Strach jest nieodłącznym towarzyszem naszej ziemskiej wędrówki. Jeśli ktoś mi powie, że nigdy się nie boi, że strach nigdy nie zatrzymał go przed zrobieniem czegoś, czego naprawdę pragnie, stwierdzę, że chyba nie mam do czynienia z człowiekiem, lecz pozaziemską istotą.Tak to już mamy, boimy się i tyle.
W życiu nie chodzi zatem o wyeliminowanie strachu, bo to składnik naszego człowieczeństwa, ale o to, aby strach nie przejął kontroli nad naszym życiem, czyli jednym słowem musimy wziąć strach za rogi!
Jak to jednak bywa, strach jest niezwykle przebiegły. I naszym zadaniem jest go przechytrzyć! Załóżmy, że masz ważną prezentację w pracy, włożyłeś w nią dużo wysiłku, czujesz się przygotowany, ale mimo to na samą myśl o wystąpieniu przed dużym gronem (włącznie z prezesem!) przyprawia Cię o dreszcze. Jeszcze tylko dziesięć minut do prezentacji, a Ty czujesz, jak trzęsą Ci się ręce, pot spływa z czoła, i tym podobne objawy potwierdzające, że strach robi dobrą robotę. W tym momencie Twój cały wkład w przygotowanie prezentacji może lec w gruzach, gdyż kiedy strach nami zawładnie, nie myślimy już tak jasno, zdarza nam się zapomnieć najbardziej oczywistych rzeczy i tym podobne konsekwencje prezentacji z pozycji strachu (mysli typu: czy w ogóle podołam?). Strach wywołuje somatyczne zmiany w naszym ciele, które w niczym nam nie pomagają, a wręcz przeciwnie.
W takiej sytuacji najważniejsze jest przeniesienie się w inną pozycję – pozycję siły i poczucia własnej wartości (myśli typu: mogę przenosić góry). Jeśli przeprowadzimy tą prezentację w przekonaniu własnej wartości, skoncentrowani, jej pozytywny odbiór (a i nasz sukces) będzie zagwarantowany (pod warunkiem, że naprawdę jesteśmy przygotowani
).
W takich przypadkach, kiedy strach przejął nade mną władzę, stosuję krótkie ćwiczenie, które zawsze przynosi niesamowite rezultaty. Często stosuję je na chwilę przed ważną prezentacją, trudną rozmową telefoniczną czy też innych stresowych sytuacjach. Naprawdę polecam!
1. Znajdź spokojne miejsce, gdzie możesz na chwilę usiąść i nikt Ci nie będzie przeszkadzał.
2. Zamknij oczy i poczuj, co się dzieje w Twoim ciele, gdzie się usadowił strach (u mnie najczęściej przejawia się to ciśnieniem w okolicy klatki piersiowej). Oddychaj głęboko, starając się oddychać przeponą, a nie przez nos. Skoncentruj swoją uwagę na miejscu w okolicy brzucha. Po krótkim czasie poczujesz, jak Twoje ciało zaczyna się relaksować.
3. Ostatni etap tego ćwiczenia to wizualizacja: przywołaj w swojej wyobraźni obrazy z przeszłości, kiedy czułeś, że osiągnąłeś sukces, kiedy byleś bardzo dumny ze swojego dokonania (ja np. najczęściej przywołuję obraz, kiedy to przeszłam liną zawieszoną miedzy drzewami na wysokości 5 metrów – po tym wyczynie byłam z siebie niesamowicie dumna). Im więcej przywołacie pozytywnych mentalnych obrazów, tym lepiej.
Oddychaj dalej swobodnie i otwórz oczy.
Zwykle pod koniec tego ćwiczenia po panicznym strachu nie ma śladu, i czuje się, że mogę przenosić góry. Najlepsze jest to, iż naprawdę wystarczają na to ćwiczenie jedynie 2 minuty, i możemy je wykonać dosłownie wszędzie.
Ja zwykle do tego ćwiczenia słucham jeszcze relaksującej muzyki (mam zawsze kilka otworów medytacyjnych na moim telefonie, wiec nie ma z tym żadnego problemu). Słuchanie relaksującej muzyki do tego ćwiczenia wzmacnia dodatkowo efekt. Moimi ulubionymi kawałkami są utwory Deutera, jak ten poniżej.
Pozdrawiam serdecznie!


A co zrobic ze strachem ktory zrodzil sie w gorach, gdy kamien usunal sie spod stop i zycie “wisialo” na czubkach palcow wczepionych w skale ? Albo z tym ktory zrodzil sie w momencie pekniecia ramy roweru przy downhill’u ?
Co zrobic z tym strachem gdy znow sie chce wspinac albo jezdzic ?
Prawda o czym napisalaś, ale tez warto napisać, ze nie na każdego zadziała takie ćwiczenie. Moze inaczej- zadziała na każdego nie z rowną siłą.
Jesli osoba ma mocne leki, strach i to uczucie jest po prostu jego drugą naturą- wtedy te nawyki umyslu nie tak prosto zmienić.
oczywiscie trzeba probować zmieniać jednak zwykle to mozolna praca- ale i tak warto
pozdrawiam
Mirek!
Powyższe ćwiczenie jest idealne w sytuacjach, kiedy czujemy, ze nie kontrolujemy siebie, a raczej to strach nas kontroluje. W takich sytuacjach generalnie możemy sobie logicznie wytłumaczyć, iż takie zachowanie nie ma sensu, jednocześnie jednak nie jesteśmy w stanie kontrolować naszego somatycznego zachowania. Przypadki, jakie opisałeś, powodują, iż ten strach zakorzenił się praktycznie w podświadomości. W takim przypadku pomocne są różnego rodzaju ćwiczenia somatyczne, np. Conscious Embodiment.
wojtek królik!
Zgadzam się, każdy może zareagować inaczej na powyższe ćwiczenie. Z reguły np. ludzie, którzy regularnie medytują, mogą zaobserwować silniejsze (i szybsze) działanie. Zaznaczam, iż nie wypowiadam się w tym artykule na temat leczenia silnych objawów strachu, w takich przypadkach należy się skontaktować z terapeutą.
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Na co dzień jestem zawodowym strażakiem oraz ratownikiem medycznym. O strachu więc mógłbym napisać sporo, ale tu wspomnę tylko o jednym aspekcie.
Kiedy wchodzę do palącego się pomieszczenia, w którym niejednokrotnie zgromadzone są gazy, materiały wybuchowe, żrące lub inne niebezpieczeństwa, muszę przełamać barierę którą większość ludzi określa mianem strach. Idę tam, skąd wszyscy uciekają. Dla mnie najlepszym wyjściem jest wtedy przeobrażenie siły strachu w moc działania.
Nie boję się śmierci. Bo wiem że nie ma sensu bać się czegoś, co prędzej czy później nieuniknione.
Na koniec chciałbym podziękować autorce bloga za jego stworzenie i pielęgnowanie. Gdyby była Pani kiedyś w Krakowie, serdecznie zapraszam na kawę
Witaj Gosiu!
Trafiłam na Twojego bloga przeglądając internet w poszukiwaniu wyników do pytań “stres przed ślubem”, “emocje w dniu ślubu” itp. Już pobieżne przeglądanie Twoich wpisów zadziałało na mnie uspokajająco, więc chciałabym poczytać więcej, żeby skierować myśli we właściwym kierunku.
Zechciałabyś mi w tym pomóc?
Ponieważ jak nikt inny orientujesz się w swoim blogu, mogłabym Cię prosić o podanie mi linków lub tematów postów do tekstów, które Twoim zdaniem mogłabym przeczytać, żeby się pozytywnie nastroić, wyciszyć?
Z miłą chęcią i ogromną ciekawością zapoznam się w przyszłości z całą Twoją twórczością, jednakże w chwili obecnej nie mam na to czasu (ślub już w sobotę!), dlatego bardzo bym się cieszyła, gdybym nie musiała dodatkowo tracić czasu na poszukiwania.
Z góry dzięki!
Pozdrowienia dla Ciebie i Czytelników
Magda
Witaj Magda!
Witaj na blogu! I oczywiscie gratulacje z okazji slubu!
Fajnie, ze chcesz swiadomie przygotowac sie na ten dzien i przezyc go jak najlepiej. Dla mnie dzien mojego slubu byl jednym z najpiekniejszych w ogole. Kilka dni przed slubem stres pod niebiosa, ale w momencie, kiedy zalozylam sukienke, zobaczylam moich przyjaciol i rodzine, i oczywiscie mojego przyszlego meza, od razu poczulam sie cudownie i tak zostalo przez caly dzien!
Mysle, ze na te kilka dni przed slubem najwazniejszy jest usmiech na Twojej twarzy:
I mam to dla Ciebie:
1. Wyciszenie: http://zatoka-zen.com/2009/09/05/3-minutowa-medytacja/
2. Absurdalne i smieszne: http://zatoka-zen.com/2009/05/14/mahna-mahna/
Pozdrawiam serdecznie i zycze Ci wspanialego slubu!
Gosia
Gosiu,
pięknie dziękuję za wsparcie i linki!
W czasie poprzedzającym ślub starałam się ograniczać dopływ stresorów, a także kontakty z ludźmi, którzy mnie negatywnie nakręcali tekstami w stylu “to największy błąd w życiu” albo biadoleniem: “ale wdepniesz w błoto!”. Nawet jeśli mają rację, albo prognozują mi niepowodzenie na podstawie własnych niezbyt udanych doświadczeń, to taka świadomość nie jest mi potrzebna tuż przed samą ceremonią, prawda?
Dzięki takiemu selektywnemu podejściu udało mi się z pełnym spokojem przeżyć ten wyjątkowy dzień i cieszyć obecnością bliskich, którzy dobrze nam życzą!
Pozdrawiam serdecznie
Magda
Magda!
życzę zatem wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego męża!! Ciesz się każdym dniem, jaki spędzacie razem!
Tak trzymać!!
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia