
Właśnie wracam z przedłużonej świątecznej przerwy w Nowym Jorku. Kilka dni temu spontanicznie zdecydowaliśmy się na odwiedzenie naszych serdecznych przyjaciół za oceanem. Za każdym razem będąc w Nowym Jorku mówię sobie, iż następnym razem odwiedzając USA, pora zwiedzić jakieś inne miejsca. Mimo to za każdym razem na nowo ląduję w Nowym Jorku, to miasto działa na mnie jak magnet.
Tym razem, oprócz tradycyjnych już zakupów, spacerów po Central Parku i nowojorskich dzielnicach, postanowiliśmy wybrać się z naszymi przyjaciółmi na obiad na Greenpoint, do sławnej polskiej dzielnicy. Nasi przyjaciele od czasu wizyty w Polsce stali się fanami polskiej kuchni, wiec nie omieszkali wykorzystać tej szansy i tym razem stałam się dla nich przewodniczką po Brooklynie.
Wylądowaliśmy na Greenpoincie i od razu znaleźliśmy przytulną polską restaurację ‘U Krystyny’. Na ścianach restauracji mnóstwo zdjęć pani Krystyny, właścicielki restauracji, ze sławnymi polskimi, i nie tylko, osobistościami. Pomyślałam: hmm, ta restauracja ma pewnie cos do zaoferowania. I nie myliłam się. Musze przyznać, iż byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona jakością serwisu– naprawdę na amerykańskim poziomie. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak dobrym serwisem w żadnej restauracji w Polsce, a jadałam już w naprawdę dobrych. Jakość jedzenia – wyśmienita, ale nie to było najważniejsze – ale właśnie obsługa. Panie kelnerki cały czas uśmiechnięte, co jakiś czas podchodziły do stolika z zapytaniem, czy czegoś nie potrzebujemy. W pewnym momencie niechcący upuściłam widelec na podłogę – w mgnieniu oka pani kelnerka zapytała: upuściła Pani widelec, czy nóż? i w błyskawicznym tempie świeży widelec wylądował na moim stoliku. Byłam pod wrażeniem, moi amerykańscy przyjaciele również.
Ot, co robi z naszym tradycyjnym polskim podejściem do klienta Ameryka!
Pozdrawiam serdecznie!
Ostatnio komentowane