Nov 24 2009

W poszukiwaniu pasji

Kategorie: Rozwój Osobisty, Sukces

ExplorerSmall

Co tak naprawdę Cię pasjonuje? Spotykam ostatnio wiele osób, które nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie: “Czy ja wiem? Nigdy tak naprawdę się nad tym nie zastanawiałem”, czy też: “Hmm, nie wiem, ja chyba nie mam żadnych specjalnych pasji”. Wiem coś o tym, bo sama byłam w takiej sytuacji. Jeszcze kilka lat temu nie potrafiłam znaleźć sensownej odpowiedzi na to pytanie. Przez dość długi okres mojego życia nawet nie zadawałam sobie tego pytania. Gdzieś w dzieciństwie wbiłam sobie do głowy receptę na sukces w życiu: dobrze się uczyć, ukończyć najlepsze szkoły i znaleźć dobrą pracę w dużej firmie, zarabiać przyzwoicie, kupić fajny samochód, dom, itd. To była moja recepta na szczęśliwe życie. Jak sobie możecie wyobrazić, byłam nieźle rozczarowana, kiedy ta recepta okazała się niezbyt udana.

Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie, co tak właściwie cię pasjonuje, jest duża szansa, iż tak naprawdę po prostu nie poświeciłeś sobie wystarczająco dużo czasu na poszukiwania. W poszukiwaniu własnej pasji często musimy przeobrazić się w odkrywcę, podróżnika, jak Kolumb być odkrywcą nowych terytoriów. Musimy próbować wielu rzeczy, iść wieloma ścieżkami, a wtedy prawdopodobieństwo odnalezienia tego, co nam w duszy gra jest coraz większe. Tak jak odkrywca musimy otwierać się na nowe doświadczenia.

Ja staram się żyć jak odkrywca od dobrych kilku lat. Czasami znajomi kręcą głową, mówiąc: “Czy nie możesz się w końcu ustatkować? Wieść normalne, spokojne życie?”. Ale co to właściwie znaczy: normalne, spokojne życie? Dla mnie właśnie to jest normalne: ciągle odkrywać życie na nowo. Czy już odkryłam swoją pasję? Na pewno wypróbowałam już wiele rzeczy, które sprawiają mi przyjemność: uwielbiam podróżować, pisać, niesamowitą frajdę sprawia mi praca jako coach, zgłębiam się w tajniki medytacji, a ostatnio odkryłam moją fascynację Aikido. Jeszcze kilka lat temu nie miałam pojęcia, że robienie tych rzeczy sprawia mi taką przyjemność. I jestem przekonana, że jeszcze tyle rzeczy przede mną do odkrycia! :-) Na mojej liście odkrywcy znajduje się jeszcze kurs aktorski oraz gra na skrzypcach. ;-)

Najważniejsze jest pozwolenie sobie na bycie odkrywcą. Co zamierzasz odkryć w najbliższym czasie?

Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj do wykopu:
  • Wykop

9 komentarze

9 Odpowiedzi to “W poszukiwaniu pasji”

  1. pyotr says:

    Pasja to samotworzący się plan działania składający się z samych przyjemnych punktów. A jak wiadomo dobrze mieć plan, na dodatek taki plan… Ja zamierzam odkryć przyjemność gry w curling.

  2. Gosia says:

    pyotr!

    Wow, curling! Kiedyś mieszkałam w Bawarii i wybrałam się obejrzeć zawody w curlingu, było niezwykle wesoło, a uczestnicy mieli naprawdę dużo frajdy! Życzę powodzenia! :-)

    Pozdrawiam,

    Gosia

  3. Leszek Cyfer says:

    http://www.mildlycreative.com/2009/10/curiosity-beats-passion-and-power/

    Jeśli angielski to problem, to podsumowanie: pasja i siła woli są impulsowe i szybko zanikają. Ciekawość jest stonowana ale jej efekty się akumulują sięgając poziomów których pasja czy siła woli nie są w stanie osiągnąć.

    Pozdrawiam :)

  4. Gosia says:

    Leszek Cyfer!

    Dzięki za linka, jak najbardziej się z tym zgadzam, ciekawość otwiera wiele nowych możliwości (hmm, jak to było z tym piekłem? ;-) ).

    Poniżej jeszcze jeden interesujący link z tego samego bloga, o tym, jak ważne jest dzielenie się z innymi naszymi niepowtarzalnymi zdolnościami:
    http://www.mildlycreative.com/2009/11/share-your-gifts/

    Pozdrawiam serdecznie,

    Gosia

  5. Leszek Cyfer says:

    To wspaniały wpis. Ciekawe, odebrałem go raczej jako wezwanie do robienia tego co powoduje że nasza dusza gra, zamiast tego co wydaje nam się skalkulowane i rozsądne.

    Kiedy nasza dusza gra, dusze innych ludzi rozśpiewują się jak kamertony.

  6. Gosia says:

    Załóżmy teraz, że znalazłeś swoją pasję. Jednak po jakimś czasie ten wewnętrzny płomień nie jest już tak intensywny, nawet zaczynasz sobie zadawać pytanie: czy to naprawdę jest moja pasja?? Gdzie się podziało to początkowe zafascynowanie?

    Poniżej bardzo dobry artykuł o tym, co robić, aby rozpalić płomień naszej pasji na nowo:
    http://goodlifezen.com/2009/11/27/how-to-fire-up-a-fading-passion/

    Pozdrawiam,

    Gosia

  7. Dawid says:

    Pasja to radosc z samego aktu,,niemy zachwyt to stan kiedy czuje sie ze cialo to jedynie alegoria ducha. Dla mnie pasja jest zdecydowanie hermeneutyka z rcji tego ze wszelki symbol podlega logice wielowartosciwej,,,Traktowanie rzeczy i stanow jak symbole to jak czytanie tego co zawarte miedy wierszami to docieranie do ontologicznego sedna bytu,,,to bycie smakoszem wytrawnego smaku zycia a nie nie popkulturowym zrlaczem pospolitym
    dokladniej to moja pasja jest
    antropologia filozoficzna w ujeciu hermeneutycznym znana jako jako psychoanalize – choc powinno byc w tym rozumieniu psychosynteza:)

  8. Dawid says:

    ,,,i jezcze jedno,,,,pasja to sens zycia a ten nie jest dany odgornie a konstytuuje sie powoli wraz jego poszukiwaniem:)

  9. Leszek Cyfer says:

    Jeszcze jedno stwierdzenie które zapamiętałem skądś – “Fascynacja daje siłę by zacząć, nawyk by kontynuować”

    Inaczej mówiąc jeżeli zaczynasz robić coś nowego, coś fascynującego to najlepszym sposobem by to kontynuować aż do osiągnięcia zamierzonego celu jest wyrobienie nawyku – np. “Każdego dnia robię coś, minimum 10 minut w tej sprawie”. Jednego dnia poświęcisz 15 minut, innego 2 godziny, jeszcze innego nie będzie ci się niczego chciało, ale “odbębnisz” te 10 minut – kluczem jest codzienne, nawykowe działanie.

    Przypomina to pchanie mebla po podłodze – początkowo musisz się sprężyć żeby go ruszyć, ale kiedy już wprawisz go w ruch okazuje się że wystarczy lekkie, jednostajne pchanie żeby wciąż się poruszał. Przesuniesz go równomiernie z mniejszym nakładem pracy niż gdybyś to robił impulsowo.

    Jeszcze jedno mi się przypomniało – w Bill Cosby Show doktor mówi synowi – “Podziwiam cię, nie potrafiłbym tak – dzień przed klasówką wkuć wszystko i dostać 4 a potem obijać się i znowu sprężyć przed następną klasówką. Ale wiesz, to strasznie wyczerpujące i w dodatku między klasówkami dostajesz dwóje przy tablicy. Jesteś jak samolot – wielki wysiłek, start (pokazywał to z prześmieszną mimiką i machaniem rękami), osiągasz pułap (pokazuje strome wznoszenie), klasówka i lądowanie (pokazuje strome opadanie). i potem wszystko od nowa. Wyobraź sobie że możesz wystartować (znowu prześmieszny “wysilony” start) osiągasz pułap na klasówkę, po czym lecisz sobie równo (“pyr pyr pyr”) nie wkładając w to wiele wysiłku. Kiedy przychodzi czas na następną klasówkę wysilasz się (… :) …) i podnosisz pułap jeszcze wyżej – dostajesz wysoką ocenę. W międzyczasie przy tablicy bez problemu odpowiadasz na poziomie utrzymywanego pułapu. To co, spróbujesz tego sposobu?”

Zostaw komentarz