Archive for November, 2008

27 Nov 2008

ABC – Always Be Closing!

4 Comments Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces

Wczoraj przydarzyła mi się ciekawa historia. Wieczorem poszłam z kolegą na medytację zen, prowadzoną przez mojego znajomego nauczyciela zen. Zajęcia grupy odbywały się w pobliskim centrum yogi. Grupa liczyła kilka osób, wśród nich była również właścicielka tegoż właśnie centrum. Po zajęciach rozmawiałam jeszcze przez chwilę z moim znajomym, przy czym rozmowa przeszła na temat yogi. Stwierdziłam, iż już od miesięcy chcę się wybrać na yogę, ale nie mogę się zmusić, i nie znalazłam jeszcze żadnej szkoły, która by mi odpowiadała. Wyraziłam mój zachwyt dla yogi i chęć przyłączenia się do jakiejś grupy. Całej rozmowie przysłuchiwała się też wspomniana właścicielka centrum yogi. Jej reakcja na moje wywody? Nie odezwała się ani słowem. Zignorowała mnie. Potencjalny klient? Zapomnij.

A ja przecież stworzyłam idealną sytuację, aby ona wkroczyła do akcji i zachęciła mnie jakimś kursem dla początkujących, jaki oferuje jej centrum. Oto stałam przed nią – idealna kandydatka na jej klientkę. Mówiąc szczerze, ja nawet czekałam, aby z jej strony wyszła jakaś propozycja, bo naprawdę miałam ochotę zająć się yogą na poważnie. Dałam jej tyle wskazówek, ale chciałam, żeby powalczyła o mnie jako klienta. Ale ona nie wykorzystała tak oczywistej szansy. To jak ona zdobywa klientów, pomyślałam. Po wczorajszym wieczorze już wiedziałam, iż jeśli kiedykolwiek wybiorę się na yoge, to na pewno nie do tego centrum. Byłam rozeźlona, iż ona nie chciała o mnie walczyć. Jeśli jej się nie chciało, to ja na pewno nie mam ochoty podać się jej na tacy.

Podobnie jest z każdą sprzedażą. Tak naprawdę klienci chcą, aby o nich walczyć. Ta walka on nich daje im poczucie, iż są dla kogoś ważni. Ja poczułam się zignorowana, niewarta fatygi. Podobne mam uczucie, kiedy jestem w sklepie, a ekspedientka zajęta jest czymś innym, niż mną. Nie zawsze uda nam się sprzedać. Ale zawsze trzeba próbować, jeśli mamy najmniejsze podejrzenie, że warto. Z szacunku dla klienta!

Na koniec zamieszczam jeszcze wycinek z filmu “Glengarry Glen Ross” ze sławną przemową na temat zamykania sprzedaży, uwielbiam ten kawałek. :-)

ABC.

Pozdrawiam serdecznie!

21 Nov 2008

Dlaczego ludzie mnie nie lubią?

9 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

Potrzeba bycia lubianym jest jednym z najważniejszych naszych pragnień. Człowiek jest istotą przyzwyczajoną do życia w stadzie i ta potrzeba akceptacji ze strony stada jest nam wręcz niezbędna do przeżycia. Nic dziwnego, iż bardzo staramy się, aby stado nas polubiło.

No właśnie, staramy się. Jak to bywa ze staraniem się, raz nam się udaje, raz nie. Sama mam dość długą historię starania się, aby inni mnie polubili. Mogę to podsumować następująco: to niesamowicie ciężka praca! Wymaga to czytania w myślach innych (no przecież muszę wypaść tak, aby się spodobać), dostosowywania się do konkretnych norm i oczekiwań, bycia wesołym, kiedy jesteśmy smutni i na odwrót. Dochodzimy do wniosku, iż aby być lubianym trzeba być dobrym aktorem, potrafiącym zagrać wiele ról.

Przez wiele lat stosowałam powyższą zasadę. Aż w końcu zdałam sobie sprawę, iż gra nie jest warta świeczki.  To było po prostu zbyt trudne, ciężkie i nie dające satysfakcji, nienaturalne. Starałam się, starałam się i jakoś nie wychodziło mi, aby ludzie mnie polubili.

W końcu poddałam się i stwierdziłam: będę po prostu sobą! (OK, to nie było takie proste, dochodziłam do tego dość długo – naprawdę dotarło to do mnie podczas jednego z intensywnych treningów coachingowych).  Postanowiłam przestać się starać i być po prostu sobą. WOW! To niesamowite, jaki wpływ wywieramy na otoczenie, kiedy jesteśmy połączeni z naszym autentycznym JA. Nagle zaczęłam otrzymywać komplementy od innych, że bije ode mnie inna aura. Nagle ludzie zwracali się do mnie o poradę, o pomoc, w końcu poczułam się lubiana, i to bez żadnego wysiłku, lecz w sposób zupełnie naturalny. Im mniej zależało mi na tym, aby być lubianą, im mniej się starałam, tym szybciej przyciągałam do siebie ludzi.

Każdy z nas jest inny i na swój sposób niepowtarzalny. Każdy z na ma coś innego do zaoferowania, na co inni z niecierpliwością czekają. Nie warto tłumić w nas tego daru, starając się być kimś innym, niż jesteśmy naprawdę. Piękno jest w naszej naturalności.

Ludzie wyczuwają w nas brak autentyczności, to powoduje najczęściej, iż się od nas odsuwają. Spędzanie czasu z naszym stadem jest niesamowicie budujące i daje wiele satysfakcji. Ale jedynie wtedy, kiedy przebywamy z naszym stadem NAPRAWDĘ, będąc sobą. Nic nie sprawia więcej przyjemności! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

08 Nov 2008

Zatoka Zen goes Twitter!

3 Comments Rozwój Osobisty

Twitter

Większość z Was wie, iż jestem fanką nowoczesnych metod komunikacji, postanowiłam zatem zrobić eksperyment z Twitterem.  Twitter to istniejąca od marca 2006 roku sieć społeczna i serwis oferujący micro-blogi pozwalające na wysyłanie mikro-wpisów (liczących zaledwie do maksymalnie 140 znaków). Wysyłanie nie tylko przez interface na stronie Twittera, ale tez przez specjalnie do tego przygotowany program nazywany Twitterrific, za pośrednictwem komunikatorów internetowych, a także przez wiadomości tekstowe.

Możliwe jest też integrowanie Twittera ze stronami internetowymi poprzez umieszczanie u siebie odpowiedniej wstawki www. Co więcej, istnieją też wtyczki do popularnych skryptów blogowych, za pomocą których można łączyć zwykły blog z Twitterem.

Postanowiłam zatem otworzyć konto dla Zatoki Zen na Twitterze.  Jako, iż jestem szczęśliwą posiadaczką iPhona, będę od czasu do czasu wysyłała za jego pośrednictwem krótkie informacje, jeśli coś mnie zainspiruje. Dla zainteresowanych proponuję rejestrację na stronie Twittera, Zatokę Zen znajdziecie tutaj.

Pozdrawiam serdecznie!