23 Mar 2010

Mit pozytywnego myślenia

9 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

Właśnie czytam ciekawą książkę “Księga ego. Wolność od iluzji”, i szczególnie ten akapit skłonił mnie do przemyśleń:

“Pozytywne myślenie to czysta hipokryzja – nazwijmy to po imieniu. Ta filozofia mówi nam, że kiedy chce nam się płakać, powinniśmy śpiewać. Wprawdzie może nam się to udać, jeśli naprawdę się do tego zmusimy, ale te stłumione łzy pojawia się w innym miejscu, w innej sytuacji, ze zdwojoną siłą. Tłumienie naszych emocji ma swoje granice. I ta piosenka, która śpiewaliśmy, tłumiąc nasze łzy, była bez znaczenia, bez uczucia; nie była to piosenka płynąca z serca, a jedynie piosenka śpiewana zgodnie z filozofią , która mówi, iż zawsze musimy myśleć pozytywnie”.

Autor pisze dalej: “Musimy uwolnić negatywne myśli w naszej świadomości, nie zaś je tłumić poprzez pozytywne myślenie. Chodzi o to, aby rozwijać naszą świadomość, która nie jest ani pozytywna ani negatywna. Chodzi o to, aby doświadczyć czystej świadomości. I w tej to świadomości doświadczysz całkowicie naturalnego i szczęśliwego życia”.

Te słowa naprawdę do mnie przemawiają. Swojego czasu przechodziłam fazę testowania na sobie filozofii “pozytywnego myślenia”. Zmuszałam się do patrzenia na świat przez różowe okulary, nie dopuszczając żadnych negatywnych uczuć. Kiedy tylko się pojawiły, od razu je tłumiłam. Przez jakiś czas to funkcjonowało, ale była to niezwykle mozolna walka, walka z samą sobą, z moim człowieczeństwem. Po jakimś czasie rzeczywiście te stłumione negatywne emocje pojawiły się ze zdwojona siłą. Wielka katastrofa.

Jakiekolwiek uczucia nami targają, powinniśmy je uwolnić i dać się im ponieść. I z ciekawością się im przyglądać, doświadczać ich. Tak jak autor powyżej pisze, smutek i płacz niosą ze sobą własną, piękną piosenkę. Jeśli uważnie się temu przyjrzymy, zachwyci nas to piękno!

Negatywne uczucia muszą być “przerobione”. Aby móc otworzyć się na nowe doświadczenia.

Czasami pojęcie “pozytywnego myślenia” może być mylone z poczuciem własnej wartości i oceny nas samych w naszych oczach. Z wiarą we własne możliwości. To zupełnie inna bajka. Paradoksalnie, otwarcie się na tzw. “negatywne myślenie” (bądźmy szczerzy, to jedynie etykietka) pozwoli nam z czasem patrzeć na świat bardziej pozytywnie, ale nie poprzez zmuszanie się do tego, lecz w zupełnie naturalny sposób. Całkowita akceptacja życia, takim, jakie jest, otwiera zupełnie inne perspektywy.

Zatem płaczmy, kiedy mamy na to ochotę, złośćmy się, kiedy chcemy! Bez poczucia winy. To jest życie! :-)

written by
The author didn‘t add any Information to his profile yet.

9 Responses to “Mit pozytywnego myślenia”

  1. Rafal P says:

    Witam!

    Na samym poczatku napisze, ze wielbiam ksiazki Osho.
    Dla mnie pozytywne myslenie to nie tlumienie negatywnych emocji, ale glebokie zrozumienie dla tego, ze moj smutek jest czyms naturalnym, co przemija. Tak samo jak zima i lato maja swoje miejsce w ciagu roku, tak samo musi odwiedzac mnie smutek. I magia pozytywnego myslenia dla mnie polega na tym iz mam swiadomosc, ze to stan przejsciowy – jutro, po poludniu, za pol godziny bedzie lepiej, swiat znowu nabierze barw i odzyskam ochote na ‘spiewanie wlasnej piosenki’ :)

    Pozdrawiam

  2. Gosia says:

    Rafal P,

    dokładnie tak jak piszesz – na wszystko jest miejsce. Ważna jest akceptacja danej sytuacji, taką, jaka jest i kompletne jej doświadczanie. W tym myśleniu: “ta sytuacja jest przejściowa, niedługo wyjdzie słońce” jest dużo racji. Należy jednak uważać, aby w tym momencie nie popaść w ocenianie, że np. burza, której akurat doświadczamy, jest gorsza niż słonce, które za chwile zaświeci. Takie myślenie często prowadzi do frustracji. Jeśli jednak pozwolimy sobie w pełni doświadczyć tę burzę, może się okazać, że odkryjemy jej zupełnie inna stronę, na swój sposób piękną. I każda następna burza będzie nam nie tak straszna, bo będziemy ją obserwować z ciekawością. Jak tym razem wieje wiatr, jak głośne są gromy, jak kłębią się chmury… I wtedy będziemy śpiewać naszą “burzliwą piosenkę” ;-) To kompletna akceptacja życia, jakim jest.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Gosia

  3. gszesiek says:

    Witam. Dobrze, że pod tym wpisem, są dodane komentarze – trochę go uzupełniają.
    Co do “Pozytywne myślenie…” temat bardzo modny, a co za tym idzie bardzo spłycony. Za wszelką cenę trzeba się przestawić na pozytywne myślenie, tak mniej więcej teraz można odczytać z różnych publikacji. A powinno się starać ukierunkować, a nie przestawiać. Przestawienie zablokuje nam możliwość do doświadczenia, a jeśli faktycznie doświadczymy/poznamy choćby rzeczy wywołujące negatywne myśli, to już później nie będą nam przywoływać tych negatywnych myśli (albo nie będziemy ich “nazywać” negatywnymi.
    Pozdrawiamg

  4. Gosia says:

    Witaj gszesiek,

    kompletnie zgadzam się z Twoim komentarzem –

    “jeśli faktycznie doświadczymy/poznamy choćby rzeczy wywołujące negatywne myśli, to już później nie będą nam przywoływać tych negatywnych myśli (albo nie będziemy ich “nazywać” negatywnymi.”

    To, o czym piszesz, jest niesamowicie ważne – to tak jak gdyby stanąć oko w oko z naszymi negatywnymi emocjami, poznać ich źródło, doświadczyć ich (niektórzy mogą to nazwać “poznawaniem naszego wroga”), aby móc podjąć świadomą decyzję, co dalej. I na tym etapie wkracza wspomniane prze Ciebie “ukierunkowanie” – w jakim kierunku chcemy iść?

    Pozdrawiam serdecznie!

    Gosia

  5. Magda says:

    Witam! chcialam podzielic sie moim doswiadczeniem, otoz a swym zyciu przeczytalam mase ksiazek o samopomocy i leczeniu swoich ran, znajdywalam nowe teorie, czasem pomogaly ale na krotko. W pewnym momencie sie zgubilam, sama nie wiedzialam kim jestes, czego w srodku chce, jaka jestem osoba. Wtedy stafilam na ksiazke Nasha Popovica ‘Personal synestesis’ w ktorej przeczytalam cos nastepujace. Zmiany zajda jesli przestaniemy sie starac zmienic co w nas zle i po prostu to zaakceptowac. On sam przyznacl ze to taka mala paranoja ale to tak dziala. I wiecei, sprobowalam i jest to najlpepsza rada jaka kiedykowiel slyszalam. Pozwala stawic czola, przyznac sie samemu przed soba, poplakac jak trzeba ale ten oczyszczajacy proces w jakis sposob wymiata ten brud i zla energie ktorej ja chcialam sie pozbyc. Przepraszam ze nazywam to brudem ale w moim czuciu tak to wlasnie bylo. Czulam ze jest we mnie duzo syfu ktory tylko zatruwa mi zycie. Tak czy siak , polecam stawienie czola i przyznanie sie, byc moze i wam to pomoze. Pozdrawiam serdecznie.

    ps. chyba kazda cechce jak brak wiary w siebie, zazdrosc itd trzeba po prostu przetrawic. uczenie nie nowych mantr malo co pomoze jak to dalej bedzie siedziec w srodku.

  6. sky.net says:

    Nie do konca sie zgadzam. Pozytywny sposob patrzenia na sprawy czesto jest przydatny i tylko ich ranga badz rozmiar moga decydowac o tym czy warto zalozyc rozowego okulary lub jak Ja mowie machnac na to reka. Moim zdaniem wlasciwie stosowana filozofia pozytywnego myslenia ma pozytywne skutki, bo pozwala ignorowac rzeczy mniejszego znaczenia, o ktorymi czesto przesadnie sie przejmujemy.

  7. Gosia says:

    Magda!

    Piszesz o akceptacji – nie moge bardziej się z Toba zgodzić. Na tym blogu dużo pisałam o akceptacji i jak niezwykle ważna jest ona w naszym życiu. I oczywiście, jak piszesz, akceptacja samego siebie, włącznie z naszymi niedociągnięciami, to podstawa.

    sky.net!

    Każdy ma prawo do swojego punktu widzenia na tym blogu :-) Może trochę tutaj wdziera się słownictwo. Dla mnie n.p. to co opisujesz, nazywam optymistycznym podejściem do życia i jestem jak najbardziej na tak! :-) Natomiast nie uważam, iż w poważnych sytuacjach, kiedy to naprawdę nie jest nam do śmiechu, pozytywne myślenie nie na wiele się zda; jest to jedynie oszukiwaniem samego siebie.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Gosia

  8. Leszek Cyfer says:

    Niepochwalam pozytywnego myślenia typu “wszystko jest dobrze” i zamykania oczu na otoczenie – jeżeli stoisz na torach i nadjeżdża pociąg to może być wręcz niebezpieczne :)

    Natomiast jestem całkowicie za pozytywnym myśleniem typu “co jest dobrego w tym co mnie spotkało?, jak mogę to wykorzystać?” – i działania opartego na odpowiedziach.

    Jeżeli boli to płacz, jeżeli czujesz chandrę to smuć się – ale tylko przez chwilę – żeby nawiązać kontakt ze swoimi uczuciami. Wtedy zadaj te dwa pytania, otrzyj łzy, przestań się chandrzyć i rusz do działania.

    I nie zadawaj pytań “dlaczego ja? jak oni mogli mi to zrobić?” bo zadawane przez nas pytania sterują koncentracją naszej uwagi, a ta nadaje kierunek naszemu życiu. Zamiast iść na dno wydostań się na powierzchnię i “płyń, ciągle płyń, w stronę słońca” :D

  9. Mirek says:

    Aby zrozumieć na czym tak na prawdę polega “Pozytywne myślenie”, odsyłam wszystkich do lektury: Maxwell Maltz “Nowa psychocybernetyka”. Nic tam nie ma o tłumieniu emocji, a bardzo wiele o pozytywnym myśleniu i inteligencji emocjonalnej.

Leave a Reply