30 Aug 2010

Warsztaty medytacyjne, 2.10, Warszawa – Update

4 Comments Medytacje

Nasze warsztaty medytacyjne już się pięknie zapełniły – zapisało się 18 osób, które chcą zgłębić tajniki medytacji, mamy już też listę rezerwową. Zachęcam tych z Was, którzy nie zdążyli się zarejestrować, mimo to do wypełnienia rejestracji, w razie rezygnacji któregoś z uczestników zostaniecie automatycznie wciągnięci na listę. Również w razie organizacji następnych warsztatów (co już planujemy), zostaniecie jako pierwsi o tym poinformowani, co zapewni Wam pierwszeństwo udziału w warsztatach.

Te warsztaty skłoniły mnie do przemyśleń. Kiedy po raz pierwszy powiedziałam mojemu nauczycielowi medytacji, u którego się uczyłam (on jest naprawdę świetny), że chce przeprowadzać medytacje dla szerokiej publiki, powiedział mi:  “Musisz to ubrać w inne słowa, medytacja kojarzy się w naszym społeczeństwie jako coś ezoterycznego, nieziemskiego, tymczasem to najzwyklejsza sprawa na świecie. Ale tak to już jest, nie możesz z tym walczyć”. Tym razem nie posłuchałam go jednak. I postanowiłam “sprzedać” medytacje jako medytacje.

Nie wiem czy było to dobre czy złe. Zrozumiałam jednak, że kiedy cztery lata temu zaczęłam medytować, też tak myślałam. Miałam to samo mniemanie o medytacji (medytacja? o co chodzi?). W czym pomogła mi zatem medytacja? Zanim rozpoczęłam medytować, utożsamiałam się z moimi myślami, które czasami doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Byłam zestresowana, łatwo dawałam ponosić się emocjom i generalnie szybko ulegałam wpływom innych ludzi. Od kiedy zaczęłam medytować, nabrałam do całego świata ( a i do siebie) dystansu. Stres powoli zaczął zanikać. Czułam, że wszystko tak naprawdę zależy ode mnie. Nie powiem, że moje życie nagle się odwróciło w 100%. Ale co się zmieniło, to moje podejście do otoczenia, z “podejrzliwego” do “ciekawego”, z “zestresowanego” do “zrelaksowanego”. Nadal borykam się z wyzwaniami życia, a jakże (inaczej wszystko byłoby nudne), ale przynajmniej nie zużywam niepotrzebnie energii i czuję wewnętrzny spokój.

Może następnym razem nazwę te warsztaty inaczej, np. “Jak pozbyć się stresu”, “Zbierzmy się do kupy”, albo jeszcze inaczej. Jak zwał tak zwał. Mimo tak “odstraszającego” ;-) tytułu zebraliśmy wspaniałą grupę ludzi, którzy chcą iść do przodu. Cieszę się już osobiście poznać uczestników naszych warsztatów! Maja i ja nie możemy się doczekać!

A dla tych którzy się nie “załapali”, zachęcam mimo to do rejestracji, będziecie mieli pierwszeństwo w następnych warsztatach! A jeśli ktoś się z naszej grupy  “wyłamie” (mam nadzieje, że nie!) , może spotkamy się w październiku! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

P.S.

Poniżej zamieszczam krotki filmik o ośrodku, w którym odbędą się warsztaty, z Maciejem Żbikiem (nauczyciel medytacji w ośrodku) w roli głównej.

I jeszcze wywiad z Maćkiem na temat medytacji:

written by
The author didn‘t add any Information to his profile yet.

4 Responses to “Warsztaty medytacyjne, 2.10, Warszawa – Update”

  1. Jurek says:

    Jeśli pozwolisz, załączę zwięzłe tłumaczenie krótkich fragmentów praktycznej instrukcji medytacji autorstwa Dogena, XIII-wiecznego, japońskiego mistrza zen tradycji soto, wywodzącej się z chińskiego caodong, czyli tzw. cichej iluminacji (ładnie, prawda?:-). Może zainspirować.

    “…Siedź wyprostowany nie przechylając się ani na lewo, ani na prawo, ani do przodu ani do tyłu, . Ważne jest aby uszy były w płaszczyźnie ramion, a nos na linii pępka. Język powinien dotykać podniebienia zaś zęby i usta powinny być zamknięte. Oczy powinny pozostawać normalnie otwarte, pozwól uspokoić się oddechowi.
    Kiedy masz już odpowiednią postawę, weź głęboki oddech, wdech i wydech, przechyl ciało na prawo i na lewo aby przybrać stabilną i nieruchomą pozycję. Cokolwiek powstanie w umyśle, po prostu zwróć na to uwagę. Wszelki fenomen umysłu zniknie właśnie poprzez owo zwrócenie na niego uwagi. Czyniąc tak przez bardzo długi czas uwolnisz się od przywiązań i spontanicznie staniesz się jednością…” (Fukanzazengi)

    Do siedzenia Dogen zaleca lotos lub półlotos ale współcześni mistrzowie dopuszczają także łatwiejsze pozycje z siedzeniem na krześle włącznie.

  2. Gosia says:

    Jurek!

    Dziękuję! Na naszych warsztatach będziemy próbować rożnych technik,
    wszystkie jednak maja wspolny mianownik: na chwile odpoczac od aktywnosci naszego umyslu. :-)

    Pozdrawiam serdecznie,

    Gosia

  3. Anita says:

    Witam,
    czy na te warsztaty mogą przyjść osoby, które nie miały nic wspólnego z medytacją?

  4. Gosia says:

    Hej Anita!

    Na warsztatach mamy uczestników, którzy nigdy nie medytowali, jak i takich, którzy już maja pewne doświadczenie w medytowaniu.
    Taka różnorodność nie ma wpływu na przebieg zajęć, jako iż i tak większość tego, co się dzieje, odbywa się “wewnątrz” nas :-)

    Zapraszam na warsztaty!

    Pozdrawiam serdecznie!

Leave a Reply