Przedwczoraj wracałam samochodem do domu i nagle ogarnęła mnie niesamowita wdzięczność i radość życia, bez żadnego specjalnego powodu. Poczułam intensywnie, że bycie Człowiekiem to niesamowity przywilej.
Tak sobie pomyślałam, kurcze, życie fajne jest. Mogę sobie jechać samochodem, słuchać głośno ulubionych kawałków, w domu przygotować smaczną kolacje, wybrać się do kina na ciekawy film, spędzić święta z moją rodziną. Mogę oddychać, biegać, smakować, wąchać, śpiewać, tańczyć, mierzyć się z moim strachem, rozwijać się, być więcej każdego dnia..
Życie fajne jest, prawda?
Pozdrawiam serdecznie!


tak! życie piękne jest
i fajne jest
Tak, właśnie to jest w życiu cudowne, że nawet mała, malutka rzecz może sprawić, że czujemy wszechogarniające szczęście. Wystarczy tylko te malutkie rzeczy nauczyć się zauważać, a wówczas każda chwila może stać się prawdziwym cudem:) Ja uczę się tego dostrzegania każdego dnia.
Zdecydowanie. Odkryłem, że człowiek ma wmontowany niesamowity moduł do narzekania. Nawet gdy wszystko wokół układa się tak dobrze, że niedawno nawet o tym nie mógł marzyć to i tak mu źle. Na własnym przykładzie mówię. Każdy dzień, możliwość przeżycia każdego dnia to niesamowita szansa. Sztuką jest o tym pamiętać, że “Życie fajne jest ”
Fajne jest!
Kilka dni temu kupiłem pastę pałacową (kiedyś z dawną eks-znajomą mieliśmy zwyczaj pastowania podłogi, my na czworakach, obok nas pasta, ścierki i lampki wina) i nie mogę się doczekać aż skończe pracę by włączyć dobrą muzykę i popastować.
Muzyka, ludzie, emocje, nawet niektóre obowiązki – wszystko może sprawiać frajdę. Kwestia odrobiny podejścia, chęci i.. hm.. wewnętrznej radości?
@Mariusz:
Racja. Oprócz modułu do narzekania zauważam, że pewna grupa ludzi (spora!) odsuwa się trochę od osób nadmiernie szczęsliwych. Jakby łatwiej im było znosić własną malkontencje tylko w towarzystwie osób, którym również straszliwie źle w zyciu..