Właśnie, czy możecie sobie wyobrazić życie bez telefonu komórkowego? Ja od jakiegoś czasu coraz częściej miałam z tym problemy. Tym bardziej, że mój telefon posiada praktycznie wszystko, o czym mogę marzyć, taki mały komputerek, czyli jednym słowem iPhone.
Gdziekolwiek się nie ruszyłam, pojawiała się w głowie myśl: gdzie jest mój iPhone? Bywały dni, że od razu po przebudzeniu rzucałam okiem na mój telefon, sprawdzałam pocztę, tudzież co się dzieje na Facebooku czy Twitterze. Przez jakiś czas sprawiało to przyjemność, ale niestety niepostrzeżenie iPhone przejął kontrolę nad moim życiem.
Aż do ostatniego wyjazdu do Toskanii. Po dwóch godzinach w samochodzie postanowiłam zlokalizować mój telefon i, o zgrozo, okazało się, że zostawiłam mój iPhone w domu. Panika! Wrócić się? Nie ma mowy, odparł mój mąż. Ale jak to, tydzień bez mojego iPhona? Już sama myśl o tym mnie przerażała. Ale co robić? Przed nami jeszcze 8 godzin drogi, wiec powrót do domu nie miał sensu. Wiedziałam, że muszę ten fakt zaakceptować. Oto stoi przede mną tydzień bez telefonu, bez internetu, jak otwarta biała księga! Trochę się zatrwożyłam, ale co tam, chyba dam radę, pomyślałam. Pierwsze godziny były dziwne, czułam się, jakby czegoś mi brakowało. Ale sam fakt akceptacji tej sytuacji naprawdę pomógł.
Pierwszego wieczoru w Toskanii wybraliśmy się na wspaniałą kolację, w małym miasteczku San Gimignano. Następnego dnia ruszyliśmy w kierunku Rzymu, po kilku dniach spędzonych w tym niesamowitym mieście, znów byliśmy w Toskanii. Przez te wszystkie dni tak naprawdę ani przez chwile nie brakowało mi mojego iPhona. Brak telefonu pozwolił mi całkowicie skupić się na miejscach, w których byłam, tak naprawdę. Nadal pamiętam, jak pachniało powietrze w Toskanii, jak przyjemne było popołudniowe słonce w Rzymie, jak smakowało prosciutto i oliwa z oliwek na włoskim chlebie. Myślę, iż gdybym będąc w Italii ciągle zerkała na mój telefon, nie byłabym w stanie doświadczyć tych wakacji tak intensywnie.
Po powrocie z Włoch postanowiłam ograniczyć używanie mojego telefonu!
Pozwalam sobie na zerkniecie na mój iPhone dopiero po porannej medytacji i śniadaniu, oraz sprawdzam pocztę jedynie 2 razy w ciągu dnia. Co prawda, od czasu do czasu niepostrzeżenie otwieram aplikacje Facebooka, ale co tam, i tak jestem na dobrej drodze do wyzdrowienia!
Pozdrawiam serdecznie!


Ostatnio komentowane