Archive for Rozwój Osobisty

26 Aug 2007

Jak polubić nieznośnego szefa?

1 Comment Kariera, Polecane, Rozwój Osobisty, Sukces

Któż z nas nie zna tego uczucia: zagryzamy zęby i robimy, co nam kazał, chociaż najchętniej rzucilibyśmy wszystko w cztery kąty i poszli do domu. W moim życiu całe szczęście nie miałam wielu nieznośnych szefów, ale jeden dał mi się we znaki całkiem konkretnie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż po kilku miesiącach pracy nad sobą w końcu nasze stosunki bardzo się poprawiły. Nie żeby mój szef się zmienił – co to, to nie! Co się zmieniło, to moje spojrzenie na niego i całą sytuację.

„Change the way you look at things and the things will change” Na pierwszy rzut oka nawet go polubiłam. Sympatyczny facet, pomyślałam. Jak później sie okazało – sympatyczny to i on był, jak najbardziej. Ale jako manager niestety zupełnie się nie sprawdzał i doprowadzał każdego podwładnego do krańcowej frustracji.

Doznałam już tego pierwszego dnia w pracy. Oczekiwałam, iż wprowadzi mnie w tajniki czekających na mnie zadań, opowie o historii naszego biznesu, nakreśli czekające na nas wyzwania i cele, itp. Nic z tych rzeczy! Czekałam kilka tygodni na to, aby w końcu sie mną „zajął”, jednak na próżno. Poczułam się pozostawiona sama sobie, niepotrzebna, niedowartościowana. Powoli zaczęłam sobie zadawać pytanie, po co tu właściwie jestem. Frustracja narastała z dnia na dzień, w głębi duszy nienawidziłam go. On pewnie też odczuwał moją niechęć do niego, wynikiem czego nasze stosunki ciągle się pogarszały.

W końcu postawiłam sobie pytanie: do czego to prowadzi? Jestem niezadowolona, sfrustrowana jego zachowaniem, czyli tak naprawdę chcę, aby on się zmienił, był lepszym szefem. Ale czy to moje pragnienie jest realne? Jakie są szanse, że mój szef się zmieni, bo ja tego chcę? Jaki mam na to wpływ? Prawie żadny.

Jakie byłoby zatem sensowne rozwiązanie tej sytuacji?

Miałam następujące możliwości:

1. Zmienić pracę

2. Zmienić moje podejście do szefa

Nr.1. Zmienić pracę

Wymagałoby to znów wiele wysiłku i energii. Oznaczałoby to również, że jestem słaba psychicznie, nie zdolna stawić czoła trudnej sytuacji.

Nr.2. Zmienić siebie

Chmm, to wydawało się już nieco sensowniejsze. Stwierdziłam, iż musze po prostu zmienić spojrzenie na mojego szefa. Jeśli dam mu do zrozumienia, co naprawdę o nim myślę, pogorszy to jeszcze bardziej moją sytuację. Wtedy może zamknąć się w sobie, i odsunąć się ode mnie zupełnie. To nie pomoże mi w niczym. Postaram się po prostu, aby mnie polubił.

I to było właśnie wyjście z sytuacji. Zaakceptowałam fakt, iż mój szef jest, jaki jest i przestałam się denerwować, wytykać jego błędy i ogólnie użalać się na moją sytuację. Zdałam sobie sprawę ze tego, iż cały czas grałam rolę ofiary („on jest winien wszystkiemu”). Postanowiłam w końcu przyjąć odpowiedzialność za moje życie, za to, jak reaguję na moje otoczenie, trudne sytuacje, na innych ludzi. Podjęłam inicjatywę, koncentrowałam się na moich zadaniach w pracy, a zarazem w stosunku do mojego szefa postępowałam według zasad, które opisałam w artykule „Jak zdobywać przyjaciół i zjednywać sobie ludzi?”. Efekt był naprawdę zaskakujący: moje relacje z szefem znacznie się poprawiły, zdenerwowanie i niezadowolenie zniknęły, a praca nagle zaczęła naprawdę sprawiać przyjemność. Z czasem dostrzegłam, iż mój szef tak naprawdę jest interesującym człowiekiem, od którego dużo można się nauczyć. Naprawdę polecam tę strategię, jeśli chcecie polepszyć swoje stosunki z szefem!

23 Aug 2007

Porządkujemy nasze finanse!

3 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

Pig

Zawsze miałam lekką rękę do wydawania pieniędzy. Tak naprawdę do niedawna pod koniec miesiąca moje konto było dokładnie oczyszczone. Postępowałam według motta: „Żyje się tylko raz”. Tak mijały lata, a ja nadal nie miałam żadnych oszczędności, aby kupić sobie dom, nowy samochód, itp. Aż do momentu, kiedy poznałam mojego obecnego narzeczonego. Jest on człowiekiem oszczędnym, rozważnym i pewnego dnia zapytał mi, czy oszczędzam. Ja oczywiście wyśmiałam go i przekazałam powyższą dewizę. On z kolei przedstawił mi własną wizję, ale i wyraził zrozumienie dla mojego postanowienia (za to go właśnie kocham :-) ). Jednak ta rozmowa dała mi wiele do myślenia. Jako, iż znajdowałam się właśnie w okresie intensywnego czytania książek, zakupiłam sobie książkę Davida Bacha „Ruchome schody do fortuny”. W trakcie czytania zdałam sobie sprawę, iż jestem finansową ignorantką, moje finanse są w opłakanym stanie i musze się w końcu wziąć za siebie.

Oto jakie kroki podjęłam, aby zorganizować moje finanse:

Uporządkowanie wszystkich dokumentów finansowych w folderach
Zakupiłam kilka folderów, które podpisałam następująco: Konta osobiste, Konta inwestycyjne, Rozliczenia podatkowe, Dom, Samochód, Emerytura, etc. Teraz z łatwością znajdę każdy potrzebny dokument. Wcześniej takie poszukiwania zajmowały mi godziny i często nie kończyły się sukcesem.

Regularne oszczędzanie
Postanowiłam każdego miesiąca odkładać co najmniej 10% moich zarobków na specjalne konto oszczędnościowe. Braku takiej sumy nawet nie zauważymy w naszym budżecie, a po kilku miesiącach miłe będzie zaskoczenia, kiedy na naszym koncie oszczędnościowym uzbiera się dość pokaźna sumka.

Inwestowanie
Pieniądze powinny zawsze dla nas pracować. W zależności od naszej skłonności do ryzyka, możemy inwestować w obligacje, fundusze czy też akcje. Ja regularnie inwestuje odłożone pieniądze, choć nigdy wcześniej tego nie robiłam. Niesamowite, ile inwestowanie sprawia przyjemności! Rada: zanim wkroczycie na rynek akcji i funduszy, polecam najpierw przeczytać książki na temat zasad działania rynków finansowych.

Zakup programu komputerowego do zarządzania budżetem domowym
Niesamowicie przydatny! W programie tym zarejestrowałam wszystkie moje konta, transakcje i inwestycje, czyli wiem na czym stoję, mogę obserwować zmiany w czasie, itp.. Mnie osobiście najbardziej odpowiada Microsoft Money; na polskim rynku oferowane jest wiele podobnych programów (np. Skarbnik).

Cała akcja porządkowania moich finansów zajęła mi kilka dni, ale efekt był dosłownie natychmiastowy. Od tamtego czasu minęło już kilka lat, ale teraz naprawdę czuję, że mam własne finanse pod kontrolą. No i co najważniejsze – wiem coraz więcej o działaniu różnych papierów wartościowych. Co prawda nie zarabiam na moich transakcjach finansowych kokosów, ale przynajmniej zapewnia mi to trochę większy procent niż bank!

A wiec jeśli jeszcze nie macie na wodzach swoich finansów, pora wziąć się do dzieła! Jest to łatwiejsze, niż myślicie, a do tego daje niezwykle dużo satysfakcji. I poczucie, iż macie kontrolę nad waszym życiem.

 

21 Aug 2007

Od czego rozpocząć rozwój osobisty?

2 Comments Rozwój Osobisty

W pewnym momencie mojego życia przyszedł czas na poważne zajęcie się sobą. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale właśnie to był punkt zwrotny i rozpoczęcie wędrówki drogą rozwoju osobistego. Miałam dobra pracę, mimo wszystko jednak byłam niezadowolona z wielu aspektów mojego życia, co z kolei zamieniło się w ogólną frustrację. Tak naprawdę nie wiedziałam, czego chcę, moje cele były mgliste i niesprecyzowane.

W końcu postanowiłam, ze musze poważnie wziąć się za siebie, bo taka frustracja do niczego nie prowadzi. Przede wszystkim postanowiłam poprawić mój poziom ogólnej energii. W tym okresie miałam jej niestety niewiele, potrafiłam spać po 10 godzin dziennie, rano z trudem ściągałam się z łóżka (czasem nawet dopiero kolo ósmej) i mimo to byłam zmęczona przez cały dzień. Nie jadłam w ogóle śniadania i moim pierwszym posiłkiem był dopiero obiad w pracy. Często przed obiadem przegryzłam cos słodkiego, batonika lub czekoladkę.

Wprowadziłam drastyczny plan – pobudka o szóstej rano, gimnastyka, prysznic, pożywne śniadanie. Było to nie lada wyzwanie, jako iż musiałam z dnia na dzień zmienić kilka przyzwyczajeń. Postanowiłam, iż spróbuje przetrwać 30 dni a później zobaczymy.

Nie było łatwo. Pierwszy tydzień był po prostu udręką. Nie miałam siły na poranna gimnastykę, nie mówiąc juz o śniadaniu; przez pierwszy tydzień dosłownie zmuszałam się do przełknięcia czegokolwiek. Jednak po tygodniu mój organizm zaczął się przyzwyczajać do nowego trybu życia. I oczywiście zauważyłam niesamowity wzrost mojej energii – nagle nie byłam juz zmęczona w ciągu dnia, nawet wieczorem po pracy potrafiłam wziąć się za nowe projekty. To było niesamowite. Nigdy nie miałam nadwagi, ale poranna gimnastyka nadała ładnego kształtu mojemu ciału. Wszyscy w pracy nie mogli się nadziwić, dlaczego nagle pojawiałam się w biurze tak wcześnie, uśmiechnięta, pełna energii, a na moim biurku zamiast batoników pojawił się koszyczek pełen świeżych owoców (od tej pory jest to mój znak rozpoznawczy!).

Poniżej znajdziecie kilka niezbędników do stworzenia solidnego fundamentu dla rozwoju osobistego. Pamiętajcie – pierwszym krokiem jest zawsze zwiększenie poziomu ogólnej energii, bez tego będzie nam o wiele trudniej cokolwiek zmienić w naszym życiu. Po prostu nie będziemy mieli na to siły.

1. Wstawaj wcześnie (szósta, siódma to minimum)

2. Zawsze jedz pożywne śniadanie (dużo owoców, warzyw, chleb pełnoziarnisty, soki naturalne)

3. Ćwicz regularnie (ja ćwiczę każdego dnia, nawet kilkanaście minut ma zbawienne działanie na poziom naszej energii)

4. Jedz dużo warzyw i owoców w ciągu dnia – Spróbuj mojego sposobu – postaw sobie na biurku w pracy koszyczek i napełniaj go co kilka dni świeżymi, kolorowymi owocami z pobliskiego warzywniaka. Mając owoce w zasięgu reki, będziesz mimowolnie będziesz po nie sięgać

5. Pij dużo wody - Najlepiej postaw na biurku 1,5 l wody w butelce z postanowieniem, iż pod koniec dnia ta butelka będzie pusta. To zdaje u mnie egzamin.

Gwarantuje Wam, iż juz po tygodniu zmiana w poziomie energii kompletnie Was zaskoczy! Powodzenia!

31 Jul 2007

Jak zjednywać sobie ludzi – w praktyce

2 Comments Polecane, Rozwój Osobisty, Sukces

W moim ostatnim artykule „Jak zdobywać przyjaciół i zjednywać sobie ludzi?” pisałam o tym, jak zdaniem Dale Carnegie należy postępować, aby ludzie nas polubili. Dziś pragnę Wam przekazać, jak to wygląda w praktyce. Jako przykład posłużę się moją koleżanką z pracy, która te zasady opanowała do perfekcji. Do tej pory nie spotkałam osoby, która miałaby tak wspaniale podejście do ludzi jak Sandra. Kiedy spotkałam ja po raz pierwszy, gdy została zatrudniona w naszej firmie, moja pierwsza myśl: to na pewno bardzo mila osoba! Trudno było tak nie pomyśleć – uśmiech od ucha do ucha, mowa ciała mówiła za siebie. Krótko się przedstawiłam, mówiąc, czym się zajmuję, a Sandra od razu zadała mi kilka pytań dotyczących mojej pracy. Po czym ja oczywiście się rozkręciłam i rozpoczęłam monolog ;-) . Jak tylko skończyłam moją chwalebną opowieść, Sandra podsumowała, iż moje zadanie jest wielce interesujące a moja rola w firmie niezwykle ważna. Przez cały czas, jak snułam swoja opowieść, Sandra uważnie się przysłuchiwała, uśmiechała i kiwała głowa ze zrozumieniem. Całe nasze spotkanie trwało 2-3 minuty, ale po opuszczeniu biura, w którym cała scena się odgrywała, poczułam się ważna, dowartościowana i oczywiście – jakżeby inaczej – od razu polubiłam Sandrę!! Czy to nie klasyczny przykład wprowadzanie w życia tego, o czym mówił Carnegie?

Wróćmy do Sandry. Od naszej pierwszej rozmowy wiedziałam, ze ma ona wyjątkowy dar zjednywania sobie ludzi. Co jest tak wyjątkowego w jej postępowaniu?

Nieustanny uśmiech na twarzy
Kiedy tylko Sandra wchodzi do biura, atmosfera zmienia się całkowicie. Wesoło wita wszystkich po kolei, pogawędzi z każdym krotka chwile, zapyta się, jak minął weekend, zarzuci małym dowcip i z uśmiechem na ustach wybiera się z którąś z koleżanek na poranna kawkę do kuchni.

Poczucie humoru
Sandra sypie żartami jak z rękawa. Zawsze i wszędzie. Przeważnie są to dowcipy sytuacyjne. To nie tanie dowcipkowanie, ale naprawdę wesołe żarty, które sprawiają, iż każdy po prostu musi się roześmiać.

Zainteresowanie ludźmi – stawianie pytań
Tak naprawdę niewiele wiemy o życiu prywatnym Sandry. Ale ona z kolei wie wiele o każdym z nas. Wykazuje szczere zainteresowanie ludźmi, w rozmowach często zadaje pytania. Nie wścibskie, które później wykorzystałaby gdzieś w plotkach, ale szczere, wynikające z naturalnego zainteresowania. Jej współrozmówcy czują, że jest w tym naturalna i otwarta.

Uprzejmość, ale stanowcza
Sandra jest niezwykle uprzejmą osobą. Nigdy nikogo nie obrazi, nie obrzuci ostrą krytyka wprost. Jej maile są niezwykle uprzejme, w rozmowie telefonicznej też zawsze waży słowa i traktuje partnera z szacunkiem, prawie ze uwielbieniem. Nie znaczy to jednak, iż nie ma swojego zdania. A jakże! Nie toleruje niedbalstwa i lenistwa, jeśli ktoś jej zajdzie za skórę, potrafi to dobitnie powiedzieć. Ale w taki sposób, iż osoba taka nie obrazi się na nią, lecz poczuje się zmotywowana do pracy nad sobą.

Traktuj każdego jak największego przyjaciela
Sandra traktuje każdą osobę, jakby była jej największym przyjacielem. Na widok jakiejkolwiek koleżanki lub znajomego (tudzież nieznajomego) szeroko się uśmiecha, robi small talk i dowcipkuje. To powoduje, iż ludzie odwzajemniają to zachowanie.

Przedstaw się nieznajomym
Po rozpoczęciu pracy w firmie Sandra nie czekała, aż wszyscy koledzy zostaną jej przedstawieni. Przejęła wodze i przedstawiała się wszystkim kolegom i koleżankom osobiście tudzież telefonicznie – po kilku tygodniach znała już większość ludzi, których powinna znać. I każdy znał Sandrę.

Co zyskała Sandra przez takie zachowanie? Szacunek i uwielbienie wszystkich w pracy. Niesamowite, jak w ciągu kilku miesięcy stworzyła w pracy swój network. Jako, iż jest ona również niezwykle sumienna i pracowita, zyskała także uznanie kierownictwa i zapewnie niedługo ogłoszę, iż otrzymała promocje! :-)

W kwestii zjednywania sobie ludzi Sandra jest zdecydowanie moim guru. Naturalna, otwarta, szczera a zarazem pewna swojej wartości, wiedząca dokładnie, czego chce, odpowiedzialna kobieta. Zachwyca mnie każdego dnia i motywuje.

29 Jul 2007

Jak zdobywać przyjaciół i zjednywać sobie ludzi?

7 Comments Polecane, Rozwój Osobisty, Sukces

Mój pierwszy post na tej stronie poświęcę książce Dale Carnegie „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”. Dlaczego akurat ta książka? Przede wszystkim dlatego, iż od tej książki rozpoczęła się moja przygoda z rozwojem osobistym. Kilka lat temu ta pozycja przez przypadek wpadła w moje ręce, przeczytałam ją jednym tchem i odtąd nic już nie było tak jak przedtem. Byłam wtedy w dość trudnym okresie mojego życia, kiedy to zadawałam sobie pytania na temat sensu życia, nie będąc do końca zadowoloną z dotychczasowego przebiegu spraw. Ta książka pozwoliła mi spojrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy.

Dale Carnegie jest jednym z najważniejszych pionierów rozwoju osobistego. „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” to jego najbardziej znana książka i zarazem pozycja uznana za najlepszą w dziedzinie interakcji międzyludzkich. Carnegie w wymienia kilka sposobów na to, jak postępować, aby inni nas polubili.

Wykazuj szczere zainteresowanie
Większość z nas wykazuje szczere zainteresowanie głównie własną osobą. Tak już działa nasze ego. W kontaktach z ludźmi lubimy mówić o sobie, opowiadać o swoich osiągnięciach, itp. Aby zjednać sobie ludzi powinniśmy świadomie oddać trochę tego czasu antenowego innym. Stawiając naszym współrozmówcom wiele pytań, wykazujemy nasze zainteresowanie, stawiając ich, a nie siebie, w centrum uwagi. To z kolei sprawia, iż stajemy się lubiani.

Uśmiechaj się!
Osoba uśmiechnięta automatycznie zyskuje kredyt, jest postrzegana jako sympatyczna, a osoba chodząca z grobową miną jedynie odstrasza innych. Uśmiech jest odczytywany przez otaczających nas ludzi, jak gdybyśmy mówili: „Lubię cię. Cieszę się, ze cię widzę ”. Bardzo ważne: nasz uśmiech musi być szczery! Jakakolwiek sztuczność zostanie szybko wykryta i uzyskamy efekt wręcz przeciwny do zamierzonego.

Staraj się zapamiętywać imiona
Zdolność zapamiętywania imion jest niezwykle ważną umiejętnością. Własne imię jest dla każdego z nas czymś wyjątkowym, a jego brzmienie najsłodsze! Jeśli inni zapamiętują nasze imię, ta osoba automatycznie zyskuje naszą sympatię (myślimy sobie wtedy: jestem na tyle ważna i ciekawa, iż on/ona zapamiętał/a moje imię). Zapamiętujmy zatem imiona nowo poznanych osób, a tym samym zyskamy ich sympatię!

Słuchaj uważnie
Jeśli chcesz zjednać sobie ludzi, staraj się być dobrym słuchaczem. Jak wspomniałam powyżej, ludzie najchętniej mówią o sobie. Powinniśmy zatem dać im tą możliwość, słuchając, co mają do powiedzenia. Słuchając, powinniśmy wykazywać szczere zainteresowanie naszym współrozmówcą. Jakakolwiek sztuczność zostanie natychmiast wykryta, jako iż dajemy tu nieustannie wskazówki nasza mową ciała!

Spraw, aby druga osoba poczuła się ważna i doceniona
To chyba jedna z najważniejszych wskazówek, jakie znajdziemy w tej książce. Carnegie podkreśla wielokrotnie: aby ludzie cię polubili, spraw, aby w twojej obecności poczuli się ważni i docenieni! Każdy z nas ma nieprzebrana potrzebę bycia ważnym i niepowtarzalnym. Tak już jest skonstruowane nasze ego. Podczas rozmowy powinniśmy zatem ciągle podkreślać, jak ważny, ciekawy i niepowtarzalny jest nasz współrozmówca (np. Twoja praca musi być niezwykle interesująca! Twój dom jest naprawdę wspaniale urządzony! Nigdy jeszcze nie widziałam tak pięknie wypielęgnowanego ogrodu!). I oczywiście bardzo ważne: nasze uwagi muszą być szczere! Nie ma tu miejsca na sztuczną uprzejmość!

W moim życiu prywatnym jak i w pracy staram się zawsze postępować według powyższych wskazówek. Niesamowite, jak wiele możemy się od innych ludzi nauczyć, kiedy przestaniemy mówić o sobie, a zaczniemy zadawać pytania. Czy jest to łatwe? Dużo zależy od charakteru każdego z nas. Ja byłam (mam nadzieje, ze to już przeszłość :-) ) dość egocentryczną osobą, wiec przestawienie się z myślenia „ja” na „on/ona/oni”, z mówienia na słuchanie, było dla mnie nie lada wyzwaniem. Jednak pracowałam nad sobą konsekwentnie i śmiało mogę powiedzieć, iż najtrudniejsze mam już za sobą. Oczywiście i teraz ciągle łapię się na tym, iż moje ego przejmuje wodze i w czasie rozmowy rozwodzę się nad moimi wyczynami i osiągnięciami, ignorując powyższe zasady skutecznej komunikacji. Całe szczęście, szybko dostrzegam swój egocentryzm, kończę monolog i zadaję mojemu współrozmówcy pytanie na temat interesujący jego, nie mnie. Wtedy oczywiście mój współrozmówca rozpoczyna monolog, ale przecież o to właśnie chodzi!

Choć ksiązka „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” została po raz pierwszy wydana w 1936 roku i niektóre przykłady z lekka trącą już myszką, jest to niewątpliwie jedna z najważniejszych pozycji ostatniego stulecia na temat rozwoju osobistego. Każdy, kto traktuje rozwój osobisty poważnie, powinien posiadać tę książkę w prywatnej biblioteczce i regularnie do niej powracać.