Jul 13 2009

Wanted: Team Zatoka Zen!

Kategorie: Rozwój Osobisty

Jak większość stałych czytelników pewnie zauważyła, artykuły na moim blogu nie pojawiają się ostatnio z taką częstotliwością, jak wcześniej. Nie jest to spowodowane brakiem pomysłów czy tez inspiracji, lecz prozaicznie brakiem czasu, jako, iż ostatnio pojawiło się w moim życiu wiele projektów. Zatoka Zen leży mi niesamowicie na sercu, to był początek wszystkiego, to takie moje baby! ;-) Blog ten jest odwiedzany codziennie przez setki czytelników, postanowiłam więc zająć się nadaniem tej stronie nowego wymiaru i kontynuowaniu dobrej tradycji umieszczania na niej inspirujących artykułów! :-)

W tym właśnie celu postanowiłam stworzyć Team Zatoka Zen. Team ten będzie się składał z trzech osób (plus moja skromna). Zadaniem teamu będzie współpraca nad strategią strony, generowanie oraz moderowanie artykułów, i generalnie wspieranie całego przedsięwzięcia, jakim jest Zatoka Zen. Ze swojej strony otoczę mój team właściwą opieką! :-) Nie ma obaw, nie chodzi tu o tak zwane przerzucenie ciężaru, ale zwykłą potrzebę świeżej bryzy! :-) Będę się troszczyć o mój team jak najbardziej, w razie potrzeby oferując osobisty coaching, i cokolwiek będzie potrzebne.

Kogo szukam?

Szukam osób, które odkryły, jak ważny jest rozwój osobisty i praca nad sobą. Nie szukam “guru” rozwoju osobistego, ale raczej ludzi, którzy dopiero wkraczają na ścieżkę rozwoju osobistego, dopiero odkrywają tajniki własnego “ja”. Fakt posiadania własnej strony internetowej nie jest konieczny, raczej szukam osób, które nie prowadzą własnego bloga, ale czują potrzebę przekazania własnych doświadczeń szerszemu gronu.

Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany przynależeniem do Teamu Zatoka Zen, proszę o pozostawienie poniżej komentarza z odpowiedzią na następujące pytanie:

Gdyby pieniądze nie grały roli (załóżmy, że masz niewyczerpane źródło dochodu), co byś zrobił ze swoim życiem?

Ciekawa jestem, co Wam w duszy gra! :-)

Pozdrawiam serdecznie!


Dodaj do wykopu:
  • Wykop

7 komentarze

7 Odpowiedzi to “Wanted: Team Zatoka Zen!”

  1. Krzysiek says:

    Co bym zrobił ze swoim życiem? Dokładnie to samo, co staram się zrobić z nim teraz, nie mając perspektyw na mityczne niewyczerpane źródło dochodu :)

    Ciężko i z poświęceniem pracował nad dopieszczeniem go do granic możliwości, by było najbliższe moim wyobrażeniom tego, jak chciałbym żyć. Nie zapominając jednocześnie podczas tego całego, prawdopodobnie nie mającego się nigdy ostatecznie zakończyć procesu o cieszeniu się z każdej jego chwili i każdego drobnego momentu, który może dać nieproporcjonalnie więlką radość! :)

    Mam kilka “sfer”, które są dla mnie bardzo ważne i, nad którymi z różnym powodzeniem staram się pracować. Marzenia mam wielkie, ale już dziś wiem, że mam wszystko i niczego mi nie brakuje. Sprzeczność? Niezupełnie. Swoje plany sprowadzam do jednego: być szczęścliwym. Tak jak teraz lub nawet bardziej. Jedno złożone marzenie, a za nim cały szereg pomniejszych, na nie się składających. Mając wszystko marzę o tym, by w każdej ze spełnionych cząstek mojego życia rozwijać się i iść dalej, sięgać wyżej. Być nadal szczęśliwym :)

    Chciałbym więcej czasu poświęcać pracy nad sobą, poznawaniem siebie, życiem w zgodzie z wartościami i przekonaniami, dalej z uśmiechem witać każdy dzień. Pogłębić swoją duchowość, która nadaje wszystkiemu głębszy sens.

    Zostać pisarzem, wydać choć jedną książkę w swoim życiu :) Rozwijać związane z literaturą pasje, nawiązywać ciekawe znajomości, dzielić się wiedzą na ten temat z ludźmi.

    Być dobrym w tym, co chcę robić zawodowo w przyszłości. Niezależnie od pieniędzy być profesjonalistą, odpowiedzialnym za swoje działania i ludzi, którzy mi zaufają. Czerpać z pracy satysfakcję i coraz to nowe wyzwania, żyć nią, by była moją pasją. Wiem już, co nią jest, a to najważniejsze :)

    Być bliżej z tymi, którzy są dla mnie najważniejsi. Rodziną, Ukochaną, przyjaciółmi. Stworzyć rodzinę i prawdziwy dom. Poznawać wielu ludzi, bo od każdego można się czegoś nauczyć. W najgorszym razie jakich błędów nie popełniać.

    I dbać o swoje zdrowie, uprawiać sport, wysypiać się i jeść tak, by z energią wstawać skoro świt – przez co najmniej 70 lat ;)

    Możnaby długo pisać, planować, opowiadać o swoim życiu. W końcu wśród ludzi zainteresowanych samorozwojem nie brak tych, którym na aktywnym życiu naprawdę zależy :)

    PS. posiadam jedynie własne doświadczenia z pracy nad sobą, miewam problemy i wątpliwości, nie wszystko mi się udaje, ale z uśmiechem prę do przodu :)

    Pozdrawiam!

  2. Hadret says:

    Gdyby pieniądze nie grały roli (załóżmy, że masz niewyczerpane źródło dochodu), co byś zrobił ze swoim życiem?

    Prawda jest taka, że rzeczy materialne, w tym pieniądze, nigdy nie grały w moim życiu większej roli. Traktowałem je raczej jako przyjemną (mniej lub bardziej) konieczność. Oszczędzanie od zawsze nie było moją silną stroną, nigdy też specjalnie nie przywiązywałem się do posiadanych rzeczy. Może to dlatego, że zawsze zdawałem sobie sprawę, że to nie rzeczy stanowią mnie, ale ja stanowię o tych rzeczach. Posiadanie nie czyni mnie ani lepszym, ani gorszym. Słowem – niczego nie zmienia.
    Dlatego posiadanie niewyczerpanego źródła dochodu, tak naprawdę, wcale nie wywróciłoby mojego życia do góry nogami. Myślę, że raczej wpasowałoby się w jego nurt jako kolejny szczęśliwy traf w moim życiu, których zawsze miałem pod dostatkiem. Ponieważ suma tego “pieniężnego zasilania” nie została ustalona, pozwolę sobie trochę pofantazjować.
    Pierwszym i bezwzględnym ruchem, który i tak mam w planach urzeczywistnić w moim obecnym życiu (niezależnie od pieniędzy) to zdobycie wyższego wykształcenia. Nie gra dla mnie roli obecnie panująca dyskusja na temat poziomu kształcenia, przydatności posiadania mgra przed nazwiskiem itd. To nie jest dla mnie w ogóle istotne. Istotne jest dla mnie wykształcenie tylko i wyłącznie z tego względu, że istotna jest dla mnie wiedza. Każde studia dostarczają wiedzy i kształcą. To, że jedne lepiej, drugie gorzej, to że po jednych będzie można znaleźć dobrą, a po drugich żadnej pracy jest zupełnie na drugim planie. Traktuję studia jako element samodoskonalenia się, kształcenia własnej samoświadomości, poszerzania horyzontów oraz zainteresowań, a także… poznawania nowych ludzi. Studia są też, przynajmniej w moim wypadku, studium pokory i ukłonu w stronę ludzi, którzy potrafią przekazywać swoją wiedzę we własny, niesamowity i ciekawy sposób.
    Drugi ruch również nie będzie specjalnie oryginalnym – podróże. To jest coś, co definitywnie chcę robić w życiu. Prawdą jest, że nie podróżowałem może wiele, ale zawsze starałem się z tego wyciągać jak najwięcej. Poznawanie różnych kultur, obcowanie z ludźmi zupełnie inaczej wychowanym ode mnie, zgłębianie różnego rodzaju kultów, wierzeń, zasad etc. zawsze mnie kręciło i będzie to coś, czym w życiu, jako hobby lub w zawodzie, będę się zajmował. Pierwszymi punktami do zwiedzenia są Japonia, Australia i Nowa Zelandia. Później będę planował następne miejsca, wśród których z całą pewnością nie zabraknie Indii, Brazylii i Stanów Zjednoczonych.
    Z całą pewnością nadal wspierałbym światek Open Source, ze szczególnym uwzględnieniem GNU/Linux a tu Debiana, tyle, że znacznie aktywniej i zgłębiając tematykę kilku aspektów którymi chciałbym się zająć bardziej, niż jest to dla mnie możliwe w chwili obecnej. Komputery stanowią ważną, choć nie najistotniejszą część mojego życia, a jako wieloletni fanboy tego typu oprogramowania, chętnie skoczyłbym na głębsze wody i oddał społeczności więcej z siebie. Może i na to przyjdzie czas bez konieczności posiadania niewyczerpanego źródła dochodów, wszak już teraz poczyniłem wiele kroków i sporo się nauczyłem w znacznie krótszym czasie, niż mi się wydawało, że mi się to uda nim zacząłem.
    Książki. O tak. Moja lista książek do przeczytania co semestr jest długa, a mimo to jest wiele, które chciałbym przeczytać poza nią, czy, w zasadzie, które znajdują się na innej, nieobowiązkowej, prywatnej liście. To niesamowite jak wiele fascynujących książek zostało napisanych i czeka by po nie sięgnąć i je przeczytać. I wcale nie mam tu na myśli jakichkolwiek tytułów dotyczących samodoskonalenia się – najzwyklejszych(?) w świecie powieści. Na nie również przyjdzie czas, czytam w miarę systematycznie i dużo, więc także tutaj bez niewyczerpanego źródła dochodów sobie poradzę.
    Trudno mi oprzeć się wrażeniu, że, tak naprawdę, niewyczerpane źródło dochodów wcale tak wiele nie zmieniłoby w moim życiu. Byłaby to raczej ewolucja niż rewolucja. Doza swobody i większej ilości czasu na to, co robię już teraz, ale czemu chciałbym się więcej poświęcić. Bardzo ciekawym innych opinii w tej kwestii (:

  3. Kate says:

    Jako,ze padam z sil po pracowitym dniu…mysle,ze sa 2 opcje:
    jesli mialabym niewyczerpane zrodlo dochodu od zawsze, to z pewnoscia bralabym to,ze rzecz naturalna i pewnie troche zajeloby mi zrozumienie jaka naprawde jest ich wartosc. Jesli weszlabym w posiadanie nieograniczonych zasobow materialnych teraz, z pewnoscia pocztakowo zrobilabym sobie mala przerwe i skorzytala z nich, pojechalabym na fajne wakacje i zrobilabym troche prezentow bliskim…ale jako,ze gdzies gleboko mam w sobie pewna pokore (a czesciowo jest to moj zajeczy strach), wydaje mi sie,ze zastanowilabym sie dlaczego, to przeciez nie fair,ze ja mam, a inni nie maja, a moze to ma jakis sens? Watpie szczerze, ze stalabym sie materialistka i skupila wylacznie na konsumpcji.
    Wiem,ze nie naprawilabym od razu swiata, nawet jesli bym chciala.
    Jeslem jednak przekonana, ze wyzbycie sie trosk materialnych poozwilioby mi po prostu zaczac robic,to co lubie…ale, mialas racje, robic to co lubie moge nawet bez nieograniczoengo zrodla dochodu, wiem,ze powoli wspinam sie po drabinie osiagniec…otwieram sie na swiat. Tak naprawde nie wiem, co zrobilabym, gdybym nie musiala martwic sie o materialne aspekty,
    jestem pelna dobrych intencji, ale moze zamieszkalabym na mojej ulubionej Islandii i cieszylabym sie natura…to byloby takie proste, a tymczasem jestem tu i padam z sil po pracowitym dniu :)

  4. Seba says:

    Gdybym miał niewyczerpalne źródło dochodu, kupiłbym domek gdzieś w górach, zrobił sobie atelier i malował obrazy, grał na wymarzonej gitarze i nie zapominał by pomóc tym którzy tej pomocy naprawdę potrzebują

  5. leny says:

    dalej wiodlbym mniej wiecej TO samo zycie :)

    troche przewrotne ale prawdziwe.

    pozdro,

  6. Mateusz Łabęcki says:

    Nic bym nie robił. Siedział na kamieniu tylko.

  7. Alicja says:

    Cóż, zastanawiałam się nad tym ostatnio i doszłam do wniosku, że w moim przypadku pieniądze NIE GRAJĄ ŻADNEJ ROLI. To dosyć zaskakujące, bo do tej pory byłam straszną materialistką i pieniądze dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Doszłam do wniosku, że nic zewnętrznego nie wpłynie na moją przemianę. To może brzmieć bardzo banalnie, ale gdybym przedstawiła historię swojego życia i dotychczasowe myślenie – stwierdzenie, że sprawy zewnętrzne nie mają aż takiego znaczenia – stałoby się, lekko mówiąc, kontrowersyjne. Boję się nawet nieograniczonego źródła pieniędzy, bo być może stałabym się leniwa i uciekła od pewnych spraw. Wszystko, czego potrzebuję do rozwoju, mam tu i teraz. Jest ciężko, czasami bardzo. Ale walczę.

Zostaw komentarz