<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zatoka Zen &#187; Rozw&#243;j Osobisty</title>
	<atom:link href="http://zatoka-zen.com/category/rozwoj-osobisty/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zatoka-zen.com</link>
	<description>Rozw&#243;j osobisty, psychologia sukcesu, motywacja, produktywno&#347;&#263;</description>
	<lastBuildDate>Sun, 25 Jul 2010 12:56:10 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Nici z planu</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/07/25/nici-z-planu/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/07/25/nici-z-planu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 12:56:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1609</guid>
		<description><![CDATA[Piątkowy wieczór zaplanowałam sobie naprawdę fajnie – od tygodnia odbywają się u nas warsztaty improwizacyjne i jakiś czas temu postanowiłyśmy z koleżanką wybrać się na  przedstawienie, które miało odbyć się w piątek wieczorem, w amfiteatrze na wolnym powietrzu. Cieszyłyśmy się na to przedstawienie od kilku tygodni. Tymczasem na chwilę przed wyjściem z domu nadeszły czarne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piątkowy wieczór zaplanowałam sobie naprawdę fajnie – od tygodnia odbywają się u nas warsztaty improwizacyjne i jakiś czas temu postanowiłyśmy z koleżanką wybrać się na  przedstawienie, które miało odbyć się w piątek wieczorem, w amfiteatrze na wolnym powietrzu. Cieszyłyśmy się na to przedstawienie od kilku tygodni. Tymczasem na chwilę przed wyjściem z domu nadeszły czarne chmury, i rozpętała się niesamowita burza, z perspektywą deszczu przez cały wieczór. Jako, że przedstawienie odbywało się na wolnym powietrzu, taka pogoda oznaczała, że występ zostanie odwołany.  I tak też się stało.  Zatem na moje plany skończyły się na niczym i zostałam w domu.</p>
<p>To zdarzenie jeszcze raz mi przypomniało, że tak naprawdę większość rzeczy w naszym życiu nie toczy się zgodnie z naszym planem. Tak naprawdę duża cześć tego, co na spotyka, to niezaplanowane zdarzenia. Co naprawdę odgrywa dużą rolę, to nasze nastawienie, nasza reakcja na to, kiedy plan się nie powiedzie.</p>
<p>Czyli jak to, zarzucić wszelkie planowanie? Hmm, nie jestem zwolenniczką braku planowania, bo wtedy będziemy po prostu dryfować w naszej łódeczce, w zależności jak fala życia nas poniesie.  Dla mnie rozwiązaniem jest planowanie, ale z pełną świadomością (i akceptacją), że i tak często z naszego planowania nic nie wyjdzie. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Kluczem tutaj jest świadomość tego faktu, że często z planu będą nici. Jeśli już zawczasu to zaakceptujemy, łatwiej będzie nam w momencie, kiedy plan się nie powiedzie, wymyślić kreatywnie, na poczekaniu następny krok. Ważne, że nasz plan idzie w kierunku, w którym chcemy zmierzać, to wszystko.</p>
<p>Problem z planem jest wtedy, kiedy trzymamy się go niezwykle sztywno, a kiedy się nie powiedzie, nie potrafimy się z tym pogodzić, złościmy się, linczujemy się, myślimy, że jesteśmy nic nie warci i nachodzą nas tym podobne motywujące myśli. To kosztuje nas niesamowicie dużo energii (wiem coś o tym, swojego czasu byłam w tym niesamowicie dobra <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> ) Kiedy natomiast planujemy, otwierając się jednocześnie na możliwe fiasko, nie blokujemy niepotrzebnie energii. I dajemy z siebie wszystko. A jeśli plan się nam pokrzyżuje, nie będziemy sfrustrowani. Po prostu zaakceptujemy ten fakt i będziemy szukać kreatywnych rozwiązań.</p>
<p>Dla mnie alternatywą  do piątkowej wyprawy na długo oczekiwane przedstawienie okazał się czas na napisanie tego artykułu i popracowanie nad projektami, których nie udało mi się zrealizować w tygodniu. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/07/25/nici-z-planu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Post urodzinowy</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/07/18/post-urodzinowy/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/07/18/post-urodzinowy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jul 2010 15:17:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1499</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego ciepłego lipcowego wieczoru w 2007 roku siedziałam w knajpce, i sącząc margaritę rozmyślałam nad moim życiem. W pewnym momencie pomyślałam sobie: chciałabym założyć blog o rozwoju osobistym. I tak narodziła się Zatoka Zen, która 31. lipca kończy 3 lata. Mówiąc szczerze tamtego lipcowego wieczoru nie pomyślałabym, że ten blog naprawdę powstanie i do tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnego ciepłego lipcowego wieczoru w 2007 roku siedziałam w knajpce, i sącząc margaritę rozmyślałam nad moim życiem. W pewnym momencie pomyślałam sobie: chciałabym założyć blog o rozwoju osobistym. I tak narodziła się Zatoka Zen, która 31. lipca kończy 3 lata. Mówiąc szczerze tamtego lipcowego wieczoru nie pomyślałabym, że ten blog naprawdę powstanie i do tego będę pisała przez 3 lata.</p>
<p>Jako, że trzy lata to całkiem sporo, postanowiłam przeanalizować, jak się zmieniałam wraz z moim blogiem, jako że wpisy na tym blogu dokumentują ten proces transformacji, który oczywiście kontynuuję dalej, jak to w życiu bywa. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Mój pierwszy wpis na tym blogu w lipcu 2007 to <a href="http://zatoka-zen.com/2007/07/29/jak-zdobywa-przyjaci-i-zjednywa-sobie-ludzi/" target="_blank">&#8220;Jak zdobywać przyjaciół i zjednywać sobie ludzi&#8221;</a>. W tym czasie próbowałam zrozumieć, w jaki sposób mogę polepszyć jakość moich związków z innymi ludźmi. Wtedy było to dla mnie naprawdę duże wyzwanie, i muszę przyznać, iż książka Dale Carnegiego była pierwszym krokiem do poprawy moich relacji z kolegami w pracy, znajomymi, itp. Oczywiście, poza przeczytaniem książki musiałam sama włożyć dużo pracy, aby poprawić te związki, ale ta książka przede wszystkim otworzyła mi oczy. Jeśli 3 lata ten punkt jakości związków był dla mnie wyzwaniem, dziś praktycznie nie mam tego problemu i naprawdę delektuję się kontaktami z ludźmi, sprawia mi to niesamowitą frajdę, czego nie mogłam powiedzieć jeszcze 3 lata temu.</p>
<p>W styczniu 2008 roku pojawił się artykuł <a href="http://zatoka-zen.com/2008/01/25/toastmasters-czyli-mistrzowie-toastw/" target="_blank">&#8220;Toastmasters, czyli mistrzowie toastów!&#8221;</a> To był czas mierzenia się z moim strachem, patrzenie mu prosto w oczy. W tym czasie bałam się niesamowicie wystąpień publicznych, i jednocześnie wiedziałam, że jeśli chce iść na poważnie tą drogą, którą obrałam, muszę ten strach pokonać. I tak też się stało. Po kilku miesiącach członkostwa w lokalnym klubie Toastmasters, mój strach powoli zaczął znikać, a i nauczyłam się bardziej przekonująco przemawiać. Dziś należę jeszcze do klubu Toastmasters, ale chodzę na spotkania już coraz rzadziej. Dużo się nauczyłam dzięki członkostwo w tym klubie, i teraz nadchodzi czas na nowe.</p>
<p>W sierpniu 2008 napisałam artykuł <a href="http://zatoka-zen.com/2008/08/27/korzyci-pynce-z-medytacji/" target="_blank">&#8220;Korzyści płynące z medytacji&#8221;</a>. Ten okres był dla mnie czasem odkrywania medytacji, byłam niezwykle zafascynowana tym, ile dają mi medytacje. Od tego czasu regularnie brałam udział w warsztatach medytacyjnych, i w międzyczasie ukończyłam kurs trenera medytacji. Od tego czasu medytacja jest nieodłącznym składnikiem mojego życia. Choć nieco zmieniło się moje nastawienie. Dwa lata temu byłam zafascynowana, że dzięki medytacji jestem bardziej kreatywna, mam więcej energii życiowej i patrzę na świat bardziej pozytywnie. I oczywiście to się nadal zgadza, ale dzisiaj ważniejsze jest dla mnie to, że medytacja pozwala mi każdego dnia &#8220;uczesać moje myśli&#8221;, uspokajać pędzący umysł i sprawia, że po prostu jaśniej myślę.</p>
<p>Luty 2009 to czas na artykuł <a href="http://zatoka-zen.com/2009/02/11/what-you-resist-persists/" target="_blank">&#8220;What you resist, persists&#8221;</a>. Wtedy to odkryłam, że nie ma to jak akceptacja życia, ze wszystkimi jego niuansami, akceptacja wszystkiego, czego nie możemy zmienić. Dziś to dla mnie to najważniejsze życiowe motto.</p>
<p>W październiku 2009 pojawił się artykuł <a href="http://zatoka-zen.com/2009/10/14/czy-kreujesz-swoja-rzeczywistosc/" target="_blank">&#8220;Czy kreujesz swoją rzeczywistość?&#8221;</a>. W tym okresie zaczęłam odkrywać, że planowanie naszej przyszłości funkcjonuje jedynie do pewnego stopnia, zaś na większość tego, co się zdarza w naszym życiu, nie mamy na to wpływu. Od tego czasu zadaję sobie pytanie: jak możemy kreować naszą rzeczywistość, jednocześnie otwierając się z ciekawością na nieznane? I akceptując to, że tak naprawdę nie wiemy, co się zdarzy?</p>
<p>W maju 2010 pojawił się natomiast pomysł <a href="http://zatoka-zen.com/2010/05/27/medytacje-workshop/" target="_blank">warsztatów medytacyjnych</a>, który to pomysł dzięki wsparciu Czytelników wkrótce się zmaterializował, i <a href="http://zatoka-zen.com/warsztaty/" target="_blank">rejestracja na pierwsze warsztaty została otwarta</a>.</p>
<p>Na drodze naszego rozwoju osobistego przechodzimy przez kolejne etapy rozwoju świadomości, zawsze na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Moim zdaniem w rozwoju osobistym nie chodzi o &#8220;ulepszanie siebie&#8221;, ale raczej o odkrywanie samego siebie, zrzucanie kolejnych warstw i dochodzenie do własnego JA. Aż w końcu możemy powiedzieć: jestem w domu.</p>
<p>Po trzech latach stwierdzam, że zakończył się dla mnie pewien etap wewnętrznego odkrywania i otworzył się nowy etap, aby &#8220;podać dalej&#8221;. Oczywiście nie znaczy to, że moja transformacja się zakończyła, ten proces nigdy się nie kończy <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dziękuję wszystkim Czytelnikom za świadkowanie mojej transformacji. Idziemy dalej! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>P.S. Zauważyłam, że nie zmieniłam opisu <a href="http://zatoka-zen.com/about/" target="_blank">&#8220;O Autorze&#8221;</a> od 3 lat. Dziś przeczytałam jeszcze raz ten opis i okazało się, że mój światopogląd nieco od tego czasu się zmienił, zatem wrzuciłam mały update! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/07/18/post-urodzinowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siła oddechu.. we Florencji</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/07/01/sila-oddechu/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/07/01/sila-oddechu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 16:43:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Medytacje]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1425</guid>
		<description><![CDATA[Ubiegły weekend spędziłam w Toskanii, na spotkaniu z członkami grupy, z którą brałam udział w ponad rocznym szkoleniu przywódczym. Szkolenie ukończyłam rok temu, ale nasza grupa bardzo się ze sobą zżyła i od czego czasu spotykamy się w mniejszych grupach w rożnych miastach w Europie, a tym razem postanowiliśmy spotkać się większą kohortą w Toskanii.
Nasza [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1442" title="photo" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo.jpg" alt="" width="292" height="389" /></a>Ubiegły weekend spędziłam w Toskanii, na spotkaniu z członkami grupy, z którą brałam udział w ponad rocznym szkoleniu przywódczym. Szkolenie ukończyłam rok temu, ale nasza grupa bardzo się ze sobą zżyła i od czego czasu spotykamy się w mniejszych grupach w rożnych miastach w Europie, a tym razem postanowiliśmy spotkać się większą kohortą w Toskanii.</p>
<p>Nasza grupa składa się z 18 osób, pochodzimy z 12 krajów i chyba nigdy nie spotkałam się z taką różnorodnością charakterów. Każdy z nas ma zupełnie inną energie, i energia ta jest zwykle bardzo intensywna. Co oczywiście od samego początku powodowało zwarcia, kolizje i wybuchy w naszej grupie <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Cale szczęście za każdym razem udawało nam się wyjść z każdej z tych sytuacji, bogatszymi w nowe doświadczenia.</p>
<p>I tym razem postanowiliśmy wystawić na próbę nasze zdolności pracy w grupie. Wykonaliśmy następujące ćwiczenie: grupa ustawia się w dwóch rzędach, stoimy naprzeciwko siebie, wyciągamy przed siebie dwa palce wskazujące. Następnie prowadzący ćwiczenie kładzie na naszych palcach długą, cienką gałąź. Naszym zadaniem jest wspólne położenie tej gałęzi na ziemi, w taki jednak sposób, aby 2 palce każdego z nas cały czas dotykały tej gałęzi. Jeśli ktoś oderwie palce od gałęzi, zaczynamy od nowa.</p>
<p>Zaczynamy. Oczywiście od razu gałąź zaczęła unosić się w górę, a nie w dól. Rozpoczęliśmy  zatem główkowanie, co musimy zrobić, aby położyć gałąź na ziemi. Pojawiły się różnorodne pomysły, które niestety nie przyniosły pożądanego rezultatu, gałąź cały czas szla do góry. Powoli traciliśmy panowanie nad sobą, przekrzykiwaliśmy się na całego, ogarniała nas frustracja. Co robimy? Nie ma szans na położenie tej gałęzi na ziemi. W końcu, w kłębi tego chaosu i przekrzykiwania, krzyknęłam głośniej, niż inni, próbując zwrócić uwagę na to, co mówię: oddychajcie! Wszyscy spojrzeli na mnie. Oddychajcie, powtórzyłam. Z tego chaosu nic nie wyjdzie, mam propozycję: przestańmy mówić, nikt od tej pory nie może się odzywać, będziemy tylko głęboko oddychać, koncentrując się na wydechu. Prowadziłam grupę przez oddychanie, głęboko, poświstując na wydechu. Cisza, słyszymy jedynie świst wydechu. Nagle gałąź zaczęła się zniżać, powoli, powoli , jeszcze jeden wydech, jeszcze dwa&#8230;. i położyliśmy gałąź na ziemi. Przez kilka sekund trwała cisza, po czym spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy wiwatować, wzajemnie się obejmując! Udało się!!! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Było to dla  mnie niesamowite doświadczenie. W osiągnięciu naszego celu nie pomogły żadne innowacyjne idee, jedynie siła oddechu. Wspólne oddychanie i milczenie sprawiło, iż przestaliśmy być zlepkiem rożnych charakterów, a staliśmy się jednością, jednolitym systemem.</p>
<p>Ten eksperyment mnie zastanowił: gdybyśmy tak od czasu do czasu na chwilę przestali mówić i zaczęli wspólnie oddychać. Jakie możliwości otwarłoby to w naszej pracy, rodzinie, w rożnych grupach, do których przynależymy?</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
<p>P.S.1  Co do powyższego zdjęcia: chciałam do tego postu dołączyć jakieś zdjęcie z Toskanii, jest to  jedyne jakie zrobiłam podczas tego wyjazdu &#8211; David we Florencji! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>P.S. 2 OK, skłamałam, mea culpa! Mam jeszcze jedno zdjęcie z restauracji, w której jedliśmy kolacje we Florencji. Wchodzę do restauracji i co widzę? Nie wierzę własnym oczom &#8211; talerze z Bolesławca! Jestem zatwardziałą fanką ceramiki Bolesławskiej i za każdym razem, jak przejeżdżam kolo Bolesławca, zostawiam fortunę w przydrożnych sklepach ceramiki. Uwielbiam tą ceramikę. No i wchodzę do malej restauracji we Florencji &#8211; a tam Bolesławiec! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Niestety nie dowiedziałam się, dlaczego mają zastawę z Polski, kelner był zestresowany! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  <a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo2.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1476" title="photo" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo2.jpg" alt="" width="378" height="504" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/07/01/sila-oddechu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy się stoi, czy się leży czyli 5.6 kilometra</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/06/10/5-6-kilometra/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/06/10/5-6-kilometra/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jun 2010 08:21:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kariera]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1398</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj brałam udział w biegu J.P Morgan Corporate Challenge we Frankfurcie. Ten bieg ma już długą tradycję, organizowany przez J.P. Morgan w wielu miastach na świecie (Nowy Jork, Chicago, Londyn, Johannesburg, etc.), bieg ten adresowany jest to firm i biorą w nim udział pracownicy owych firm. Długość trasy: 5.6 kilometra.
Nigdy nie byłam długodystansową biegaczką, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj brałam udział w biegu J.P Morgan Corporate Challenge we Frankfurcie. Ten bieg ma już długą tradycję, organizowany przez J.P. Morgan w wielu miastach na świecie (Nowy Jork, Chicago, Londyn, Johannesburg, etc.), bieg ten adresowany jest to firm i biorą w nim udział pracownicy owych firm. Długość trasy: 5.6 kilometra.</p>
<p>Nigdy nie byłam długodystansową biegaczką, w szkole raczej biegałam na krótkie dystanse, najczęściej na 100 metrów, tutaj liczyła się szybkość, a nie wytrzymałość.</p>
<p>Ostatnio jednak postanowiłam zacząć biegać na dłuższe dystanse. Potrzebowałam na początku celu, który dodałby mi motywacji i właśnie ten powyższy bieg obrałam sobie jako cel dwa miesiące temu. Na początku treningu nie było łatwo &#8211; po dwóch minutach biegu dostawałam zadyszki i musiałam przez następną minutę iść powoli, aby móc znów dwie minuty biec. Mówiąc szczerze, na poczatku byłam zaszokowana moja forma (a raczej jej brakiem <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> ), ale nic to, trenowałam dalej. Biegałam 3 razy w tygodniu i za każdym razem podnosiłam sobie poprzeczkę. Aż wreszcie po miesiącu treningu przebiegłam 5 kilometrów i do tego bez specjalnej zadyszki <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Byłam zafascynowana, że to wcale nie było takie trudne. Po prostu regularne treningi i tyle. Forma lepsza za każdym razem.</p>
<p>W końcu nadszedł dzień próby. W tym roku na ten bieg zarejestrowało się ponad 70.000 uczestników z rożnych firm. Firmy wyposażyły swoich pracowników w koszulki z logiem firmy oraz odpowiednim motywującym sloganem. Na starcie kłębiły się tłumy, do linii startowej dotarłam po mniej więcej półgodzinnym oczekiwaniu, nic dziwnego przy takiej liczbie uczestników. W końcu start! Tego dnia czułam się świetnie i szybko osiągnęłam swoje zwykłe tempo. Jakież było jednak moje zaskoczenie &#8211; największym wyzwaniem w tym biegu nie było pokonanie 5.6 kilometra, ale &#8211; wymijanie uczestników! Nie ma problemu, że ktoś biegnie wolno, ale o co chodzi z tymi, którzy po prostu idą? I tak było przez te cale 5 kilometrów, wiele osób po prostu nie dało rady z biegiem i musieli iść. Sprawiało to naprawdę duże trudności dla innych, którzy biegli. Trzeba było idących wymijać, tworzyły się korki, zdarzały się nawet kolizje. Wymijałam maszerujące osoby, które miały koszulki z dumnymi napisami &#8220;We lead the change&#8221;, &#8220;We take the challenge and win&#8221;, &#8220;Catch me if you can&#8221;, itp. Pod sloganem logo firmy, dla której pracują.</p>
<p>Zastanowiło to mnie: jak takim nastawieniem do biegu świadczą ci pracownicy o firmach, dla których pracują? Jeśli nie mogą się zmotywować do minimalnego wysiłku i przebiec te 5 kilometrów, jakie nastawienie mają oni do pracy w tej firmie? Jakie świadectwo takim podejściem do biegu dają swojemu pracodawcy? Tym bardziej, że wiem z własnego doświadczenia, iż przygotowanie się do tego biegu nie było jakimś nadzwyczajnym wyczynem. Jeśli nie mogłabym przebiec 5 km, to lepiej nie zapisywałam się na ten bieg i nie ośmieszałabym mojego pracodawcy. W Niemczech jest takie powiedzenie: &#8220;Hauptsache: dabei sein&#8221; &#8211;  &#8220;Najważniejsze, że jest się obecnym&#8221;. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Takie nastawienie przypomina mi nasze polskie  powiedzenie z nie tak odległych czasów: &#8220;Czy się stoi, czy się leży, tysiąc złotych się należy&#8221;. To niestety nie funkcjonuje w dzisiejszych  czasach, nie polecam. Jeżeli bierzemy w czymś udział, to na całego. Jeżeli coś robimy, to   dajemy z siebie wszystko.</p>
<p>Ale cóż, to jedynie moje skromne  zdanie na ten temat. Bieganie bardzo mi się spodobało, to niesamowity trening wytrzymałości, taka walka z moim wewnętrznym diabełkiem, który najchętniej chciałby, abym sobie wygodnie usiadła. Ale nie ze mną te numery. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Już obrałam sobie następny cel: 21 km na jesień, i maraton na wiosnę! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do biegania!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/06/10/5-6-kilometra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Warsztaty medytacji</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/05/27/medytacje-workshop/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/05/27/medytacje-workshop/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 May 2010 06:33:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Medytacje]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1374</guid>
		<description><![CDATA[Większość z Czytelników zna moje nastawienie do medytacji, o czym pisałam w wielu moich postach. Muszę przyznać, że &#8220;odkrycie&#8221; medytacji miało niezwykle pozytywny wpływ na moje życie i dziś nie wyobrażam sobie bez niej mojej egzystencji. Dwa lata temu ukończyłam również kurs nauczyciela medytacji i od tego czasu przeprowadzam workshopy dla rożnych grup.
Jako, iż często [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Większość z Czytelników zna moje nastawienie do medytacji, o czym pisałam w wielu moich postach. Muszę przyznać, że &#8220;odkrycie&#8221; medytacji miało niezwykle pozytywny wpływ na moje życie i dziś nie wyobrażam sobie bez niej mojej egzystencji. Dwa lata temu ukończyłam również kurs nauczyciela medytacji i od tego czasu przeprowadzam workshopy dla rożnych grup.</p>
<p>Jako, iż często dostaję maile od Czytelników z pytaniami, jak rozpocząć medytować, zainspirowało mnie do następującego pomysłu. Zastanawiam się nad przeprowadzeniem jednodniowego workshopu medytacyjnego dla Czytelników mojego bloga. Jego celem byłoby głownie zapoznanie uczestników z rożnymi technikami medytacyjnymi. Workshop odbyłby się prawdopodobnie w sobotę, co do miasta sprawa pozostaje na razie otwarta. Termin, w razie zainteresowania, prawdopodobnie tuż po wakacjach. Workshop będzie bezpłatny, zakładając, że znajdę w miarę tanią lokalizację.</p>
<p>Poniżej zamieszczam krótką ankietę, z prośbą o wypełnienie, potrzebuję trochę informacji o tym, gdzie stoimy.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
<p>P.S. 15.07.2010</p>
<p>Ze względu na zainteresowanie otwieram <a href="http://zatoka-zen.com/warsztaty/" target="_blank">rejestrację na warsztaty</a>. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/05/27/medytacje-workshop/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W Krainie Czarów</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/05/26/w-krainie-czarow/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/05/26/w-krainie-czarow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 06:48:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1356</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio wybrałam się do kina na film &#8220;Alicja w Krainie Czarów&#8221;.  Książkę przeczytałam jako dziecko, i od tego czasu ta historia nieco zatarła się w mojej pamięci. Film był dobrze zrobiony i fajnie się go oglądało.
Z pozoru szablonowa fabuła &#8211; walka dobra ze złem, dobro zwycięża i mamy happy end. Co jednak utkwiło w mojej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio wybrałam się do kina na film &#8220;Alicja w Krainie Czarów&#8221;.  Książkę przeczytałam jako dziecko, i od tego czasu ta historia nieco zatarła się w mojej pamięci. Film był dobrze zrobiony i fajnie się go oglądało.</p>
<p>Z pozoru szablonowa fabuła &#8211; walka dobra ze złem, dobro zwycięża i mamy happy end. Co jednak utkwiło w mojej pamięci, to słowa Alicji, powtarzane za jej ojcem: <strong>&#8220;Czasami uwierzyłam w sześć </strong><strong>niemożliwych rzeczy tuż przed śniadaniem&#8221;</strong>. Właśnie ta wiara w niemożliwe pozwoliła zwykłej dziewczynce pokonać potwora.  Alicja po powrocie z Krainy Czarów postanawia nadal wierzyć w niemożliwe. I dzięki tej wierze rozkręca firmę swojego ojca i rozpoczyna eksport produktów do Chin, co na tamte czasy było nie lada wyzwaniem.</p>
<p>OK, zgadzam się, to trochę kiczowata historyjka. Ale dlaczego nie wierzyć w niemożliwe? Z mojego doświadczenia lepiej wierzyć niż nie. Kiedy wierzymy, że coś się uda, choć nic na to nie wskazuje, mamy lepsze szanse na sukces. Przynajmniej podejmujemy się danego wyzwania. I czasami udaje się, czasami nie. Ale mamy przynajmniej większe szanse, niż jeśli wcale nie spróbujemy.</p>
<p>Po filmie wybraliśmy się z mężem na kolację. Miałam ochotę na hiszpańskie tapas. Mąż stwierdził: chmm, nie mam pojęcia, czy znajdziemy jakąś hiszpańską knajpę w okolicy. Ale ja nalegałam: dziś chcę tapas. I nagle, wyrasta przed nami bar tapas. Malutka restauracyjka wypełniona po brzegi. Mąż stwierdza: nie ma szans, wszystkie miejsca są zajęte. Ja nalegam: idziemy zapytać. Okazuje się, że mają jeszcze ostatni wolny stolik dla dwóch osób. Niemożliwe okazało się jak najbardziej możliwe! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Siadamy z mężem w knajpce, zamawiamy czerwone wino i tapas, i dyskutujemy o tym, jak możemy częściej wierzyć w niemożliwe.</p>
<p>Poniżej zamieszczam link do tytułowej piosenki, polecam: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=vyDRbx8nWFg" target="_blank">&#8220;Alice&#8221; Avril Lavigne</a>.</p>
<p><span style="color: #000080;">I,I, I&#8217;ll get by<br />
I,I, I&#8217;ll survive<br />
When the world&#8217;s crashing down<br />
When I fall and hit the ground<br />
I will turn myself around<br />
Don&#8217;t you try to stop me<br />
I,I, I won&#8217;t cry</span></p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/05/26/w-krainie-czarow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy jesteś emocjonalnie przygotowany na przeciwności?</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/05/13/jestes-emocjonalnie-przygotowany-na-przeciwnosci/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/05/13/jestes-emocjonalnie-przygotowany-na-przeciwnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 17:42:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Medytacje]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1268</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno natrafiłam na ciekawy artykuł na temat skutecznych sposobów leczenia depresji i ten artykuł skłonił mnie do przemyśleń.  Zacznijmy od tego, z czego bierze się depresja?  Generalnie depresja pojawia się wtedy, kiedy nie dajemy sobie rady z pojawiającymi się w naszym życiu przeciwnościami losu. Czujemy się bezsilni, zrezygnowani, nie mamy pojęcia, jak żyć dalej, pogłębiamy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://curetogether.com/blog/2010/04/22/6-surprising-depression-treatments/"><img class="alignright size-full wp-image-1273" title="Picture-5" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Picture-5.png" alt="" width="459" height="314" /></a>Niedawno natrafiłam na ciekawy artykuł na temat <a href="http://curetogether.com/blog/2010/04/22/6-surprising-depression-treatments/" target="_blank">skutecznych sposobów leczenia depresji</a> i ten artykuł skłonił mnie do przemyśleń.  Zacznijmy od tego, z czego bierze się depresja?  Generalnie depresja pojawia się wtedy, kiedy nie dajemy sobie rady z pojawiającymi się w naszym życiu przeciwnościami losu. Czujemy się bezsilni, zrezygnowani, nie mamy pojęcia, jak żyć dalej, pogłębiamy się w marazmie. Depresja może przyjmować wiele form, od lekkiej do silnej, kiedy to tracimy całkowicie zdolność do normalnego funkcjonowania.</p>
<p>Jeśli przyjmiemy, że każdy z nas na swojej ścieżce życiowej natrafia na przeciwności, problemy, trudności, tragedie, itp., możemy również założyć, że każdy z nas jest potencjalnym kandydatem na chorobę depresji (oczywiście jej intensywność zależy od danej sytuacji, jak i naszej podatności na depresję).</p>
<p>Do czego zmierzam? Otóż moje przemyślenie jest następujące: po co czekać, aż dopadnie nas depresja? Nigdy nie wiemy, kiedy za rogiem zaczai się jakaś katastrofa, tragedia, czy też inne wydarzenie, które wywróci nasze życie do góry. I nie wiemy, jak na nie zareagujemy. Może zostaniemy zwolnieni z pracy? Opuści nas nasz długoletni partner? Zginie w wypadku ukochana osoba? Każdy może sobie dopowiedzieć dowolną przeciwność losu, która nagle może pojawić się w naszym życiu.</p>
<p>Wymienione w powyższym artykule metody na depresję pochodzą z badań empirycznych pacjentów, wypowiadających się na temat skuteczności poszczególnych metod. Dodam jeszcze, że te metody nie działają jedynie na depresję, stosując poniższe nawyki w naszym codziennym życiu wzmacniamy nasz system emocjonalny i generalnie jesteśmy bardziej wytrzymali na wahania emocjonalne; w ten sposób budujemy swoiste zabezpieczenie / bufor na wypadek niezaplanowanego lądowania. Bufor ten zapewni nam miękkie lądowanie, może jedynie nabawimy się paru siniaków, ale przynajmniej nie spadniemy na twardy beton.</p>
<p>Poniżej przedstawiam najskuteczniejsze metody budowania naszego buforu emocjonalnego <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>1. Ćwiczenia fizyczne</strong></p>
<p>O skuteczności tej metody nie muszę nikogo przekonywać. Sport generalnie dobry jest na wszystko. Trenując, wyzwalamy endorfiny, które wprowadzają nas w dobry nastrój. Jaki związek ma jednak sport z naszym systemem emocjonalnym? Uprawiając sport uwalniamy złość, agresję, jaka się w nas nawarstwiła. Sport pozwala nam na chwilę zapomnieć o naszej sytuacji, wyzwala w nas energię do działania, daje poczucie osiągnięcia. Kiedy napotykamy na przeciwności losu, często zamykamy się w naszych myślach, nie mamy na nic ochoty. Dlatego tak ważne jest posiadanie pewnej sportowej rutyny, jak np. poranne bieganie, pływanie 3 razy w tygodniu, wieczorny tenis, itp. Posiadanie takiej rutyny sprawi, iż nawet jak nie będzie nam za dobrze, nie będziemy unikać treningu, lecz automatycznie nałożymy buty sportowe na nogi.</p>
<p><strong>2. Medytacje</strong></p>
<p>O korzyści płynących z <a href="http://zatoka-zen.com/2008/08/27/korzyci-pynce-z-medytacji/" target="_blank">medytacji</a> pisałam już nie raz na tym blogu. No i patrzcie &#8211; nawet to jeden z najskuteczniejszych sposobów na depresję. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Na temat korzyści medytacji mogłabym pisać dużo, ale w odniesieniu do naszego systemu emocjonalnego, poprzez medytacje wzmacniamy naszą świadomość, i w ten sposób lepiej rozumiemy nasze emocje. Potrafimy przyjrzeć się naszym emocjom z dystansem, wiemy, że dane emocje są jedynie przejściowe. Dzięki medytacji potrafimy też pozwolić emocjom po prostu być,<a href="http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/" target="_blank"> zaakceptować je</a>.</p>
<p><strong>3. Terapia słowna<br />
</strong></p>
<p>Autorzy powyższego artykułu stwierdzili dużą skuteczność rozmów z terapeutą w wypadku depresji. Jak możemy to przełożyć na nasz system emocjonalny? Tutaj z pomocą przychodzą nam nasi przyjaciele, rodzina, małżonek. Czy masz kogoś zaufanego w Twoim życiu, z kim rozmawiasz w trudnych chwilach, dosłownie o wszystkim? Ja wszystkie moje problemy i problemiki omawiam z moim mężem i to naprawdę mi pomaga. Do tego dochodzi moja przyjaciółka, z którą rozmawiam o wszystkim, oraz moja siostra. Czyli tak naprawdę mam każdego dnia &#8220;pod ręką&#8221; trzech terapeutów, którzy zawsze mnie wysłuchają (z reguły to wystarczy <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> ) . Niby to trywialne, ale każdy z nas potrzebuje takich prywatnych terapeutów w naszym życiu. Żeby się wygadać. To dobre dla duszy. I wzmacnia nasz system emocjonalny.</p>
<p><strong>4. Sen</strong></p>
<p>Sen dobry na wszystko <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Ale aby pozytywnie wpływał na nasz system emocjonalny, ważna jest jego jakość. I ilość, choć to zależy od indywidualnych potrzeb. Czy Twoja sypialnia jest ładnie urządzona? Zawsze wietrzysz sypialnię przed snem? Czy masz telewizor w sypialni? W jaki sposób się budzisz? Ja od jakiegoś czasu budzę się do łagodnej muzyki medytacyjnej, dawno wyrzuciłam niesamowicie wrzeszczący budzik. Nie polecam też budzenia się do radia. Naprawdę warto zadbać o jakość Twojego snu.</p>
<p><strong>5. Workshopy rozwoju osobistego</strong></p>
<p>Od dawna jestem zwolenniczka wszelkiego rodzaju workshopów rozwoju osobistego. To zawsze dobra okazja do poszerzenia naszych horyzontów, nauczenia się czegoś nowego o nas samych, o naszych emocjach. Z każdym takim workshopem wzmacniamy nasz system emocjonalny,</p>
<p><strong>6. Relaks &#8211; terapia świetlna, masaż, etc. </strong></p>
<p>Relaks dobry na wszystko, nie tylko w przypadku depresji. Od czasu do czasu musimy sobie pozwolić na odrobinę relaksu, aby zregenerować siły. Ja od dawna mam na swojej liście regularne odwiedziny w pobliskim salonie tajskiego masażu. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> <strong><br />
</strong></p>
<p>Jak widzicie, budowanie naszego buforu na wypadek nadejścia nieprzewidzianych przeciwności losu najlepiej zacząć już od dziś. Jeśli nagle ta przeciwność nadejdzie, a my będziemy bez naszego buforu, spadniemy twardo na beton. Oczywiście nie znaczy to, że jeśli zbudujemy solidne zabezpieczenie, każdą przeciwność losu czy też dramat będziemy witać z uśmiechem na ustach. Jasne, na poczatku będą i <a href="http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/" target="_blank">łzy, smutek, zrezygnowanie</a>. To normalne. Ale mając nasz emocjonalny bufor, wyjdziemy z tego z nowymi doświadczeniami i może jedynie kilkoma siniakami. Nie stoczymy się w stronę depresji, zrezygnowania i niemocy. Nie będziemy niepotrzebnie tracić życia.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
<p>P.S.</p>
<p>Ten post został zainspirowany również sytuacją z mojego własnego życia. Kilka dni temu wydarzyła się w moim życiu tragedia, która mną niesamowicie wstrząsnęła. Nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego może mi się przydarzyć. Ale stało się. Na początku był oczywiście płacz i smutek, dla oczyszczenia. Ale to właśnie dzięki temu, iż przez długi czas budowałam swój emocjonalny bufor, nie stoczyłam się w negację, brak akceptacji i niemoc. Nadal nie jest łatwo, ale czuję, że gdyby ta tragedia przydarzyła mi się kilka lat temu, kiedy to jeszcze nie miałam mojego emocjonalnego zabezpieczenia, stoczyłabym się w długotrwałą depresję. Dlatego zachęcam Was: budujcie ten bufor już od dziś! Naprawdę warto, nie będzie tak bolało.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/05/13/jestes-emocjonalnie-przygotowany-na-przeciwnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranna rutyna</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/04/27/poranna-rutyna/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/04/27/poranna-rutyna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Apr 2010 09:17:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Efektywność]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1223</guid>
		<description><![CDATA[To, w jaki sposób zaczynamy nasz dzień, ma niesamowity wpływ na to, jak ten dzień się potoczy. I to zależy właśnie od naszej porannej rutyny.
Swojego czasu moja poranna rutyna wyglądała w ten sposób: pobudka rano, prysznic, ubranie się do pracy, szybka kawa. Zwykle potrzebowałam na to trochę ponad pól godziny. Byłam naprawdę efektywna!   [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To, w jaki sposób zaczynamy nasz dzień, ma niesamowity wpływ na to, jak ten dzień się potoczy. I to zależy właśnie od naszej porannej rutyny.</p>
<p>Swojego czasu moja poranna rutyna wyglądała w ten sposób: pobudka rano, prysznic, ubranie się do pracy, szybka kawa. Zwykle potrzebowałam na to trochę ponad pól godziny. Byłam naprawdę efektywna! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Najczęściej zapominałam o śniadaniu. Jako rezultat często czułam się w pracy zmęczona. W pewnym momencie poczułam, że to nie jest dla mnie dobre i postanowiłam zmienić moją poranną rutynę.</p>
<p>Od tego czasu minęło już parę dobrych lat. W tym czasie eksperymentowałam z rożnymi stylami rozpoczynania mojego dnia, i wszystkie miały wspólny mianownik: przed nawiązaniem kontaktu ze światem zewnętrznym, najpierw poświęcałam czas dla siebie.</p>
<p>Oto jak wygląda obecnie moja poranna rutyna:</p>
<p>6:00 &#8211; Pobudka</p>
<p>6:10 &#8211; Poranna kawa</p>
<p>6:20 &#8211; Medytacja</p>
<p>6:45 &#8211; Przygotowanie pożywnego śniadania &#8211; musli, owoce, itp.</p>
<p>7:00 &#8211; Śniadanie</p>
<p>7:20 &#8211; Prysznic</p>
<p>7:40 &#8211; Gotowa na rozpoczęcie dnia! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Trzy razy w tygodniu z samego rana biegam, więc wtedy moja poranna rutyna wydłuża się mniej więcej o 30 minut.</p>
<p>Jak widzicie, zanim w ogóle rozpocznę kontakt ze światem zewnętrznym, upływa półtorej &#8211; do dwóch godzin. W tym czasie nie sprawdzam maili ani mojego telefonu. Ten czas jest całkowicie dla mnie, pozwala mi się skoncentrować na sobie i zebrać siły na nadchodzący dzień. Muszę przyznać, że naprawdę potrzebuję każdego dnia tego czasu dla siebie i uwielbiam te poranki! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Czasami zdarza się, jak to w życiu bywa, że wyłamuję się z mojej porannej rutyny, i od razu zauważam to w moim samopoczuciu &#8211; brak koncentracji, ogólna drażliwość, itp. Wtedy znów potulnie powracam do mojego planu! Zachęcam Was do stworzenia własnej porannej rutyny, minimum godzinę tylko dla siebie samych. Warto! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/04/27/poranna-rutyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O akceptacji &#8211; raz jeszcze</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/04/07/o-akceptacji-raz-jeszcze/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/04/07/o-akceptacji-raz-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Apr 2010 12:37:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1115</guid>
		<description><![CDATA[W jednym z moich postów pisałam o tym, jak siła akceptacji pozwala zniwelować ból. W artykule jako przykład podałam ból fizyczny, jednak to samo odnosi się do innych naszych sytuacji życiowych, szczególnie jeśli chodzi o ból emocjonalny. Piszę jeszcze raz na ten temat, gdyż widzę wokoło tyle ludzi, którzy nie potrafią zaakceptować nieodwracalnych sytuacji i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W jednym z moich postów pisałam o tym, jak <a href="http://zatoka-zen.com/2009/02/15/sia-akceptacji/" target="_blank">siła akceptacji</a> pozwala zniwelować ból. W artykule jako przykład podałam ból fizyczny, jednak to samo odnosi się do innych naszych sytuacji życiowych, szczególnie jeśli chodzi o ból emocjonalny. Piszę jeszcze raz na ten temat, gdyż widzę wokoło tyle ludzi, którzy nie potrafią zaakceptować nieodwracalnych sytuacji i cierpią przez to niesamowicie.</p>
<p>Nagle dostajemy diagnozę choroby, umiera człowiek, którego kochaliśmy, związek, który miał trwać na zawsze, nagle się kończy. Popadamy w rozpacz, nie możemy zrozumieć, dlaczego to przydarzyło się akurat nam, nasz świat się rozpada, gorycz, zrezygnowanie. Płaczemy. I nie ma w tym nic złego, wypełnia nas smutek, wiec płaczemy. Tak jak pisałam w artykule &#8220;<a href="http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/ " target="_blank">Mit pozytywnego myślenia&#8221;</a> &#8211; jest to czas na płacz.</p>
<p>Ale co dalej? Nie możemy przecież płakać w nieskończoność, bo czeka na nas życie, w jakiejkolwiek sytuacji byśmy się nie znajdowali.</p>
<p>Po tym jak spojrzeliśmy naszemu smutkowi w twarz, i w końcu otarliśmy łzy, przychodzi czas na <strong>akceptację</strong>. Akceptację sytuacji, w której się znajdujemy. I mówię tu o <span style="text-decoration: underline;">akceptacji kompletnej</span>. Nic danej sytuacji nie zmieni, choćbyśmy stanęli na głowie. Akceptując, mówimy życiu: TAK. Jakiekolwiek by ono nie było. Reakcja na NIE jest szaleństwem.</p>
<p>I ostatni krok: po akceptacji nadchodzi pytanie: w jakim kierunku chcę teraz iść? Z tej pozycji wyjściowej.<a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_8.jpg"><img class="size-full wp-image-1118 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="Christoph_8" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_8.jpg" alt="" width="384" height="258" /></a></p>
<p><a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_3.jpg"><img class="size-full wp-image-1119 alignright" title="Christoph_3" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_3.jpg" alt="" width="293" height="421" /></a></p>
<p>Nasuwa mi się tutaj historia, jaką niedawno opowiedział mi mój  znajomy, który jest coachem.  Jego klientem od ubiegłego roku jest  szwajcarski narciarz <a href="http://de.wikipedia.org/wiki/Christoph_Kunz" target="_blank">Christoph  Kunz</a>. Christoph porusza się na wózku inwalidzkim, od wypadku na  motorze w 2000 roku. Taki los u wielu spowodowałby depresję, i całkowitą  rezygnację. Dlaczego właśnie ja? W fazie początkowej Christoph pewnie  również zadawał sobie to pytanie, pewnie również płynęły łzy. Ale po  otarciu łez, Christoph zapewne całkowicie zaakceptował sytuację, w  jakiej się znalazł, bo inaczej nie osiągnął by tego, co osiągnął.  Stwierdził, że inwalidztwo nie stanie mu na drodze do życia w pełni.  Rozpoczął regularne treningi na monoski i w tym roku zdobył po raz  pierwszy zloty i srebrny medal na Paraolimpiadzie w Vancouver.</p>
<p>Dla mnie Christoph jest niesamowitą inspiracją. Akceptacja pozwoliła  mu żyć pełni życiem!</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/04/07/o-akceptacji-raz-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym, jak pościłam</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/03/30/o-tym-jak-poscilam/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/03/30/o-tym-jak-poscilam/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 08:07:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1080</guid>
		<description><![CDATA[
Od jakiegoś czasu zamierzałam przeprowadzić kilkudniową głodówkę oczyszczającą, z czystej ciekawości.  Swojego czasu nawet się to tego zabrałam, ale wytrzymałam zaledwie niecały dzień i głód mnie pokonał. Zarzuciłam zatem ten pomysł, stwierdzając, ze głodówka to nic dla mnie. Dwa tygodnie temu spotkałam jednak znajomego, który był właśnie w trakcie 10-dniowej głodówki, i trochę z nim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/red_apple432.jpg"><img class="alignright size-large wp-image-1086" title="red_apple432" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/red_apple432-1024x679.jpg" alt="" width="348" height="231" /></a></p>
<p>Od jakiegoś czasu zamierzałam przeprowadzić kilkudniową głodówkę oczyszczającą, z czystej ciekawości.  Swojego czasu nawet się to tego zabrałam, ale wytrzymałam zaledwie niecały dzień i głód mnie pokonał. Zarzuciłam zatem ten pomysł, stwierdzając, ze głodówka to nic dla mnie. Dwa tygodnie temu spotkałam jednak znajomego, który był właśnie w trakcie 10-dniowej głodówki, i trochę z nim na ten temat porozmawiałam. Powiedział mi, że do głodówki trzeba się należycie przygotować, a nie z dnia na dzień po prostu przestać jeść. Zainspirowana jego pozytywnymi doświadczeniami postanowiłam podjąć się tego zadania jeszcze raz.</p>
<p>Zakupiłam sobie zatem odpowiednią książkę, która towarzyszyła mi przez wszystkie dni mojej głodówki, i generalnie przygotowałam się psychicznie na nadchodzące dni postu. W fazie wstępnej, przez dwa dni redukowałam ilość jedzenia w ciągu dnia, przestawiając się głównie na warzywa i owoce, redukując mięso. Następna faza to 5 dni głodówki, zero jedzenia, za to dużo płynów &#8211; woda z cytryną, herbatki owocowo-ziołowe, wywar z warzyw, dużo ruchu na świeżym powietrzu i dużo snu. Specjaliści zalecają, aby głodówkę zaplanować w okresie, kiedy nie musimy żyć na pełnych obrotach, najlepiej w czasie urlopu, aby organizm miał wystarczająco czasu na wypoczynek.</p>
<p>Ważne jest też odpowiedzenie sobie na pytanie: dlaczego chcę przeprowadzić głodówkę? Dla mnie głównym celem było oczyszczenie organizmu i chciałam po prostu dać mojemu organizmowi odpocząć. Jeśli celem dla kogoś jest zrzucenie kilku kilogramów, to głodówka raczej nie jest najlepszym rozwiązaniem &#8211; tutaj najlepiej działa sport i zdrowe odżywianie <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Pierwszy dzień istotnie był dość trudny. Głód doskwierał niesamowicie i czułam się zmęczona. Jednak od drugiego dnia organizm zaczął się powoli przyzwyczajać i poczułam przypływ energii, który utrzymał się przez cały czas trwania postu. Trzeciego dnia jednak miałam kryzys, za każdym razem, kiedy zobaczyłam coś do jedzenia, chciałam się dosłownie na to rzucić. Ale przetrzymałam. Po pięciu dniach nadchodzi ostatnia faza &#8211; przyzwyczajanie organizmu na nowo do jedzenia. W jadłospisie pierwszego dnia pojawiają się lekkostrawne zupki, drugiego zaś dnia surowe i gotowane warzywa. Nadal dużo płynów. Mówiąc szczerze najciekawsze doświadczenia miałam właśnie w tej ostatniej fazie &#8211; kiedy po raz pierwszy od wielu dni mogłam coś zjeść &#8211; było to jabłko. Niesamowite, jak jabłko naprawdę może smakować! Nigdy tego nie zauważałam, ale tym razem odczucie było niesamowite. Jadłam to jabłko powoli (chyba z pól godziny!), delektując się każdym kęsem. I tak było z każdym kolejnym posiłkiem &#8211; nie zapomnę zupy pomidorowej przygotowanej ze świeżych pomidorów, z dodatkiem cebulki, majeranku, tymianku i płatków owsianych! Cóż za eksplozja smaków!</p>
<p>Najważniejszym jednak dla mnie rezultatem tej głodówki jest zyskanie całkowicie nowej relacji z moim organizmem. Przez cały czas głodówki i podczas przyzwyczajania organizmu do jedzenia nasze stosunki stały się bardziej &#8220;intymne&#8221; w sensie, że teraz naprawdę staram się go szanować i mam dla niego dużą wdzięczność i respekt. Nie żebym wcześniej nadużywała mój organizm &#8211; zawsze starałam się zdrowo odżywiać. Ale po tym doświadczeniu jeszcze bardziej &#8220;zbliżyłam się&#8221; do mojego organizmu, to jemu zawdzięczam, że żyję i funkcjonuję i chcę się o niego jak najlepiej troszczyć. Od czasu głodówki naprawdę uważam na to, co jem i w jakich ilościach. I przede wszystkim bardziej delektuję się jedzeniem, jem powoli, kosztując każdy kęs. I mam jeszcze więcej radości w przygotowaniu posiłków! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Już zaplanowałam następną głodówkę na jesień &#8211; specjaliści zalecają przeprowadzanie głodówek oczyszczających 2 razy w roku (nie częściej). Dla mnie było to naprawdę niesamowite doświadczenie i chętnie je powtórzę.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
<p>P.S. 1 Ten artykuł nie może w żaden sposób zastąpić prawidłowego przygotowania do głodówki.  Zaznaczam, iż głodówka oczyszczająca jest przede wszystkim dla tych, którzy nie maja żadnych problemów ze zdrowiem. A i w tym przypadku należy koniecznie zaopatrzyć się w dobra książkę na ten temat i przestrzegać wskazówek w niej zawartych. Jeśli masz jakieś dolegliwości lub bierzesz leki, można głodować jedynie pod nadzorem lekarza.</p>
<p>P.S. 2 Po napisaniu tego artykułu zauważyłam ciekawy post na podobny temat <a href="http://zenhabits.net/2010/03/mindful-eating/" target="_blank">&#8220;How To Master the Art of Mindful Eating&#8221;</a> &#8211; polecam!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/03/30/o-tym-jak-poscilam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
