Oct 22 2009
Znalazłem swoją pasję. Wywiad po roku.
Rok temu mój mąż zamieścił na moim blogu post gościnny, w którym pisał o tym, jak udało mu się odnaleźć własną pasję. Ostatni rok był dla niego jednym z najciekawszych i na pewno wiele się nauczył. To była taka wyprawa w nieznane, odnajdywanie siebie. Musze powiedzieć, że i dla mnie było to też niesamowite doświadczenie. Pamiętam jeszcze kilka lat temu, jak musiałam wysłuchiwać jego narzekań po powrocie z pracy. Nie było to zbyt inspirujące. Odkąd mój mąż w końcu poświęcił się temu, co naprawdę go fascynuje, jego nastawienie do życia całkowicie się zmieniło. Jasne, od czasu do czasu każdy ma jakiegoś doła, ale od tego czasu, kiedy mój mąż w końcu robi to, co mu się podoba, wszystko jest inaczej. Mój mąż wstaje każdego dnia w pełni sił i energii i nie może się doczekać, kiedy w końcu siądzie przy biurku. W jego oczach widać, ze w końcu jest naprawdę szczęśliwy. I spełniony. Na razie jeszcze nie ma z tej swojej pasji wielkich pieniędzy, ale to go w ogóle nie zraża, bo wie, że jedynie żyjąc tak, życie ma sens. Ja również za nic nie oddałabym tego doświadczenia. Lepiej mieć partnera, który zarabia niewiele, ale ma odwagę marzyć i rozciągać swoją strefę komfortu, niż partnera, który przynosi do domu pokaźną sumkę, ale tak naprawdę wewnątrz jest martwy (nie mówię, że każdy ma pracować na własny rachunek, aby być spełnionym – chodzi tu po prostu o to, aby robić to, co nam w duszy gra).
Poprosiłam Nicolasa o odpowiedź na kilka pytań, co do jego doświadczeń z ostatniego roku. Poniżej zamieszczam ten krótki wywiad:
Małgorzata: Jaki był dla Ciebie ten rok?
Nicolas: W ostatnim roku podjąłem jedną z najważniejszych (i nie ukrywam nie najłatwiejszych) decyzji w moim życiu: rzuciłem z pozoru bezpieczną, dobrze płatną pracę i rozpocząłem pracę na własny rachunek. Na samym początku pracowałem rozkręcając mój internetowy biznes Data Driving, koncentrując się głownie na web analytics i projektowaniu stron internetowych. Wiosną natomiast narodził się pomysł stworzenia podróżniczego portalu internetowego MyTripGuru.com. Strona ta pojawiła się online po 5 miesiącach od pierwotnego pomysłu.
Zawsze chciałem pracować na własny rachunek, i w końcu zebrałem wystarczająco odwagi, aby to zrobić. Moim źródłem motywacji byli również ci wszyscy guru rozwoju osobistego, piszący o tym, iż samozatrudnienie w efekcie jest bardziej bezpieczne niż tradycyjne zatrudnienie. Dość szybko przekonałam się o prawdziwości tej teorii: krótko po tym, jak wybrałem pracę na własny rachunek, dwóch moich ostatnich pracodawców zapowiedziało masowe zwolnienia.
M: Jakie lekcje z ostatniego roku uważasz za najważniejsze?
N: W ciągu ostatnich 12 miesięcy zebrałem wiele cennych doświadczeń. To był zdecydowanie rok eksperymentowania i wyciągania wniosków.
Koncentracja, koncentracja, koncentracja
Praca na własny rachunek była (i czasami jest nadal) trudna z tego względu, iż często rozpraszałem się i poświęcałem zbyt dużo czasu sprawom, które nie kreowały zbyt wielkiej wartości dla mojego biznesu. Np. wizytówki musiały być zaprojektowane perfekcyjnie, a strona internetowa moim zdaniem ciągle wymagała poprawy. Straciłem na początku dużo czasu na tego typu niewiele znaczące działania, które w gruncie rzeczy nie miały wielkiego pozytywnego wpływu na rozwój mojego biznesu. Teraz staram się być bardziej szczery wobec siebie samego. Często zadaję sobie pytania: czy to co mam, jest wystarczające dobre, aby zaoferować to moim klientom? Czy te dodatkowe 20% wysiłku, które wymaga 80% mojego czasu opłaca się? Lub, co gorsza, czy tracę swój czas tylko, aby uniknąć czegoś bardziej ważnego, co wymaga ode mnie wyjścia z mojej strefy komfortu?
Czas na relaks
Przez ostatni rok miałem swoje biuro w domu.To ma swoje dobre strony – zero dojazdów do pracy, elastyczne godziny pracy, więcej czasu dla rodziny. Ale ten fakt ma również swoje pułapki: pracując w domu trudno tak właściwie “przestać pracować” czy też przestać myśleć o pracy. Za każdym razem, kiedy przechodziłem koło mojego biura, przypominałem sobie o zadaniach, które jeszcze muszę wykonać. Jednak aby pracować z maksymalną efektywnością i kreatywnością, przerwy na relaks są niezbędne. Zrobiłem sobie pierwszą przerwę w marcu i wyjechaliśmy na kilka dni na Majorkę. To właśnie podczas tej podroży narodziła się idea MyTripGuru.com. Znalazłem również inne formy odpoczynku i relaksu – gotując wyszukane potrawy, czy też wybierając się na wyprawy rowerowe. I oczywiście nadal aktywnie poświęcam się hokejowi na lodzie. Muszę przyznać, iż pracując na własny rachunek pracuję o wiele więcej, niż kiedy pracowałem w firmie. Dla mnie kluczem jest tutaj odnalezienie balansu pomiędzy pracą a odpoczynkiem. Wtedy nie narzekam na brak kreatywności!
M: Czym jest właściwie MyTripGuru?
N: MyTripGuru.com to internetowy przewodnik podróżniczy, generowany przez podróżników z całego świata. Podróżnicy mogą umieszczać na tym portalu informacje co do swoich podroży, “zarabiając” w ten sposób “guru” punkty. Strona ta ułatwia również wyszukiwanie konkretnych informacji, np. jeśli odwiedzający portal interesuje się wędrówkami górskimi w Austrii, może uzyskać szczegółowe informacje od tych “guru”, którzy szczególnie dobrze znają się na tym konkretnym obszarze.
Ten portal istnieje dopiero od kilku tygodni, ale mam co do niego duże plany. I oczywiście praca nad nim sprawia mi niesamowita frajdę
Cały czas szukamy aktywnych podróżników, którzy są zainteresowani umieszczaniem wpisów na portalu, więc jeśli to do Ciebie przemawia, odwiedź MyTripGuru.com!
M: Co chciałbyś przekazać czytelnikom Zatoki Zen?
N: Wyjdź ze swojej strefy komfortu! Osobiście uważam to za klucz do sukcesu, cokolwiek robisz. Rozwój jest jedynie możliwy poza twoją strefą komfortu, wiec zwracaj uwagę na to, jak się czujesz. Kiedy wszystko wydaje Ci się zbyt łatwe, zbyt wygodne, to znak, że już czas na wyprawę w nieznane, ponieważ tylko w ten sposób możesz się rozwijać. Just do it!
M: Dziękuje bardzo!
Pozdrawiam serdecznie!
3 komentarze



Przekaż podziękowania i gratulacie Nicolasowi!
Dużo racji w ostatniej odpowiedzi. Ostatnio za wygodnie mi
Pozdrawiam radośnie,
Orest
Ja oczywiscie tez gratuluje Nicolasowi.
Mimo wszystko chcialbym wtracic swoje trzy grosze.
Mam kolo siebie kogos, kto stara sie rozkrecic interes w zblizonej dziedzinie… i tez niewiele zarabia… pragne jednak podkreslic, ze wasze zycie jest bardziej kolorowe i inspirujace mimo pozornie malych zarobkow… bo mimo wszystko nie klepiecie biedy i stac Was na wyjazdy…nie zrozum mnie zle, jesli nie stac Cie na zaplacenie rachunkow, to jest to bardzo dalekie od spelnionego zawodowo.
Ciesze sie,ze jestescie szczesliwymi ludzmi, ale gdyby Wasze zycie stalo na skraju byc-nie byc, i nie moglibyscie zazywac relaksu na cieplej Majorce, z trudem dochodzilibyscie to takich wnioskow jak tw tym poscie. Nie moge powiedziec,ze moj znajomy to malkontent, ale kazdego dnia musi zmagac sie z trudami rzeczywostosci…oczywiscie ja tez staram sie robic, to co lubie mimo braku srodkow, ale Gosia, naprawde jest ciezko.
Jeszcze raz gratuluje Twojemu mezowi sukcesow i zycze mu powodzenia w dalszym rozwoju zawodowym, nie watpie,ze wlozyl duzo pracy w swoj sukces i ciesze sie wraz z Wami
Orest!
Mnie dzisiaj też było za wygodnie, i postanowiłam przygotować ogród na powitanie zimy. Teraz mnie co prawda w krzyżu łupie, ale co tam, satysfakcja jest, było warto!
Kate!
Wiem, że z pozoru nasze życie może wyglądać sielankowo, ale tylko z pozoru. Jeśli Nicolasa biznes nie zacznie przynosić większych dochodów w ciągu najbliższych miesięcy, to pewnie też będzie musiał podjąć się pracy na etacie (niestety ani ja ani on nie mamy rodziców, którzy podrzuciliby nam okrągłą sumkę na przeżycie) i na jakiś czas nici z jego pasji. Ale na razie tym się nie przejmujemy, jak nadejdzie na to pora, to będziemy o tym myśleć.
Poki co staramy się kreować naszą rzeczywistość (polecam ten artykuł również Twojemu znajomemu ). No i od czasu do czasu wygrzewamy się na Majorce (bilet Ryanair-em 15 euro dla 2 osób, YES
))
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia