Jul 21 2008

Marzenia w zderzeniu z rzeczywistością

Beagle Leila

W moim artykule sprzed kilku miesięcy pisałam o tym, jak bardzo chciałam mieć psa rasy beagle. Od długiego czasu rozmawiałam o tym z moim mężem i w końcu, po wspólnej naradzie, postanowiliśmy nabyć wymarzonego psa. Naprawdę bardzo chciałam mieć beagle i wyobrażałam sobie, iż odtąd nasze życie będzie więcej niż super.

Nasz pies okazał się naprawdę słodki, kiedy po raz pierwszy nas zobaczyła, rzuciła się na nas wesoło pomerdując ogonem. Miłość od pierwszego wejrzenia!

Jednak nie dało się ukryć faktu, iż nasz pies był trzymiesięcznym szczeniakiem. Z wszystkimi z tego faktu wynikającymi zaletami i wadami. Niezwykle słodki, ale również wyczerpujący. Okazało się, ze nasz szczeniak nie wiedział jeszcze, iż załatwianie się na podłogę w mieszkaniu nie jest najlepszym pomysłem. Z wielką pasją poświeciła się również obgryzaniu porzuconych w przedpokoju butów, itp.

Okazało się, iż niestety nie do końca byłam przygotowana na tę negatywną stronę posiadania szczeniaka. Po kilku dniach zastanawialiśmy się nawet nad zwróceniem naszego psa do hodowcy (cale szczęście w porę zarzuciliśmy ten pomysł!!!!).

Jakie wnioski wyciągnęłam z tego doświadczenia?

Nasze marzenia, kiedy już uda się nam je osiągnąć, niekoniecznie będą tak wyglądały, jak to sobie wyobrażaliśmy. Warto przygotować się na tę ewentualność. Na początku możemy być rozczarowani, sfrustrowani, ale warto odczekać. Przyzwyczaić się, poznać tę nową sytuację, a i z czasem okaże się, iż to a jakże było nasze marzenie, choć przybrało nieco inną postać.

Zderzenie z tak zwana „brutalna rzeczywistością” może również wyzwolić w nas emocje i reakcje, o których nie myślelibyśmy, iż jesteśmy do nich zdolni. W moim przypadku okazało się, iż bardzo łatwo mogę stracić nad sobą kontrole, kiedy pies zrobił coś, czego nie powinien. To skłoniło mnie z kolei do głębszych przemyśleń i przekonania, iż przydałoby mi się jeszcze więcej medytacji! ;-)

Nasze marzenia często będą od nas wymagać opuszczenia naszej strefy komfortu. Często będziemy musieli zacisnąć zęby i „rozciągnąć się”. Jak to w takich wypadkach bywa, wyjście ze strefy komfortu nie jest łatwe (myśl o oddaniu psa była właśnie spowodowana chęcią powrotu do naszej strefy komfortu).

To doświadczenie przypomniało mi raz jeszcze, iż bardzo często warto zagryźć żeby i iść do przodu. Patrząc z perspektywy na moje życie, to właśnie takie trudne sytuacje, wymuszające na mnie opuszczenia własnej strefy komfortu, miały najbardziej pozytywny wpływ na moje życie.

Pozdrawiam serdecznie!

img_1489-copy.jpg

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

Brak komentarzy

Zostaw komentarz