Archive for January, 2008

25 Jan 2008

Toastmasters, czyli mistrzowie toastów!

1 Comment Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces

logolgct.gif

Zawsze bałam się wystąpień publicznych. Przed każdą prezentacją przed większą grupą ciśnienie krwi wzrastało do maksimum, serce mocno biło, pot pojawiał się na skroni. W takiej chwili zrobiłabym wszystko, byle by uniknąć tego wystąpienia.

Wiedziałam, iż nie jest to pomocne w mojej karierze, ani w życiu prywatnym. Nie byłam jednak w stanie tego zmienić. Aż pewnego dnia mój szef po jednej z moich kolejnych raczej nieudanych prezentacji powiedział: słuchaj, to było żałosne, wiem, że stać cię na więcej. Po czym kazał mi wybrać się na kurs prezentacji. Tą informację zwrotną mojego szefa wzięłam na poważnie. Wiedziałam, że ma rację i że muszę coś z tym zrobić.

Zrozumiałam, iż nadszedł czas na wstąpienie do klubu Toastmasters. O istnieniu tego klubu wiedziałam od dawna, jednak nigdy nie miałam wystarczająco dużo odwagi, aby do niego się przyłączyć. Toastmasters to klub, który pomaga pokonać strach przed wystąpieniami publicznymi, uwierzyć we własne możliwości i rozwijać swoje zdolności przywódcze. Klub ten założony został w 1924 w Stanach Zjednoczonych i od tego czasu pomógł tysiącom ludzi uwierzyć we własne zdolności oratorski oraz nabrać wiary w siebie. Obecnie w USA oraz innych 90 krajach na świecie istnieje ok. 11.000 klubów Toastmasters, zrzeszających ok. 215.000 członków.

Na pierwsze spotkanie klubu przybyłam pełna obaw. Naprawdę się bałam. Zupełnie nie wiedziałam, czego oczekiwać. Jakże byłam zdziwiona, kiedy zostałam przyjęta przez członków klubu bardzo serdecznie. Atmosfera panująca na spotkaniu była niewiarygodna – pełna wsparcia i zrozumienia, czułam wysoką energię panującą na sali. Mimo, iż dopiero co poznałam członków klubu, czułam się, jak gdyby znałam ich od dawna. Wiedziałam od razu, iż na pewno tu wrócę. I tak zaczęła się moja przygoda z Toastmasters.

Od tego czasu minęło już wiele miesięcy. Wygłosiłam już na spotkaniach wiele przemówień, niektóre bardziej, niektóre mniej udane. najważniejsze jest jednak, iż przełamałam mój strach. I otrzymałam od członków klubu to, co bezcenne: wsparcie i szczerą informację zwrotną. Moja wiara we własne zdolności krasomówcze znacznie się zwiększyła, choć jeszcze mam wiele do zrobienia. Wystąpienia publiczne nie wzbudzają już we mnie takiego strachu, mówię wyraźniej, moje przemówienia mają lepszą strukturę, no i łapię się na tym, iż to naprawdę sprawia przyjemność! :-) Tutaj dowiecie się o szczegółach działalności klubów Toastmasters i o tym jak przebiegają spotkania.

Według oficjalnych danych Toastmasters International, w Polsce istnieją obecnie jedynie cztery kluby Toastmasters – dwa w Warszawie, jeden w Katowicach i jeden w Szczecinie (dla porównania w Niemczech jest ich ok. 50). To wspaniała organizacja, która pomogła tysiącom ludzi na świecie pokonać strach przed wystąpieniami publicznymi, uwierzyć we własne możliwości i nauczyć się lepiej komunikować. A może to Ty przyczynisz się do otwarcia następnego klubu Toastmasters w Polsce? Tutaj możecie dowiedzieć się, jak można założyć kolejny klub Toastmasters. Trzymam kciuki!! :-)

Spotkania klubów odbywają się w języku angielskim, jednak w wielu krajach działają również kluby Toastmasters w narodowych językach (np. warszawski klub Top Careers Toastmasters Club jest klubem polskojęzycznym).

Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do przyłączenia się do Toastmasters!

20 Jan 2008

Wampiry i dawcy

12 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

4198614_thumbnail.jpg
Wczoraj byłam na ciekawym wykładzie na temat, co odróżnia dobrego kierownika projektu od wybitnego kierownika projektu. Wykładowca – dyrektor dużego przedsiębiorstwa, odpowiadający za grupę 250 PM, stwierdził, iż z jego doświadczenia wybitny kierownik projektu (w odróżnieniu od dobrego) posiada dwie cechy: bezwarunkowe zamierzenie osiągnięcia konkretnego celu (intent) oraz energizujące oddziaływanie na innych ludzi (impact).

Po wykładzie rozpoczęła się dyskusja i dość długo kręciła się ona wokół tematu energii. Jaki wpływ wywieramy na innych? Generalnie ludzie dzielą się na dwie grupy, jeśli chodzi o stosunek do zasobów energii: wampirów energetycznych oraz dawców energii.

Kim jest wampir energetyczny? To osoba, która żywi się energią innych. Najczęściej to osoby niezadowolone z życia, użalające się, negatywne nastawione do otoczenia. Spotkanie z wampirem powoduje, że czujemy się rozdrażnieni, słabi, smutni. Osoba będąca wampirem może być powszechnie lubiana i ceniona, tylko… ludzie z jej otoczenia podświadomie wolą unikać z nią kontaktów.

Przeciwieństwem wampira energetycznego jest dawca energii. Jest wesoły, uśmiechnięty, z humorem, optymistycznie patrzy na świat. W towarzystwie tej osoby czujemy, iż nasz poziom energii też wzrasta, czujemy, jak ten optymizm również nam się udziela. Tacy ludzie nas motywują, sprawiają, iż jesteśmy gotowi na nowe wyzwania. To prawdziwi liderzy.

Pewnie każdy z Was zna wielu wampirów energetycznych jak również dawców energii. Ludzie z pierwszej grupy generalnie nie potrafią tak naprawdę cieszyć się życiem. Druga grupa to najczęściej ludzie bardzo zadowoleni z życia i osiągający sukces zarówno w sferze zawodowej jak i osobistej (na pewno do tej grupy zalicza się moja koleżanka Sandra).

Czasami nie można jednoznacznie stwierdzić, czy dana osoba jest dawcą energii, czy też wampirem. Jednak tak naprawdę spotkanie z każdą osobą ma wpływ na poziom naszej energii, pozytywny bądź negatywny. Czasami po prostu ten wpływ jest nieznaczny, dlatego nie jesteśmy w stanie od razu przyporządkować danej osoby do odpowiedniej grupy. I oczywiście zależy to również od osób, z którymi się spotykamy. W stosunku do osób, które lubimy, możemy być dawcą energii, zaś w stosunku do osób, za którymi nie przepadamy, możemy być wampirem.

Do jakiej grupy się zaliczasz? Czy po spotkaniu z Tobą ludzie mają więcej, czy też mniej energii? Wysysasz energię z innych, czy też im jej dodajesz? Ja swojego czasu byłam wampirem energetycznym. Teraz sporadycznie zdarzają się dni, kiedy zdarza mi się nim być, ale pracuję nad tym, aby być dawcą energii. To naprawdę sprawia przyjemność! :-)

Zastanów się: co możesz zrobić dzisiaj, aby motywować ludzi wokół siebie? Jak możesz uniknąć zagrożenia bycia wampirem energetycznym?

Pozdrawiam serdecznie!

15 Jan 2008

Bezgraniczne zadowolenie…

2 Comments Rozwój Osobisty

W ubiegły weekend uczestniczyłam w intensywnym treningu, którego celem była praca w grupie i tzw. odnalezienie siebie. Przez trzy dni pracowaliśmy nad odnalezieniem własnych wartości, nad uzmysłowieniem sobie, czego naprawdę chcemy w życiu, a czego nie. Trening ten był bardzo energetyczny. Energia w grupie wzrastała dosłownie z godziny na godzinę, pod koniec trzeciego dnia była już tak wysoka, iż każdy z nas czuł, iż może poruszyć góry. Naprawdę niesamowite uczucie.

W poniedziałek, dzień po treningu, poziom energii nieznacznie się obniżył, ale nadal był wysoki. Nie poznawałam siebie. Wstałam o szóstej rano, pracowałam kilka godzin w domu, następnie pojechałam do biura, gdzie poprowadziłam trzy długie spotkania na dość skomplikowane tematy. Następnie udałam się na dwugodzinną lekcję hiszpańskiego, po czym zrobiłam zakupy i wróciłam do domu, aby poprowadzić godzinną sesję coachingu. O siódmej wieczorem zakończyłam mój dzień lampką wina. W normalnych warunkach po takim dniu rzuciłabym się ze zmęczenia na kanapę, tym razem jednak byłam całkowicie wypoczęta! Muszę jeszcze dodać, iż przez cały dzień tryskałam energią, żartowałam z kolegami, wszystko wokół wydawało się niezwykle fascynujące, a jednocześnie nieskomplikowane.

Drugi dzień po treningu – energia wróciła do swojego normalnego poziomu. Muszę przyznać, iż byłam rozczarowana, iż ten stan pozytywnego naładowania mnie opuścił. O ileż piękniejsze byłoby życie, gdyby taki stan utrzymywał się każdego dnia! Podobne efekty uzyskiwałam po kilkudniowych medytacjach – ogólne zadowolenie z siebie, innych ludzi i otaczającego świata. Zastanawiam się, jak można taki stan zatrzymać na dłużej, na razie niestety nie znalazłam odpowiedzi. Jeśli coś odkryję, dam Wam znać! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

06 Jan 2008

Czy masz już zdefiniowane cele na 2008?

5 Comments Efektywność, Rozwój Osobisty, Sukces

istock_2008_xsmall.jpg

Uff, właśnie skończyłam sesję planowania moich celów na 2008 rok. Od kilku lat na początku roku rezerwuję kilka godzin na podsumowanie minionego roku i obranie azymutu na nadchodzący. Ubiegły rok był naprawdę udany, chociaż dla obserwatora z zewnątrz raczej niewiele się zmieniło w moim życiu. Tym razem te zmiany były raczej wewnętrzne. Po przeanalizowaniu moich ubiegłorocznych postanowień okazało się, iż osiągnęłam ok. 90% celów, jakie postawiłam sobie na początku 2007 roku. Czegóż to nie zdziała zapisanie swoich zamierzeń na papierze! :-)

Rok 2008 zapowiada się bardzo interesująco. Tym razem sformułowałam 6 najważniejszych celów oraz wybrałam z nich jeden cel wiodący (tzn. taki, który wymaga ode mnie niemałego przezwyciężenia własnych słabości, ale jednocześnie mający największy wpływ na jakość mojego życia). Teraz nareszcie jestem gotowa rozpocząć 2008 rok! :-)

Życzę wszystkim udanego 2008!

03 Jan 2008

Zmęczona urlopem?

No Comments Efektywność, Rozwój Osobisty

img_0457_small.jpg

Serdecznie witam wszystkich w Nowym Roku! Mam nadzieje, że wykorzystaliście przerwę świąteczną na zebranie energii na realizację Waszych noworocznych planów! Mnie niestety się to nie udało, ale o tym poniżej.

Przerwę świąteczną spędziłam z moją najbliższą rodziną w Polsce. Wspaniale było znów wszystkich zobaczyć i w przyjemniej atmosferze spędzić czas. Z jakiegoś jednak powodu podczas całej wizyty byłam dość zmęczona i moja zwykle wysoka energia gdzieś się rozproszyła. Uwielbiam odwiedzać moją rodzinę w Polsce, nie widujemy się zbyt często, więc cieszę się każdą chwilą spędzona w moim rodzinnym domu. Mimo to zadziwiające było dla mnie, jak długo potrafiłam spać podczas mojego pobytu u rodziców. Zwykle sypiam ok. 7 godzin dziennie i nie mam żadnych problemów ze wstawaniem skoro świt. W Polsce spałam jednak przeciętnie 8-9 godzin i do tego niezwykle ciężko było mi się zmusić do wstania. Mimo, iż spałam wystarczającą ilość godzin, w ciągu dnia brakowało mi energii. Po kilku dniach zaczęło mnie to męczyć, nie miałam pojęcia, co się ze mną dzieje.

Mój stan nie zmienił się aż do momentu, kiedy wyjechaliśmy z Polski na narty do Austrii. Przyjechaliśmy na miejsce późnym wieczorem i następnego dnia skoro świt chcieliśmy wyruszyć na stoki. Postanowiliśmy zatem wstać o siódmej rano, aby być na trasach przed pojawieniem się tłumów i w pełni wykorzystać dzień na jazdę na nartach. I o dziwo, tym razem wstawanie nie sprawiało mi żadnego problemu! Jak tylko zadzwonił budzik, zerwałam się z łóżka i w kilka minut byłam już gotowa do wyjścia. Cały dzień spędziliśmy szusując na nartach i o zmęczeniu nie było mowy!

W czym zatem tkwi sekret? Co pomaga nam bez problemu wstawać wcześnie rano i utrzymać wysoki poziom energii przez cały dzień? Czym jest ten wspaniały motywator? Ten cudowny środek to PLAN. Najlepiej jeszcze ekscytujący PLAN! Jeśli nie masz planu na rozpoczynający się dzień, nie ma znaczenia, o której wstaniesz. Będąc u moich rodziców tak naprawdę nie miałam żadnych konkretnych celów na kolejne dni. Spędzałam je w relaksującej atmosferze, na rozmowach z rodzicami, odwiedzaniem znajomych i rodziny, na zakupach, przy czym nie było ważne, o której wstanę, nie trzeba było się nigdzie spieszyć. I to przyczyniło się do mojego zmęczenia. Spotkania z rodziną jak najbardziej sprawiały mi to przyjemność, jednak brakowało mi bardziej konkretnego planu, aby na dobre mnie rozbudzić.

Zwykle staram się mieć konkretne cele na każdy dzień. Zauważyłam, iż samo posiadanie planu na nadchodzący dzień powoduje, iż wstaję skoro świt bez żadnego problemu, gotowa do akcji :-) . Jasne, iż od czasu do czasu pozwolę sobie na małe leniuchowanie w niedzielę, ale to raczej zdarza się rzadko.

Podsumowując, mój krótki urlop w Polsce był udany, jednak dość mnie zmęczyło moje małe „nicnierobienie”. Następnym razem postaram się lepiej przygotować na wizytę u rodziców ;-) . Tymczasem z radością powróciłam do moich codziennych projektów i podpisuję się pod artykułem Alexa, który twierdzi, iż nie potrzebuje ani czasu wolnego, ani urlopu, aby cieszyć się życiem!

Życzę Wam owocnego rozpoczęcia Nowego Roku!