Sep 03 2008
Fundamenty rozwoju osobistego
Jakiś czas temu pisałam o tym, od czego rozpocząć rozwój osobisty. Dziś postaram się rozwinąć ten wątek na podstawie moich doświadczeń z ubiegłych lat. Tak jak w przypadku budowania domu potrzebujemy twardych, solidnych fundamentów aby postawić wspaniały dom, podobnie jest z rozwojem osobistym. Aby wejść na “wyższe poziomy” rozwoju osobistego, jak prawo przyciągania, życie tu i teraz, osiągnięcie pełnego zadowolenia, potrzebujemy solidnych fundamentów.
Muszę przyznać, iż czasami zdarza mi się wykroczyć przeciwko niektórym elementom fundamentu rozwoju osobistego. Jednak szybko zauważam negatywny wpływ tego faktu na moje życie i wprowadzam natychmiastową korektę.
Poniżej przedstawiam elementy mocnego fundamentu, które – z mojego doświadczenia – są niezbędne do budowania solidnej osobowości i spełnienia w życiu (kluczem jest tu energia, jaką czerpiemy właśnie z tych fundamentów):
1. Zdrowe odżywianie się
Kiedy rozpoczęłam świadomą pracę nad rozwojem osobistym, jedzenie śniadania nie było moim priorytetem. Inne posiłki pozostawiały również wiele do życzenia. Jednak to właśnie dzięki zdrowemu odżywianiu się mamy dość energii do pracy nad sobą. Na stronie Michała Pasterskiego znajdziecie kilka ciekawych artykułów na temat jak się odżywiać, aby mieć dużo energii.
2. Regularne uprawianie sportu
Wszyscy o tym wiemy, ile energii daje nam sport, mimo to ciężko jest nam się zmotywować do jego uprawiania. Na poczatku mojej przygody z rozwojem osobistym ćwiczyłam regularnie – wstawałam o szóstej rano i przez pól godziny ćwiczyłam. Efekty zauważyłam natychmiast – w ciągu dnia w pracy po prostu tryskałam energią. Dziś sport jest nieodłączną częścią mojej codziennej rutyny. Sport dodaje nam energii jak również sprawia, iż jesteśmy bardziej kreatywni!
3. Wczesne wstawanie
Swego czasu wstawałam koło godziny ósmej. Od mniej więcej trzech lat wstaję o 5.30 – 6.00 (w weekendy pozwalam sobie wyspać się do 7 – 7.30). Dbam również o to, aby codziennie spać 7 – 7,5 godzin. Inspiracją do wczesnego wstawania był dla mnie artykuł Steva Pavliny “How To Become An Early Riser” i odtąd moje życie nie było takie same!
Wczesne wstawanie dodaje mi energii, sprawia, iż mam rano wystarczająco dużo czasu na słuchanie inspirujących nagrań, na medytacje i zjedzenie zdrowego śniadania, bez jakiegokolwiek pośpiechu.
4. Stawianie celów
Odkąd rozpoczęłam regularne stawianie celów, życie nabrało nowego wymiaru. Konkretnie sformułowane cele i plan ich realizacji dają nam poczucie kontroli nad własnym życiem oraz zbliżają nas szybciej do osiągnięcia naszych marzeń. Uwaga: podczas stawiania celów uważajcie na to, aby nie było ich zbyt dużo! Z mojego doświadczenia kiedy stawiałam sobie zbyt wiele celów, nie udało mi się osiągnąć większości z nich. Obecnie mam zwykle 1-2 cele, które naprawdę chcę osiągnąć, i to ułatwia mi znacznie koncentrację i zwiększa znacznie prawdopodobieństwo osiągnięcia tego celu.
5. Medytacje
Stałych bywalców mojego bloga nie zdziwi, iż zaliczam medytacje do fundamentu rozwoju osobistego.
Medytacje pozwalają nam połączyć się z naszym “prawdziwym ja”. Niesamowite, ile skarbów tam się kryje!
Pozdrawiam serdecznie!
7 komentarze



Przyznam, że Twój post o wczesnym wstawaniu skłonił mnie do wczesnoporannego wstawania. W czerwcu była to godzina 7:00, od lipca 6:00. Ostatnie dwa tygodnie są ciężkie, bo o 6:00 jest jeszcze ciemno, więc zdarza mi się poleżeć ponad pół godziny nim wstanę. Zgodzę się z tym, co napisał Steve Pavlina, żeby chodzić spać wtedy, gdy czujemy się zmęczeni a wstawać o stałej porze na budzik.
Książka do snu wspaniale przygotowuje – też jak czuję, że już oczy się zapadają nad książką, to wtedy ją odkładam i spać.
Polecam wszystkim książkę do snu i wczesne wstawanie
Pozdrawiam,
Orest
Witaj Orest!
Co do książki do snu, to jak najbardziej! Jeszcze dodam, iż mniej więcej godzinę przed snem staram się nie korzystać z komputera. W ten sposób umysł ma czas na uspokojenie się i znacznie lepiej wtedy śpimy.
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia
Na godzinę przed snem staram się już leżeć z książką. Kolacja na 4-5 godzin przed snem, a komputer nawet 8 godzin przed snem. Staram się wieczorem już nie siadać do komputera, a wszelkie sprawy załatwiać z rana, zaraz po wstaniu. Może to nie najlepsze rozwiązanie, aby z samego rana wpadać na wysokie obroty… lecz mnie to doskonale stawia na nogi
Co do ksiązki to ona chyba ma taką właściwość, że wycisza umysł, uspokaja nas… i chyba stąd łatwiejsze zasypianie
Pozdrawiam,
Orest
Gosia pisze: “mniej więcej godzinę przed snem staram się nie korzystać z komputera. W ten sposób umysł ma czas na uspokojenie się i znacznie lepiej wtedy śpimy.”
Ja nie mam z tym problemu. Komputer mnie nie denerwuje.
Orest Tabaka pisze: “Na godzinę przed snem staram się już leżeć z książką.”
Niezależnie o której godzinie się położę, zawsze są to dwie strony przed snem. Na widok książki lub czasopisma oczy zamykają mi się po dwóch stronach.
Gosia, co do tego komputera- ja również staram się nie korzystać z niego na godzinę przed snem, to bardzo pomaga
Jak o tym zapominam, to nie dość, że nie zdążę się odpowiednio wyciszyć przed snem, to jeszcze zazwyczaj idę spać później, bo wciąga mnie wszystko co w tym szerokim internecie można znaleźć
Co do fundamentów- całkowicie się zgadzam
Dodałbym jeszcze tylko odpowiedni zestaw przekonań o świecie. Warto wyrobić sobie przekonania typu: “mogę nauczyć się wszystkiego”, “od każdego człowieka można się czegoś dowiedzieć”, “zmiana jest łatwa i przyjemna”, “mogę osiągnąć w życiu co tylko zechcę”, itp. Z takim poglądem na świat i z pełną wiarą w te stwierdzenia mamy nieustający motor motywacyjny do ciągłego rozwoju i nauki
Pozdrawiam,
Michał
Michal!
Masz racje, pozytywne nastawienie do zycia jest niezwykle wazne na drodze rozwoju osobistego. Jednak poniekad swiadomie nie umiescilam tego punktu w fundamentach. Nie dlatego, ze nie jest to wazne. Ale dlatego, iz jest to najwazniejsze! I jednoczesnie najtrudniejsze do osiagniecia.
Kiedy osiagne kontrole nad wlasnymi myslami, bede u siebie.
Kiedy zrozumiem, iz cokolwiek nam sie przydarza, jest czyms najlepszym, co mogloby sie nam w danym momencje przytrafic, bede u siebie.
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia
TesTeq:
W ostatnim tygodniu najdłuższe “czytanie do snu” trwało 30 minut, a najkrótsze to 3 strony. Możliwe, że to wynik zrzucia energii za dnia i na czytanie już niewiele pozostaje.
Pozdrawiam,
Orest