Mar 01 2008
Co za dużo…

Mój tropikalny urlop dobiega końca, i muszę szczerze przyznać, iż nawet się cieszę. Słońce, wspaniała plaża, przemili ludzie, smakowite jedzenie… Ale ileż można? Dziś rano miałam w perspektywie całodniowy pobyt na słonecznej plaży, w cieniu rozłożystego drzewa (patrz zdjęcie powyżej), jednak jakoś specjalnie mnie to nie ekscytowało. Oczywiście jest pięknie, ale wszystko dziwnie spowszedniało.
Czuję, iż nie jestem w stanie spędzić zbyt wiele czasu na nicnierobieniu i tzw. cieszeniu się życiem. Potwierdziło się również moje przypuszczenie, iż tygodniowy urlop w jednym miejscu to jednak nie dla mnie. Jak na razie.
Chyba rzeczywiście nie potrzebuję zbyt dużo wakacji. A może wcale?
Pozdrawiam serdecznie!
Brak komentarzy


