Dziś napiszę o pieniądzach i jest to post bardzo osobisty. Na tym blogu raczej nie pisałam dużo na ten temat, i chyba dlatego, że przez długi czas mój stosunek do pieniędzy był nie do końca jasny dla mnie samej. Dorastając nie było w naszym domu nigdy dużo pieniędzy. Rodzice pracowali w pocie czoła na państwowych etatach, i wystarczało nam na dość uczciwe życie, ale pieniędzy nigdy nie było wystarczająco, co doprowadzało do wielu kłótni z powodu ich braku. Było to zatem dla mnie naturalne kiedy dorastałam, że w przyszłości chcę zarabiać wystarczająco dużo pieniędzy, aby takiej sytuacji uniknąć w moim dorosłym życiu. Uczyłam się zatem dobrze, wybrałam uczelnię zapewniające dobry start i po skończonych studiach zaczęłam pracować w korporacji. Zarobki z każdym rokiem były lepsze i w pewnym momencie osiągnęłam bardzo, jak dla mnie, komfortowy poziom życia, pozwalający mi na dobry samochód, modne ubrania, podróże, itd. Życie było dobre. Ale po pewnym czasie, po osiągnięciu tego poziomu komfortu, coś się zmieniło. Nie czułam potrzeby zarabiania więcej. Po co mi jeszcze więcej pieniędzy? – pytałam siebie. Po co mi nowy samochód – ten który mam, jest świetny. Ileż mogę podróżować, na Księżyc przecież nie polecę. Ile nowych butów mogę jeszcze kupić? Nie widziałam sensu w zarabianiu większej ilości pieniędzy. I odpowiednio do tego podświadomego “życzenia” moje zarobki zatrzymały się przez jakiś czas na tym samym poziomie.
To był dziwny okres – niby miałam wszystko, co chciałam, ale jednocześnie coś mi w tym wszystkim nie pasowało. Doszło nawet do tego, że w rozmowach z moją Mama stwierdzałam: pieniądze nie są ważne (!). Czego oczywiście moja bardzo mądra Mama nie akceptowała. I właśnie wtedy stwierdziłam, że brakuje tu jakiejś części tych puzzli. Możecie sprawdzić sami, co na temat pieniędzy wtedy sądziłam w moim poście z 2009 roku “Kto chce zostać milionerem?”.
I w końcu, szczęśliwym trafem losu, spotkałam moją Mentorkę, kobietę sukcesu, zarabiającą krocie, kobietę z misją zmieniania świata na lepsze, pomagania innym, którzy są za to gotowi płacić duże pieniądze. Mantra mojej mentorki to:
“Ilość pieniędzy, jaką zarabiamy, jest wprost proporcjonalna do wartości, jaką dodajemy innym ludziom / naszemu otoczeniu / światu”
Oto jej oryginalna wersja:
“The amout of money we make equals the value we contribute to the world”.
Każdy z nas przychodzi na ten świat z wyjątkowymi zdolnościami, i naszym obowiązkiem jest wykorzystywanie tychże zdolności do ulepszania świata, przyczyniając się do jego rozwoju, do pomagania innym ludziom. I oczywiście nie za darmo, ale za godziwą opłatę (wprost proporcjonalną do ilości naszej wartości dodanej), inaczej możemy się jedynie wypalić. To nasz obowiązek względem przeszłych i przyszłych pokoleń.
Czyli moje przekonanie: “Nie potrzebuję więcej pieniędzy” równało się stwierdzeniu: “Nie mam ochoty więcej wykorzystywać moich zdolności do poprawy życia innych ludzi. Już wystarczająco się przyczyniłam, więc teraz po prostu zachowam status quo”. Z tej perspektywy wydaje się to bardzo egoistyczne.
Poznanie mojej Mentorki przewartościowało całkowicie moje spojrzenie na zarabianie pieniędzy. Teraz zarabianie pieniędzy traktuję jako proces rozwoju duchowego: przyczyniam się do ulepszania życia innych, wykorzystując moje niepowtarzalne zdolności. Im więcej zarabiam, to dla mnie znak, że zmieniam życie coraz większej ilości ludzi i moja wartość dodana się zwiększa.
Do tamtej pory brakowało mi konkretnej odpowiedzi na pytanie: dlaczego mam zarabiać więcej? Teraz mam już odpowiedź. Odpowiedź, która motywuje do zrobienia więcej, nie tylko dla siebie. I do tego być za to sowicie wynagrodzonym. Z perspektywy czasu widzę, że kiedy nie chciałam już zwiększać moich zarobków, po prostu przestałam się rozwijać. Tak już mamy w naszej naturze, mamy potrzebę rozwijania się, chcemy więcej i więcej, i to naturalne, po to tu jesteśmy. Kiedy przestaniemy się rozwijać, zaczyna się powolny proces umierania.
Często w naszym społeczeństwie postrzegamy ludzi bogatych jako nieuczciwych, a pieniądze jako źródło zła. Myślę, że jest w tym poważny błąd – “miłość do pieniędzy” może być źródłem zła, i nie daje satysfakcji, ale zarabianie pieniędzy samo w sobie to niesamowicie kreatywny proces wcielania w życie naszych unikalnych zdolności i kreowanie nowej, lepszej rzeczywistości dla siebie i innych (“being of service”). Mając dużo pieniędzy możemy więcej zdziałać, więcej poruszyć.
Jeśli borykasz się z problemami finansowymi, odpowiedz sobie na te dwa pytania:
1). Na ile przyczyniasz się do ulepszenia życia Twojego otoczenia / Twoich klientów / świata?
Jeśli Twoje zarobki są niewielkie, szansa jest, że warto zwiększyć Twoją wartość, jaką dodajesz dla innych. Masz unikalne zdolności, ludzie czekają na to, abyś je zaoferował. I są gotowi Ci za to dobrze płacić! Go out there and get it!
2). Dlaczego chcesz zarabiać więcej pieniędzy?
Aby kupić nowy dom, samochód? Ok, nic w tym złego na początek. Ale co dalej, jeśli już będziesz miał ten wymarzony dom, samochód? Co jest dla Ciebie ważne poza tym? Jaki znak chcesz pozostawić dla następnych pokoleń?
Posiadając szczere odpowiedzi na powyższe pytania zarabianie pieniędzy będzie sprawiało niesamowita frajdę! 
Pozdrawiam serdecznie!
Ostatnio komentowane