
Właśnie wróciłam z kilkudniowej wędrówki po austriackich Alpach. Postanowiliśmy na jakiś czas odciąć się od cywilizacji i przemyśleć kilka ważnych spraw. Spakowaliśmy zatem nasze plecaki i udaliśmy się na kilka dni w góry, spędzając noce w górskich schroniskach. Jak zwykle w górach, udało nam się wypracować niezwykle ciekawy plan na kilka następnych miesięcy. Pobyt blisko natury wyzwala w nas nieprzebrane pokłady kreatywności, nigdy nie jesteśmy rozczarowani rezultatami naszych małych górskich „brainstormingów”.
Jeśli borykacie się z jakimś ważnym problemem i nie jesteście w stanie znaleźć satysfakcjonującego rozwiązania, polecam każdemu kilkudniową wycieczkę w naturę (las, góry, jeziora, morze – według waszych preferencji), połączoną z długimi wędrówkami – zawsze pomaga! (Dla dociekliwych: naukowcy potwierdzają, iż podczas rytmicznego spaceru/ wędrówki organizm produkuje endorfiny, które sprawiają, iż stres się ulatnia, emocje uspokajają, robiąc miejsce dla świeżych myśli i pomysłów).
Podczas pobytu w Alpach stwierdziłam, iż osiąganie ważnych dla nas celów jest dokładnie jak wspinanie się na szczyt góry. Kiedy spoglądamy z dołu na czekający do pokonania szlak, cel wydaje nami się tak odległy, a szczyt góry, choć piękny, prawie nie do zdobycia. Gdy jesteśmy już na szlaku, pot spływa nam z czoła, spoglądamy do przodu i myślimy: uff, jeszcze tak daleko. Ale mimo to idziemy dalej, jest ciężko, ale nie możemy się doczekać, kiedy staniemy na szczycie. Koncentrujemy się wtedy na naszych krokach w stronę szczytu, na chwilę przestajemy myśleć o długiej drodze, lecz jedynie o następnym kroku: jeden, drugi, i następny, i następny… I nagle jesteśmy już na szczycie! Spoglądamy w dół: wow! W końcu nie było to takie trudne, kiedy rozbiliśmy tę długa drogę na małe kroki.
Pozdrawiam serdecznie!

