Oct 14 2009

Czy kreujesz swoją rzeczywistość?

Jesteśmy kowalami naszego losu, nieprawdaż? Jakiś czas temu pisałam, iż to o czym myślimy przez większość czasu, materializuje się w naszej rzeczywistości (mowa tu o tzw. prawie przyciągania). Zatem recepta na osiągniecie tego, czego chcemy w życiu jest niezwykle łatwa: po prostu myślimy o tym czego chcemy, i po jakimś czasie: voila – wszystko się materializuje! Aha, oczywiście pod warunkiem, iż to, na czym się koncentrujemy, jest tym, czego chcemy naprawdę. Proste, nieprawdaż? Hmm, gdyby to naprawdę było tak łatwe, to wszyscy osiągaliby w życiu, to co chcą. Jednak wystarczy spojrzeć wokoło, aby stwierdzić, iż niestety tak nie jest.

Z mojego doświadczenia w kreowaniu własnej rzeczywistości wiem, iż prawo przyciągania działa, ale aby tak naprawdę kreować własną rzeczywistość bez spływającego z czoła potu, trzeba jeszcze uwzględnić kilka subtelnych, ale niezbędnych składników do wyzwolenia tej kreatywnej siły.

1. Pierwszy krok, to oczywiście zadanie sobie pytania: czego chcę naprawdę? Czyli wypowiedzenie intencji, np. chcę zarabiać X złotych miesięcznie przed upływem 3 miesięcy, chcę poznać wymarzonego partnera do końca tego roku, chcę znaleźć odpowiadające mi mieszkanie, pracę, która mnie fascynuje w ciągu następnych sześciu miesięcy, itp. Im konkretniejsza nasza intencja, tym lepiej.

2. Ok, intencja “wysłana w kosmos” :-) i co dalej? Kładziemy się wygodnie na kanapie i czekamy, aż się zmaterializuje. Dobrze by było, ale tak to niestety nie działa. Teraz czas na zrobienie czegoś w kierunku naszej intencji. Posłużę się tutaj prostym przykładem: jeśli np. Twoją intencją jest spotkanie wymarzonego partnera życiowego, warto byłoby np. wyjść z domu, do muzeum, do znajomych, wyjechać na urlop, itp. Siedzenie w domu na kanapie raczej nie wychodzi naprzeciw naszej intencji. Wychodząc z domu niejako pomagamy “uniwersum” w zmaterializowaniu naszych intencji.

Na tym etapie należy jednak uważać na subtelną pułapkę, w którą możemy niepostrzeżenie wpaść (mnie już nie raz się to udało). Mówiąc o podejmowaniu kroków w kierunku zmaterializowania się naszych intencji nie chodzi tu o stworzenie dokładnego planu. Podejmowanie konkretnych kroków w kierunku naszej intencji: jak najbardziej TAK. Stworzenie sztywnego planu i wykonywanie go krok po kroku: zdecydowanie NIE! Tutaj najczęściej wielu z nas wpada w tą pułapkę i później dziwimy się, dlaczego prawo przyciągania nie działa.

Jeśli stworzymy konkretny plan w celu osiągnięcia naszej intencji i sztywno wykonujemy go krok po kroku, w ten sposób nie pozostawiamy prawu przyciągania wiele pola do popisu. Prawo przyciągania nie ma gdzie działać, bo przecież my już wszystko zaplanowaliśmy, nie ma tu miejsca na nic więcej. Sztywny plan może być też dla nas źródłem niepotrzebnej frustracji. Jeśli np. jakaś część tego planu nie powiedzie się tak, jak przewidywaliśmy, denerwujemy się, obwiniamy siebie, itp. To z kolei wyzwala frustracje, negatywne emocje, a to jak najbardziej stoi na przeszkodzie w kreowaniu naszej rzeczywistości. Tak jak pisze Alex w swoim ostatnim poście, nie ma w ten sposób miejsca na szczęśliwy przypadek.

Zanim w końcu zrozumiałam tę subtelną różnicę pomiędzy szczegółowym planowaniem a podejmowaniem kroków w celu kreowania mojej rzeczywistości, przeszłam przez wiele okresów frustracji. Jestem z natury osobą planującą, wszystko co się da. Musze wiedzieć, co będę robiła jutro, za tydzień, za miesiąc, nawet za rok. I najchętniej muszę dokładnie zaplanować, w jaki sposób tam dojdę. Nie pozostawiam wiele miejsca na improwizację. Takie sztywne planowanie praktycznie uniemożliwiło wiele razy działanie prawa przyciągania, to tak jakbym wysyłała wiadomość do uniwersum: “Ja tu sobie wszystko już zaplanowałam, wiem jak osiągnąć to co chcę, już mi nie jesteś potrzebny”. Bardzo często jednak realizowanie moich planów szło mi “jak po grudzie”, wymagało ode mnie dużego wysiłku, i często pytałam siebie: “Czy ja naprawdę tego chcę? Wszystko jest przeciwko temu planowi”. Często wydawało mi się, że uniwersum po prostu zamknął swoje podwoje na moje intencje. I tak dokładnie było. Ale jedynie dlatego, iż ja po prostu nie pozostawiłam uniwersum miejsca do działania, kreując swój sztywny plan. To tak jak gdybym, wracając do wcześniejszego przykładu, zaplanowała, że spotkam swojego wymarzonego partnera poprzez internet. Zamknęłabym się w domu, i jedynie przeszukiwała portale internetowe, nie dopuszczając innej możliwości na znalezienie partnera, nie zauważając nawet tego przystojnego kolegi, który już kilka razy próbował zaprosić mnie na kolację. :-)

Zatem kluczem do kreowania naszej rzeczywistości jest kreowanie intencji, nie wiedząc kompletnie, w jaki sposób nasze pragnienie zostanie osiągnięte. Tą sprawę  powinniśmy pozostawić uniwersum. Nie musimy wiedzieć, w jaki sposób nasze marzenia się spełnią, czasem nawet zdziwimy się, w jaki sposób uniwersum potrafi nas zaskoczyć swoją kreatywnością ;-) Nie musimy wiedzieć, jak. I najczęściej nie możemy wiedzieć jak. Jeśli spojrzysz na swoje życie, wiele punktów zwrotnych nie byleś w stanie przewidzieć, nie planowałeś ich, one po prostu się pojawiły w Twoim życiu i zmieniły wszystko.

Kiedy obejmiemy tą niewiedzę i otworzymy się z zaufaniem na przyszłość, nasze życie nabiera nowego wymiaru:

“Not knowing is the beginning of wisdom” – “Niewiedza jest początkiem mądrości”

Pozdrawiam serdecznie,

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

Brak komentarzy

Zostaw komentarz