Wczoraj brałam udział w biegu J.P Morgan Corporate Challenge we Frankfurcie. Ten bieg ma już długą tradycję, organizowany przez J.P. Morgan w wielu miastach na świecie (Nowy Jork, Chicago, Londyn, Johannesburg, etc.), bieg ten adresowany jest to firm i biorą w nim udział pracownicy owych firm. Długość trasy: 5.6 kilometra.
Nigdy nie byłam długodystansową biegaczką, w szkole raczej biegałam na krótkie dystanse, najczęściej na 100 metrów, tutaj liczyła się szybkość, a nie wytrzymałość.
Ostatnio jednak postanowiłam zacząć biegać na dłuższe dystanse. Potrzebowałam na początku celu, który dodałby mi motywacji i właśnie ten powyższy bieg obrałam sobie jako cel dwa miesiące temu. Na początku treningu nie było łatwo – po dwóch minutach biegu dostawałam zadyszki i musiałam przez następną minutę iść powoli, aby móc znów dwie minuty biec. Mówiąc szczerze, na poczatku byłam zaszokowana moja forma (a raczej jej brakiem
), ale nic to, trenowałam dalej. Biegałam 3 razy w tygodniu i za każdym razem podnosiłam sobie poprzeczkę. Aż wreszcie po miesiącu treningu przebiegłam 5 kilometrów i do tego bez specjalnej zadyszki
. Byłam zafascynowana, że to wcale nie było takie trudne. Po prostu regularne treningi i tyle. Forma lepsza za każdym razem.
W końcu nadszedł dzień próby. W tym roku na ten bieg zarejestrowało się ponad 70.000 uczestników z rożnych firm. Firmy wyposażyły swoich pracowników w koszulki z logiem firmy oraz odpowiednim motywującym sloganem. Na starcie kłębiły się tłumy, do linii startowej dotarłam po mniej więcej półgodzinnym oczekiwaniu, nic dziwnego przy takiej liczbie uczestników. W końcu start! Tego dnia czułam się świetnie i szybko osiągnęłam swoje zwykłe tempo. Jakież było jednak moje zaskoczenie – największym wyzwaniem w tym biegu nie było pokonanie 5.6 kilometra, ale – wymijanie uczestników! Nie ma problemu, że ktoś biegnie wolno, ale o co chodzi z tymi, którzy po prostu idą? I tak było przez te cale 5 kilometrów, wiele osób po prostu nie dało rady z biegiem i musieli iść. Sprawiało to naprawdę duże trudności dla innych, którzy biegli. Trzeba było idących wymijać, tworzyły się korki, zdarzały się nawet kolizje. Wymijałam maszerujące osoby, które miały koszulki z dumnymi napisami “We lead the change”, “We take the challenge and win”, “Catch me if you can”, itp. Pod sloganem logo firmy, dla której pracują.
Zastanowiło to mnie: jak takim nastawieniem do biegu świadczą ci pracownicy o firmach, dla których pracują? Jeśli nie mogą się zmotywować do minimalnego wysiłku i przebiec te 5 kilometrów, jakie nastawienie mają oni do pracy w tej firmie? Jakie świadectwo takim podejściem do biegu dają swojemu pracodawcy? Tym bardziej, że wiem z własnego doświadczenia, iż przygotowanie się do tego biegu nie było jakimś nadzwyczajnym wyczynem. Jeśli nie mogłabym przebiec 5 km, to lepiej nie zapisywałam się na ten bieg i nie ośmieszałabym mojego pracodawcy. W Niemczech jest takie powiedzenie: “Hauptsache: dabei sein” – “Najważniejsze, że jest się obecnym”. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Takie nastawienie przypomina mi nasze polskie powiedzenie z nie tak odległych czasów: “Czy się stoi, czy się leży, tysiąc złotych się należy”. To niestety nie funkcjonuje w dzisiejszych czasach, nie polecam. Jeżeli bierzemy w czymś udział, to na całego. Jeżeli coś robimy, to dajemy z siebie wszystko.
Ale cóż, to jedynie moje skromne zdanie na ten temat. Bieganie bardzo mi się spodobało, to niesamowity trening wytrzymałości, taka walka z moim wewnętrznym diabełkiem, który najchętniej chciałby, abym sobie wygodnie usiadła. Ale nie ze mną te numery.
Już obrałam sobie następny cel: 21 km na jesień, i maraton na wiosnę!
Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do biegania!


Witam serdecznie, temat u mnie jak najbardziej na topie. Tez zaczelam biegac i mam za soba 4 biegi mmm za kazdym razem coraz dluzej i lepiej. Moj cel to wlasnie 5km, mam pytanko: w jakim czasie pokonujesz taka odleglosc? Pozdrawiam.
Witaj Marlena!
Ja na 5km potrzebuje obecnie ok. 27 minut, po mniej więcej 1,5 miesiąca treningu, zaczynając praktycznie od zera. Najważniejsze, aby powoli zwiększać wytrzymałość. Na poczatku biegałam na przemian z chodzeniem, i powoli zwiększałam dystans. Teraz 5km wydaje się pestką!
Bieganie to naprawdę frajda, bo za każdym razem widzisz, że jesteś w stanie wytrzymać coraz więcej!
To tak jak w życiu: czasami nie zdajemy sobie sprawy, ile w nas jest siły!
Gratuluję! Nie będziesz żałowała!
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Gosia
Gosia, dziekuje za odpowiedz. Ja korzystam z programu w sklad ktorego wchodzi 27 lekcji i po wypelnieniu ktorych powinnam bez problemu przebiec 5km. Tez biegam na przemian z chodzeniem i z kazda lekcja widac postepy i lepsza kondycje. Czysta przyjemnosc a jaka duma :} Rowniez zycze powodzenia. Piekny cel 21km! Pozdrawiam serdecznie.
Marlena!
Dokładnie, czysta przyjemność i jaka duma!
Ten pot jest tego warty!
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia
Hej Małgosia,
Gratuluję. Bardzo fajny blog – pozytywny i na luzie.
Lubię takie, więc od razu dorzuciłem do RSSów…
No a jeszcze do tego bieganie i zen – kupuję!
Tym bardziej, że sam właśnie wróciłem do biegania, a zen od jakiegoś czasu też chodzi mi po głowie…
Pozdrawiam,
Artur
Artur!
Życzę powodzenia w bieganiu! A jeśli chodzi o zen – to wkrótce organizuję warsztaty medytacyjne w Warszawie – może do będzie dobry początek?
Witaj na blogu!
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Super! Gratuluje samozaparcia. Ja czasami zaczynam biegac, ale zwykle z lenistwa konczy sie na kilku probach. Jako usprawiedliwienie podadaje,ze robie codziennie 6 km piechota takim rownym marszem (do i z pracy),w weekendy zwykle udaje sie na dluzszy spacer, zwykle tak samo dlugi, i zauwazylam, ze jesli gdzies wyjezdzam, np. w delegacje z pracy, odczuwam zdecydowany brak tej formy ruchu.
No to biegu… start!
Kate!
Znam ten ból, sama tez zaczynałam bieganie wiele razy, ale za każdym razem kończyło się na kilku biegach. Dopiero kiedy postawiłam sobie konkretny cel, udało się.
6 km dziennie piechota to tez nie lada wyczyn, tak trzymać!
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Hej Gosia!
Bieglam raz w zyciu w Run Warsaw (10 km) i bylo super, polecam! Teraz marzy mi sie 20 km tej jesieni (i mam pietra!); masz jakis pomysl na trening? Z gory dziekuje za pomoc. Moc pozytywnej energii!
Usciski,
Gratuluje wytrwalosci w bieganiu! Ja zaczelam pare lat temu i teraz nie moge przestac, choc na poczatku wcale nie bylo latwo!
Paulina