
Uff, właśnie skończyłam sesję planowania moich celów na 2008 rok. Od kilku lat na początku roku rezerwuję kilka godzin na podsumowanie minionego roku i obranie azymutu na nadchodzący. Ubiegły rok był naprawdę udany, chociaż dla obserwatora z zewnątrz raczej niewiele się zmieniło w moim życiu. Tym razem te zmiany były raczej wewnętrzne. Po przeanalizowaniu moich ubiegłorocznych postanowień okazało się, iż osiągnęłam ok. 90% celów, jakie postawiłam sobie na początku 2007 roku. Czegóż to nie zdziała zapisanie swoich zamierzeń na papierze!
Rok 2008 zapowiada się bardzo interesująco. Tym razem sformułowałam 6 najważniejszych celów oraz wybrałam z nich jeden cel wiodący (tzn. taki, który wymaga ode mnie niemałego przezwyciężenia własnych słabości, ale jednocześnie mający największy wpływ na jakość mojego życia). Teraz nareszcie jestem gotowa rozpocząć 2008 rok!
Życzę wszystkim udanego 2008!


A po co te cele? A po co te wspominki? Co Ty jesteś korporacja jakaś czy co? ;-P
lavinka!
Trafilas w sedno sprawy!
Jak najbardziej jestem korporacja (co prawda niewielka)! Pracownikiem i szefem w jednej osobie. I tak zostanie!
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia
hehe, niby kazdy jest Kowalem (szefem i pracownikiem) wlasnego losu , brawo Gosiu. Jestes moja inspiracja
Moglbym wypisywac i wypisywac te cele, ale uznalem ze bez sensu wymyslac cos co niepotrzebnie bedzie zasmiecalo moj umysl. Lepiej sobie uswiadomic ze to zycie samo przyniesie nam nowe wyzwania i okresli nasze cele, czas pokaze… lepiej na bierzaco dodawac nowe cele i od razu je realizowac nie czekajac na nowy rok. Istnieje wtedy obawa ze cos co moglbym zrealizowac w miesiac odkladam w czasie wiedzac ze to jest cel na caly rok.
Pozdrawiam
Reksio
Reksio!
Kazdy po swojemu, i o to wlasnie chodzi!
Mnie cele noworoczne nadaja dlugoterminowy kierunek. Jest to wlasciwie znak do mojej podswiadomosci, aby te “biezace cele” pokrywaly sie z tym, czego pragne.
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia