<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Co się dzieje z polskimi kobietami?</title>
	<atom:link href="http://zatoka-zen.com/2009/10/27/co-sie-dzieje-z-polskimi-kobietami/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zatoka-zen.com/2009/10/27/co-sie-dzieje-z-polskimi-kobietami/</link>
	<description>Rozwój osobisty, medytacje, motywacja, joy!</description>
	<lastBuildDate>Fri, 27 Jan 2012 14:41:23 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>By: pink</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2009/10/27/co-sie-dzieje-z-polskimi-kobietami/comment-page-1/#comment-498</link>
		<dc:creator>pink</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 11 Nov 2009 20:56:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=785#comment-498</guid>
		<description>Ciężko podjąć decyzję o rozstaniu, o odejściu o wielu latach spędzonych razem. Nawet jak nie jest tak pięknie jak było, zaczynają się kłótnie, ciche dni, tygodnie..., dochodzi tego że jedna ze stron podnosi rękę... i tak trudno nam powiedzieć stop. Ja Cię kocham ale takiego jak byłeś kiedyś a teraz zmieniłeś się i ja już nie akceptuję Ciebie. Tkwimy w tym latami, nie umiemy przerwać w imię miłości?  w imię wspólnych lat? tylko co nam późneij zostaje?? Gorycz zmanowanego życia, którego już nie odzyskamy ale o tym dowiadujemy sie po latach bycia w trudnym zwiazku, gdzie ludzie już nie mają dla siebie czasu, miłości, ciepła, kiedy wolą siedzieć w pracy niż wrócić do domu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ciężko podjąć decyzję o rozstaniu, o odejściu o wielu latach spędzonych razem. Nawet jak nie jest tak pięknie jak było, zaczynają się kłótnie, ciche dni, tygodnie&#8230;, dochodzi tego że jedna ze stron podnosi rękę&#8230; i tak trudno nam powiedzieć stop. Ja Cię kocham ale takiego jak byłeś kiedyś a teraz zmieniłeś się i ja już nie akceptuję Ciebie. Tkwimy w tym latami, nie umiemy przerwać w imię miłości?  w imię wspólnych lat? tylko co nam późneij zostaje?? Gorycz zmanowanego życia, którego już nie odzyskamy ale o tym dowiadujemy sie po latach bycia w trudnym zwiazku, gdzie ludzie już nie mają dla siebie czasu, miłości, ciepła, kiedy wolą siedzieć w pracy niż wrócić do domu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Swinki3</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2009/10/27/co-sie-dzieje-z-polskimi-kobietami/comment-page-1/#comment-496</link>
		<dc:creator>Swinki3</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 11:05:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=785#comment-496</guid>
		<description>W jednym z artykułów na ten temat (http://wyborcza.pl/1,76842,4554763.html) znalazłem taki cytat:
&quot;- Gdy rozwód nie jest powszechnie akceptowany, trzeba przełamać pewne bariery, np. przekonać własnych rodziców. Jeśli ktoś nie może ich przekonać, to musi mieć środki finansowe, by im się przeciwstawić - tłumaczy Dronkers. Gdy rozwody stają się powszechnie akceptowalne, zaczyna działać odwrotny mechanizm - to do przezwyciężenia trudności w małżeństwie potrzebne są dodatkowe środki i wysiłek, a rozwód staje się najprostszym wyjściem.&quot;

Z jednej strony mamy zjawisko uporczywego tkwienia z toksycznym związku - myślę, że w Polsce dotyczy to przede wszystkim małżeństw zawartych 15-20 lat temu. Z drugiej strony zbytnia łatwość rozwodu powoduje, że błahe i w gruncie rzeczy nieuniknione problemy są pretekstem do rozejścia się. A potem i tak znajdujemy kogoś jakże podobnego do poprzednika czy poprzedniczki i cała zabawa zaczyna się od nowa.

Ciekawe podejście zostało zaprezentowane w książce Evy-Marii Zurhorst &quot;Kochaj siebie, a nieważne, z kim się zwiążesz&quot;. Brzmi paradoksalnie, ale jak tak rzeczywiście jest. Pomijając naprawdę skrajne relacje (z psycho- czy socjopatą/tką), to obraz partnera/ki jest kształtowany nie na podstawie &quot;obiektywnych faktów&quot;, lecz naszych wielce subiektywnych interpretacji różnych zdarzeń, przefiltrowanych przez własne (często wyparte) kompleksy, deficyty emocjonalne, traumy itp.

O tym jak łatwo o kompletne nieporozumienia w związkach traktuje fantastyczna książka Aarona Becka &quot;Miłość nie wystarczy&quot; (&#039;Love is never enough&#039;). Polecam gorąco wszystkim, którym wydaje się że mają problemy nie do przezwyciężenia w swoim związku.

Tak sobie myślę, że w 95% procentach przypadków związek tworzą dwie osoby i te same dwie osoby ciężko pracują nad jego rozpadem.
Chodzi mi o to, że odpowiedzialność za powodzenie (i niepowodzenie) jest po obu stronach. 

Pozdrawiam cieplutko!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W jednym z artykułów na ten temat (<a href="http://wyborcza.pl/1,76842,4554763.html" rel="nofollow">http://wyborcza.pl/1,76842,4554763.html</a>) znalazłem taki cytat:<br />
&#8220;- Gdy rozwód nie jest powszechnie akceptowany, trzeba przełamać pewne bariery, np. przekonać własnych rodziców. Jeśli ktoś nie może ich przekonać, to musi mieć środki finansowe, by im się przeciwstawić &#8211; tłumaczy Dronkers. Gdy rozwody stają się powszechnie akceptowalne, zaczyna działać odwrotny mechanizm &#8211; to do przezwyciężenia trudności w małżeństwie potrzebne są dodatkowe środki i wysiłek, a rozwód staje się najprostszym wyjściem.&#8221;</p>
<p>Z jednej strony mamy zjawisko uporczywego tkwienia z toksycznym związku &#8211; myślę, że w Polsce dotyczy to przede wszystkim małżeństw zawartych 15-20 lat temu. Z drugiej strony zbytnia łatwość rozwodu powoduje, że błahe i w gruncie rzeczy nieuniknione problemy są pretekstem do rozejścia się. A potem i tak znajdujemy kogoś jakże podobnego do poprzednika czy poprzedniczki i cała zabawa zaczyna się od nowa.</p>
<p>Ciekawe podejście zostało zaprezentowane w książce Evy-Marii Zurhorst &#8220;Kochaj siebie, a nieważne, z kim się zwiążesz&#8221;. Brzmi paradoksalnie, ale jak tak rzeczywiście jest. Pomijając naprawdę skrajne relacje (z psycho- czy socjopatą/tką), to obraz partnera/ki jest kształtowany nie na podstawie &#8220;obiektywnych faktów&#8221;, lecz naszych wielce subiektywnych interpretacji różnych zdarzeń, przefiltrowanych przez własne (często wyparte) kompleksy, deficyty emocjonalne, traumy itp.</p>
<p>O tym jak łatwo o kompletne nieporozumienia w związkach traktuje fantastyczna książka Aarona Becka &#8220;Miłość nie wystarczy&#8221; (&#8216;Love is never enough&#8217;). Polecam gorąco wszystkim, którym wydaje się że mają problemy nie do przezwyciężenia w swoim związku.</p>
<p>Tak sobie myślę, że w 95% procentach przypadków związek tworzą dwie osoby i te same dwie osoby ciężko pracują nad jego rozpadem.<br />
Chodzi mi o to, że odpowiedzialność za powodzenie (i niepowodzenie) jest po obu stronach. </p>
<p>Pozdrawiam cieplutko!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Gosia</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2009/10/27/co-sie-dzieje-z-polskimi-kobietami/comment-page-1/#comment-495</link>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 13:35:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=785#comment-495</guid>
		<description>&lt;strong&gt;Swinki3&lt;/strong&gt;: zgadzam się co do tego, że niekompatybilność w małżeństwie jest zjawiskiem uniwersalnym. Jednak wytrzymywanie w takiej sytuacji przez wiele lat na własne życzenie jest zjawiskiem typowo polskim. 

Dla przykładu: w Austrii, krajach Skandynawskich czy też nawet w Rosji ponad połowa małżeństw kończy się rozwodem (konkretna decyzja: nie pasujemy do siebie, wiec każdy niech idzie w swoja stronę, to ma sens moim zdaniem). W Polsce tymczasem odsetek rozwodów należy do najniższych w Europie. Wychodzi na to, ze większość polskich małżeństw to sielanka. 

Pozdrawiam serdecznie!

Gosia</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Swinki3</strong>: zgadzam się co do tego, że niekompatybilność w małżeństwie jest zjawiskiem uniwersalnym. Jednak wytrzymywanie w takiej sytuacji przez wiele lat na własne życzenie jest zjawiskiem typowo polskim. </p>
<p>Dla przykładu: w Austrii, krajach Skandynawskich czy też nawet w Rosji ponad połowa małżeństw kończy się rozwodem (konkretna decyzja: nie pasujemy do siebie, wiec każdy niech idzie w swoja stronę, to ma sens moim zdaniem). W Polsce tymczasem odsetek rozwodów należy do najniższych w Europie. Wychodzi na to, ze większość polskich małżeństw to sielanka. </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
<p>Gosia</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Swinki3</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2009/10/27/co-sie-dzieje-z-polskimi-kobietami/comment-page-1/#comment-493</link>
		<dc:creator>Swinki3</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 17:49:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=785#comment-493</guid>
		<description>To raczej bardziej uniwersalne zjawisko, nie ograniczające się do Polek. 
Przykłady ze świata:  Whitney Houston i Bobby Brown, Rihanna i Chris Brown, Tina Turner i Ike...

Dlaczego? To chyba skomplikowana sprawa, ale spróbujmy 
* brak poczucia własnej wartości, często pracowicie podtrzymywane przez partnera, 
* uzależnienie emocjonalne i/lub współuzależnienie, 
* wreszcie lęk przed wzięciem odpowiedzialności za siebie i swoje życie.

Tak przynajmniej wygląda z mojego doświadczenia...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To raczej bardziej uniwersalne zjawisko, nie ograniczające się do Polek.<br />
Przykłady ze świata:  Whitney Houston i Bobby Brown, Rihanna i Chris Brown, Tina Turner i Ike&#8230;</p>
<p>Dlaczego? To chyba skomplikowana sprawa, ale spróbujmy<br />
* brak poczucia własnej wartości, często pracowicie podtrzymywane przez partnera,<br />
* uzależnienie emocjonalne i/lub współuzależnienie,<br />
* wreszcie lęk przed wzięciem odpowiedzialności za siebie i swoje życie.</p>
<p>Tak przynajmniej wygląda z mojego doświadczenia&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Maju</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2009/10/27/co-sie-dzieje-z-polskimi-kobietami/comment-page-1/#comment-492</link>
		<dc:creator>Maju</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Oct 2009 14:45:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=785#comment-492</guid>
		<description>Też zastanawiałem się nad tym fenomenem. Bo to duża odpowiedzialność odejść. Trzeba wyjść ze strefy komfortu, wziąć sprawy w swoje ręce. Nie potrafią...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Też zastanawiałem się nad tym fenomenem. Bo to duża odpowiedzialność odejść. Trzeba wyjść ze strefy komfortu, wziąć sprawy w swoje ręce. Nie potrafią&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

