Niedawno miałam ciekawą rozmowę z moją dobrą koleżanką (na potrzeby tego artykułu nazwijmy ją Beata). Znamy się już od wielu lat, Beata jest inteligentną, niezależną kobietą, ma świetne poczucie humoru, nawiązuje szybko kontakt z ludźmi, jest bardzo przyjazna i chętnie pomaga innym, i jednocześnie jest prawdziwą kobietą sukcesu. Według mnie Beata posiada jak najbardziej zadatki na szczęśliwe i spełnione życie. Tym bardziej nie mogłam zrozumieć, dlaczego ostatnie lata to dla Beaty pasmo ciągłych niepowodzeń – problemy z przełożonymi w pracy (Beata zawsze mówi to, co akurat myśli, co nie zawsze wszystkim się podoba), problemy rodzinne, trudności w znalezieniu partnera i generalnie pech w życiu. Dla przykładu tylko z ostatnich dni: Beata właśnie zgubiła telefon firmowy, zaś w nocy przebito jej opony w zaparkowanym przed domem samochodzie.
Kiedy ostatnio się spotkałyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać, Beata się popłakała. Gosia, zapytała, dlaczego mam takiego pecha w życiu? Nic mi się nie układa. Czym na to zasłużyłam – przecież nic nikomu nie robię, nie oszukuję, nie kradnę? Jestem dobrą osobą. Mówiąc szczerze, nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Sama naprawdę się dziwiłam, jak ona to robi, że spotyka ją tyle niepowodzeń. Beata mówi dalej: nawet ta ostatnia historia – od tylu lat próbuje kupić mieszkanie, ale za każdym razem kiedy już mam podpisać umowę, coś się nie udaje. Zapytałam Beatę: a gdzie chcesz kupić to mieszkanie? Beata: sama nie wiem, myślę, że tu gdzie mieszkają moi rodzice, bo to najwygodniej. Ale tak naprawdę moi znajomi przekonują mnie, żebym przeprowadziła się do Monachium. Ale ja najchętniej mieszkałabym w Berlinie, słyszałam też, że tam ceny mieszkań są dość niskie. W tym momencie zapaliło się u mnie przysłowiowe światełko – Beata miała trudności w zakupie mieszkania, bo tak naprawdę nie wiedziała do końca, jakiego mieszkania tak naprawdę szuka i gdzie. Brakowało tu konkretnej decyzji. Myślę, że dopóki Beata nie podejmie decyzji, gdzie chce mieszkać, nic się nie zmieni. Nawet jeśli uda jej się zakupić mieszkanie, jest duże prawdopodobieństwo, że znowu coś pójdzie nie tak, jak zaplanowała.
Klarowny cel to najważniejszy składnik każdego planu. Jeśli nie jesteś zadowolony z jakiejś części Twojego życia, zobacz, czy wystarczająco jasno sformułowałeś, czego naprawdę chcesz. Najczęściej brak jasności jest przyczyną faktu, iż nie udaje nam się osiągnąć pozytywnych rezultatów.
Dodaję, że nie rzucam tu w nikogo kamieniem. Jadę z wieloma z Was na jednym wózku. Właśnie jestem w takim momencie życia, że brakuje mi klarowności. I wiem, że dopóki nie będę miała pełnej jasności, czego chcę, będę jedynie przebierała nogami i nie posunę się do przodu. Dlatego przebijam się przez kolejne warstwy i mam nadzieje, niedługo się rozjaśni
Ale też jestem przekonana, że kiedy powiem sobie “Wiem!”, wszystko potoczy się bezproblemowo i w szybkim tempie.
Kiedy spoglądam wstecz na moje życie, w momentach, kiedy naprawdę, na 100% zadecydowałam, czego chcę, zawsze udało mi się to osiągnąć, bez wyjątku. Studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie? Dostałam się problemu. Praca w sprzedaży międzynarodowej? Nic prostszego. Nauczyć się mówić po angielsku w 2 miesiące? Łatwizna. Dom z pięknym ogrodem? Po obejrzeniu jedynie 4 domów, był mój. Chciałam mieć psa rasy beagle? Po miesiącu zawitał do nas najsłodszy psiak pod słońcem. To były rezultaty konkretnych decyzji. Ale też często w życiu, tak jak Beata, nie potrafiłam takiej konkretnej decyzji podjąć. I jako rezultat musiałam zadowolić się tym, co mi się akurat nawinęło pod rękę. Nie wiedziałam, jakiej pracy szukam, znalazłam raczej nieciekawą pozycję. Nie potrafiłam określić, z jakimi ludźmi chcę przebywać, obracałam się w nieciekawym towarzystwie. Nie wiedziałam, dlaczego uczę się hiszpańskiego – do tej pory nie pojmuję hiszpańskiej gramatyki, choć uczę się tego języka od 10 lat.
Jest konkretna decyzja, jest rezultat. Bez wyjątku.
Brak decyzji, brak rezultatu. Albo jest jedynie to, co się akurat nawinie.
Zapraszam do komentarzy poniżej. Zauważyliście, czy powyższa teoria sprawdza się w Waszym życiu?
Pozdrawiam serdecznie!


Hej Gosiu,
Artykuł jak najbardziej na czasie..:) A powyższa teoria apropos podejmowania konkretnych decyzji i jej skutki, sprawdzają się w 100%.
Doświadczyłam niejednokrotnie w życiu sytuacji, gdy moje decyzje były stanowcze, klarowne to wszystko się realizowało bez problemu i z lekkością. Na dodatek przy podejmowaniu takich konkretnych decyzji słuchałam serca i intuicji bez wtrącania wytworów chytrego umysłu typu: ”a jak to będzie, kiedy, i co z tego wyniknie”. Wówczas działy się “cuda” i sama byłam w szoku jak to wszystko się dzieje. Wtedy to płynęłam przez życie. Ale niezapomnę też o tych momentach zwątpienia i zniechęcenia i niepewności, gdzie nie wiedziałam czego chcę i utknęłam kompletnie w “swojej łodzi życia na mieliźnie”. I myślałam że los się po prostu na mnie uwziął..:) Wtedy to niewiedziałam że powodem był ewidentny brak decyzji. Także faktycznie konkretna, odważna decyzją z wiarą i ufnością jak najbardziej może być kolejnym krokiem do sukcesu bądź zbliżania się do realizacji swego celu.
Pozdrawiam serdecznie
Hej Iwona!
Podoba mi się Twoja metafora “utknięcia w łodzi życia na mieliźnie”, dokładnie tak człowiek się czuje, kiedy nie jest w stanie podjąć konkretnej decyzji. Poruszyłaś tu ważny punkt, o którym nie wspomniałam – powodem braku decyzji jest najczęściej właśnie fakt, iż nie słuchamy własnej intuicji i naszego wewnętrznego głosu (bądź też je ignorujemy).
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia
Pachnie filmem/książką “Sekret”
tom!
Jak przystało na fanatyczkę rozwoju osobistego, film “The Secret” obejrzałam jakieś 5 lat temu, ale specjalnego wrażenia na mnie nie zrobił (z tego co słyszałam, to film ten wpędził w niezłe tarapaty tysiące, jeśli nie miliony ludzi, którzy po jego obejrzeniu myśleli, że wystarczy usiąść na kanapie, koncentrować się na pieniądzach, i zaraz ktoś zapuka do drzwi z odpowiednim czekiem. I tak sobie siedzieli dniami i nocami, a o czeku ani widu ani słychu, aż frustracja ich dopadła).
Oczywiście, po podjęciu konkretnej decyzji należy coś zrobić w kierunku danego celu. Z mojego doswiadczenia jednak, kiedy taka decyzja jest zgodna z naszym wewnętrznym głosem, cały plan realizuje się bez problemu i z lekkością (jak pisała Iwona). To mój sekret
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
jak najbardziej. zawsze się sprawdza
szkoda tylko, że obecnie jestem w takim punkcie, że wiem, czego chcę ale brak mi odwagi/siły, do zmiany…
pozdrawiam
minimaLenka:
czasami trzeba trochę poczekać na odpowiedni moment.
Kiedy nadejdzie, będziesz dokładnie wiedziała.
Pozdrawiam serdecznie,
Gosia
Gosia, dzieki za ten inspirujacy post, jest nie tylko na czasie, ale cos w tym jest bez watpienia!
Witam
A jeśli ma się wrażenie że ten odpowiedni moment już minął? Był fajny pomysł, entuzjazm, odwaga, ale było za późno żeby zgłosić odpowiedni papierek w odpowiednie miejsce, trzeba czekać prawie rok. I w czasie tego roku wszystko w człowieku wygasło, już nie ma tego entuzjazmu dla spelnienia fajnego pomysłu.
ciekaw jestem odpowiedzi
Pozdrawiam
Hej Tomek!
Jeśli masz naprawdę pasję i entuzjazm do Twojego pomysłu, do każdy moment jest odpowiedni. Możesz nawet zacząć dziś. Być może straciłeś przez ten rok entuzjazm co do Twojego pomysłu, gdyż nic w tym kierunku nie robiłeś (poza pasywnym czekaniem na papierek). By może jedynie o myślałeś o realizacji, i nie widząc postępu, straciłeś pasję. Też mi się tak czasami zdarza, i z mojego doswiadczenia jedynie działanie pomaga w rozpaleniu tej pasji na nowo. Jaki krok możesz wykonać w kierunku realizacji Twojego pomysłu dzisiaj? Wystarczy coś małego, wykonanie telefonu, wyszukanie czegoś w internecie, cokolwiek, co w niewielkim stopniu przybliży Cie do Twojego celu. I tak każdego dnia. Powoli pasja się na nowo rozpali, bo nic tak nie motywuje, jak dostrzegania, że przybliżasz się do celu. Nawet jeśli bardzo powoli (jak pisałam w artykule “Krok za krokiem”.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Gosia