Archive for Medytacje

25 Aug 2010

Poranna medytacja dla zabieganych! (mp3)

8 Comments Medytacje

W końcu wcieliłam w życie to, o czym myślałam już od dawna.

Często dostaję od Czytelników pytania, jak rozpocząć praktykowanie medytacji. Z mojego doświadczenia wiem, że poczatki nie są łatwe. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy medytowałam. Zakupiłam sobie książkę, w której autor zapewniał, że to łatwe i polecał na początek medytowanie przez 10 minut. Usiadłam sobie zatem na kanapie i zamknęłam oczy. Po kilku sekundach uświadomiłam sobie, co się dzieje w mojej głowie. Dziesiątki myśli na raz, jedna goni drugą. Myślałam, że moja głowa zaraz wybuchnie. Stwierdziłam: chyba jestem szalona! I oczywiście nie wytrzymałam nawet tych dziesięciu minut i zarzuciłam całkowicie pomysł medytowania.

Dopiero wiele miesięcy później miałam szczęście natrafić na wspaniałych nauczycieli, którzy powoli wtajemniczyli mnie w ten proces.

Teraz wiem, że zwykła medytacja siedząca nie jest dobra na początek. Jeśli nigdy dotąd nie medytowałeś, na początek najlepsze są medytacje prowadzone. Przygotowałam zatem dla Czytelników mojego bloga krótką poranną medytację prowadzoną (szczególnie z myślą o zabieganych! ;-) ). Mówiąc szczerze to naprawdę krótka medytacja – jedynie 5-minutowa, wiec nie ma wymówki, że nie macie czasu rano! ;-) Jeśli postanowicie ściągnąć tą medytację, jestem bardzo ciekawa, co o niej sądzicie. Piszcie o Waszych doświadczeniach pod tym postem. Jestem szczególnie ciekawa, czy tak krótka medytacja na Was “podziała”. Ja przetestowałam ją na sobie i było w porządku. Dodam, że to moje pierwsze nagranie audio, wiec będę wdzięczna za feedback!

Ta medytacja przeznaczona jest szczególnie dla początkujących, dla wprawionych w medytacji może być ona nieco za krótka ;-) Polecam słuchać tej medytacji rano, najlepiej na iPodzie (tudzież innym tego typu sprzęcie ze słuchawkami).

Jeśli chciałbyś ściągnąć moją medytację poranną, znajdziesz ją tutaj.

Życzę przyjemnego medytowania! :-)

Pozdrawiam serdecznie,

Gosia

10 Aug 2010

Zbierzmy się do kupy!

4 Comments Medytacje, Rozwój Osobisty

Długo szukałam pasującej do mnie definicji medytacji. Do końca z żadną z nich nie mogłam się całkowicie zidentyfikować.

Poszukałam zatem, co na ten temat sądzi mój ulubiony guru Osho:

“Medytacja to stan nie-umysłu. Medytacja to stan czystej świadomości bez żadnej zawartości. Zazwyczaj świadomość jest zapełniona śmieciami, przypomina lustro okryte kurzem. Umysł to ciągły ruch – poruszają się myśli, poruszają się pragnienia, poruszają się wspomnienia, poruszają się ambicje – nieprzerwany ruch! To nie jest stan medytacji. Medytacją jest coś dokładnie odwrotnego. Gdy nie ma ruchu i myślenie ustało, nie porusza się żadna myśl, nie wzbudza się żadne pragnienie, gdy jesteś całkowicie wyciszony – to wyciszenie jest medytacją, i w tym wyciszeniu poznaje się prawdę, nigdy inaczej.” (Osho)

Swoją drogą bardzo lubię Osho, ale ta definicja jak dla mnie idzie za daleko. “Gdy nie ma ruchu i myślenie ustało” – ze swojego wieloletniego doświadczenia z medytacją wiem, że osiągniecie takiego stanu zdarza się niezwykle rzadko. Jasne, zdarzają się takie momenty od czasu do czasu, ale to raczej wyjątki. I jeszcze to – “w wyciszeniu poznaje się prawdę”. Czym jest prawda? Szukam dalej.

Na medytacja.info czytam:

“Techniki medytacji służą osiągnięciu pewnego stanu ( ducha – umysłu – ciała ) w którym człowiek jest świadomy ale… nie myśli! W dzisiejszych czasach prawie zawsze myślimy! Mówiąc, pisząc, słuchając – myślimy. Większość naszego ,,myślenia” to rodzaj wewnętrznego dialogu”

Ok, czyli medytacja definiowana jest jako osiągniecie “pewnego stanu ducha”. Kiedy będę wiedziała, ze mój stan ducha jest już “pewien”? Szukam dalej.

Na pulapka-umyslu.com czytam:

“Medytacja jest specyficznym stanem umysłu obserwatora, który unieruchamiając swoje ciało, uwrażliwia się na odbiór subtelnych sygnałów, spontanicznie pojawiających się w przestrzeni pola jego świadomości.

Trochę mi się zakręciło w głowie (a może to już ten specyficzny stan umysłu ;-) ). Szukam dalej.

Tym razem idę w kierunku Buddyzmu, przecież to Budda był pionierem medytacji. Na stronie buddyzm.info.pl czytam:

“Buddyjskie praktyki medytacyjne to nic innego, jak techniki wspierające rozwój koncentracji, jasności umysłu i pozytywnych uczuć. Zagłębiając się w konkretnej praktyce dostrzegamy nawyki i zwyczaje rządzące naszym umysłem. Wgląd ten daje nam możliwość obrania nowego, pozytywnego kierunku rozwoju. Regularna i cierpliwa praktyka pozwala nam odkryć w sobie pokłady niewzruszonego spokoju oraz niewyczerpane źródła energii, dzięki którym nasze życie może zmienić się nie do poznania.”

To już lepsze, ale ciągle do końca nie rozumiem. To obietnica oświecenia, który raczej nie za szybko nastąpi. Może to też wprowadzać w błąd, sugerując, że jeśli nie osiągniemy tego “niewzruszonego spokoju”, nie medytujemy właściwie.

Zrezygnowana, postanawiam zatem sama zdefiniować medytację. Dla mnie ta praktyka nie ma nic wspólnego z dążeniem do osiągnięcia pewnego stanu, z dążeniem do wyeliminowania myśli, z dążeniem do znalezienia prawdy. W medytacji nie ma żadnego celu. Kiedy rano siadam na poduszce, ogarnia mnie od razu niesamowita radość, że mogę na chwilkę pobyć sama ze sobą. I jakkolwiek nie przebiegnie moja medytacja – mało myśli, dużo myśli, frustracja, zadowolenie – wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Zatem moja definicja medytacji jest następująca: “Medytacja pozwala nam zebrać się do kupy”. Kropka.

Postrzegam medytację w sposób naprawdę przyziemny. To fantastyczna metoda, aby uspokoić nasze szalone myśli i przez chwilę po prostu pobyć ze sobą. Scentrować naszą energię, aby w jasny sposób stawiać czoło naszym codziennym wyzwaniom, z poczuciem, że nasze działania są w zgodzie z naszym wewnętrznym głosem. Medytacja pomaga nam stanąć w końcu konkretnie do pionu.

Medytacja nie jest antidotum na wszelkie problemy. Jeśli myślicie, że wystarczy usiąść i medytować dniami i nocami, a nasze życie samo wspaniale się potoczy, to muszę Was rozczarować. Znam wiele osób, które medytują od lat, ale niestety ich życie zupełnie nie układa się, tak jakby chcieli, a medytacja to dla nich ucieczka od rzeczywistości.

Warto traktować medytację po prostu jako przyrząd równoważący. Właśnie nasunęła mi się na myśl poziomica. Medytacja pomaga nam, abyśmy stanęli równo na ziemi.

Jeśli kogoś odstraszyłam tą definicją, to trudno. Jeśli kogoś zainspirowałam do wypróbowania medytacji, zapraszam na nasze warsztaty medytacyjne w Warszawie! ;-) Niestety nie ma już wolnych miejsc, ale w razie zainteresowania wpisz się na listę rezerwowa, zawsze zdarza się, że cześć uczestników nie może dotrzeć, jak planowano, wiec jest ciągle szansa na udział. Planujemy następne warsztaty, wiec zostaniesz o nich poinformowany, w razie gdybyś tym razem się nie “załapał”.

Pozdrawiam serdecznie!

P.S. W tym artykule nie zamierzałam podważyć trafności stwierdzeń cytowanych autorów. Zilustrowałam po prostu mój proces dochodzenia do definicji medytacji.

06 Aug 2010

Bycie samym

2 Comments Medytacje, Rozwój Osobisty

Jest różnica w byciu samym w odróżnieniu do samotnym. Jednak strach przed byciem samotnym przelewa się również na to, iż obawiamy się spędzać czasu jedynie samym ze sobą. Szukamy stymulacji na zewnątrz, towarzystwa innych ludzi, jakiegokolwiek zajęcia, aby nie stanąć ze sobą oko w oko.

Poniżej krotki filmik o tym, jak być samemu i czerpać z tego niesamowitą przyjemność! :-)

14 Jul 2010

Warsztaty medytacyjne, 2.10.2010, Warszawa

3 Comments Medytacje

W moim wcześniejszym poście badałam zainteresowanie warsztatami medytacyjnymi i okazuje się, że jest dość duże, zatem organizuję warsztaty 2. października w Warszawie. Pisałam, że workshop będzie bezpłatny, jeśli uda mi się znaleźć w miarę tanią salę. Okazuje się jednak, że niewiele ofert spełniało moje wymagania i zdecydowałam się na ośrodek, który kosztuje nieco więcej, niż planowałam, ale posiada wyposażenie niezbędne do przeprowadzenia warsztatów (poduszki medytacyjne, wyciszona sala, pomieszczenie relaksacyjne, itp.). Tutaj specjalne podziękowania dla jednego z Czytelników – Bartka z Warszawy, który okazał się niezwykle pomocny przy wyborze lokalizacji.

Postanowiłam zatem zmienić nieco formułę. Uczestnictwo w warsztatach oparte będzie na zasadzie donacji. Sugerowana donacja za uczestnictwo w warsztatach to 50 PLN. Jeśli po warsztatach będziesz uważał, że nie wyniosłeś dla siebie wartości równej 50 PLN, uwzględnisz to odpowiednio w donacji (lub jej braku), jeśli zaś będziesz uważał, że warsztaty były dla Ciebie więcej warte, możesz odpowiednio zwiększyć donację! :-)

Warsztaty będą naprawdę ciekawe i wesołe, wbrew powszechnie znanym opiniom o medytacji. Przede wszystkim będzie mnóstwo pozytywnej energii, jeśli masz ochotę na jej zatankowanie, zapraszam! :-)

Jeśli jesteś zainteresowany udziałem w warsztatach medytacyjnych, zapraszam na stronę warsztatów, gdzie znajdziesz więcej informacji oraz wskazówki dotyczące rejestracji. Zaznaczam, że maksymalna liczba uczestników to 18 osób.

Pozdrawiam serdecznie!

01 Jul 2010

Siła oddechu.. we Florencji

No Comments Medytacje, Rozwój Osobisty, Sukces

Ubiegły weekend spędziłam w Toskanii, na spotkaniu z członkami grupy, z którą brałam udział w ponad rocznym szkoleniu przywódczym. Szkolenie ukończyłam rok temu, ale nasza grupa bardzo się ze sobą zżyła i od czego czasu spotykamy się w mniejszych grupach w rożnych miastach w Europie, a tym razem postanowiliśmy spotkać się większą kohortą w Toskanii.

Nasza grupa składa się z 18 osób, pochodzimy z 12 krajów i chyba nigdy nie spotkałam się z taką różnorodnością charakterów. Każdy z nas ma zupełnie inną energie, i energia ta jest zwykle bardzo intensywna. Co oczywiście od samego początku powodowało zwarcia, kolizje i wybuchy w naszej grupie ;-) Cale szczęście za każdym razem udawało nam się wyjść z każdej z tych sytuacji, bogatszymi w nowe doświadczenia.

I tym razem postanowiliśmy wystawić na próbę nasze zdolności pracy w grupie. Wykonaliśmy następujące ćwiczenie: grupa ustawia się w dwóch rzędach, stoimy naprzeciwko siebie, wyciągamy przed siebie dwa palce wskazujące. Następnie prowadzący ćwiczenie kładzie na naszych palcach długą, cienką gałąź. Naszym zadaniem jest wspólne położenie tej gałęzi na ziemi, w taki jednak sposób, aby 2 palce każdego z nas cały czas dotykały tej gałęzi. Jeśli ktoś oderwie palce od gałęzi, zaczynamy od nowa.

Zaczynamy. Oczywiście od razu gałąź zaczęła unosić się w górę, a nie w dól. Rozpoczęliśmy  zatem główkowanie, co musimy zrobić, aby położyć gałąź na ziemi. Pojawiły się różnorodne pomysły, które niestety nie przyniosły pożądanego rezultatu, gałąź cały czas szla do góry. Powoli traciliśmy panowanie nad sobą, przekrzykiwaliśmy się na całego, ogarniała nas frustracja. Co robimy? Nie ma szans na położenie tej gałęzi na ziemi. W końcu, w kłębi tego chaosu i przekrzykiwania, krzyknęłam głośniej, niż inni, próbując zwrócić uwagę na to, co mówię: oddychajcie! Wszyscy spojrzeli na mnie. Oddychajcie, powtórzyłam. Z tego chaosu nic nie wyjdzie, mam propozycję: przestańmy mówić, nikt od tej pory nie może się odzywać, będziemy tylko głęboko oddychać, koncentrując się na wydechu. Prowadziłam grupę przez oddychanie, głęboko, poświstując na wydechu. Cisza, słyszymy jedynie świst wydechu. Nagle gałąź zaczęła się zniżać, powoli, powoli , jeszcze jeden wydech, jeszcze dwa…. i położyliśmy gałąź na ziemi. Przez kilka sekund trwała cisza, po czym spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy wiwatować, wzajemnie się obejmując! Udało się!!! :-)

Było to dla  mnie niesamowite doświadczenie. W osiągnięciu naszego celu nie pomogły żadne innowacyjne idee, jedynie siła oddechu. Wspólne oddychanie i milczenie sprawiło, iż przestaliśmy być zlepkiem rożnych charakterów, a staliśmy się jednością, jednolitym systemem.

Ten eksperyment mnie zastanowił: gdybyśmy tak od czasu do czasu na chwilę przestali mówić i zaczęli wspólnie oddychać. Jakie możliwości otwarłoby to w naszej pracy, rodzinie, w rożnych grupach, do których przynależymy?

Pozdrawiam serdecznie!

P.S.1  Co do powyższego zdjęcia: chciałam do tego postu dołączyć jakieś zdjęcie z Toskanii, jest to  jedyne jakie zrobiłam podczas tego wyjazdu – David we Florencji! ;-)

P.S. 2 OK, skłamałam, mea culpa! Mam jeszcze jedno zdjęcie z restauracji, w której jedliśmy kolacje we Florencji. Wchodzę do restauracji i co widzę? Nie wierzę własnym oczom – talerze z Bolesławca! Jestem zatwardziałą fanką ceramiki Bolesławskiej i za każdym razem, jak przejeżdżam kolo Bolesławca, zostawiam fortunę w przydrożnych sklepach ceramiki. Uwielbiam tą ceramikę. No i wchodzę do malej restauracji we Florencji – a tam Bolesławiec! :-) Niestety nie dowiedziałam się, dlaczego mają zastawę z Polski, kelner był zestresowany! :-)

27 May 2010

Warsztaty medytacji

9 Comments Medytacje, Rozwój Osobisty

Większość z Czytelników zna moje nastawienie do medytacji, o czym pisałam w wielu moich postach. Muszę przyznać, że “odkrycie” medytacji miało niezwykle pozytywny wpływ na moje życie i dziś nie wyobrażam sobie bez niej mojej egzystencji. Dwa lata temu ukończyłam również kurs nauczyciela medytacji i od tego czasu przeprowadzam workshopy dla rożnych grup.

Jako, iż często dostaję maile od Czytelników z pytaniami, jak rozpocząć medytować, zainspirowało mnie do następującego pomysłu. Zastanawiam się nad przeprowadzeniem jednodniowego workshopu medytacyjnego dla Czytelników mojego bloga. Jego celem byłoby głownie zapoznanie uczestników z rożnymi technikami medytacyjnymi. Workshop odbyłby się prawdopodobnie w sobotę, co do miasta sprawa pozostaje na razie otwarta. Termin, w razie zainteresowania, prawdopodobnie tuż po wakacjach. Workshop będzie bezpłatny, zakładając, że znajdę w miarę tanią lokalizację.

Poniżej zamieszczam krótką ankietę, z prośbą o wypełnienie, potrzebuję trochę informacji o tym, gdzie stoimy.

Pozdrawiam serdecznie!

P.S. 15.07.2010

Ze względu na zainteresowanie otwieram rejestrację na warsztaty. :-)

Czy jesteś zainteresowany udziałem w jednodniowym workshopie medytacyjnym?

View Results

Loading ... Loading ...

Jakie miasto odpowiadałoby Ci najbardziej jako lokalizacja workshopu?

View Results

Loading ... Loading ...

Jakie masz doświadczenie w medytowaniu?

View Results

Loading ... Loading ...