Archive for January, 2009

21 Jan 2009

Na chwile zwątpienia

5 Comments Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces

Chcemy być szczęśliwi, tryskający energią i zmotywowani, najlepiej każdego dnia. Jednak nieważne jak się staramy, zawsze dopadną nas dni, kiedy wszystko wydaje się bez sensu, kiedy nie ma siły, aby biec. To nieuniknione.

Na takie właśnie dni idealny jest ten artykuł i poniższy filmik. Niesamowicie inspiruje w chwilach zwątpienia.

Pozdrawiam serdecznie!

12 Jan 2009

Polska po hamerykańsku, czyli witamy na Greenpoincie!

2 Comments Podróże, Rozwój Osobisty, Sukces

greenpoint.jpg

Właśnie wracam z przedłużonej świątecznej przerwy w Nowym Jorku. Kilka dni temu spontanicznie zdecydowaliśmy się na odwiedzenie naszych serdecznych przyjaciół za oceanem. Za każdym razem będąc w Nowym Jorku mówię sobie, iż następnym razem odwiedzając USA, pora zwiedzić jakieś inne miejsca. Mimo to za każdym razem na nowo ląduję w Nowym Jorku, to miasto działa na mnie jak magnet. :-)

Tym razem, oprócz tradycyjnych już zakupów, spacerów po Central Parku i nowojorskich dzielnicach, postanowiliśmy wybrać się z naszymi przyjaciółmi na obiad na Greenpoint, do sławnej polskiej dzielnicy. Nasi przyjaciele od czasu wizyty w Polsce stali się fanami polskiej kuchni, wiec nie omieszkali wykorzystać tej szansy i tym razem stałam się dla nich przewodniczką po Brooklynie. ;-)

Wylądowaliśmy na Greenpoincie i od razu znaleźliśmy przytulną polską restaurację ‘U Krystyny’. Na ścianach restauracji mnóstwo zdjęć pani Krystyny, właścicielki restauracji, ze sławnymi polskimi, i nie tylko, osobistościami. Pomyślałam: hmm, ta restauracja ma pewnie cos do zaoferowania. I nie myliłam się. Musze przyznać, iż byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona jakością serwisu– naprawdę na amerykańskim poziomie. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak dobrym serwisem w żadnej restauracji w Polsce, a jadałam już w naprawdę dobrych. Jakość jedzenia – wyśmienita, ale nie to było najważniejsze – ale właśnie obsługa. Panie kelnerki cały czas uśmiechnięte, co jakiś czas podchodziły do stolika z zapytaniem, czy czegoś nie potrzebujemy. W pewnym momencie niechcący upuściłam widelec na podłogę – w mgnieniu oka pani kelnerka zapytała: upuściła Pani widelec, czy nóż? i w błyskawicznym tempie świeży widelec wylądował na moim stoliku. Byłam pod wrażeniem, moi amerykańscy przyjaciele również.

Ot, co robi z naszym tradycyjnym polskim podejściem do klienta Ameryka! ;-)

Pozdrawiam serdecznie!