Mar 11 2008
Jak narzekanie może skutecznie zatruć nam życie
Od jakiegoś czasu mam awersję do narzekania. Podczas ostatniego szkolenia w przerwie obiadowej poszliśmy z grupą do restauracji. Wiedziałam, iż w grupie panują emocje co do naszych trenerów, wiele osób nie było zadowolonych z przebiegu szkolenia. Zamówiliśmy obiad i zaraz otworzyła się puszka Pandory – a to trener zrobił to, a to tamto, tak w ogóle to nie są oni przygotowani do tej roli, a tak właściwie to w ogóle są beznadziejni, itp. Czułam się jak w potrzasku, bo zupełnie nie miałam ochoty przyłączyć się do tego zbiorowego narzekania (nawet jeśli zgadzałam się z niektórymi argumentami). Po prostu generalnie mówię NIE narzekaniu. Zjadłam zatem szybko obiad i opuściłam towarzystwo.
Narzekanie sprawia, iż paradoksalnie przyciągamy do naszego życia to, czego checmy uniknąć, o czym już pisałam. Wypróbowałam tę prawdę na sobie. Swojego czasu narzekanie było jednym z moich ulubionych zajęć, zawsze znalazłam coś, co mi się nie podobało i wymagało werbalnego potwierdzenia tego faktu. Och, jak przyjemne były spotkania przy kawie z moją koleżanką z biura i narzekanie na sytuację w pracy, szefa, kolegów i cały ten niedobry świat. Aż łezka kręci mi się w oku….
Jak pewnie się domyślacie, moje życie było pełne tych niechcianych rzeczy.
Ktoś może powiedzieć: jak to? Przecież jeśli bylibyśmy ciągle zadowoleni ze wszystkiego, świat nie poruszałby się do przodu. Nikt nie zadawałby niewygodnych pytań, nikt nie starałby się ulepszać istniejących procesów, itp. Jasne. Ale w takim przypadku mamy do czynienia z twórczym niezadowoleniem, połączonym z konkretnymi działaniami. Ja zaś piszę o narzekaniu dla narzekania.
Moim zdaniem, jeśli jesteśmy z czegoś niezadowoleni i korci nas do narzekania, istnieje tylko jedno mające jakikolwiek sens wyjście:
Odpowiedz sobie na pytanie: czy mogę tę sytuację zmienić?
- Jeśli TAK – wtedy zastanów się, w jaki sposób możesz to zrobić, zdefiniuj plan i zabierz się do dzieła
- Jeśli NIE – zaakceptuj tę sytuację i nigdy więcej nie wracaj do tego tematu.
Jakakolwiek inna reakcja jest szaleństwem.
Pozdrawiam serdecznie!
2 komentarze



W przypadku szkolenia można pomóc trenerowi w skierowaniu zajęć na pożądane tory. Trzeba tylko chcieć i brać aktywny udział, a nie siedzieć, jak na tureckim kazaniu, a potem narzekać przy obiedzie.
Witaj TesTeq!
Zupełnie się z Toba zgadzam. Niestety żadna z tych osób nie podjęła działania i nie przedstawiła swoich wątpliwości podczas szkolenia. Tym razem niestety zakończyło się na narzekaniu.
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia