Archive for December, 2008

31 Dec 2008

Szczęśliwego Nowego Roku! Happy New Year! :-)

4 Comments Rozwój Osobisty

Dla mnie mottem na 2009 jest ODWAGA.

Odwaga, aby podejmować coraz większe wyzwania. Odwaga, aby działać, nie tylko myśleć i planować. Odwaga, aby zawsze głośno mówić to, co nam podpowiada nasze serce. Odwaga na pierwszy krok w nieznane. Odwaga na popełnianie błędów. Odwaga na wiarę w siebie i w to, iż możemy o wiele  więcej, niż nam się wydaje. Odwaga w starciu ze strachem. Odwaga, aby upaść, podnieść się i iść dalej.

Życzę Wam zatem niesamowitych pokładów odwagi w nadchodzącym roku! :-)

Dziękuję serdecznie wszystkim Czytelnikom za miłe słowa i odwiedziny na mojej stronie! Dzięki Wam jedziemy dalej w 2009 rok, i będzie o wiele szybciej! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

happy-new-year.jpg

28 Dec 2008

Nic nie robię cały dzień

Comments Off Podróże, Rozwój Osobisty, Sukces

Świętą minęły prawie niepostrzeżenie, ale niezwykle milo. Jako, iż w tym roku nie miałam typowo polskiej Wigilii, nie mogłam zanurzyć się w tej wspaniałej, polskiej świątecznej atmosferze, którą tak uwielbiam. Mimo to było kilka akcentów świątecznych i w Szwajcarii. Okazało się, iż w naszej zapomnianej wiosce alpejskiej jest kościołek, i to na dodatek katolicki. Zatem w wieczór wigilijny, przed kolacją, wybraliśmy się całą rodziną do kościoła. Msza odbywała się po niemiecku, a ksiądz był rodem z Indii. Po mszy mieszkańcy wsi zebrali się przed kościołkiem, życząc sobie nawzajem wesołych świąt. Na niebie gwiazdy, w oddali rysują się góry… Niesamowita atmosfera. Wtedy poczułam naprawdę święta…

Przez cały tydzień rozkoszowałam się górami, śniegiem i naturą. Wszystko było takie powolne, i takie proste. Po kilku dniach zauważyłam jednak, iż zaczynam się robić niespokojna. Wybrałam się zatem z psem na snow shoeing do lasu, aby wykryć przyczynę tego niepokoju. Przez ostatnie kilka lat ukształtowałam w sobie przekonanie, iż każdą chwilę powinnam wykorzystać produktywnie. Nie pozwalałam sobie na leniuchowanie, a kiedy już mi się to zdarzyło, miałam wyrzuty sumienia. Ten narastający niepokój miał swoje korzenie właśnie w tym przekonaniu, że zawsze powinnam robić coś produktywnego. Według tego przekonania każdy dzień maksymalnie “pakowałam”. W ostatnich miesiącach już przesadziłam, było tego tak dużo, iż nie byłam w stanie wywiązać się ze wszystkich zobowiązań. W takim właśnie stanie wyjechałam w góry, jeszcze w drodze w pospiechu sprawdzając służbowe maile. Nie jestem zbyt dobra w nicnierobieniu. Ale od czasu do czasu niesamowicie tego potrzebujemy! Aby nabrać na nowo energii, aby uspokoić nasz umysł. Zatem, po powrocie z leśnej wycieczki, nadal beztrosko rozkoszowałam się nicnierobieniem! Święta to cudowny czas na zwolnienie obrotów. :-)

Góry mnie uspokoiły. Pozwoliły nabrać dystansu, do siebie i do mojego życia. Teraz z powrotem w domu, powoli przygotowuję się do podsumowania tego roku. Każdy dzień jest długi, płynie powoli, spokojnie…

Pozdrawiam serdecznie! :-)

img_1966.jpg

24 Dec 2008

Wesołych Świąt!

5 Comments Podróże, Rozwój Osobisty

Drodzy Czytelnicy!

Z okazji nadchodzących Świąt życzę Wam wszystkiego najlepszego! Mam nadzieję, iż uda Wam się znaleźć czas na refleksję… Ja już od kilku dni się tym zajmuję…

Jestem wraz rodziną w małej wiosce alpejskiej w Szwajcarii. Czas wypełniają spacery, jazda na nartach, wieczorami wspólnie gotujemy, siedzimy przy ognisku i grzańcu tudzież przy lampce wina i snujemy niekończące się opowieści. Dwanaście osób i pies. Dziś udało nam się zakupić choinkę, więc zaczyna być już naprawdę świątecznie! :-)

Takiej właśnie atmosfery życzę Wam na święta!

Pozdrawiam serdecznie!

img_1880-small.jpg

img_1898-small.jpg

21 Dec 2008

Czym jest dla Ciebie medytacja?

2 Comments Kariera, Medytacje, Rozwój Osobisty, Sukces

Ostatnie kilka dni spędziłam na treningu medytacyjnym (za kilka miesięcy, jeśli wszystko dobrze pójdzie, otrzymam uprawnienia nauczyciela medytacji :-) ). Kurs był niesamowicie intensywny i niezwykle inspirujący, jednak w ciągu tych kilku dni zaobserwowałam coś, co mnie troszkę zaniepokoiło. Jak pisałam już w wielu artykułach, medytacja jest generalnie lekarstwem na wszystko. Nie jest to jedyne lekarstwo, ale jedno z najskuteczniejszych. Ludzie regularnie medytujący odczuwają zwykle głębszą jakość życia i mają poczucie balansu. To prawda, ale… No właśnie, jest jedno ale. Warunkiem, aby powyższe stwierdzenie było prawdziwe, jest założenie, iż medytacja nie jest traktowana jako ucieczka od realnego życia.

Podczas regularnego medytowania doznajemy niesamowitych uczuć, niektórzy nawet docierają w okolice ekstazy. Nic dziwnego zatem, iż od medytacji można się uzależnić. No bo przecież, kiedy medytuję, to wszystko jest takie super, tak świetnie się czuję, itp. Tam, wewnątrz mnie jest o wiele piękniej, niż w moim zwykłym, szarym życiu…. STOP! Jeśli coś takiego słyszę, od razu włącza mi się czerwone światło! Takie podejście do medytacji jest niebezpieczne. Sprawia ono, iż medytacja staje się ucieczką od realnego życia. Codzienność wydaje nam się nieciekawa w porównaniu z tym pięknym, wewnętrznym światem, jaki odkrywamy podczas medytacji. Nie o to w tym chodzi. Medytacja ma pomóc nam odnaleźć drogę do naszego prawdziwego ja, pomóc nam żyć naprawdę, tu i teraz, cieszyć się życiem. Medytacja powinna być narzędziem wspomagającym nasz rozwój osobisty, a nie go zastępującym. W realnym życiu musimy używać też innych narzędzi rozwoju osobistego, musimy nad sobą pracować, nie wystarczy jedynie usiąść i medytować przez godzinę. Sorry, nie ma tak łatwo! ;-)

Nawet na naszym kursie kilka osób, na pytanie, dlaczego się tutaj znaleźli, odpowiedziało: “Moja praca jest tak stresująca, chciałam w końcu przez kilka dni odetchnąć” (czytaj: ucieczka), czy też: “Kiedy medytuję czuje się tak wspaniale, to po prostu niesamowite uczucie, chce tego więcej” (czytaj: moje życie nie jest aż tak ciekawe, zatem uciekam w medytację).

Zatem, drogi Czytelniku: zastanów się przez chwilę, czy medytacja nie jest dla Ciebie przypadkiem ucieczką.

Pozdrawiam serdecznie!

04 Dec 2008

Poddaję się! Mam dość bycia przeciętniakiem!

6 Comments Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces

Poddaję się. Po latach wewnętrznej walki, poświęcenia, inwestowania nieprzebranych pokładów energii w bycie przeciętniakiem mam dosyć. Po latach ciężkiej pracy, aby być lubianym, by nie dać się ponieść moim marzeniom, poddaję się. Nie chce mi się. Nie udało się. Przepraszam. To zbyt trudne. Nie mam ochoty. Teraz będę po prostu ot tak płynął przez życie – nie próbując niczego na siłę, nie dążąc do niczego za wszelką cenę, będę po prostu sobą, będę żył chwilą, tu i teraz, będę marzył, będę się śmiał, będę tańczył! I tyle mi zrobicie! Ha! Jak lekko się czuję!!!! Tra, la, la!

Aż łezka kreci mi się w oku. Biedak tak bardzo się starał, by być przeciętnym i mu nie wyszło. Na szczęście…

Wielu z nas za wszelka cenę stara się, aby świat nie dowiedział się, jak jesteśmy wspaniali i na ile nas stać. Za wszelka cenę staramy się ukryć nasze zdolności, nasze mocne strony, nasze prawdziwe ja. Za wszelką cenę nie chcemy być wspaniali! No bo przecież jak to: ja wspaniały? Taki jestem, ot przeciętny (no przecież ciężko na to moje przeciętniactwo pracowałem). Ha!

Spośród milionów ludzi na Ziemi nie znajdziecie dwojga dokładnie takich samych. Każdy z nas jest inny, na swój sposób niesamowicie utalentowany. Osobiście nie uważam, aby ludzie mieli zarówno swoje mocne i słabe strony. Uważam, iż każdy z nas ma tylko MOCNE strony. Taki jest podział ról – jedni mają zdolności manualne, inni analityczne, muzyczne a inni są po prostu świetnymi tancerzami. To właśnie nasza różnorodność czyni świat tak ciekawym i niesie nas do przodu.

Każdy z nas przyszedł na ten świat z konkretnymi zdolnościami, aby przyczynić się do postępu naszej cywilizacji.  Ignorancja dla naszych mocnych stron na rzecz zmagania się z tzw. słabościami (co prowadzi prostą drogą do bycia przeciętniakiem) to obraza dla naszego Stwórcy (kimkolwiek on jest).

Jeśli chodzi o mnie, jestem ekstrawertyczką, kieruję się w życiu głównie intuicją i nie posiadam szczególnych zdolności analitycznych. Przez wiele lat w szkole ignorowałam moje naturalne talenty, wybierając walkę z tzw. słabymi stronami (czyli decydując się na bycie przeciętniakiem!). Nie mogłam zaakceptować faktu, iż nie jestem dobra w matematyce. Nocami uczyłam się zadań NA PAMIĘĆ – pod koniec roku oczywiście miałam świetną ocenę z matematyki na świadectwie, ale czym zostało to okupione? Byłam prawdziwą męczennicą, na własne życzenie, oczywiście. Z perspektywy czasu spędziłabym ten czas zupełnie inaczej, raczej na kultywowaniu moich mocnych stron, niż wkuwaniu wzorów i poświęcaniu czasu czemuś, czego nie lubię. Koncentrowanie się na naszych mocnych stronach dostarczy nam o wiele więcej zadowolenia i satysfakcji w życiu. Wiem, wiem – to również żadne odkrycie. Jeśli jednak to takie proste, to dlaczego tylu z nas mimo oczywistości tego faktu, nadal “walczy z matematyką”?

Drogi Czytelniku, odpowiedz sobie w tym miejscu na pytanie: na ile kultywujesz swoje mocne strony, a na ile zajmujesz się wkuwaniem po nocach wzorów matematycznych (to oczywiście przenośnia do tzw. pracowania nad naszymi słabymi stronami)? Na ile walczysz, aby być przeciętniakiem, broniąc się przed sukcesem, a na ile chcesz być sobą i sięgnąć po wszystko?

Pozdrawiam serdecznie!