Archive for Sukces

30 Apr 2011

Wierzę w Ciebie!

1 Comment Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces, Video

Tak to już mamy – często nie bardzo wierzymy w siebie. Ale zwykle nietrudno nam podnosić na duchu innych i naprawdę w nich wierzyć.

Sama to obserwuję u siebie. Często nie jestem pewna swoich możliwości, wątpię w moje kompetencje. Ale jeśli chodzi o innych, te wątpliwości całkowicie zanikają. Zawsze widzę innych większymi, niż im samym się wydaje. I nie ma w tym nic z udawania, po prostu wiem, na co ich stać.

Moja znajoma kiedyś powiedziała: “Nie możesz zobaczyć obrazu, kiedy to Ty jesteś w ramie”. Zupełnie się z tym zgadam – dzień w dzień siedzimy w tej swojej ramie, zamartwiamy się do granic niemożliwości, i nie zauważamy, że tak naprawdę jesteśmy pięknym obrazem. Przyznaję, że dostrzeżenie tego faktu nie zawsze jest łatwe. Dlatego na takie chwile  polecam poniższy filmik – to działa!

Wierzę w Ciebie! – I believe in you! :-)

 

 

15 Mar 2011

Nie możesz mnie zranić

11 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

“Mój Drogi, nie możesz mnie zranić.

Tylko ja mogę siebie zranić.” Byrone Katie

Powyższy cytat ma dla mnie niesamowitą siłę. Jeśli każdy z nas wziąłby tę prawdę do serca i naprawdę według niej żył, wszystkie problemy, jakie mamy z innymi ludźmi, od razu by zniknęły.

Pozwólcie, że trochę rozwinę ten temat. Kiedy ktoś traktuje nas niesprawiedliwie, atakuje nas, obraża nas, reagujemy na to w specyficzny sposób. W naszym ciele i umyśle zachodzą rożne reakcje biochemiczne, powodujące, iż czujemy się zirytowani, spięci, rozgniewani, zdenerwowani. Podnosi nam się ciśnienie krwi i tętno, serce bije mocniej, oddech jest przyspieszony, czujemy ściskanie w żołądku i ogólnie czujemy się źle. Większość z nas uznaje to za naturalną reakcję na stresowe sytuacje. Jednak tak naprawdę jest to nasza nieświadoma odpowiedź na negatywne bodźce. Można też reagować inaczej – jeśli będziemy świadomi danej sytuacji, możemy odpowiedzieć na daną stresową sytuację w sposób bardziej umiejętny, nie pozwalając na aktywację tej negatywnej reakcji łańcuchowej.

Podam Wam przykład. Wczoraj byłam na zakupach i zaparkowałam przed supermarketem. Kiedy wróciłam do samochodu z zakupami, usłyszałam głos kobiety stojącej obok mojego samochodu: “Proszę Pani, co Pani sobie wyobraża??! Jak Pani zaparkowała samochód?! Zablokowała mi Pani wejście do mojego samochodu! Stoję tu już od 10 minut i nie mogę wyjechać. Co to za zachowanie!?”. Okazało się rzeczywiście, że zablokowałam jej wyjazd z parkingu. Kobieta była cała rozdygotana, pełna negatywnych emocji, atakowała mnie słowami i generalnie biła z niej niesamowita nienawiść do mnie. Kobieta insynuowała, że zablokowałam jej wyjazd specjalnie, co oczywiście nie było prawdą, bo naprawdę nie zauważyłam wcześniej, że źle zaparkowałam. Zwykle moja reakcja na taki atak byłaby następującą: bronię swojej pozycji i zaczynam się kłócić z tą kobietą, być może rzuciłabym jej parę niemiłych komentarzy, żeby się wyluzowała, że są większe problemy w życiu, niż czekanie na wyjazd przez 10 min, itd, itp. Jakie skutki miałaby taka reakcja? Kobieta rozeźliłaby się na dobre, a ja razem z nią. Jak powyżej pisałam, moje ciało zaczęłoby reagować w sposób negatywny i czułabym się wewnętrznie naładowana, i generalnie źle. Gdybym wzięła to wszystko do siebie, byłabym pewnie podobnie roztrzęsiona, jak ta kobieta.

Całe szczęście w tym momencie przypomniałam sobie cytat Byrone Katie: “Moja Droga, nie możesz mnie zranić. Tylko ja mogę  siebie zranić.” I postanowiłam zareagować inaczej, zrozumiałam, że ta kobieta nie ma nade mną żadnej władzy, jedynie ja mogę siebie zranić. Nie wzięłam zatem do serca jej obelg, przeprosiłam za złe zaparkowanie, mówiąc, iż nie było to celowe, i w pełni wewnętrznego spokoju wsiadłam do samochodu i odjechałam. Jadąc w samochodzie zauważyłam, że byłam emocjonalnie całkowicie spokojna i jedynie stwierdziłam: hej, następnym razem muszę być bardziej uważna przy parkowaniu. I tyle. Żadnych reakcji stresowych, czułam się świetnie, jak przed tym incydentem. To była całkowicie świadoma reakcja, tym razem nie pozwoliłam sobie zranić samej siebie. Mój spokój wewnętrzny był dla mnie ważniejszy, niż zacięta walka o moją rację.

Nie twierdzę, że zawsze tak reaguję. Często mnie ponosi i reaguję w sposób nieświadomy. A później oczywiście tego żałuję, bo sama sobie robię krzywdę. Nikt inny nie jest za to odpowiedzialny, oprócz mnie. Ale przynajmniej nie reaguję teraz nieświadomie  tak często, jak kiedyś. Jak we wszystkim, ważna jest tutaj po prostu praktyka.

Polecam Ci obserwację Twoich zachowań w takich sytuacjach i próbowanie innych reakcji, niż te nieświadome, automatyczne. Na początku nie będzie łatwo, ale z czasem będziesz w tym coraz lepszy. Nagroda: poczucie spokoju, równowaga emocjonalna i po prostu świetne samopoczucie. Warto.

Nie możesz mnie zranić.Tylko ja to mogę zrobić.

Pozdrawiam serdecznie!

 

 

01 Mar 2011

Jak bardzo tego chcesz?

1 Comment Rozwój Osobisty, Sukces

Czasami nie chce mi się rano biegać i mój wewnętrzny leniuch wygrywa. Czasami nie mam ochoty robić tych rzeczy, które powinnam, jeśli chcę osiągnąć mój cel.

Na takie właśnie chwile jest ten filmik. Pobudza do działania. Nie zawsze będzie łatwo w dążeniu do realizacji Twoich wielkich planów, ale jeśli naprawdę tego chcesz, jeśli dasz z siebie wszystko, uda się.

25 Feb 2011

Magiczne słowo

6 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

Na naszej drodze do sukcesu i szczęścia szukamy coraz lepszych rozwiązań, systemów, że czasami zdarza nam się nie dostrzegać tych najprostszych rzeczy.

Magiczne słowo DZIĘKUJĘ otworzy Ci wiele drzwi, przyniesie wiele nowym możliwości, zapoczątkuje wiele nowych, owocnych znajomości. I sprawi, że Twoje życie będzie lżejsze i radosne.

Wielu z nas, ze mną włącznie, często nie docenia siły tego słowa. Zwykłe “dziękuję” jest warte więcej, niż nam się wydaje. Często warte o wiele więcej, niż pieniądze. Mówiąc “dziękuję” wyrażamy uznanie dla tego, co ktoś dla nas zrobił, ale przede wszystkim pokazujemy, że doceniamy tę osobę. Pragnienie bycia potrzebnym i kochanym to największa motywacja naszych działań.

Zbyt proste aby było prawdziwe? A jednak. Siła słowa “dziękuję” jest niesamowita. Doświadczam tego na sobie każdego dnia.

Dla przykładu: swojego czasu miałam koleżankę w pracy, która za każdą niewielką pomoc z mojej strony dziękowała mi. Nie ważne, jaka to była błahostka, zawsze mówiła: “dziękuję”. Na każdy mail przychodziła odpowiedź: “dziękuję bardzo”. I zachowywała się tak w stosunku do wszystkich współpracowników. I oczywiście, każdy zrobiłby dla niej wszystko. I jako rezultat mówienia zwykłego “dziękuję” jest pozycja w firmie była niesamowita, i oczywiście dzięki wsparciu wszystkich kolegów osiągała niesamowite rezultaty. Jasne, że to nie tylko dzięki jej mówieniu “dziękuję”, ale jestem pewna, że temu zawdzięczała w dużej części swój sukces, bo każdy w firmie za nią stał.

W tej samej firmie miałam też inne przypadki – kolegów, którzy nigdy nie dziękowali. Rezultat: nie chciałam dla nich robić więcej, niż wymagane. Inni też. Skutkiem czego ich pozycja w firmie była bardzo słaba, a i rezultaty odpowiednio kiepskie.

Każdy z nas chce być docenianym. Dziękując komuś to tak, jakbyś mówił: “Widzę Ciebie, Twój wysiłek i doceniam to, co dla mnie robisz”. Nawet jeśli są to rzeczy niewielkie. Spójrz tej osobie w oczy i powiedz: “Dziękuję”! Czy to listonosz przynoszący pocztę, czy kasjerka, czy Twój mąż, Twoje dziecko,  kolega z pracy – każdy z nas czeka (podświadomie) na DZIĘKUJĘ!  Niesamowita siła w tym słowie. I jednocześnie przybliża nas wszystkich.

Myślcie co chcecie, ale jeśli od teraz zaczniecie częściej mówić “dziękuję”, nie ma siły, abyście w krótkim czasie nie widzieli rezultatów. Wasze stosunki z innymi ludźmi przejdą totalną transformację.

To słowo jest magiczne. Take it or leave it! ;-)

Bardzo dziękuję wszystkim moim Czytelnikom, za to, że jestescie. Fajnie jest z Wami! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

02 Feb 2011

Pogawędka o pieniądzach

15 Comments Kariera, Sukces

Dziś napiszę o pieniądzach i jest to post bardzo osobisty. Na tym blogu raczej  nie pisałam dużo na ten temat, i chyba dlatego, że przez długi czas mój stosunek do pieniędzy był nie do końca jasny dla mnie samej. Dorastając nie było w naszym domu nigdy dużo pieniędzy. Rodzice pracowali w pocie czoła na państwowych etatach, i wystarczało nam na dość uczciwe życie, ale pieniędzy nigdy nie było wystarczająco, co doprowadzało do wielu kłótni z powodu ich braku. Było to zatem dla mnie naturalne kiedy dorastałam, że w przyszłości chcę zarabiać wystarczająco dużo pieniędzy, aby takiej sytuacji uniknąć w moim dorosłym życiu.  Uczyłam się zatem dobrze, wybrałam uczelnię zapewniające dobry start i po skończonych studiach zaczęłam pracować w korporacji. Zarobki z każdym rokiem były lepsze i w pewnym momencie osiągnęłam bardzo, jak dla mnie, komfortowy poziom życia, pozwalający mi na dobry samochód, modne ubrania, podróże, itd. Życie było dobre. Ale po pewnym czasie, po osiągnięciu tego poziomu komfortu, coś się zmieniło.  Nie czułam potrzeby zarabiania więcej. Po co mi jeszcze więcej pieniędzy? – pytałam siebie. Po co mi nowy samochód – ten który mam, jest świetny. Ileż mogę podróżować, na Księżyc przecież nie polecę. Ile nowych butów mogę jeszcze kupić? Nie widziałam sensu w zarabianiu większej ilości pieniędzy. I odpowiednio do tego podświadomego “życzenia” moje zarobki zatrzymały się przez jakiś czas na tym samym poziomie.

To był dziwny okres – niby miałam wszystko, co chciałam, ale jednocześnie coś mi w tym wszystkim nie pasowało. Doszło nawet do tego, że w rozmowach z moją Mama stwierdzałam: pieniądze nie są ważne (!). Czego oczywiście moja bardzo mądra Mama nie akceptowała. I właśnie wtedy stwierdziłam, że brakuje tu jakiejś części tych puzzli. Możecie sprawdzić sami, co na temat pieniędzy wtedy sądziłam w moim poście z 2009 roku “Kto chce zostać milionerem?”.

I w końcu, szczęśliwym trafem losu, spotkałam moją Mentorkę, kobietę sukcesu, zarabiającą krocie, kobietę z misją zmieniania świata na lepsze, pomagania innym, którzy są za to gotowi płacić duże pieniądze. Mantra mojej mentorki to:

“Ilość pieniędzy, jaką zarabiamy, jest wprost proporcjonalna do wartości, jaką dodajemy innym ludziom / naszemu otoczeniu / światu”

Oto jej oryginalna wersja:

“The amout of money we make equals the value we contribute to the world”.

Każdy z nas przychodzi na ten świat z wyjątkowymi zdolnościami, i naszym obowiązkiem jest wykorzystywanie tychże zdolności do ulepszania świata, przyczyniając się do jego rozwoju, do pomagania innym ludziom.  I oczywiście nie za darmo, ale za godziwą opłatę (wprost proporcjonalną do ilości naszej wartości dodanej), inaczej możemy się jedynie wypalić. To nasz obowiązek względem przeszłych i przyszłych pokoleń.

Czyli moje przekonanie: “Nie potrzebuję więcej pieniędzy” równało się stwierdzeniu: “Nie mam ochoty więcej wykorzystywać moich zdolności do poprawy życia innych ludzi. Już wystarczająco się przyczyniłam, więc teraz po prostu zachowam status quo”. Z tej perspektywy wydaje się to bardzo egoistyczne.

Poznanie mojej Mentorki przewartościowało całkowicie moje spojrzenie na zarabianie pieniędzy. Teraz zarabianie pieniędzy traktuję  jako proces rozwoju duchowego: przyczyniam się do ulepszania życia innych, wykorzystując moje niepowtarzalne zdolności. Im więcej zarabiam, to dla mnie znak, że zmieniam życie coraz większej ilości ludzi i moja wartość dodana się zwiększa.

Do tamtej pory brakowało mi konkretnej odpowiedzi na pytanie: dlaczego mam zarabiać więcej? Teraz mam już odpowiedź. Odpowiedź, która motywuje do zrobienia więcej, nie tylko dla siebie. I do tego być za to sowicie wynagrodzonym.  Z perspektywy czasu widzę, że kiedy nie chciałam już zwiększać moich zarobków, po prostu przestałam się rozwijać. Tak już mamy w naszej naturze, mamy potrzebę rozwijania się, chcemy więcej i więcej, i to naturalne, po to tu jesteśmy. Kiedy przestaniemy się rozwijać, zaczyna się powolny proces umierania.

Często w naszym społeczeństwie postrzegamy ludzi bogatych  jako nieuczciwych, a pieniądze jako źródło zła. Myślę, że jest w tym poważny błąd – “miłość do pieniędzy” może być źródłem zła, i nie daje satysfakcji, ale zarabianie pieniędzy samo w sobie to niesamowicie kreatywny proces wcielania w życie naszych unikalnych zdolności i kreowanie nowej, lepszej rzeczywistości dla siebie i innych (“being of service”). Mając dużo pieniędzy możemy więcej zdziałać, więcej poruszyć.

Jeśli borykasz się z problemami finansowymi, odpowiedz sobie na te dwa pytania:

1). Na ile przyczyniasz się do ulepszenia życia Twojego otoczenia / Twoich klientów / świata?

Jeśli Twoje zarobki są niewielkie, szansa jest, że warto zwiększyć Twoją wartość, jaką dodajesz dla innych. Masz unikalne zdolności, ludzie czekają na to, abyś je zaoferował. I są gotowi Ci za to dobrze płacić! Go out there and get it! :-)

2). Dlaczego chcesz zarabiać więcej pieniędzy?

Aby kupić nowy dom, samochód? Ok, nic w tym złego na początek. Ale co dalej, jeśli już będziesz miał ten wymarzony dom, samochód?  Co jest dla Ciebie ważne poza tym? Jaki znak chcesz pozostawić dla następnych pokoleń?

Posiadając szczere odpowiedzi na powyższe pytania zarabianie pieniędzy będzie sprawiało niesamowita frajdę! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

30 Dec 2010

Jakie jest Twoje słowo na 2011 rok?

14 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

W tym roku nie będzie u mnie stawiania celów na 2011 rok. Klasyczne stawianie celów przestało dla mnie zdawać egzamin już kilka lat temu, choć wcześniej bardzo dobrze funkcjonowało. W ostatnich latach pełna zapału i nowych celów startowałam w Nowy Rok, aby tylko po kilku miesiącach stwierdzić, że z moich wielkich planów nici. Najczęściej także dość szybko zapominałam o celach, jakie sobie postawiłam na początku roku. Ten fakt doprowadzał mnie do frustracji, więc stwierdziłam, że muszę znaleźć dla siebie nowy sposób na postanowienia noworoczne. W ubiegłym roku pojawiła się zatem nowa forma, która dla mnie znakomicie funkcjonuje. Ta metoda jest niezwykle prosta, a jednocześnie skuteczna.

Pod koniec roku odpowiadam sobie na pytanie: Co chcę wykreować w nadchodzącym roku? I jako odpowiedź wybieram jedynie jedno słowo, którym będę się kierować w następnym roku, podejmując ważne decyzje, i nie tylko. Tak jak gdyby zabieram to słowo ze sobą na każdy dzień następnego roku, to będzie mój wierny towarzysz, motto na cały rok. W ten sposób otwieram pole do manifestacji tego, co jest dla mnie naprawdę ważne. Dodam jeszcze, że prostota tej metody nie pozwala mi zapomnieć o tej najważniejszej dla mnie rzeczy, przez cały rok.

Poniżej lista słów, z których możecie wybrać to jedyne na nadchodzący rok. Niektórzy od razu znajdą swoje słowo, zaś dla innych ten proces może wymagać krótkiej kontemplacji, zachęcam również do dodania własnych słów do poniższej listy. Po wybraniu Twojego słowa na 2011 rok, napisz krótko w Twoim notatniku, dlaczego akurat wybrałeś to słowo i co chciałbyś wykreować w 2011 roku, kierując się tą intencją.

Szczodrość

Zadowolenie

Prostota

Zachwyt

Bogactwo

Wdzięczność

Obfitość

Kreatywność

Spokój

Zmiana

Wyzwanie

Rozwój

Wolność

Ekspertyza

Życzliwość

Zdrowie

Obecność tu i teraz

Akceptacja

Odwaga

Pewność siebie

Miłość

Działanie

Wybaczanie

Wiara

Dobroć

Wiedza

Cierpliwość

Przyjaźń

Związek

Radość

Wdzięk

Śmiech

Przygoda

Otwartość

Pogoda ducha

Dyscyplina

Zachwyt

Respekt

Świadomość

Duchowość

Ryzyko

Wybór

Delikatność

Siła

Sztuka

Piękno

Koncentracja

Rytuał

Porządek

Jasność

Pokój

Tak

Nie

Szczerość

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :-)