Dec 04 2008

Poddaję się! Mam dość bycia przeciętniakiem!

Poddaję się. Po latach wewnętrznej walki, poświęcenia, inwestowania nieprzebranych pokładów energii w bycie przeciętniakiem mam dosyć. Po latach ciężkiej pracy, aby być lubianym, by nie dać się ponieść moim marzeniom, poddaję się. Nie chce mi się. Nie udało się. Przepraszam. To zbyt trudne. Nie mam ochoty. Teraz będę po prostu ot tak płynął przez życie – nie próbując niczego na siłę, nie dążąc do niczego za wszelką cenę, będę po prostu sobą, będę żył chwilą, tu i teraz, będę marzył, będę się śmiał, będę tańczył! I tyle mi zrobicie! Ha! Jak lekko się czuję!!!! Tra, la, la!

Aż łezka kreci mi się w oku. Biedak tak bardzo się starał, by być przeciętnym i mu nie wyszło. Na szczęście…

Wielu z nas za wszelka cenę stara się, aby świat nie dowiedział się, jak jesteśmy wspaniali i na ile nas stać. Za wszelka cenę staramy się ukryć nasze zdolności, nasze mocne strony, nasze prawdziwe ja. Za wszelką cenę nie chcemy być wspaniali! No bo przecież jak to: ja wspaniały? Taki jestem, ot przeciętny (no przecież ciężko na to moje przeciętniactwo pracowałem). Ha!

Spośród milionów ludzi na Ziemi nie znajdziecie dwojga dokładnie takich samych. Każdy z nas jest inny, na swój sposób niesamowicie utalentowany. Osobiście nie uważam, aby ludzie mieli zarówno swoje mocne i słabe strony. Uważam, iż każdy z nas ma tylko MOCNE strony. Taki jest podział ról – jedni mają zdolności manualne, inni analityczne, muzyczne a inni są po prostu świetnymi tancerzami. To właśnie nasza różnorodność czyni świat tak ciekawym i niesie nas do przodu.

Każdy z nas przyszedł na ten świat z konkretnymi zdolnościami, aby przyczynić się do postępu naszej cywilizacji.  Ignorancja dla naszych mocnych stron na rzecz zmagania się z tzw. słabościami (co prowadzi prostą drogą do bycia przeciętniakiem) to obraza dla naszego Stwórcy (kimkolwiek on jest).

Jeśli chodzi o mnie, jestem ekstrawertyczką, kieruję się w życiu głównie intuicją i nie posiadam szczególnych zdolności analitycznych. Przez wiele lat w szkole ignorowałam moje naturalne talenty, wybierając walkę z tzw. słabymi stronami (czyli decydując się na bycie przeciętniakiem!). Nie mogłam zaakceptować faktu, iż nie jestem dobra w matematyce. Nocami uczyłam się zadań NA PAMIĘĆ – pod koniec roku oczywiście miałam świetną ocenę z matematyki na świadectwie, ale czym zostało to okupione? Byłam prawdziwą męczennicą, na własne życzenie, oczywiście. Z perspektywy czasu spędziłabym ten czas zupełnie inaczej, raczej na kultywowaniu moich mocnych stron, niż wkuwaniu wzorów i poświęcaniu czasu czemuś, czego nie lubię. Koncentrowanie się na naszych mocnych stronach dostarczy nam o wiele więcej zadowolenia i satysfakcji w życiu. Wiem, wiem – to również żadne odkrycie. Jeśli jednak to takie proste, to dlaczego tylu z nas mimo oczywistości tego faktu, nadal “walczy z matematyką”?

Drogi Czytelniku, odpowiedz sobie w tym miejscu na pytanie: na ile kultywujesz swoje mocne strony, a na ile zajmujesz się wkuwaniem po nocach wzorów matematycznych (to oczywiście przenośnia do tzw. pracowania nad naszymi słabymi stronami)? Na ile walczysz, aby być przeciętniakiem, broniąc się przed sukcesem, a na ile chcesz być sobą i sięgnąć po wszystko?

Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

7 komentarze

7 Odpowiedzi to “Poddaję się! Mam dość bycia przeciętniakiem!”

  1. Orest Tabaka says:

    Ciekawe podejście do tematu. Zamiast walczyć ze słabymi stronami można nawet wykorzystać je jako swoje atuty. W przypadku tej nieszczęsnej matematyki nieznajomość jej może przyczynić się do dużej otwartości umysłu, do kreatywnego myślenia poza wzorami i regułami. Słyszałem o przypadku, gdzie poeta współpracował z informatykami nad tworzeniem oprogramowania, lecz gdy wiedział zbyt dużo to trzeba było go wymienić na “inny model” :)

    “Spośród milionów ludzi na Ziemi nie znajdziecie dwojga dokładnie takich samych.”
    Gdy mam okazję to doszukuję się w ludziach nietypowej pasji, nietypowego podejścia, sposobu myślenia, aby wykazać ich wyjątkowość. Nawet jeśli ktoś skleja modele samolotów, to spośród modelarzy ilu jest miłośników Beethovena? :>
    I skoro już ktoś jest wyjątkowy to dlaczego chce żyć jak większość społeczeństwa?

    “…będę po prostu sobą, będę żył chwilą, tu i teraz, będę marzył, będę się śmiał, będę tańczył! I tyle mi zrobicie! Ha!”
    Zrobię tyle: Życzę powodzenia i wytrwałości wszystkim tym, którzy chcą żyć po swojemu :)

    Pozdrawiam,
    Orest

    PS: Czyje to słowa?

  2. Gosia says:

    Orest!

    Podoba mi się Twoje spostrzeżenie na temat wykorzystania swoich słabych stron jako atutów. :-) W podanym przez Ciebie przykładzie osoby o rożnych zdolnościach spotkały się, aby wspólnie coś wykreować. I o to chodzi!

    Słowa na wstępie tego artykułu pochodzą od jednego z moich klientów, który w końcu powiedział: dosyć! :-) i zainspirował mnie do napisania tego tekstu.

    Pozdrawiam serdecznie!

    Gosia

  3. Orest Tabaka says:

    To co wydaje się wadą może być zaletą, kwestia spojrzenia z odpowiedniej strony i wykorzystania w odpowiedniej sytuacji. Dużym samochodem trudniej porusza się w zatłoczonym mieście, lecz w trasie zapewnia komfort i stabilniej się prowadzi. Od pewnego czasu właśnie ten temat zaprząta mi głowę, bo mam takie swoje słabe punkty, które chce wykorzystać… i już niemal wiem jak :)

    Poprzez swojego klienta Ty zainspirujesz kolejne osoby – inspiracja kryje się wszędzie :)

    Pozdrawiam,
    Orest

  4. Radek says:

    Taaa? To powiedzcie mi moze jak brzydota i niski wzrost moze byc zaleta? Tylko prosze nie mowce mi o tym ze liczy sie charakter, poniewaz to tylko mit stworozny przez brzydkich aby sie nie smucici i ladnych aby nie miec wyrzurow sumienia…. Naukowcy juz dawno udownili ze ejst inaczej

  5. Gosia says:

    Radek!

    Witaj na blogu! Jesli chodzi o wyglad zewnetrzny, to jasne ze super wyglad moze byc zaleta – potrzebujemy przeciez swietnie wygladajacych modeli i modelek, gwiazd filmowych, ladnych ludzi, ktorych widok cieszy oko. Ale to nie znaczy, iz kazdy z nas musi zaliczac sie do tej grupy. Tak jak pisalam wczesniej, kazdy z nas ma na tym swiecie jakas misje do spelnienia. Niektorzy maja misje bycia ‘pokarmem dla oka’, inni pokarmem dla duszy, jeszcze inni pokarmem dla ucha, itd.

    Sorki, ze Cie rozczaruje, ale wyglad zewnetrzny nie musi miec wplywu na nasz sukces w zyciu. Ale oczywiscie moze, jesli tak sobie postanowisz. ;-)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Gosia

  6. Szymon says:

    To jest racja mistrzu, wiem wiem, fajnie jest dobrze wyglądać, ale wiesz, człowiek potrzebuje inności, ale w tym sensie, że “swojej” inności… Wyglądasz dobrze i w większości wypadku kręcą się wokół ciebie kobiety, które chcą mieć tylko przystojnego męża na zdjęciu, i na odwrót-piękne kobiety są najczęściej adorowane przez samców mających jeden cel-zaliczyć… A gdzie ci ci “jedyni”? Wspaniałe kobiety, które mają kompleks wyglądu nie pokażą po sobie, że podoba im się facet który uchodzi za przystojnego i na odwrót… Mijamy się na ulicy, sami ze swojej winy, wystarczyłoby tylko zaakceptować siebie i uwierzyć, nie bać się opinii otoczenia tylko zaufać samemu sobie i wybrać tak jak się chce, a nie tak jak “wypada”. Wiadomo “TYLKO” zaakceptować siebie, “TYLKO” się nie bać, “TYLKO”… To nie takie proste, ale zgadzam się, lepiej poświęcić całą pracę, którą wkładamy w zwalczanie swoich słabych stron, w zaakceptowanie siebie i w rozwijanie zdolności. Gdzieś tam jest ktoś, kto szuka nas “takimi”, nie podobnymi do wszystkich. A my chcąc uciec przed samym sobą ukrywamy się właśnie kiedy ten ktoś obok nas przechodzi…

  7. Magda says:

    Swietny teks, choc prosty i oczywisty, to i tak do nas nie dociera i wciaz musimy na nowo go odkrywac, tak jest w moim przypadku, tak mi przyszlo do glowy, ze to komplektsy karza nam czesto pokonywac siebie, udawadniac cos, udawac – tak by nie wyszlo na jaw jacy jestesmy,bo jest w nas przekonoanie, ze gdy pokarzemy prawdziwa twarz, spotkamy sie z odrzucenie, sotaniemy sami, boimy sie paranoicznie wstydu, zeby nie wyjsc, na glupszych, brzydszych, biedniejszych, niz inni…

Zostaw komentarz