03 Sep 2010

Oferta

6 Comments Rozwój Osobisty, Sukces

Przykład z ostatnich dni: chcę zbudować profesjonalną stronę internetową, zatem wysłałam zapytanie dwóch wykonawców w pobliżu.

Po jakimś czasie otrzymałam dwie odpowiedzi.

Odpowiedź pierwsza (mniej więcej po tygodniu):

“Dziękujemy bardzo za zainteresowanie. Niestety na podstawie przesłanych danych nie jesteśmy w stanie przygotować oferty. Przygotowanie strony internetowej jest bardzo kompleksowe i wymaga indywidualnego planowania. Proszę skontaktować się ze mną, abyśmy wspólnie mogli omówić Pani wymagania”.

Odpowiedź druga
(po dwóch dniach):

“Dzień dobry! Dziękujemy bardzo za zapytanie. W załączniku przesyłamy naszą ofertę. W razie pytań co do oferty, prosimy o kontakt, abyśmy mogli wspólnie wyjaśnić poszczególne punkty”. (w złączeniu została przesłana oferta, ze szczegółowymi kosztami, wyliczeniem poszczególnych usług, itd.)

Jak myślicie, z którą agencją się skontaktuję?

Pozdrawiam serdecznie!

30 Aug 2010

Warsztaty medytacyjne, 2.10, Warszawa – Update

4 Comments Medytacje

Nasze warsztaty medytacyjne już się pięknie zapełniły – zapisało się 18 osób, które chcą zgłębić tajniki medytacji, mamy już też listę rezerwową. Zachęcam tych z Was, którzy nie zdążyli się zarejestrować, mimo to do wypełnienia rejestracji, w razie rezygnacji któregoś z uczestników zostaniecie automatycznie wciągnięci na listę. Również w razie organizacji następnych warsztatów (co już planujemy), zostaniecie jako pierwsi o tym poinformowani, co zapewni Wam pierwszeństwo udziału w warsztatach.

Te warsztaty skłoniły mnie do przemyśleń. Kiedy po raz pierwszy powiedziałam mojemu nauczycielowi medytacji, u którego się uczyłam (on jest naprawdę świetny), że chce przeprowadzać medytacje dla szerokiej publiki, powiedział mi:  “Musisz to ubrać w inne słowa, medytacja kojarzy się w naszym społeczeństwie jako coś ezoterycznego, nieziemskiego, tymczasem to najzwyklejsza sprawa na świecie. Ale tak to już jest, nie możesz z tym walczyć”. Tym razem nie posłuchałam go jednak. I postanowiłam “sprzedać” medytacje jako medytacje.

Nie wiem czy było to dobre czy złe. Zrozumiałam jednak, że kiedy cztery lata temu zaczęłam medytować, też tak myślałam. Miałam to samo mniemanie o medytacji (medytacja? o co chodzi?). W czym pomogła mi zatem medytacja? Zanim rozpoczęłam medytować, utożsamiałam się z moimi myślami, które czasami doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Byłam zestresowana, łatwo dawałam ponosić się emocjom i generalnie szybko ulegałam wpływom innych ludzi. Od kiedy zaczęłam medytować, nabrałam do całego świata ( a i do siebie) dystansu. Stres powoli zaczął zanikać. Czułam, że wszystko tak naprawdę zależy ode mnie. Nie powiem, że moje życie nagle się odwróciło w 100%. Ale co się zmieniło, to moje podejście do otoczenia, z “podejrzliwego” do “ciekawego”, z “zestresowanego” do “zrelaksowanego”. Nadal borykam się z wyzwaniami życia, a jakże (inaczej wszystko byłoby nudne), ale przynajmniej nie zużywam niepotrzebnie energii i czuję wewnętrzny spokój.

Może następnym razem nazwę te warsztaty inaczej, np. “Jak pozbyć się stresu”, “Zbierzmy się do kupy”, albo jeszcze inaczej. Jak zwał tak zwał. Mimo tak “odstraszającego” ;-) tytułu zebraliśmy wspaniałą grupę ludzi, którzy chcą iść do przodu. Cieszę się już osobiście poznać uczestników naszych warsztatów! Maja i ja nie możemy się doczekać!

A dla tych którzy się nie “załapali”, zachęcam mimo to do rejestracji, będziecie mieli pierwszeństwo w następnych warsztatach! A jeśli ktoś się z naszej grupy  “wyłamie” (mam nadzieje, że nie!) , może spotkamy się w październiku! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

P.S.

Poniżej zamieszczam krotki filmik o ośrodku, w którym odbędą się warsztaty, z Maciejem Żbikiem (nauczyciel medytacji w ośrodku) w roli głównej.

I jeszcze wywiad z Maćkiem na temat medytacji:

25 Aug 2010

Poranna medytacja dla zabieganych! (mp3)

8 Comments Medytacje

W końcu wcieliłam w życie to, o czym myślałam już od dawna.

Często dostaję od Czytelników pytania, jak rozpocząć praktykowanie medytacji. Z mojego doświadczenia wiem, że poczatki nie są łatwe. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy medytowałam. Zakupiłam sobie książkę, w której autor zapewniał, że to łatwe i polecał na początek medytowanie przez 10 minut. Usiadłam sobie zatem na kanapie i zamknęłam oczy. Po kilku sekundach uświadomiłam sobie, co się dzieje w mojej głowie. Dziesiątki myśli na raz, jedna goni drugą. Myślałam, że moja głowa zaraz wybuchnie. Stwierdziłam: chyba jestem szalona! I oczywiście nie wytrzymałam nawet tych dziesięciu minut i zarzuciłam całkowicie pomysł medytowania.

Dopiero wiele miesięcy później miałam szczęście natrafić na wspaniałych nauczycieli, którzy powoli wtajemniczyli mnie w ten proces.

Teraz wiem, że zwykła medytacja siedząca nie jest dobra na początek. Jeśli nigdy dotąd nie medytowałeś, na początek najlepsze są medytacje prowadzone. Przygotowałam zatem dla Czytelników mojego bloga krótką poranną medytację prowadzoną (szczególnie z myślą o zabieganych! ;-) ). Mówiąc szczerze to naprawdę krótka medytacja – jedynie 5-minutowa, wiec nie ma wymówki, że nie macie czasu rano! ;-) Jeśli postanowicie ściągnąć tą medytację, jestem bardzo ciekawa, co o niej sądzicie. Piszcie o Waszych doświadczeniach pod tym postem. Jestem szczególnie ciekawa, czy tak krótka medytacja na Was “podziała”. Ja przetestowałam ją na sobie i było w porządku. Dodam, że to moje pierwsze nagranie audio, wiec będę wdzięczna za feedback!

Ta medytacja przeznaczona jest szczególnie dla początkujących, dla wprawionych w medytacji może być ona nieco za krótka ;-) Polecam słuchać tej medytacji rano, najlepiej na iPodzie (tudzież innym tego typu sprzęcie ze słuchawkami).

Jeśli chciałbyś ściągnąć moją medytację poranną, znajdziesz ją tutaj.

Życzę przyjemnego medytowania! :-)

Pozdrawiam serdecznie,

Gosia

12 Aug 2010

Good Vibrations

3 Comments Kariera, Rozwój Osobisty, Sukces

Muzyka ma niesamowitą moc wyzwalania w nas energii (w żargonie rozwoju osobistego – “podnosi nasze wibracje” ;-) ). Przekonałam się o tym po raz kolejny na własnej skórze. Jechałam dziś ze spotkania do domu, i mój poziom energii był raczej niski – spotkanie niestety nie odbyło owocne, i generalnie snuły się po mojej głowie jakieś smętne myśli. Włączyłam sobie w samochodzie mojego audiobooka, ale nie mogłam się skoncentrować, i tylko mnie denerwował, wiec przerzuciłam na muzykę. Droga do domu trwała ok. 30 minut i w tym czasie mój iPodzik wyczarował dla mnie idealną listę piosenek, dokładnie takich, jakich w tej chwili potrzebowałam, i dokładnie w idealnej kolejności. Kiedy dotarłam do domu, wprost tryskałam energią i zaraz pełna motywacji, podśpiewując sobie, zabrałam się do moich codziennych zadań.

Wow, pomyślałam, nieźle, co może z człowiekiem zrobić muzyka! Wystarczyło 30 minut i parę dobrych kawałków. Zapisałam sobie tę listę piosenek na moim iPodzie jako “Good Vibration List” – “Lista dobrych wibracji”, i na pewno będę do niej wracała, kiedy będę  potrzebowała “energetycznego kopa”.

Polecam Wam stworzenie własnej listy, z Waszymi ulubionymi hitami, i słuchać jej, kiedy potrzebujecie wyzwolić więcej energii (n.p. słuchajcie tej muzyki w drodze do pracy, kiedy na Waszym grafiku jako pierwsze jest ważne spotkanie ;-) ).Wskazówka: zacznijcie od spokojnych kawałków, które będą synchronizowały z Waszym początkowym niskim poziomem energii, i później stopniowo zwiększajcie bity, a ostatnia piosenka powinna mieć bardzo mocne rytmy!

Oto, z jakich piosenek składa się moja lista (ważna kolejność!), którą wyczarował dziś mój iPodzik. I oczywiście: słuchamy b. głośno, rozumie się! :-)

Good Vibration List (a la Gosia’s iPodzik)

1. “Abre Tu Corazon”, Buddhattitude, Buddha Bar collection (spokojna, niemalże medytacyjna muzyka ze starej dobrej kolekcji Buddha Bar, świetny akordeon)

2. “Flowering”, Parijat (również spokojna muzyka gitarowa, new age, nieco mocniejszy rytm) – tę piosenkę przesłuchałam 2 razy :-)

3. “Like a Prayer”, Madonna (tu już mocniejsze popowe uderzenia)

4. “La Tortura”, Shakira (idziemy mocniej w baaardzo gorące latynoskie rytmy!)

5.“You’re My Heart, You’re My Soul”, Modern Talking (wersja dyskotekowa!) (ach te stare dobre lata osiemdziesiąte, łezka kręci się w oku)

6. “Love Generation”, Bob Sinclair (mocna muzyka taneczna, a i tekst niezły – czujemy już pozytywne wibracje!)

Wysiadamy z samochodu i nie ma na nas mocnych! ;-)

Pozdrawiam serdecznie!

10 Aug 2010

Zbierzmy się do kupy!

4 Comments Medytacje, Rozwój Osobisty

Długo szukałam pasującej do mnie definicji medytacji. Do końca z żadną z nich nie mogłam się całkowicie zidentyfikować.

Poszukałam zatem, co na ten temat sądzi mój ulubiony guru Osho:

“Medytacja to stan nie-umysłu. Medytacja to stan czystej świadomości bez żadnej zawartości. Zazwyczaj świadomość jest zapełniona śmieciami, przypomina lustro okryte kurzem. Umysł to ciągły ruch – poruszają się myśli, poruszają się pragnienia, poruszają się wspomnienia, poruszają się ambicje – nieprzerwany ruch! To nie jest stan medytacji. Medytacją jest coś dokładnie odwrotnego. Gdy nie ma ruchu i myślenie ustało, nie porusza się żadna myśl, nie wzbudza się żadne pragnienie, gdy jesteś całkowicie wyciszony – to wyciszenie jest medytacją, i w tym wyciszeniu poznaje się prawdę, nigdy inaczej.” (Osho)

Swoją drogą bardzo lubię Osho, ale ta definicja jak dla mnie idzie za daleko. “Gdy nie ma ruchu i myślenie ustało” – ze swojego wieloletniego doświadczenia z medytacją wiem, że osiągniecie takiego stanu zdarza się niezwykle rzadko. Jasne, zdarzają się takie momenty od czasu do czasu, ale to raczej wyjątki. I jeszcze to – “w wyciszeniu poznaje się prawdę”. Czym jest prawda? Szukam dalej.

Na medytacja.info czytam:

“Techniki medytacji służą osiągnięciu pewnego stanu ( ducha – umysłu – ciała ) w którym człowiek jest świadomy ale… nie myśli! W dzisiejszych czasach prawie zawsze myślimy! Mówiąc, pisząc, słuchając – myślimy. Większość naszego ,,myślenia” to rodzaj wewnętrznego dialogu”

Ok, czyli medytacja definiowana jest jako osiągniecie “pewnego stanu ducha”. Kiedy będę wiedziała, ze mój stan ducha jest już “pewien”? Szukam dalej.

Na pulapka-umyslu.com czytam:

“Medytacja jest specyficznym stanem umysłu obserwatora, który unieruchamiając swoje ciało, uwrażliwia się na odbiór subtelnych sygnałów, spontanicznie pojawiających się w przestrzeni pola jego świadomości.

Trochę mi się zakręciło w głowie (a może to już ten specyficzny stan umysłu ;-) ). Szukam dalej.

Tym razem idę w kierunku Buddyzmu, przecież to Budda był pionierem medytacji. Na stronie buddyzm.info.pl czytam:

“Buddyjskie praktyki medytacyjne to nic innego, jak techniki wspierające rozwój koncentracji, jasności umysłu i pozytywnych uczuć. Zagłębiając się w konkretnej praktyce dostrzegamy nawyki i zwyczaje rządzące naszym umysłem. Wgląd ten daje nam możliwość obrania nowego, pozytywnego kierunku rozwoju. Regularna i cierpliwa praktyka pozwala nam odkryć w sobie pokłady niewzruszonego spokoju oraz niewyczerpane źródła energii, dzięki którym nasze życie może zmienić się nie do poznania.”

To już lepsze, ale ciągle do końca nie rozumiem. To obietnica oświecenia, który raczej nie za szybko nastąpi. Może to też wprowadzać w błąd, sugerując, że jeśli nie osiągniemy tego “niewzruszonego spokoju”, nie medytujemy właściwie.

Zrezygnowana, postanawiam zatem sama zdefiniować medytację. Dla mnie ta praktyka nie ma nic wspólnego z dążeniem do osiągnięcia pewnego stanu, z dążeniem do wyeliminowania myśli, z dążeniem do znalezienia prawdy. W medytacji nie ma żadnego celu. Kiedy rano siadam na poduszce, ogarnia mnie od razu niesamowita radość, że mogę na chwilkę pobyć sama ze sobą. I jakkolwiek nie przebiegnie moja medytacja – mało myśli, dużo myśli, frustracja, zadowolenie – wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Zatem moja definicja medytacji jest następująca: “Medytacja pozwala nam zebrać się do kupy”. Kropka.

Postrzegam medytację w sposób naprawdę przyziemny. To fantastyczna metoda, aby uspokoić nasze szalone myśli i przez chwilę po prostu pobyć ze sobą. Scentrować naszą energię, aby w jasny sposób stawiać czoło naszym codziennym wyzwaniom, z poczuciem, że nasze działania są w zgodzie z naszym wewnętrznym głosem. Medytacja pomaga nam stanąć w końcu konkretnie do pionu.

Medytacja nie jest antidotum na wszelkie problemy. Jeśli myślicie, że wystarczy usiąść i medytować dniami i nocami, a nasze życie samo wspaniale się potoczy, to muszę Was rozczarować. Znam wiele osób, które medytują od lat, ale niestety ich życie zupełnie nie układa się, tak jakby chcieli, a medytacja to dla nich ucieczka od rzeczywistości.

Warto traktować medytację po prostu jako przyrząd równoważący. Właśnie nasunęła mi się na myśl poziomica. Medytacja pomaga nam, abyśmy stanęli równo na ziemi.

Jeśli kogoś odstraszyłam tą definicją, to trudno. Jeśli kogoś zainspirowałam do wypróbowania medytacji, zapraszam na nasze warsztaty medytacyjne w Warszawie! ;-) Niestety nie ma już wolnych miejsc, ale w razie zainteresowania wpisz się na listę rezerwowa, zawsze zdarza się, że cześć uczestników nie może dotrzeć, jak planowano, wiec jest ciągle szansa na udział. Planujemy następne warsztaty, wiec zostaniesz o nich poinformowany, w razie gdybyś tym razem się nie “załapał”.

Pozdrawiam serdecznie!

P.S. W tym artykule nie zamierzałam podważyć trafności stwierdzeń cytowanych autorów. Zilustrowałam po prostu mój proces dochodzenia do definicji medytacji.

06 Aug 2010

Bycie samym

2 Comments Medytacje, Rozwój Osobisty

Jest różnica w byciu samym w odróżnieniu do samotnym. Jednak strach przed byciem samotnym przelewa się również na to, iż obawiamy się spędzać czasu jedynie samym ze sobą. Szukamy stymulacji na zewnątrz, towarzystwa innych ludzi, jakiegokolwiek zajęcia, aby nie stanąć ze sobą oko w oko.

Poniżej krotki filmik o tym, jak być samemu i czerpać z tego niesamowitą przyjemność! :-)