Świętą minęły prawie niepostrzeżenie, ale niezwykle milo. Jako, iż w tym roku nie miałam typowo polskiej Wigilii, nie mogłam zanurzyć się w tej wspaniałej, polskiej świątecznej atmosferze, którą tak uwielbiam. Mimo to było kilka akcentów świątecznych i w Szwajcarii. Okazało się, iż w naszej zapomnianej wiosce alpejskiej jest kościołek, i to na dodatek katolicki. Zatem w wieczór wigilijny, przed kolacją, wybraliśmy się całą rodziną do kościoła. Msza odbywała się po niemiecku, a ksiądz był rodem z Indii. Po mszy mieszkańcy wsi zebrali się przed kościołkiem, życząc sobie nawzajem wesołych świąt. Na niebie gwiazdy, w oddali rysują się góry… Niesamowita atmosfera. Wtedy poczułam naprawdę święta…
Przez cały tydzień rozkoszowałam się górami, śniegiem i naturą. Wszystko było takie powolne, i takie proste. Po kilku dniach zauważyłam jednak, iż zaczynam się robić niespokojna. Wybrałam się zatem z psem na snow shoeing do lasu, aby wykryć przyczynę tego niepokoju. Przez ostatnie kilka lat ukształtowałam w sobie przekonanie, iż każdą chwilę powinnam wykorzystać produktywnie. Nie pozwalałam sobie na leniuchowanie, a kiedy już mi się to zdarzyło, miałam wyrzuty sumienia. Ten narastający niepokój miał swoje korzenie właśnie w tym przekonaniu, że zawsze powinnam robić coś produktywnego. Według tego przekonania każdy dzień maksymalnie “pakowałam”. W ostatnich miesiącach już przesadziłam, było tego tak dużo, iż nie byłam w stanie wywiązać się ze wszystkich zobowiązań. W takim właśnie stanie wyjechałam w góry, jeszcze w drodze w pospiechu sprawdzając służbowe maile. Nie jestem zbyt dobra w nicnierobieniu. Ale od czasu do czasu niesamowicie tego potrzebujemy! Aby nabrać na nowo energii, aby uspokoić nasz umysł. Zatem, po powrocie z leśnej wycieczki, nadal beztrosko rozkoszowałam się nicnierobieniem! Święta to cudowny czas na zwolnienie obrotów.
Góry mnie uspokoiły. Pozwoliły nabrać dystansu, do siebie i do mojego życia. Teraz z powrotem w domu, powoli przygotowuję się do podsumowania tego roku. Każdy dzień jest długi, płynie powoli, spokojnie…
Pozdrawiam serdecznie!


