Archive for Rozwój Osobisty

17 Jun 2011

Coś do śmiechu

1 Comment Medytacje, Rozwój Osobisty

Trochę się u mnie ostatnio dzieje, ale daję znak życia! :-) Wkrótce będzie sprawozdanie, a w międzyczasie coś do śmiechu, i jak najbardziej w duchu tej strony. :-)

Pozdrawiam serdecznie! :-)

 

 

08 May 2011

Zwolnić się, czy nie? Oto jest pytanie!

9 Comments Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces

Na wielu blogach o rozwoju osobistym popularne jest obecnie stwierdzenie: rzuć pracę, jeśli się w niej nie spełniasz i podążaj za swoją pasją. Generalnie jestem jak najbardziej za, jednak z doświadczenia wiem, że czasami taka wskazówka nie jest zbyt praktyczna. Po pierwsze: wiele osób tak naprawdę nie wie, co jest ich pasją. Po drugie: czasami rzucenie pracy, która nam się nie podoba, to wybranie linii najmniejszego oporu.

Ostatnio na Blipie wrzuciłam następujący status:

“Zastanawiasz się nad zmianą pracy? Odpowiedz sobie koniecznie na pytanie: uciekasz od czegoś czy też biegniesz w konkretnym kierunku? “

Wiele osób zmieniając pracę kieruje się zasadą: “Nie podoba mi się tu, więc poszukam sobie czegoś innego”. Ma to sens, jednak często wiele osób podejmuje takie decyzje bez wcześniejszej próby zmierzenia się oko w oko z wyzwaniami w danej pracy. Takie podejście to typowe “uciekanie od czegoś”. Bardzo często zdarza się, że taka osoba w następnej pracy napotka podobne problemy, jak w poprzedniej. I historia się powtórzy.

Istnieje również bardziej umiejętny sposób zmiany pracy: niezadowoleni z obecnej pracy rozważamy następujące dwie opcje:

1). Czy mogę coś zrobić, aby obecna praca zaczęła mi się podobać?

Często skarżymy się na naszego pracodawcę, na warunki pracy, niskie zarobki, itp. , ale nie próbujemy niczego zmienić. “Po co się mam wysilać, i tak na nic nie mam wpływu”. Tymczasem tak naprawdę wiele zależy od nas: możemy zapytać o podwyżkę, możemy zaoferować chęć przejęcia nowych projektów, możemy pracować nad poprawą stosunków z naszymi kolegami,  itd. Mamy naprawdę duży wpływ na poziom naszego zadowolenia z pracy.

Pozwólcie przytoczyć mi mój osobisty przykład: kilka lat temu wylądowałam w pracy, która według moich wyobrażeń miała być idealna. Międzynarodowa sprzedaż jak najbardziej mnie fascynowała. Zaczęłam pracę pełna zaangażowania i na początku było świetnie. Po jakimś czasie niestety zaczęłam mieć problemy z moimi współpracownikami i nagle wszystko zaczęło się psuć. Powoli zaczęłam się rozglądać za nową pracą. Pewnej nocy obudziłam się o 3 nad ranem i stwierdziłam: naprawdę, Gosia, tak chcesz żyć? I właśnie tej nocy postanowiłam: dosyć! Nie mam ochoty być ofiarą, biorę to wszystko w swoje ręce! Tego pamiętnego dnia zrozumiałam, że moje problemy w pracy nie są niczyją winą, ja sama jestem za nie odpowiedzialna. I od tego właśnie dnia zaczęłam zmieniać  moje podejście do pracy. Poprosiłam szefa o nowe projekty, zaczęłam pracować nad moimi relacjami z kolegami w pracy, i generalnie wykazywałam dużo zaangażowania. Po jakimś czasie moje nowe podejście do pracy zaowocowało podwyżką i awansem. I w ten sposób praca, której wcześniej nie cierpiałam, zamieniła się w pracę, którą do tej pory najcieplej wspominam.

Czasami jednak mimo wykazania pełnego zaangażowania okazuje się, że dana praca mimo wszystko nie sprawia nam przyjemności. Kiedy daliśmy z siebie wszystko (i dopiero wtedy!), i mimo to nie udało nam się polubić naszej pracy, zadajemy sobie następne pytanie:

2. W jakim kierunku chcę biec?

Co tak naprawdę mnie pociąga i fascynuje? Co mógłbym robić przez cały dzień, nawet za darmo? Kiedy dokładnie zdefiniujemy, jaką pracę chlelibyśmy mieć, obieramy konkretny cel i łatwiej nam taką pracę zmaterializować.  Szansa jest o wiele większa, że w tym wypadku praca, jaka znajdziemy, będzie nam w dużej mierze sprawiała satysfakcję. 

Z większością moich klientów coachingowych pracuję właśnie nad tematem kariery. Najczęściej są oni niezadowoleni ze swojej pracy, sfrustrowani, lub też nie wiedzą, co tak naprawdę chcą robić.  Zanim jednak zanim zaczniemy zagłębiać się w sprawy pasji, spędzamy dużo czasu analizując obecną sytuację. I często moi klienci właśnie w tej fazie doświadczają największych “momentów przełomowych”.

Zanim zatem wykonasz ten pierwszy krok w kierunku zmiany Twojej pracy, odpowiedz sobie na pytanie: czy zrobiłem wszystko, co mogłem, czy dałem sobie szansę na polubienie mojej obecnej pracy ? Czy jest jeszcze coś, czego mógłbym spróbować? Następny krok to kreowanie idealnej rzeczywistości. W jakim kierunku chcę biec?

Pozdrawiam serdecznie!

30 Apr 2011

Wierzę w Ciebie!

1 Comment Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces, Video

Tak to już mamy – często nie bardzo wierzymy w siebie. Ale zwykle nietrudno nam podnosić na duchu innych i naprawdę w nich wierzyć.

Sama to obserwuję u siebie. Często nie jestem pewna swoich możliwości, wątpię w moje kompetencje. Ale jeśli chodzi o innych, te wątpliwości całkowicie zanikają. Zawsze widzę innych większymi, niż im samym się wydaje. I nie ma w tym nic z udawania, po prostu wiem, na co ich stać.

Moja znajoma kiedyś powiedziała: “Nie możesz zobaczyć obrazu, kiedy to Ty jesteś w ramie”. Zupełnie się z tym zgadam – dzień w dzień siedzimy w tej swojej ramie, zamartwiamy się do granic niemożliwości, i nie zauważamy, że tak naprawdę jesteśmy pięknym obrazem. Przyznaję, że dostrzeżenie tego faktu nie zawsze jest łatwe. Dlatego na takie chwile  polecam poniższy filmik – to działa!

Wierzę w Ciebie! – I believe in you! :-)

 

 

15 Mar 2011

Nie możesz mnie zranić

11 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

“Mój Drogi, nie możesz mnie zranić.

Tylko ja mogę siebie zranić.” Byrone Katie

Powyższy cytat ma dla mnie niesamowitą siłę. Jeśli każdy z nas wziąłby tę prawdę do serca i naprawdę według niej żył, wszystkie problemy, jakie mamy z innymi ludźmi, od razu by zniknęły.

Pozwólcie, że trochę rozwinę ten temat. Kiedy ktoś traktuje nas niesprawiedliwie, atakuje nas, obraża nas, reagujemy na to w specyficzny sposób. W naszym ciele i umyśle zachodzą rożne reakcje biochemiczne, powodujące, iż czujemy się zirytowani, spięci, rozgniewani, zdenerwowani. Podnosi nam się ciśnienie krwi i tętno, serce bije mocniej, oddech jest przyspieszony, czujemy ściskanie w żołądku i ogólnie czujemy się źle. Większość z nas uznaje to za naturalną reakcję na stresowe sytuacje. Jednak tak naprawdę jest to nasza nieświadoma odpowiedź na negatywne bodźce. Można też reagować inaczej – jeśli będziemy świadomi danej sytuacji, możemy odpowiedzieć na daną stresową sytuację w sposób bardziej umiejętny, nie pozwalając na aktywację tej negatywnej reakcji łańcuchowej.

Podam Wam przykład. Wczoraj byłam na zakupach i zaparkowałam przed supermarketem. Kiedy wróciłam do samochodu z zakupami, usłyszałam głos kobiety stojącej obok mojego samochodu: “Proszę Pani, co Pani sobie wyobraża??! Jak Pani zaparkowała samochód?! Zablokowała mi Pani wejście do mojego samochodu! Stoję tu już od 10 minut i nie mogę wyjechać. Co to za zachowanie!?”. Okazało się rzeczywiście, że zablokowałam jej wyjazd z parkingu. Kobieta była cała rozdygotana, pełna negatywnych emocji, atakowała mnie słowami i generalnie biła z niej niesamowita nienawiść do mnie. Kobieta insynuowała, że zablokowałam jej wyjazd specjalnie, co oczywiście nie było prawdą, bo naprawdę nie zauważyłam wcześniej, że źle zaparkowałam. Zwykle moja reakcja na taki atak byłaby następującą: bronię swojej pozycji i zaczynam się kłócić z tą kobietą, być może rzuciłabym jej parę niemiłych komentarzy, żeby się wyluzowała, że są większe problemy w życiu, niż czekanie na wyjazd przez 10 min, itd, itp. Jakie skutki miałaby taka reakcja? Kobieta rozeźliłaby się na dobre, a ja razem z nią. Jak powyżej pisałam, moje ciało zaczęłoby reagować w sposób negatywny i czułabym się wewnętrznie naładowana, i generalnie źle. Gdybym wzięła to wszystko do siebie, byłabym pewnie podobnie roztrzęsiona, jak ta kobieta.

Całe szczęście w tym momencie przypomniałam sobie cytat Byrone Katie: “Moja Droga, nie możesz mnie zranić. Tylko ja mogę  siebie zranić.” I postanowiłam zareagować inaczej, zrozumiałam, że ta kobieta nie ma nade mną żadnej władzy, jedynie ja mogę siebie zranić. Nie wzięłam zatem do serca jej obelg, przeprosiłam za złe zaparkowanie, mówiąc, iż nie było to celowe, i w pełni wewnętrznego spokoju wsiadłam do samochodu i odjechałam. Jadąc w samochodzie zauważyłam, że byłam emocjonalnie całkowicie spokojna i jedynie stwierdziłam: hej, następnym razem muszę być bardziej uważna przy parkowaniu. I tyle. Żadnych reakcji stresowych, czułam się świetnie, jak przed tym incydentem. To była całkowicie świadoma reakcja, tym razem nie pozwoliłam sobie zranić samej siebie. Mój spokój wewnętrzny był dla mnie ważniejszy, niż zacięta walka o moją rację.

Nie twierdzę, że zawsze tak reaguję. Często mnie ponosi i reaguję w sposób nieświadomy. A później oczywiście tego żałuję, bo sama sobie robię krzywdę. Nikt inny nie jest za to odpowiedzialny, oprócz mnie. Ale przynajmniej nie reaguję teraz nieświadomie  tak często, jak kiedyś. Jak we wszystkim, ważna jest tutaj po prostu praktyka.

Polecam Ci obserwację Twoich zachowań w takich sytuacjach i próbowanie innych reakcji, niż te nieświadome, automatyczne. Na początku nie będzie łatwo, ale z czasem będziesz w tym coraz lepszy. Nagroda: poczucie spokoju, równowaga emocjonalna i po prostu świetne samopoczucie. Warto.

Nie możesz mnie zranić.Tylko ja to mogę zrobić.

Pozdrawiam serdecznie!

 

 

01 Mar 2011

Jak bardzo tego chcesz?

1 Comment Rozwój Osobisty, Sukces

Czasami nie chce mi się rano biegać i mój wewnętrzny leniuch wygrywa. Czasami nie mam ochoty robić tych rzeczy, które powinnam, jeśli chcę osiągnąć mój cel.

Na takie właśnie chwile jest ten filmik. Pobudza do działania. Nie zawsze będzie łatwo w dążeniu do realizacji Twoich wielkich planów, ale jeśli naprawdę tego chcesz, jeśli dasz z siebie wszystko, uda się.

25 Feb 2011

Magiczne słowo

6 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

Na naszej drodze do sukcesu i szczęścia szukamy coraz lepszych rozwiązań, systemów, że czasami zdarza nam się nie dostrzegać tych najprostszych rzeczy.

Magiczne słowo DZIĘKUJĘ otworzy Ci wiele drzwi, przyniesie wiele nowym możliwości, zapoczątkuje wiele nowych, owocnych znajomości. I sprawi, że Twoje życie będzie lżejsze i radosne.

Wielu z nas, ze mną włącznie, często nie docenia siły tego słowa. Zwykłe “dziękuję” jest warte więcej, niż nam się wydaje. Często warte o wiele więcej, niż pieniądze. Mówiąc “dziękuję” wyrażamy uznanie dla tego, co ktoś dla nas zrobił, ale przede wszystkim pokazujemy, że doceniamy tę osobę. Pragnienie bycia potrzebnym i kochanym to największa motywacja naszych działań.

Zbyt proste aby było prawdziwe? A jednak. Siła słowa “dziękuję” jest niesamowita. Doświadczam tego na sobie każdego dnia.

Dla przykładu: swojego czasu miałam koleżankę w pracy, która za każdą niewielką pomoc z mojej strony dziękowała mi. Nie ważne, jaka to była błahostka, zawsze mówiła: “dziękuję”. Na każdy mail przychodziła odpowiedź: “dziękuję bardzo”. I zachowywała się tak w stosunku do wszystkich współpracowników. I oczywiście, każdy zrobiłby dla niej wszystko. I jako rezultat mówienia zwykłego “dziękuję” jest pozycja w firmie była niesamowita, i oczywiście dzięki wsparciu wszystkich kolegów osiągała niesamowite rezultaty. Jasne, że to nie tylko dzięki jej mówieniu “dziękuję”, ale jestem pewna, że temu zawdzięczała w dużej części swój sukces, bo każdy w firmie za nią stał.

W tej samej firmie miałam też inne przypadki – kolegów, którzy nigdy nie dziękowali. Rezultat: nie chciałam dla nich robić więcej, niż wymagane. Inni też. Skutkiem czego ich pozycja w firmie była bardzo słaba, a i rezultaty odpowiednio kiepskie.

Każdy z nas chce być docenianym. Dziękując komuś to tak, jakbyś mówił: “Widzę Ciebie, Twój wysiłek i doceniam to, co dla mnie robisz”. Nawet jeśli są to rzeczy niewielkie. Spójrz tej osobie w oczy i powiedz: “Dziękuję”! Czy to listonosz przynoszący pocztę, czy kasjerka, czy Twój mąż, Twoje dziecko,  kolega z pracy – każdy z nas czeka (podświadomie) na DZIĘKUJĘ!  Niesamowita siła w tym słowie. I jednocześnie przybliża nas wszystkich.

Myślcie co chcecie, ale jeśli od teraz zaczniecie częściej mówić “dziękuję”, nie ma siły, abyście w krótkim czasie nie widzieli rezultatów. Wasze stosunki z innymi ludźmi przejdą totalną transformację.

To słowo jest magiczne. Take it or leave it! ;-)

Bardzo dziękuję wszystkim moim Czytelnikom, za to, że jestescie. Fajnie jest z Wami! :-)

Pozdrawiam serdecznie!