Aug 03 2008
Bądź cierpliwy. Opłaca się!
Pamiętam, jak półtora roku temu, na początku podjęcia mojej nowej pracy, płakałam przez kilka tygodni w poduszkę. Wszystko było nie tak. To pomyłka, myślałam. Tymczasem po czasie okazało się, iż ta praca była czymś najlepszym, co mogłoby mi się w życiu zdarzyć. Warto było przeczekać te kilka miesięcy! Co by się stało, gdybym poddała się bez walki?
Pamiętam, kiedy odebraliśmy naszego psa kilka tygodni temu. Pierwsze dni były straszne, chcieliśmy oddać Leilę do hodowcy. A teraz uwielbiamy ją ponad wszystko! Uczymy się od niej kochać ludzi każdego dnia. Warto było przeczekać te kilka tygodni! Co by się stało, gdybym poddała się bez walki?
Mogłabym wyliczać w nieskończoność przykłady z mojego życia, kiedy to opłaciło się być wytrwałym, zagryźć zęby i przeczekać.
Zagryźć zęby i przeczekać.
Pozdrawiam serdecznie!
3 komentarze



Wczoraj naszły mnie podobne rozważania, gdyż zaczynam staż menedżerski… który narzuci mi pewne obowiązki, będzie wymagał korzystania z umiejętności, których jeszcze nie mam itd.
A że lubię metafory zwłaszcza sportowe, zauważyłem, że i w sporcie czasem start może być kiepski, lecz stałe, mocne tempo pozwalają osiągnąć metę. Na trasie biegu maratończycy też mają swoje kryzysy… lecz osiągają cel
Na dniach napiszę szerszy post o tym u siebie, bo to bardzo ładnie można przyrównać do sportowców i ich osiągnięć
Pozdrawiam,
Orest
Przeczekać, tak… ale nigdy pasywnie. Przeczekanie jakoś kojarzy mi się z bierną obserwacją co się wydarzy i zdaniu się na rezultaty.
Wydaje mi się, że to o czym myślisz to bardziej silna wola i determinacja w dążeniu do realizacji swoich marzeń. W takim przypadku, tak jak napisałaś, nigdy nie można poddawać się bez walki.
I przy okazji… śliczny szczeniak
Bartosz!
W moim artykule chodzilo mi o to, iz czasami trzeba po prostu zaakceptowac fakt, iz jest trudno. Tak to w zyciu bywa, iz czasami po prostu nie jest rozowo i nie mozemy nic na to poradzic. Cos nas dopada i nie potrafimy byc aktywni, bo to po prostu w danym momencie za duzo (w koncu jestesmy tylko ludzmi).
W takich wypadkach, jesli widzimy nasz cel za ta przeszkoda, warto zatem zaakceptowac, iz jest ciezko, zagrysc zeby i przeczekac (kto ma wiecej sily, moze i aktywnie cos zmieniac, ale zwykle w takich przypadkach jestesmy dosc wyczerpani). To mam na mysli, mowiac, iz nie mozna poddac sie bez walki: mimowolnie poddawac sie doswiadczaniu rzeczy nieprzyjemnych WIEDZAC, iz niedlugo slonce juz zaswieci! Bo NIE MA INNEGO WYJSCIA!
Mialam tez inne wyjscie: moglam rzucic wszystko od razu, bez potrzeby doswiadczania tych nieprzyjemnych rzeczy. Ale widzialam ten cel na koncu i wiedzialam, iz musze jakos przebrnac aby tam dojsc.
P.S. Dziekuje za mile slowa, pies ma sie jak najlepiej! Teraz wlasnie domaga sie zabawy
Orest!
Podoba mi sie Twoj przyklad z maratonczykami: to to samo – zagryzaja zeby i biegna, nie jest latwo, ale wiedza, ze gdzies tam na pewno jest meta!
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia