To, w jaki sposób zaczynamy nasz dzień, ma niesamowity wpływ na to, jak ten dzień się potoczy. I to zależy właśnie od naszej porannej rutyny.
Swojego czasu moja poranna rutyna wyglądała w ten sposób: pobudka rano, prysznic, ubranie się do pracy, szybka kawa. Zwykle potrzebowałam na to trochę ponad pól godziny. Byłam naprawdę efektywna!
Najczęściej zapominałam o śniadaniu. Jako rezultat często czułam się w pracy zmęczona. W pewnym momencie poczułam, że to nie jest dla mnie dobre i postanowiłam zmienić moją poranną rutynę.
Od tego czasu minęło już parę dobrych lat. W tym czasie eksperymentowałam z rożnymi stylami rozpoczynania mojego dnia, i wszystkie miały wspólny mianownik: przed nawiązaniem kontaktu ze światem zewnętrznym, najpierw poświęcałam czas dla siebie.
Oto jak wygląda obecnie moja poranna rutyna:
6:00 – Pobudka
6:10 – Poranna kawa
6:20 – Medytacja
6:45 – Przygotowanie pożywnego śniadania – musli, owoce, itp.
7:00 – Śniadanie
7:20 – Prysznic
7:40 – Gotowa na rozpoczęcie dnia!
Trzy razy w tygodniu z samego rana biegam, więc wtedy moja poranna rutyna wydłuża się mniej więcej o 30 minut.
Jak widzicie, zanim w ogóle rozpocznę kontakt ze światem zewnętrznym, upływa półtorej – do dwóch godzin. W tym czasie nie sprawdzam maili ani mojego telefonu. Ten czas jest całkowicie dla mnie, pozwala mi się skoncentrować na sobie i zebrać siły na nadchodzący dzień. Muszę przyznać, że naprawdę potrzebuję każdego dnia tego czasu dla siebie i uwielbiam te poranki!
Czasami zdarza się, jak to w życiu bywa, że wyłamuję się z mojej porannej rutyny, i od razu zauważam to w moim samopoczuciu – brak koncentracji, ogólna drażliwość, itp. Wtedy znów potulnie powracam do mojego planu! Zachęcam Was do stworzenia własnej porannej rutyny, minimum godzinę tylko dla siebie samych. Warto!
Pozdrawiam serdecznie!


Uwazam ze to swietny pomysl, od jutra sprobuje to wcielic w zycie:)
Zaniedbalam ostatnio medytacje i juz widze tego efekty. Chcialabym byc zawsze w dobrym humorze niezaleznie czy medytuje czy nie i to sie okazuje trudne. mzoe niektorzy tak maja i super ze nie musza a usmiech maja na ustach non stop ale ja chyba jednak powinnam przywyknac do tej rutyny:)
Pozdrawiam
Mam takie pytanko: Czy od razu wymyśliłaś sobie taki oto poranny rytuał czy jest to efekt długich obserwacji swojego samopoczucia rano i dostosowywanie porannego rytuału do nich ? Chodzi mi oczywiście o tą Twoją nową poranną rutynę a nie tą półgodzinną
Pozdrawiam serdecznie
Magda!
Co do medytacji, to mam podobnie, kiedy tylko je zaniedbam, czyli np. kilka dni z kolei nie medytuję, od razu to czuję. Głownie przejawia się to tym, ze moje myśli pędzą jak szalone!

No i pojawiają się wyimaginowane problemy i problemiki
Medytacja jest dla mnie tym dla mojego umysłu, czym sport dla mojego ciała. Nie wystarczy tydzień potrenować, a później spędzać czas na kanapie.
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia
Witaj Kuba!
Dobre pytanie – z moją poranną rutyną przez długi czas eksperymentowałam i zmieniała się, wraz ze mną. Zawsze nieodłącznym składnikiem było jednak celebrowanie smacznego i pożywnego śniadanka
I wczesne wstawanie. Oraz rezygnacja ze słuchania radia (i nie mówiąc oczywiście o telewizji , to dla mnie tabu
)
Swojego czasu np. rano często czytałam inspirujące książki, przy porannej kawie (lub też słuchałam audio-booków). Teraz już nie mam takiej potrzeby, ale wtedy było to dla mnie bardzo dobre. Przez jakiś czas też np. zamiast medytacji pisałam przez ok. pół godziny (przelewałam na papier wszystkie kłębiące się myśli, to też taka forma medytacji). Był też okres, kiedy kładłam nacisk na formę fizyczna, i wtedy każdego ranka ćwiczyłam.
Polecam właśnie takie eksperymentowanie z poranną rutyną, intuicja Ci podpowie, czego w danym momencie akurat potrzebujesz.
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Nie wiedziałem gdzie napisać więc napiszę tutaj… fajna ta wtyczka pokazująca polecane artykuły na pierwszej stronie. To mi się podoba
Kuba,
dzięki, trzeba iść z duchem czasu
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Mój poranny rytuał wygląda podobnir, tylko zaczyna się nieco wcześniej i bez kawy
http://www.personaldevelopment.pl/2009/poranny-rytual.html
Pozdrawiam serdecznie
Ludwik
Witam!
Mój rytuał początku dnia zaczyna się tez o 6.00. Dorzucam jeszcze drobniutkie śniadanko dla dzieci ( ale to szczegół), radość , którą mam w sobie na nowy dzień sprawia, ze jest prosty i przyjemny, a ludzie z którymi pracuję mimowolnie dostosowuja sie do mojego (wspaniałego) nastroju. Dzień kończę też wyciszeniem i medytacją, A Ty Gosiu jak kończysz dzień ?
Ludwik!
witaj w klubie porannej rutyny!
Milena!
Witaj na blogu! Az mi się uśmiech ciśnie na usta, jak piszesz o Twojej porannej rutynie!
Jeśli chodzi o moje zakończenie dnia, to najczęściej kończy się on rozmową z mężem na kanapie, później kilka stron inspirującej książki w sypialni – i dobranoc!
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Kawa to chyba najmniej zdrowy spósób na rozpoczęcie dnia – bezkofeinowa chociaż?
Witaj greg606!
Jasne, że kawa z kofeiną!!
Jakże mogłoby być inaczej!
Ja lubię dobrą kawę, i sobie nie żałuję. Na razie nie mam potrzeby jej rzucania, jako że czuję się wyśmienicie!
Zgadzam się oczywiście, że jeżeli składnikiem naszej porannej rutyny jest jedynie kawa, to nie tedy droga
Poza tym przecież nie mogę być chodzącą perfekcją!
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Jedna kawka rano to nie tak źle.
Gratuluję udanej stronki!
Miłego dnia
Bardzo inspirująca notka – dzięki!
ale wam zazdroszcze, ja nie wiem gdzie taką codzienną pobudkę w życie wcisnąć kiedy wstaje się o 5.20. O 6.20 wsiadam w autobus, którym jadę do pracy godzine czasu i zaczynam o 7.20… więc pewnie żeby mieć dla siebie taki “czas” musiałabym wstawać o… 4.30.. To ja już wole pospać ;] – typ ze mnie człowieka leniuchującego do ostatniej minuty.
Niestety ja tez nie moge sobie pozwolic na ten luksus, pobudka 5.30 autobus 6.10 :/ A moze ktos zna jakas skrocona a rownie skuteczna wersje gdy ma sie tak malo czasu? Moze pomedytowac w autobusie
)
Monika, Emilia,
mój tata wstawał przez większość swojego życia o 4:30, autobus do pracy miał 5.20 (patrzcie jaka mam pamięć
).
Z tymi dodatkowymi 20 minutami rano można już coś fajnego zrobić!
Kobitki, wszystko jest możliwe, jak się tylko chce – idźcie 20 min wcześniej spać i wstawajcie 20 min wcześniej!
Pozdrawiam,
Gosia