię znacie z poprzednich postów.

Sandra była w ubiegłym tygodniu na dużej konferencji, gdzie zebrali się ważni przedstawiciele wielkich firm światka IT i debatowali na tematy strategiczne i szczególnie ważne również dla naszej firmy. Na konferencji przedstawiciele znanych firm przeprowadzili wiele fachowych wykładów i prezentacji, po czym wszyscy wybrali się na wspólną kolację. Z reguły takie spotkania to wspaniała okazja do nawiązania kontaktów w branży, jednak niestety nie wszyscy potrafią je w sensowny sposób wykorzystać. W konferencji tej wzięło udział kilku przedstawicieli z naszej firmy, ale jedynie Sandrze udało się osiągnąć imponujące rezultaty. Dlaczego? Wiele osób stwierdziłoby, iż dlatego, że była dość zuchwała. ;-) (choć mnie wydaje się raczej, iż zrobiła to, co jej podpowiadał zdrowy rozsądek).

Podczas wspólnej kolacji, gdy inni koledzy z firmy popijali szampana i rozmawiali we własnym gronie, Sandra porzuciła znane towarzystwo i udała się w nieznane, czyli zawierać nowe znajomości biznesowe. Po kilku godzinach rozmawiała już z najważniejszymi osobami na konferencji, miała wizytówki wszystkich VIPów, którzy obiecali jej również przesłać fachowe materiały zaprezentowane tego dnia na konferencji. Po zawarciu kontaktów na najwyższym szczeblu, Sandra zaczęła VIPom przedstawiać kolegów z naszej firmy, którzy z szeroko otwartymi oczami i niedowierzaniem zastanawiali się, jak ona to zrobiła!!

No właśnie, jak ona to zrobiła?

Właściwie to prosta sprawa.

1. Przedstawiła się najważniejszym osobom na konferencji. Dlaczego by nie? To też ludzie, tak jak ona, a że piastują wysokie stanowiska? To tym lepiej!

2. Doceniła wkład swoich współrozmówców w przygotowanie prezentacji. Sandra zachwycała się ich profesjonalizmem i zadawała szczegółowe pytania dotyczące ich prezentacji, zachowując się przy tym zupełnie naturalnie (bez śladu wymuszonej uprzejmości).

3. Skupiła się całkowicie na swoich współrozmówcach. Poza przedstawieniem się, poinformowaniu, w jakiej firmie pracuje i czym się zajmuje, Sandra podczas konwersacji nie wspomniała ani słowa więcej o sobie! Wykazała natomiast szczere zainteresowanie, zadając bardzo wiele pytań dotyczących ich pracy. Co oczywiście spowodowało, iż VIPowie bardzo chętnie się otworzyli i od razu polubili Sandrę.

Niby prosta sprawa z tym zawieraniem znajomości, ale jednak większość z nas raczej by się na powyższy scenariusz nie skusiła.

Sandra wróciła z konferencji z perspektywą kontynuowania bardzo owocnych znajomości. Zainwestowany czas i energia naprawdę się opłaciły. Inni koledzy z firmy wrócili z konferencji z niedosytem i nie mogli uwierzyć w to, co zrobiła Sandra.

Sandra jest tzw. super connectorem, o tym wiem nie od dziś. Dlaczego jednak większość z nas nie zrobiłaby tego, co ona? Przecież to proste, podejść do kogoś i porozmawiać. Najczęściej jednak strach nie pozwala nam się przełamać. Myślimy, iż osoby na wysokich stanowiskach są lepsze niż my, niedostępne, obawiamy się blamażu. Jednak nic bardziej mylnego! Szczególnie w takich przypadkach musimy wziąć nasz strach za rogi i iść do przodu. Tylko w ten sposób możemy zmieniać nasze życie na lepsze i rozwijać się! Życzę powodzenia! :-)

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

2 komentarze

2 Odpowiedzi to “O wywieraniu wpływu na ludzi raz jeszcze”

  1. Rex says:

    Niezła aktoreczka z tej Sandry :)
    W najgorszych przypadkach takie osoby chodzą z VIPami do łóżka, tak są miłe…:p
    ale to inna sprawa.
    Masz rację nikt nie jest idealny, ale można stwarzać pozory.
    Jeśli chodzi o kontakty służbowe to ok, w bardziej osobistych radziłbym unikać takich osób.

    Pozdrawiam

    Reksio.

  2. tim35 says:

    uuuuuuuuu, od postu minęły już prawie dwa lata, a koledze reksiowi jeszcze nikt nie wytłumaczył że zachował się baaaardzo nieelegancko i krzywdząco wobec osoby o której nie ma pojęcia najmniejszego i że powinien Sandrę najzwyczajniej w świecie przeprosić.
    I Reksio najwyraźniej nie wie czym jest dązenie do osiagnięcia sukcesu poprzez nawiązywanie normalnych, biznesowych kontaktów – a od tego są przecież takie konferencje [to nie tylko okazja do darmowego wyszynku, ale przedewszystkim do rozmawiania i "wychylania się"]
    Reksiu, szczerze polecam blog alexa do poczytania – można tam się wiele nauczyć zarówno o kulturze, biznesie jaki życiu naszym codziennym
    pozdr tim35

Zostaw komentarz