<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zatoka Zen &#187; Sukces</title>
	<atom:link href="http://zatoka-zen.com/category/sukces/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zatoka-zen.com</link>
	<description>Rozw&#243;j osobisty, psychologia sukcesu, motywacja, produktywno&#347;&#263;</description>
	<lastBuildDate>Sun, 25 Jul 2010 12:56:10 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Nici z planu</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/07/25/nici-z-planu/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/07/25/nici-z-planu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 12:56:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1609</guid>
		<description><![CDATA[Piątkowy wieczór zaplanowałam sobie naprawdę fajnie – od tygodnia odbywają się u nas warsztaty improwizacyjne i jakiś czas temu postanowiłyśmy z koleżanką wybrać się na  przedstawienie, które miało odbyć się w piątek wieczorem, w amfiteatrze na wolnym powietrzu. Cieszyłyśmy się na to przedstawienie od kilku tygodni. Tymczasem na chwilę przed wyjściem z domu nadeszły czarne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piątkowy wieczór zaplanowałam sobie naprawdę fajnie – od tygodnia odbywają się u nas warsztaty improwizacyjne i jakiś czas temu postanowiłyśmy z koleżanką wybrać się na  przedstawienie, które miało odbyć się w piątek wieczorem, w amfiteatrze na wolnym powietrzu. Cieszyłyśmy się na to przedstawienie od kilku tygodni. Tymczasem na chwilę przed wyjściem z domu nadeszły czarne chmury, i rozpętała się niesamowita burza, z perspektywą deszczu przez cały wieczór. Jako, że przedstawienie odbywało się na wolnym powietrzu, taka pogoda oznaczała, że występ zostanie odwołany.  I tak też się stało.  Zatem na moje plany skończyły się na niczym i zostałam w domu.</p>
<p>To zdarzenie jeszcze raz mi przypomniało, że tak naprawdę większość rzeczy w naszym życiu nie toczy się zgodnie z naszym planem. Tak naprawdę duża cześć tego, co na spotyka, to niezaplanowane zdarzenia. Co naprawdę odgrywa dużą rolę, to nasze nastawienie, nasza reakcja na to, kiedy plan się nie powiedzie.</p>
<p>Czyli jak to, zarzucić wszelkie planowanie? Hmm, nie jestem zwolenniczką braku planowania, bo wtedy będziemy po prostu dryfować w naszej łódeczce, w zależności jak fala życia nas poniesie.  Dla mnie rozwiązaniem jest planowanie, ale z pełną świadomością (i akceptacją), że i tak często z naszego planowania nic nie wyjdzie. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Kluczem tutaj jest świadomość tego faktu, że często z planu będą nici. Jeśli już zawczasu to zaakceptujemy, łatwiej będzie nam w momencie, kiedy plan się nie powiedzie, wymyślić kreatywnie, na poczekaniu następny krok. Ważne, że nasz plan idzie w kierunku, w którym chcemy zmierzać, to wszystko.</p>
<p>Problem z planem jest wtedy, kiedy trzymamy się go niezwykle sztywno, a kiedy się nie powiedzie, nie potrafimy się z tym pogodzić, złościmy się, linczujemy się, myślimy, że jesteśmy nic nie warci i nachodzą nas tym podobne motywujące myśli. To kosztuje nas niesamowicie dużo energii (wiem coś o tym, swojego czasu byłam w tym niesamowicie dobra <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> ) Kiedy natomiast planujemy, otwierając się jednocześnie na możliwe fiasko, nie blokujemy niepotrzebnie energii. I dajemy z siebie wszystko. A jeśli plan się nam pokrzyżuje, nie będziemy sfrustrowani. Po prostu zaakceptujemy ten fakt i będziemy szukać kreatywnych rozwiązań.</p>
<p>Dla mnie alternatywą  do piątkowej wyprawy na długo oczekiwane przedstawienie okazał się czas na napisanie tego artykułu i popracowanie nad projektami, których nie udało mi się zrealizować w tygodniu. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/07/25/nici-z-planu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siła oddechu.. we Florencji</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/07/01/sila-oddechu/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/07/01/sila-oddechu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 16:43:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Medytacje]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1425</guid>
		<description><![CDATA[Ubiegły weekend spędziłam w Toskanii, na spotkaniu z członkami grupy, z którą brałam udział w ponad rocznym szkoleniu przywódczym. Szkolenie ukończyłam rok temu, ale nasza grupa bardzo się ze sobą zżyła i od czego czasu spotykamy się w mniejszych grupach w rożnych miastach w Europie, a tym razem postanowiliśmy spotkać się większą kohortą w Toskanii.
Nasza [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1442" title="photo" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo.jpg" alt="" width="292" height="389" /></a>Ubiegły weekend spędziłam w Toskanii, na spotkaniu z członkami grupy, z którą brałam udział w ponad rocznym szkoleniu przywódczym. Szkolenie ukończyłam rok temu, ale nasza grupa bardzo się ze sobą zżyła i od czego czasu spotykamy się w mniejszych grupach w rożnych miastach w Europie, a tym razem postanowiliśmy spotkać się większą kohortą w Toskanii.</p>
<p>Nasza grupa składa się z 18 osób, pochodzimy z 12 krajów i chyba nigdy nie spotkałam się z taką różnorodnością charakterów. Każdy z nas ma zupełnie inną energie, i energia ta jest zwykle bardzo intensywna. Co oczywiście od samego początku powodowało zwarcia, kolizje i wybuchy w naszej grupie <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Cale szczęście za każdym razem udawało nam się wyjść z każdej z tych sytuacji, bogatszymi w nowe doświadczenia.</p>
<p>I tym razem postanowiliśmy wystawić na próbę nasze zdolności pracy w grupie. Wykonaliśmy następujące ćwiczenie: grupa ustawia się w dwóch rzędach, stoimy naprzeciwko siebie, wyciągamy przed siebie dwa palce wskazujące. Następnie prowadzący ćwiczenie kładzie na naszych palcach długą, cienką gałąź. Naszym zadaniem jest wspólne położenie tej gałęzi na ziemi, w taki jednak sposób, aby 2 palce każdego z nas cały czas dotykały tej gałęzi. Jeśli ktoś oderwie palce od gałęzi, zaczynamy od nowa.</p>
<p>Zaczynamy. Oczywiście od razu gałąź zaczęła unosić się w górę, a nie w dól. Rozpoczęliśmy  zatem główkowanie, co musimy zrobić, aby położyć gałąź na ziemi. Pojawiły się różnorodne pomysły, które niestety nie przyniosły pożądanego rezultatu, gałąź cały czas szla do góry. Powoli traciliśmy panowanie nad sobą, przekrzykiwaliśmy się na całego, ogarniała nas frustracja. Co robimy? Nie ma szans na położenie tej gałęzi na ziemi. W końcu, w kłębi tego chaosu i przekrzykiwania, krzyknęłam głośniej, niż inni, próbując zwrócić uwagę na to, co mówię: oddychajcie! Wszyscy spojrzeli na mnie. Oddychajcie, powtórzyłam. Z tego chaosu nic nie wyjdzie, mam propozycję: przestańmy mówić, nikt od tej pory nie może się odzywać, będziemy tylko głęboko oddychać, koncentrując się na wydechu. Prowadziłam grupę przez oddychanie, głęboko, poświstując na wydechu. Cisza, słyszymy jedynie świst wydechu. Nagle gałąź zaczęła się zniżać, powoli, powoli , jeszcze jeden wydech, jeszcze dwa&#8230;. i położyliśmy gałąź na ziemi. Przez kilka sekund trwała cisza, po czym spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy wiwatować, wzajemnie się obejmując! Udało się!!! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Było to dla  mnie niesamowite doświadczenie. W osiągnięciu naszego celu nie pomogły żadne innowacyjne idee, jedynie siła oddechu. Wspólne oddychanie i milczenie sprawiło, iż przestaliśmy być zlepkiem rożnych charakterów, a staliśmy się jednością, jednolitym systemem.</p>
<p>Ten eksperyment mnie zastanowił: gdybyśmy tak od czasu do czasu na chwilę przestali mówić i zaczęli wspólnie oddychać. Jakie możliwości otwarłoby to w naszej pracy, rodzinie, w rożnych grupach, do których przynależymy?</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
<p>P.S.1  Co do powyższego zdjęcia: chciałam do tego postu dołączyć jakieś zdjęcie z Toskanii, jest to  jedyne jakie zrobiłam podczas tego wyjazdu &#8211; David we Florencji! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>P.S. 2 OK, skłamałam, mea culpa! Mam jeszcze jedno zdjęcie z restauracji, w której jedliśmy kolacje we Florencji. Wchodzę do restauracji i co widzę? Nie wierzę własnym oczom &#8211; talerze z Bolesławca! Jestem zatwardziałą fanką ceramiki Bolesławskiej i za każdym razem, jak przejeżdżam kolo Bolesławca, zostawiam fortunę w przydrożnych sklepach ceramiki. Uwielbiam tą ceramikę. No i wchodzę do malej restauracji we Florencji &#8211; a tam Bolesławiec! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Niestety nie dowiedziałam się, dlaczego mają zastawę z Polski, kelner był zestresowany! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  <a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo2.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1476" title="photo" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/photo2.jpg" alt="" width="378" height="504" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/07/01/sila-oddechu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy się stoi, czy się leży czyli 5.6 kilometra</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/06/10/5-6-kilometra/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/06/10/5-6-kilometra/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jun 2010 08:21:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kariera]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1398</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj brałam udział w biegu J.P Morgan Corporate Challenge we Frankfurcie. Ten bieg ma już długą tradycję, organizowany przez J.P. Morgan w wielu miastach na świecie (Nowy Jork, Chicago, Londyn, Johannesburg, etc.), bieg ten adresowany jest to firm i biorą w nim udział pracownicy owych firm. Długość trasy: 5.6 kilometra.
Nigdy nie byłam długodystansową biegaczką, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj brałam udział w biegu J.P Morgan Corporate Challenge we Frankfurcie. Ten bieg ma już długą tradycję, organizowany przez J.P. Morgan w wielu miastach na świecie (Nowy Jork, Chicago, Londyn, Johannesburg, etc.), bieg ten adresowany jest to firm i biorą w nim udział pracownicy owych firm. Długość trasy: 5.6 kilometra.</p>
<p>Nigdy nie byłam długodystansową biegaczką, w szkole raczej biegałam na krótkie dystanse, najczęściej na 100 metrów, tutaj liczyła się szybkość, a nie wytrzymałość.</p>
<p>Ostatnio jednak postanowiłam zacząć biegać na dłuższe dystanse. Potrzebowałam na początku celu, który dodałby mi motywacji i właśnie ten powyższy bieg obrałam sobie jako cel dwa miesiące temu. Na początku treningu nie było łatwo &#8211; po dwóch minutach biegu dostawałam zadyszki i musiałam przez następną minutę iść powoli, aby móc znów dwie minuty biec. Mówiąc szczerze, na poczatku byłam zaszokowana moja forma (a raczej jej brakiem <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> ), ale nic to, trenowałam dalej. Biegałam 3 razy w tygodniu i za każdym razem podnosiłam sobie poprzeczkę. Aż wreszcie po miesiącu treningu przebiegłam 5 kilometrów i do tego bez specjalnej zadyszki <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Byłam zafascynowana, że to wcale nie było takie trudne. Po prostu regularne treningi i tyle. Forma lepsza za każdym razem.</p>
<p>W końcu nadszedł dzień próby. W tym roku na ten bieg zarejestrowało się ponad 70.000 uczestników z rożnych firm. Firmy wyposażyły swoich pracowników w koszulki z logiem firmy oraz odpowiednim motywującym sloganem. Na starcie kłębiły się tłumy, do linii startowej dotarłam po mniej więcej półgodzinnym oczekiwaniu, nic dziwnego przy takiej liczbie uczestników. W końcu start! Tego dnia czułam się świetnie i szybko osiągnęłam swoje zwykłe tempo. Jakież było jednak moje zaskoczenie &#8211; największym wyzwaniem w tym biegu nie było pokonanie 5.6 kilometra, ale &#8211; wymijanie uczestników! Nie ma problemu, że ktoś biegnie wolno, ale o co chodzi z tymi, którzy po prostu idą? I tak było przez te cale 5 kilometrów, wiele osób po prostu nie dało rady z biegiem i musieli iść. Sprawiało to naprawdę duże trudności dla innych, którzy biegli. Trzeba było idących wymijać, tworzyły się korki, zdarzały się nawet kolizje. Wymijałam maszerujące osoby, które miały koszulki z dumnymi napisami &#8220;We lead the change&#8221;, &#8220;We take the challenge and win&#8221;, &#8220;Catch me if you can&#8221;, itp. Pod sloganem logo firmy, dla której pracują.</p>
<p>Zastanowiło to mnie: jak takim nastawieniem do biegu świadczą ci pracownicy o firmach, dla których pracują? Jeśli nie mogą się zmotywować do minimalnego wysiłku i przebiec te 5 kilometrów, jakie nastawienie mają oni do pracy w tej firmie? Jakie świadectwo takim podejściem do biegu dają swojemu pracodawcy? Tym bardziej, że wiem z własnego doświadczenia, iż przygotowanie się do tego biegu nie było jakimś nadzwyczajnym wyczynem. Jeśli nie mogłabym przebiec 5 km, to lepiej nie zapisywałam się na ten bieg i nie ośmieszałabym mojego pracodawcy. W Niemczech jest takie powiedzenie: &#8220;Hauptsache: dabei sein&#8221; &#8211;  &#8220;Najważniejsze, że jest się obecnym&#8221;. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Takie nastawienie przypomina mi nasze polskie  powiedzenie z nie tak odległych czasów: &#8220;Czy się stoi, czy się leży, tysiąc złotych się należy&#8221;. To niestety nie funkcjonuje w dzisiejszych  czasach, nie polecam. Jeżeli bierzemy w czymś udział, to na całego. Jeżeli coś robimy, to   dajemy z siebie wszystko.</p>
<p>Ale cóż, to jedynie moje skromne  zdanie na ten temat. Bieganie bardzo mi się spodobało, to niesamowity trening wytrzymałości, taka walka z moim wewnętrznym diabełkiem, który najchętniej chciałby, abym sobie wygodnie usiadła. Ale nie ze mną te numery. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Już obrałam sobie następny cel: 21 km na jesień, i maraton na wiosnę! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do biegania!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/06/10/5-6-kilometra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W Krainie Czarów</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/05/26/w-krainie-czarow/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/05/26/w-krainie-czarow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 06:48:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1356</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio wybrałam się do kina na film &#8220;Alicja w Krainie Czarów&#8221;.  Książkę przeczytałam jako dziecko, i od tego czasu ta historia nieco zatarła się w mojej pamięci. Film był dobrze zrobiony i fajnie się go oglądało.
Z pozoru szablonowa fabuła &#8211; walka dobra ze złem, dobro zwycięża i mamy happy end. Co jednak utkwiło w mojej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio wybrałam się do kina na film &#8220;Alicja w Krainie Czarów&#8221;.  Książkę przeczytałam jako dziecko, i od tego czasu ta historia nieco zatarła się w mojej pamięci. Film był dobrze zrobiony i fajnie się go oglądało.</p>
<p>Z pozoru szablonowa fabuła &#8211; walka dobra ze złem, dobro zwycięża i mamy happy end. Co jednak utkwiło w mojej pamięci, to słowa Alicji, powtarzane za jej ojcem: <strong>&#8220;Czasami uwierzyłam w sześć </strong><strong>niemożliwych rzeczy tuż przed śniadaniem&#8221;</strong>. Właśnie ta wiara w niemożliwe pozwoliła zwykłej dziewczynce pokonać potwora.  Alicja po powrocie z Krainy Czarów postanawia nadal wierzyć w niemożliwe. I dzięki tej wierze rozkręca firmę swojego ojca i rozpoczyna eksport produktów do Chin, co na tamte czasy było nie lada wyzwaniem.</p>
<p>OK, zgadzam się, to trochę kiczowata historyjka. Ale dlaczego nie wierzyć w niemożliwe? Z mojego doświadczenia lepiej wierzyć niż nie. Kiedy wierzymy, że coś się uda, choć nic na to nie wskazuje, mamy lepsze szanse na sukces. Przynajmniej podejmujemy się danego wyzwania. I czasami udaje się, czasami nie. Ale mamy przynajmniej większe szanse, niż jeśli wcale nie spróbujemy.</p>
<p>Po filmie wybraliśmy się z mężem na kolację. Miałam ochotę na hiszpańskie tapas. Mąż stwierdził: chmm, nie mam pojęcia, czy znajdziemy jakąś hiszpańską knajpę w okolicy. Ale ja nalegałam: dziś chcę tapas. I nagle, wyrasta przed nami bar tapas. Malutka restauracyjka wypełniona po brzegi. Mąż stwierdza: nie ma szans, wszystkie miejsca są zajęte. Ja nalegam: idziemy zapytać. Okazuje się, że mają jeszcze ostatni wolny stolik dla dwóch osób. Niemożliwe okazało się jak najbardziej możliwe! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Siadamy z mężem w knajpce, zamawiamy czerwone wino i tapas, i dyskutujemy o tym, jak możemy częściej wierzyć w niemożliwe.</p>
<p>Poniżej zamieszczam link do tytułowej piosenki, polecam: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=vyDRbx8nWFg" target="_blank">&#8220;Alice&#8221; Avril Lavigne</a>.</p>
<p><span style="color: #000080;">I,I, I&#8217;ll get by<br />
I,I, I&#8217;ll survive<br />
When the world&#8217;s crashing down<br />
When I fall and hit the ground<br />
I will turn myself around<br />
Don&#8217;t you try to stop me<br />
I,I, I won&#8217;t cry</span></p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/05/26/w-krainie-czarow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy jesteś emocjonalnie przygotowany na przeciwności?</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/05/13/jestes-emocjonalnie-przygotowany-na-przeciwnosci/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/05/13/jestes-emocjonalnie-przygotowany-na-przeciwnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 17:42:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Medytacje]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1268</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno natrafiłam na ciekawy artykuł na temat skutecznych sposobów leczenia depresji i ten artykuł skłonił mnie do przemyśleń.  Zacznijmy od tego, z czego bierze się depresja?  Generalnie depresja pojawia się wtedy, kiedy nie dajemy sobie rady z pojawiającymi się w naszym życiu przeciwnościami losu. Czujemy się bezsilni, zrezygnowani, nie mamy pojęcia, jak żyć dalej, pogłębiamy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://curetogether.com/blog/2010/04/22/6-surprising-depression-treatments/"><img class="alignright size-full wp-image-1273" title="Picture-5" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Picture-5.png" alt="" width="459" height="314" /></a>Niedawno natrafiłam na ciekawy artykuł na temat <a href="http://curetogether.com/blog/2010/04/22/6-surprising-depression-treatments/" target="_blank">skutecznych sposobów leczenia depresji</a> i ten artykuł skłonił mnie do przemyśleń.  Zacznijmy od tego, z czego bierze się depresja?  Generalnie depresja pojawia się wtedy, kiedy nie dajemy sobie rady z pojawiającymi się w naszym życiu przeciwnościami losu. Czujemy się bezsilni, zrezygnowani, nie mamy pojęcia, jak żyć dalej, pogłębiamy się w marazmie. Depresja może przyjmować wiele form, od lekkiej do silnej, kiedy to tracimy całkowicie zdolność do normalnego funkcjonowania.</p>
<p>Jeśli przyjmiemy, że każdy z nas na swojej ścieżce życiowej natrafia na przeciwności, problemy, trudności, tragedie, itp., możemy również założyć, że każdy z nas jest potencjalnym kandydatem na chorobę depresji (oczywiście jej intensywność zależy od danej sytuacji, jak i naszej podatności na depresję).</p>
<p>Do czego zmierzam? Otóż moje przemyślenie jest następujące: po co czekać, aż dopadnie nas depresja? Nigdy nie wiemy, kiedy za rogiem zaczai się jakaś katastrofa, tragedia, czy też inne wydarzenie, które wywróci nasze życie do góry. I nie wiemy, jak na nie zareagujemy. Może zostaniemy zwolnieni z pracy? Opuści nas nasz długoletni partner? Zginie w wypadku ukochana osoba? Każdy może sobie dopowiedzieć dowolną przeciwność losu, która nagle może pojawić się w naszym życiu.</p>
<p>Wymienione w powyższym artykule metody na depresję pochodzą z badań empirycznych pacjentów, wypowiadających się na temat skuteczności poszczególnych metod. Dodam jeszcze, że te metody nie działają jedynie na depresję, stosując poniższe nawyki w naszym codziennym życiu wzmacniamy nasz system emocjonalny i generalnie jesteśmy bardziej wytrzymali na wahania emocjonalne; w ten sposób budujemy swoiste zabezpieczenie / bufor na wypadek niezaplanowanego lądowania. Bufor ten zapewni nam miękkie lądowanie, może jedynie nabawimy się paru siniaków, ale przynajmniej nie spadniemy na twardy beton.</p>
<p>Poniżej przedstawiam najskuteczniejsze metody budowania naszego buforu emocjonalnego <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>1. Ćwiczenia fizyczne</strong></p>
<p>O skuteczności tej metody nie muszę nikogo przekonywać. Sport generalnie dobry jest na wszystko. Trenując, wyzwalamy endorfiny, które wprowadzają nas w dobry nastrój. Jaki związek ma jednak sport z naszym systemem emocjonalnym? Uprawiając sport uwalniamy złość, agresję, jaka się w nas nawarstwiła. Sport pozwala nam na chwilę zapomnieć o naszej sytuacji, wyzwala w nas energię do działania, daje poczucie osiągnięcia. Kiedy napotykamy na przeciwności losu, często zamykamy się w naszych myślach, nie mamy na nic ochoty. Dlatego tak ważne jest posiadanie pewnej sportowej rutyny, jak np. poranne bieganie, pływanie 3 razy w tygodniu, wieczorny tenis, itp. Posiadanie takiej rutyny sprawi, iż nawet jak nie będzie nam za dobrze, nie będziemy unikać treningu, lecz automatycznie nałożymy buty sportowe na nogi.</p>
<p><strong>2. Medytacje</strong></p>
<p>O korzyści płynących z <a href="http://zatoka-zen.com/2008/08/27/korzyci-pynce-z-medytacji/" target="_blank">medytacji</a> pisałam już nie raz na tym blogu. No i patrzcie &#8211; nawet to jeden z najskuteczniejszych sposobów na depresję. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Na temat korzyści medytacji mogłabym pisać dużo, ale w odniesieniu do naszego systemu emocjonalnego, poprzez medytacje wzmacniamy naszą świadomość, i w ten sposób lepiej rozumiemy nasze emocje. Potrafimy przyjrzeć się naszym emocjom z dystansem, wiemy, że dane emocje są jedynie przejściowe. Dzięki medytacji potrafimy też pozwolić emocjom po prostu być,<a href="http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/" target="_blank"> zaakceptować je</a>.</p>
<p><strong>3. Terapia słowna<br />
</strong></p>
<p>Autorzy powyższego artykułu stwierdzili dużą skuteczność rozmów z terapeutą w wypadku depresji. Jak możemy to przełożyć na nasz system emocjonalny? Tutaj z pomocą przychodzą nam nasi przyjaciele, rodzina, małżonek. Czy masz kogoś zaufanego w Twoim życiu, z kim rozmawiasz w trudnych chwilach, dosłownie o wszystkim? Ja wszystkie moje problemy i problemiki omawiam z moim mężem i to naprawdę mi pomaga. Do tego dochodzi moja przyjaciółka, z którą rozmawiam o wszystkim, oraz moja siostra. Czyli tak naprawdę mam każdego dnia &#8220;pod ręką&#8221; trzech terapeutów, którzy zawsze mnie wysłuchają (z reguły to wystarczy <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> ) . Niby to trywialne, ale każdy z nas potrzebuje takich prywatnych terapeutów w naszym życiu. Żeby się wygadać. To dobre dla duszy. I wzmacnia nasz system emocjonalny.</p>
<p><strong>4. Sen</strong></p>
<p>Sen dobry na wszystko <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Ale aby pozytywnie wpływał na nasz system emocjonalny, ważna jest jego jakość. I ilość, choć to zależy od indywidualnych potrzeb. Czy Twoja sypialnia jest ładnie urządzona? Zawsze wietrzysz sypialnię przed snem? Czy masz telewizor w sypialni? W jaki sposób się budzisz? Ja od jakiegoś czasu budzę się do łagodnej muzyki medytacyjnej, dawno wyrzuciłam niesamowicie wrzeszczący budzik. Nie polecam też budzenia się do radia. Naprawdę warto zadbać o jakość Twojego snu.</p>
<p><strong>5. Workshopy rozwoju osobistego</strong></p>
<p>Od dawna jestem zwolenniczka wszelkiego rodzaju workshopów rozwoju osobistego. To zawsze dobra okazja do poszerzenia naszych horyzontów, nauczenia się czegoś nowego o nas samych, o naszych emocjach. Z każdym takim workshopem wzmacniamy nasz system emocjonalny,</p>
<p><strong>6. Relaks &#8211; terapia świetlna, masaż, etc. </strong></p>
<p>Relaks dobry na wszystko, nie tylko w przypadku depresji. Od czasu do czasu musimy sobie pozwolić na odrobinę relaksu, aby zregenerować siły. Ja od dawna mam na swojej liście regularne odwiedziny w pobliskim salonie tajskiego masażu. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> <strong><br />
</strong></p>
<p>Jak widzicie, budowanie naszego buforu na wypadek nadejścia nieprzewidzianych przeciwności losu najlepiej zacząć już od dziś. Jeśli nagle ta przeciwność nadejdzie, a my będziemy bez naszego buforu, spadniemy twardo na beton. Oczywiście nie znaczy to, że jeśli zbudujemy solidne zabezpieczenie, każdą przeciwność losu czy też dramat będziemy witać z uśmiechem na ustach. Jasne, na poczatku będą i <a href="http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/" target="_blank">łzy, smutek, zrezygnowanie</a>. To normalne. Ale mając nasz emocjonalny bufor, wyjdziemy z tego z nowymi doświadczeniami i może jedynie kilkoma siniakami. Nie stoczymy się w stronę depresji, zrezygnowania i niemocy. Nie będziemy niepotrzebnie tracić życia.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
<p>P.S.</p>
<p>Ten post został zainspirowany również sytuacją z mojego własnego życia. Kilka dni temu wydarzyła się w moim życiu tragedia, która mną niesamowicie wstrząsnęła. Nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego może mi się przydarzyć. Ale stało się. Na początku był oczywiście płacz i smutek, dla oczyszczenia. Ale to właśnie dzięki temu, iż przez długi czas budowałam swój emocjonalny bufor, nie stoczyłam się w negację, brak akceptacji i niemoc. Nadal nie jest łatwo, ale czuję, że gdyby ta tragedia przydarzyła mi się kilka lat temu, kiedy to jeszcze nie miałam mojego emocjonalnego zabezpieczenia, stoczyłabym się w długotrwałą depresję. Dlatego zachęcam Was: budujcie ten bufor już od dziś! Naprawdę warto, nie będzie tak bolało.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/05/13/jestes-emocjonalnie-przygotowany-na-przeciwnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranna rutyna</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/04/27/poranna-rutyna/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/04/27/poranna-rutyna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Apr 2010 09:17:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Efektywność]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1223</guid>
		<description><![CDATA[To, w jaki sposób zaczynamy nasz dzień, ma niesamowity wpływ na to, jak ten dzień się potoczy. I to zależy właśnie od naszej porannej rutyny.
Swojego czasu moja poranna rutyna wyglądała w ten sposób: pobudka rano, prysznic, ubranie się do pracy, szybka kawa. Zwykle potrzebowałam na to trochę ponad pól godziny. Byłam naprawdę efektywna!   [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To, w jaki sposób zaczynamy nasz dzień, ma niesamowity wpływ na to, jak ten dzień się potoczy. I to zależy właśnie od naszej porannej rutyny.</p>
<p>Swojego czasu moja poranna rutyna wyglądała w ten sposób: pobudka rano, prysznic, ubranie się do pracy, szybka kawa. Zwykle potrzebowałam na to trochę ponad pól godziny. Byłam naprawdę efektywna! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Najczęściej zapominałam o śniadaniu. Jako rezultat często czułam się w pracy zmęczona. W pewnym momencie poczułam, że to nie jest dla mnie dobre i postanowiłam zmienić moją poranną rutynę.</p>
<p>Od tego czasu minęło już parę dobrych lat. W tym czasie eksperymentowałam z rożnymi stylami rozpoczynania mojego dnia, i wszystkie miały wspólny mianownik: przed nawiązaniem kontaktu ze światem zewnętrznym, najpierw poświęcałam czas dla siebie.</p>
<p>Oto jak wygląda obecnie moja poranna rutyna:</p>
<p>6:00 &#8211; Pobudka</p>
<p>6:10 &#8211; Poranna kawa</p>
<p>6:20 &#8211; Medytacja</p>
<p>6:45 &#8211; Przygotowanie pożywnego śniadania &#8211; musli, owoce, itp.</p>
<p>7:00 &#8211; Śniadanie</p>
<p>7:20 &#8211; Prysznic</p>
<p>7:40 &#8211; Gotowa na rozpoczęcie dnia! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Trzy razy w tygodniu z samego rana biegam, więc wtedy moja poranna rutyna wydłuża się mniej więcej o 30 minut.</p>
<p>Jak widzicie, zanim w ogóle rozpocznę kontakt ze światem zewnętrznym, upływa półtorej &#8211; do dwóch godzin. W tym czasie nie sprawdzam maili ani mojego telefonu. Ten czas jest całkowicie dla mnie, pozwala mi się skoncentrować na sobie i zebrać siły na nadchodzący dzień. Muszę przyznać, że naprawdę potrzebuję każdego dnia tego czasu dla siebie i uwielbiam te poranki! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Czasami zdarza się, jak to w życiu bywa, że wyłamuję się z mojej porannej rutyny, i od razu zauważam to w moim samopoczuciu &#8211; brak koncentracji, ogólna drażliwość, itp. Wtedy znów potulnie powracam do mojego planu! Zachęcam Was do stworzenia własnej porannej rutyny, minimum godzinę tylko dla siebie samych. Warto! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/04/27/poranna-rutyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O akceptacji &#8211; raz jeszcze</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/04/07/o-akceptacji-raz-jeszcze/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/04/07/o-akceptacji-raz-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Apr 2010 12:37:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=1115</guid>
		<description><![CDATA[W jednym z moich postów pisałam o tym, jak siła akceptacji pozwala zniwelować ból. W artykule jako przykład podałam ból fizyczny, jednak to samo odnosi się do innych naszych sytuacji życiowych, szczególnie jeśli chodzi o ból emocjonalny. Piszę jeszcze raz na ten temat, gdyż widzę wokoło tyle ludzi, którzy nie potrafią zaakceptować nieodwracalnych sytuacji i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W jednym z moich postów pisałam o tym, jak <a href="http://zatoka-zen.com/2009/02/15/sia-akceptacji/" target="_blank">siła akceptacji</a> pozwala zniwelować ból. W artykule jako przykład podałam ból fizyczny, jednak to samo odnosi się do innych naszych sytuacji życiowych, szczególnie jeśli chodzi o ból emocjonalny. Piszę jeszcze raz na ten temat, gdyż widzę wokoło tyle ludzi, którzy nie potrafią zaakceptować nieodwracalnych sytuacji i cierpią przez to niesamowicie.</p>
<p>Nagle dostajemy diagnozę choroby, umiera człowiek, którego kochaliśmy, związek, który miał trwać na zawsze, nagle się kończy. Popadamy w rozpacz, nie możemy zrozumieć, dlaczego to przydarzyło się akurat nam, nasz świat się rozpada, gorycz, zrezygnowanie. Płaczemy. I nie ma w tym nic złego, wypełnia nas smutek, wiec płaczemy. Tak jak pisałam w artykule &#8220;<a href="http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/ " target="_blank">Mit pozytywnego myślenia&#8221;</a> &#8211; jest to czas na płacz.</p>
<p>Ale co dalej? Nie możemy przecież płakać w nieskończoność, bo czeka na nas życie, w jakiejkolwiek sytuacji byśmy się nie znajdowali.</p>
<p>Po tym jak spojrzeliśmy naszemu smutkowi w twarz, i w końcu otarliśmy łzy, przychodzi czas na <strong>akceptację</strong>. Akceptację sytuacji, w której się znajdujemy. I mówię tu o <span style="text-decoration: underline;">akceptacji kompletnej</span>. Nic danej sytuacji nie zmieni, choćbyśmy stanęli na głowie. Akceptując, mówimy życiu: TAK. Jakiekolwiek by ono nie było. Reakcja na NIE jest szaleństwem.</p>
<p>I ostatni krok: po akceptacji nadchodzi pytanie: w jakim kierunku chcę teraz iść? Z tej pozycji wyjściowej.<a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_8.jpg"><img class="size-full wp-image-1118 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="Christoph_8" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_8.jpg" alt="" width="384" height="258" /></a></p>
<p><a href="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_3.jpg"><img class="size-full wp-image-1119 alignright" title="Christoph_3" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/Christoph_3.jpg" alt="" width="293" height="421" /></a></p>
<p>Nasuwa mi się tutaj historia, jaką niedawno opowiedział mi mój  znajomy, który jest coachem.  Jego klientem od ubiegłego roku jest  szwajcarski narciarz <a href="http://de.wikipedia.org/wiki/Christoph_Kunz" target="_blank">Christoph  Kunz</a>. Christoph porusza się na wózku inwalidzkim, od wypadku na  motorze w 2000 roku. Taki los u wielu spowodowałby depresję, i całkowitą  rezygnację. Dlaczego właśnie ja? W fazie początkowej Christoph pewnie  również zadawał sobie to pytanie, pewnie również płynęły łzy. Ale po  otarciu łez, Christoph zapewne całkowicie zaakceptował sytuację, w  jakiej się znalazł, bo inaczej nie osiągnął by tego, co osiągnął.  Stwierdził, że inwalidztwo nie stanie mu na drodze do życia w pełni.  Rozpoczął regularne treningi na monoski i w tym roku zdobył po raz  pierwszy zloty i srebrny medal na Paraolimpiadzie w Vancouver.</p>
<p>Dla mnie Christoph jest niesamowitą inspiracją. Akceptacja pozwoliła  mu żyć pełni życiem!</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/04/07/o-akceptacji-raz-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mit pozytywnego myślenia</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 08:31:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=979</guid>
		<description><![CDATA[Właśnie czytam ciekawą książkę &#8220;Księga ego. Wolność od iluzji&#8221;, i szczególnie ten akapit skłonił mnie do przemyśleń:
&#8220;Pozytywne myślenie to czysta hipokryzja &#8211; nazwijmy to po imieniu. Ta filozofia mówi nam, że kiedy chce nam się płakać, powinniśmy śpiewać. Wprawdzie może nam się to udać, jeśli naprawdę się do tego zmusimy, ale te stłumione łzy pojawia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie czytam ciekawą książkę <a href="http://merlin.pl/Ksiega-ego-Wolnosc-od-iluzji_Osho/browse/product/1,670487.html" target="_blank">&#8220;Księga ego. Wolność od iluzji&#8221;</a>, i szczególnie ten akapit skłonił mnie do przemyśleń:</p>
<p><em>&#8220;Pozytywne myślenie to czysta hipokryzja &#8211; nazwijmy to po imieniu. Ta filozofia mówi nam, </em><em>ż</em><em>e kiedy chce nam się płakać, powinniśmy śpiewać. Wprawdzie może nam się to udać, jeśli naprawdę się do tego zmusimy, ale te stłumione łzy pojawia się w innym miejscu, w innej sytuacji, ze zdwojon</em><em>ą</em><em> siłą. Tłumienie naszych emocji ma swoje granice. I ta piosenka, która śpiewaliśmy, tłumiąc nasze łzy, była bez znaczenia, bez uczucia; nie była to piosenka płynąca z serca, a jedynie piosenka śpiewana zgodnie z filozofi</em><em>ą </em><em>, która mówi, i</em><em>ż</em><em> zawsze musimy myśleć pozytywnie&#8221;.<br />
</em></p>
<p>Autor pisze dalej: <em>&#8220;Musimy uwolnić negatywne myśli w naszej świadomości, nie zaś je tłumi</em><em>ć</em><em> poprzez pozytywne myślenie. Chodzi o to, aby rozwijać nasz</em><em>ą</em><em> świadomość, która nie jest ani pozytywna ani negatywna. Chodzi o to, aby doświadczyć czystej świadomości. I w tej to świadomości doświadczysz całkowicie naturalnego i szczęśliwego życia&#8221;.</em></p>
<p>Te słowa naprawdę do mnie przemawiają. Swojego czasu przechodziłam fazę testowania na sobie filozofii &#8220;pozytywnego myślenia&#8221;. Zmuszałam się do patrzenia na świat przez różowe okulary, nie dopuszczając żadnych negatywnych uczuć. Kiedy tylko się pojawiły, od razu je tłumiłam. Przez jakiś czas to funkcjonowało, ale była to niezwykle mozolna walka, walka z samą sobą, z moim człowieczeństwem. Po jakimś czasie rzeczywiście te stłumione negatywne emocje pojawiły się ze zdwojona siłą. Wielka katastrofa.</p>
<p>Jakiekolwiek uczucia nami targają, powinniśmy je uwolnić i dać się im ponieść. I z ciekawością się im przyglądać, doświadczać ich. Tak jak autor powyżej pisze, smutek i płacz niosą ze sobą własną, piękną piosenkę. Jeśli uważnie się temu przyjrzymy, zachwyci nas to piękno!</p>
<p>Negatywne uczucia muszą być &#8220;przerobione&#8221;. Aby móc otworzyć się na nowe doświadczenia.</p>
<p>Czasami pojęcie &#8220;pozytywnego myślenia&#8221; może być mylone z poczuciem własnej wartości i oceny nas samych w naszych oczach. Z wiarą we własne możliwości. To zupełnie inna bajka. Paradoksalnie, otwarcie się na tzw. &#8220;negatywne myślenie&#8221; (bądźmy szczerzy, to jedynie etykietka) pozwoli nam z czasem patrzeć na świat bardziej pozytywnie, ale nie poprzez zmuszanie się do tego, lecz w zupełnie naturalny sposób. Całkowita akceptacja życia, takim, jakie jest, otwiera zupełnie inne perspektywy.</p>
<p>Zatem płaczmy, kiedy mamy na to ochotę, złośćmy się, kiedy chcemy! Bez poczucia winy. To jest życie! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/03/23/mit-pozytywnego-myslenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak pokonać strach w dwie minuty!</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2010/01/06/jak-pokonac-strach-w-dwie-minuty/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2010/01/06/jak-pokonac-strach-w-dwie-minuty/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 15:34:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kariera]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=870</guid>
		<description><![CDATA[Strach jest nieodłącznym towarzyszem naszej ziemskiej wędrówki. Jeśli ktoś mi powie, że nigdy się nie boi, że strach nigdy nie zatrzymał go przed zrobieniem czegoś, czego naprawdę pragnie, stwierdzę, że chyba nie mam do czynienia z człowiekiem, lecz pozaziemską istotą.Tak to już mamy, boimy się i tyle.
W życiu nie chodzi zatem o wyeliminowanie strachu, bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Strach jest nieodłącznym towarzyszem naszej ziemskiej wędrówki. Jeśli ktoś mi powie, że nigdy się nie boi, że strach nigdy nie zatrzymał go przed zrobieniem czegoś, czego naprawdę pragnie, stwierdzę, że chyba nie mam do czynienia z człowiekiem, lecz pozaziemską istotą.Tak to już mamy, boimy się i tyle.</p>
<p>W życiu nie chodzi zatem o wyeliminowanie strachu, bo to składnik naszego człowieczeństwa, ale o to, aby strach nie przejął kontroli nad naszym życiem, czyli jednym słowem musimy <a href="http://zatoka-zen.com/2008/03/29/we-strach-za-rogi/" target="_blank">wziąć strach za rogi</a>! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jak to jednak bywa, strach jest niezwykle przebiegły. I naszym zadaniem jest go przechytrzyć! Załóżmy, że masz ważną prezentację w pracy, włożyłeś w nią dużo wysiłku, czujesz się przygotowany, ale mimo to na samą myśl o wystąpieniu przed dużym gronem (włącznie z prezesem!) przyprawia Cię o dreszcze. Jeszcze tylko dziesięć minut do prezentacji, a Ty czujesz, jak trzęsą Ci się ręce, pot spływa z czoła, i tym podobne objawy potwierdzające, że strach robi dobrą robotę. W tym momencie Twój cały wkład w przygotowanie prezentacji może lec w gruzach, gdyż kiedy strach nami zawładnie, nie myślimy już tak jasno, zdarza nam się zapomnieć najbardziej oczywistych rzeczy i tym podobne konsekwencje prezentacji z pozycji strachu (mysli typu: czy w ogóle podołam?). Strach wywołuje somatyczne zmiany w naszym ciele, które w niczym nam nie pomagają, a wręcz przeciwnie.</p>
<p>W takiej sytuacji najważniejsze jest przeniesienie się w inną pozycję &#8211; pozycję siły i poczucia własnej wartości (myśli typu: mogę przenosić góry). Jeśli przeprowadzimy tą prezentację w przekonaniu własnej wartości, skoncentrowani,  jej pozytywny odbiór (a i nasz sukces) będzie zagwarantowany (pod warunkiem, że naprawdę jesteśmy przygotowani <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> ).</p>
<p>W takich przypadkach, kiedy strach przejął nade mną władzę, stosuję krótkie ćwiczenie, które zawsze przynosi niesamowite rezultaty. Często stosuję je na chwilę przed ważną prezentacją, trudną rozmową telefoniczną czy też innych stresowych sytuacjach. Naprawdę polecam!</p>
<p><span style="color: #333399;">1. Znajdź spokojne miejsce, gdzie możesz na chwil</span><span style="color: #333399;">ę</span><span style="color: #333399;"> usiąść i nikt Ci nie będzie przeszkadzał.</span></p>
<p><span style="color: #333399;">2. Zamknij oczy i poczuj, co się dzieje w Twoim ciele, gdzie się usadowił strach (u mnie najczęściej przejawia się to ciśnieniem w okolicy klatki piersiowej). Oddychaj głęboko, starając się oddychać przepon</span><span style="color: #333399;">ą</span><span style="color: #333399;">, a nie przez nos. Skoncentruj swoj</span><span style="color: #333399;">ą</span><span style="color: #333399;"> uwagę na miejscu w okolicy brzucha. Po krótkim czasie poczujesz, jak Twoje ciało zaczyna się relaksować.<br />
</span></p>
<p><span style="color: #333399;">3. Ostatni etap tego ćwiczenia to wizualizacja: przywołaj<span style="color: #333399;"> w swojej wyobraźni obrazy z przeszłości, kiedy czułeś, </span></span><span style="color: #333399;">że osiągnąłeś sukces, kiedy byleś bardzo dumny ze swojego dokonania (ja np. najczęściej przywołuję</span><span style="color: #333399;"><span style="color: #333399;"> ob</span>raz, kiedy to przeszłam<span style="color: #333399;"> lin</span></span><span style="color: #333399;">ą zawieszoną</span><span style="color: #333399;"> miedzy drzewami na wysokości 5 metrów &#8211; po tym wyczynie byłam z siebie niesamowicie dumna). Im więcej przywołacie pozytywnych mentalnych obrazów, tym lepiej.</span></p>
<p><span style="color: #333399;">Oddychaj dalej swobodnie i otwórz oczy.</span></p>
<p>Zwykle pod koniec tego ćwiczenia po panicznym strachu nie ma śladu, i czuje się, że mogę przenosić góry. Najlepsze jest to, iż naprawdę wystarczają na to ćwiczenie jedynie 2 minuty, i możemy je wykonać dosłownie wszędzie.</p>
<p>Ja zwykle do tego ćwiczenia słucham jeszcze relaksującej muzyki (mam zawsze kilka otworów medytacyjnych na moim telefonie, wiec nie ma z tym żadnego problemu). Słuchanie relaksującej muzyki do tego ćwiczenia wzmacnia dodatkowo efekt. Moimi ulubionymi kawałkami są utwory Deutera, jak ten poniżej.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/VzZlKca-uRI&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/VzZlKca-uRI&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2010/01/06/jak-pokonac-strach-w-dwie-minuty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W poszukiwaniu pasji</title>
		<link>http://zatoka-zen.com/2009/11/24/w-poszukiwaniu-pasji/</link>
		<comments>http://zatoka-zen.com/2009/11/24/w-poszukiwaniu-pasji/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 10:08:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polecane]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój Osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zatoka-zen.com/?p=820</guid>
		<description><![CDATA[
Co tak naprawdę Cię pasjonuje? Spotykam ostatnio wiele osób, które nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie: &#8220;Czy ja wiem? Nigdy tak naprawdę się nad tym nie zastanawiałem&#8221;, czy też: &#8220;Hmm, nie wiem, ja chyba nie mam żadnych specjalnych pasji&#8221;. Wiem coś o tym, bo sama byłam w takiej sytuacji. Jeszcze kilka lat temu nie potrafiłam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-832" title="ExplorerSmall" src="http://zatoka-zen.com/wp-content/uploads/ExplorerSmall.jpg" alt="ExplorerSmall" width="231" height="347" /></p>
<p>Co tak naprawdę Cię pasjonuje? Spotykam ostatnio wiele osób, które nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie: &#8220;Czy ja wiem? Nigdy tak naprawdę się nad tym nie zastanawiałem&#8221;, czy też: &#8220;Hmm, nie wiem, ja chyba nie mam żadnych specjalnych pasji&#8221;. Wiem coś o tym, bo sama byłam w takiej sytuacji. Jeszcze kilka lat temu nie potrafiłam znaleźć sensownej odpowiedzi na to pytanie. Przez dość długi okres mojego życia nawet nie zadawałam sobie tego pytania. Gdzieś w dzieciństwie wbiłam sobie do głowy receptę na sukces w życiu: dobrze się uczyć, ukończyć najlepsze szkoły i znaleźć dobrą pracę w dużej firmie, zarabiać przyzwoicie, kupić fajny samochód, dom, itd. To była moja recepta na szczęśliwe życie. Jak sobie możecie wyobrazić, byłam nieźle rozczarowana, kiedy ta recepta okazała się niezbyt udana.</p>
<p>Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie, co tak właściwie cię pasjonuje, jest duża szansa, iż tak naprawdę po prostu nie poświeciłeś sobie wystarczająco dużo czasu na poszukiwania. W poszukiwaniu własnej pasji często musimy przeobrazić się w odkrywcę, podróżnika, jak Kolumb być odkrywcą nowych terytoriów. Musimy próbować wielu rzeczy, iść wieloma ścieżkami, a wtedy prawdopodobieństwo odnalezienia tego, co nam w duszy gra jest coraz większe. Tak jak odkrywca musimy otwierać się na nowe doświadczenia.</p>
<p>Ja staram się żyć jak odkrywca od dobrych kilku lat. Czasami znajomi kręcą głową, mówiąc: &#8220;Czy nie możesz się w końcu ustatkować? Wieść normalne, spokojne życie?&#8221;. Ale co to właściwie znaczy: normalne, spokojne życie? Dla mnie właśnie to jest normalne: ciągle odkrywać życie na nowo. Czy już odkryłam swoją pasję? Na pewno wypróbowałam już wiele rzeczy, które sprawiają mi przyjemność: uwielbiam podróżować, pisać, niesamowitą frajdę sprawia mi praca jako coach, zgłębiam się w tajniki medytacji, a ostatnio odkryłam moją fascynację Aikido. Jeszcze kilka lat temu nie miałam pojęcia, że robienie tych rzeczy sprawia mi taką przyjemność. I jestem przekonana, że jeszcze tyle rzeczy przede mną do odkrycia! <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Na mojej liście odkrywcy znajduje się jeszcze kurs aktorski oraz gra na skrzypcach. <img src='http://zatoka-zen.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Najważniejsze jest pozwolenie sobie na bycie odkrywcą. Co zamierzasz odkryć w najbliższym czasie?</p>
<p><span>Pozdrawiam serdecznie!<br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zatoka-zen.com/2009/11/24/w-poszukiwaniu-pasji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
